Biografie
George Orwell podczas II wojny światowej pracował w stacji BBC (Fot. domena publiczna Wikimedia Commons)
George Orwell podczas II wojny światowej pracował w stacji BBC (Fot. domena publiczna Wikimedia Commons)

Nie zdążył się nacieszyć ani miłością, ani ojcostwem, ani pieniędzmi. Nigdy nie zabrakło mu za to doświadczeń trudnych. Często sam się o nie prosił - zawsze pierwszy pchał się na linię frontu i za nic miał swoje zdrowie.  

George Orwell. Wizjoner, pisarz instytucja, jedna z literackich ikon XX wieku. Z przypiętą mu etykietką autora szkolnych lektur: "Folwarku zwierzęcego" i "Roku 1984", może wydawać się nieco nudny. Tymczasem prywatnie był frapującym mężczyzną - bezkompromisowym, stale targanym sprzecznościami, kochliwym i śmiałym mimo przekonania o własnej brzydocie. A choć część życia spędził z włóczęgami w najohydniejszych noclegowniach Paryża i Londynu, nigdy nie przestał być najbardziej angielskim z Anglików - wielbicielem angielskiej kuchni, herbaty, a przede wszystkim języka. 

Urodził się jako Eric Arthur Blair. George'em Orwellem stał się dopiero przed trzydziestką. Pseudonim, wzięty od ukochanej rzeki, w której łowił ryby, przyjął ze strachu, że marnym pisaniem splami rodowe nazwisko i napędzi rodzinie kłopotów zawartymi w książce wątkami autobiograficznymi. Poza tym swojego nazwiska ponoć nigdy nie lubił - tak jak arystokratycznego imienia Eric. Ostatnim powodem był fakt, że długo odrzucali go wydawcy. Śląc im rękopis pierwszej powieści pod pseudonimem, dał sobie ostatnią szansę, nim zerwie z pisaniem raz na zawsze. O dziwo - i na szczęście - zadziałało! 

Rzeka Orwell - ukochana rzeka Orwella, od nazwy której wziął swój pseudonim pisarski / Fot. Shutterstock

Świnki morskie, króliki, koty, gąsienice 

Na świat przychodzi 25 czerwca 1903 roku w Motihari w Bengalu. Jego ojciec, Richard Walmesley Blair, pracuje tam w Departamencie Opium. Eric pochodzi z wyższej, ale zubożałej klasy średniej. Pradziadek miał niewolników na Jamajce, lecz z rodzinnej fortuny nic nie zostało. Dziadek z kolei był pastorem na Tasmanii, a matka, Francuzka o imieniu Ida, przez lata mieszkała w Birmie.  

Mały Eric dzieciństwo spędza bez ojca, oddanego służbie Imperium Brytyjskiemu - wraz z matką i dwiema siostrami przenosi się do Anglii. Rodzinie stale brakuje pieniędzy. Eric wędkuje nieopodal domu i zaczytuje się w powieściach science fiction. Od małego wie, że chce zostać pisarzem. Pierwszy wiersz dyktuje matce, gdy ma cztery i pół roku. 

Już jako mały chłopiec Eric Blair wiedział, że zostanie pisarzem. Kadr z powieści graficznej 'Orwell' autorstwa Pierre'a Christina i Sébastiena Verdiera / fot. materiały prasowe wydawnictwa Marginesy

Lepiej niż wśród ludzi czuje się zawsze wśród zwierząt, hoduje króliki i świnki morskie, uwielbia koty. Jest wrażliwcem, smucą go widok ptaków zamkniętych w klatce i polowania drapieżników na słabsze zwierzęta, choć wegetarianinem nigdy nie zostanie.  

Drągal i ślicznotki 

Dzieciństwo zapamiętuje jako smutne i samotne. Ale pierwsze lata to i tak sielanka. Gdy ma osiem lat, matka postanawia, że będzie się uczył w prestiżowej szkole z internatem. Wybór pada na Saint Cyprian w hrabstwie Sussex, sto kilometrów od domu. Od Idy Eric słyszy, że "będzie musiał pracować więcej niż inni i nieustannie zachowywać się wzorowo". Dlaczego? Ma "zrozumieć z czasem". 

Szkoła jest droga i snobistyczna, a dyrekcja - małżeństwo, które Eric nazywa pogardliwie "Sambo i Flipa" - ma jeden cel: kształcić przyszłych orłów, zdobywających stypendia w Eton College. W Saint Cyprian Eric czuje się źle. Moczy łóżko, z czego jest "leczony" szpicrutą. Nie rozumie, dlaczego traktuje się go gorzej niż innych. Czym się różni od chłopców, dla których dyrektor jest jak ojciec, nawet gdy naprawdę broją? Dopiero z czasem - gdy dyrektorska para zacznie mu to wypominać - dotrze do niego, że rodzina Blairów jest biedna i płaci ulgowe czesne. Eric zaszywa się w lesie, gdzie w starym pniu hoduje gąsienice, i życzy Sambo i Flipie jak najgorzej. Szkoła spłonie kilka lat później. Eric zanotuje, że szkolne wspomnienia tak już w nim zbladły, że nie potrafi się cieszyć nawet z ewentualnej śmierci swoich wychowawców.  

Zostaje przyjęty do Eton. Tam jednak przeżywa młodzieńczy bunt: zamiast pilnie się uczyć, spędza godziny na lekturze dzieł Charlesa Dickensa, Lwa Tołstoja, Herberta George'a Wellsa i Aldousa Huxleya, i uprawia liczne sporty. Rośnie i rośnie - ze swoimi 188 centymetrami wzrostu jako dorosły mężczyzna wciąż będzie uderzać się w głowę. Edukacja w Eton jest dla niego też czasem kształtowania własnego języka - nigdy nie pozbędzie się wytwornego, charakterystycznego dla ekskluzywnej angielskiej szkoły sposobu wysławiania się, który nieraz okaże się przeszkodą w rozmowach z biednymi zbieraczami chmielu czy górnikami.  

W Eton dociera też do niego, że pierwszy raz w życiu jest zakochany. Wybranka, Jacintha Buddicom, jedyna towarzyszka jego lat dziecinnych, lubi spędzać z nim czas, ale uczucia nie podziela, z czasem stracą kontakt. Dojrzewający Eric nabiera przekonania, że jest nieatrakcyjny i nie podoba się kobietom. Mimo to sam będzie się zakochiwał wyłącznie w ślicznotkach. 

Gdzie tu z tą nawijką? 

Naturalnym wyborem dla większości absolwentów Eton jest Oxford. Ale Eric nie zamierza kontynuować nauki. Wstępuje do Królewskiej Policji Imperialnej w Birmie. Odchodzi po sześciu latach - z początkami gruźlicy i zaawansowanym wstrętem do imperializmu. Nie bez znaczenia jest fakt, że w Birmie musi publicznie dokonać egzekucji demolującego targowisko słonia. "Nie chciałem, ale musiałem", notuje. Doświadczenia z pobytu na Dalekim Wschodzie zawrze w powieści zatytułowanej "Birmańskie dni".  

Po opuszczeniu Birmy biedny jak mysz kościelna Blair rusza do Paryża, gdzie przez rok włóczy się z innymi biedakami, śpi w noclegowniach i pracuje jako pomywacz. Na restauracyjnym zapleczu widzi, że hierarchia klasowa wszędzie trzyma się mocno - stojący wyżej zawsze będzie chciał zgnębić tego pod sobą. Ze stolicy Francji wraca do Londynu, pędząc przez jakiś czas taki sam los. Owocem tych doświadczeń staje się powieść "Na dnie w Paryżu i Londynie", będąca zbiorem obserwacji na temat życia klasy najuboższej, wydana w 1933 roku. To wtedy rodzi się George Orwell. 

W Londynie Eric vel George regularnie pisuje do gazet. Jest zaangażowanym, cenionym reporterem, a zarazem dandysem. Ma znajomych z wyższych sfer, pomieszkuje u rodziców przy Portobello Road, ale kręci się głównie po zakazanych rewirach - poznaje je od podszewki, choć bezdomni śmieją się z jego "ą ę nawijki". Tworzy podwaliny reportażu wcieleniowego: bierze udział w zbiorach chmielu i uczy w wiejskiej szkole, na tej bazie pisząc "Córkę proboszcza".  

Wszędzie, gdzie się pojawia, najpierw dostrzega nędzę. Nigdy nie przestanie interesować go życie ludzi "najpodlejszej z podłych" kategorii. Nigdy też nie pozbędzie się głębokiego przeświadczenia, że przedstawiciele klasy ubogiej cierpią naprawdę i doskonale zdają sobie sprawę ze swojego podłego położenia - wbrew temu, co chętnie głosiła arystokracja: że każdy ma przynależne sobie miejsce i jest mu tam dobrze, jeśli nie zna innego życia.  

Kogut Ford i szczeniaczek Marks 

Tymczasem w 1936 roku dla George'a zaczyna się zupełnie nowy etap. Żeni się z Irlandką Eileen O'Shaughnessy. Poznają ich wspólni znajomi, łączą poglądy. Jeszcze przed ślubem osiedlają się we wsi Wallington, wynajmują zapuszczony domek bez prądu i łazienki, z wychodkiem w ogródku. George jest zachwycony, tryska życiowym optymizmem. Może tym do życia w zapuszczonej chałupie przekonuje Eileen, która zna go raczej jako politycznego skrajnego czarnowidza. 

Dom Erica Blaira i Eileen Blair w angielskiej wsi Wallington w Hertfordshire / Fot. Dennis3333/Wikimedia Commons, CC Attribution-Share Alike 4.0 International

Ten domek jest dla Orwella prawdziwym miejscem na ziemi. Z zapałem wije miłosne gniazdko, większość rzeczy robi samodzielnie: sam naprawia dach, sadzi warzywa, robi wybieg dla kur i kupuje krajalnicę do boczku, by choć odrobinę zrekompensować Eileen nędzną kuchnię. Kupuje też kozy, koguta i szczeniaka. Koguta nazywa Henry Ford - "bo jest tak samo agresywny", a małego pieska - Marks. Ma swoją ulubioną półkę w sklepie - z sadzonkami róż. Sielanka trwa rok. "Najlepszy rok w moim życiu", pisze. 

Wiele lat później okaże się, że w czasie małżeństwa z Eileen Orwell miewał kochanki, a na pewno korespondował z dwiema innymi kobietami i namawiał je na seks. Jeden z listów wysłał dzień po ślubie (!): "Powinniśmy uprawiać seks raz na dwa lata, za zgodą mojej żony, którą to uszczęśliwi". Orwell był świadom, że żona również nie jest mu wierna. Mimo to oboje uważali związek za zgodny i partnerski. 

Milimetr od gardła 

Rodzinną sielankę przerywa wybuch wojny domowej w Hiszpanii. Orwell rusza na front, by w latach 1936-37 walczyć po stronie republikańskiej Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego (POUM), a następnie w przybyłych z Anglii oddziałach ochotników. Chce opisać wojnę własnymi słowami, ale też naprawdę walczyć przeciwko Franco. W Aragonii miesiącami siedzi w okopach. Ryzykuje śmierć, byle tylko na chwilę wykąpać się w rzece i zmyć z siebie wszy. Któregoś razu przypadkowa kula trafia go w szyję i przechodzi na wylot. Milimetry dzieliły go od utraty głosu.  

W Hiszpanii Orwell trafia do epicentrum "wojny domowej w wojnie domowej" - po tym, jak stalinowcy delegalizują POUM, grozi mu rozstrzelanie, musi się ukrywać, a potem uciekać. Do Londynu wraca przez Francję. Z żoną, bo nim sprawy przybiorą fatalny obrót, Eileen zjawia się w Barcelonie - to ma być ich podróż poślubna.  

W Hiszpanii Orwell, zagorzały socjalista, pozbywa się złudzeń odnośnie do intencji Stalina. Kwintesencją jego antystalinowskich poglądów będzie "Folwark zwierzęcy". 

Szok! Orwell adoptował chłopca! 

Po powrocie z Hiszpanii u Orwella zaczynają się poważne problemy ze zdrowiem: miewa zapalenia płuc, pluje krwią. Przez krótki czas dochodzi do siebie w Maroku - pieniądze na wyjazd pożycza. Zdrowie zawsze gra w jego życiu rolę drugorzędną, właściwie nie przejmuje się nim wcale, o czym doskonale wie Eileen. Wyrusza na wielokilometrowe eskapady ukochanym motocyklem Royal Enfield 360 lub rowerem. Często jeździ w strugach deszczu.

Orwell wyruszał na wielokilometrowe eskapady ukochanym motocyklem Royal Enfield 360 lub rowerem. Kadr z powieści graficznej 'Orwell' autorstwa Pierre'a Christina i Sébastiena Verdiera / fot. materiały prasowe wydawnictwa Marginesy

Ilekroć trafia do szpitala - a trafia regularnie - ma ze sobą maszynę do pisania i opętańczo wali w jej klawisze. Pielęgniarki prosi o papierosy, pali w łóżku. Muszą być tak mocne jak angielska herbata. Wciąż pisze do licznych gazet i pracuje nad kolejnymi książkami. Zwłaszcza że nad Europę nadciągają czarne chmury drugiej wojny światowej, a Orwell jest jednym z najzagorzalszych krytyków Hitlera i paktu Ribbentrop-Mołotow.  

Gdy do wojny przyłącza się Wielka Brytania, Orwell oczywiście - jak to on - chce walczyć nie tylko piórem. Na front się jednak nie nadaje - ma gruźlicę. Małżeństwo przenosi się do Londynu, a Orwell trafia do służby cywilnej. W BBC prowadzi audycje nadawane do Indii dla brytyjskiego Ministerstwa Propagandy. Ma poczucie, że powinien być gdzie indziej. Nie lubi tej pracy, wręcz nią pogardza. Skarży się, że atmosfera BBC "jest czymś pomiędzy szkołą dla dziewcząt a obłąkanym azylem, a wszystko, co obecnie robimy, jest bezużyteczne lub nieco gorsze niż bezużyteczne". Potem jest redaktorem w lewicowym tygodniku "Tribune". Odpowiada na liczne pytania kolegów: "Jak mu idzie ta książka ze zwierzętami?". Na razie kiepsko. 

George Orwell podczas II wojny światowej pracował w stacji BBC / Fot. po lewej domena publiczna Wikimedia Commons, po prawej kadr z powieści graficznej 'Orwell', materiały prasowe wydawnictwa Marginesy

W czasie powstania warszawskiego ostro krytykuje postawę brytyjskiej lewicowej inteligencji wobec Polski i uległość wobec Stalina. Dla Orwella rok 1944 jest ważny też osobiście - wraz z żoną adoptują urodzonego 14 maja Richarda Horatio. Twierdzi, że własnych dzieci mieć nie  może, jest bezpłodny. Ci, którzy kojarzą zjadliwe artykuły Orwella, są w szoku. Orwell zostaje ojcem. Z początku nie poświęca synowi wiele czasu - jest korespondentem wojennym we Francji. W 1945 roku musi wracać do domu. Eileen miała operację, umarła nagle w wyniku powikłań.  

W tym samym roku ukazuje się "Folwark zwierzęcy". Orwell jest już uznanym dziennikarzem, na koncie ma kilka powieści i wiele esejów, ale dopiero teraz, praktycznie z dnia na dzień, staje się naprawdę sławny. Kończy się też jego ciągła szarpanina z pieniędzmi - zarabia na "Folwarku" bardzo dobrze.  

Wstręt do Supermana, zachwyt nad Sonią 

W 1946 roku Orwell porzuca Londyn i przenosi się na odległą szkocką wyspę Jura, gdzie ostatnie lata życia spędzi w gospodarstwie Barnhill. Tam pisze wielką powieść, jeszcze pod roboczym tytułem "The Last Man in Europe". Mimo narastających problemów ze zdrowiem za wszelką cenę stara się odtworzyć wiejską sielankę, której doświadczył z Eileen. Nie ma już jednak żony, jest syn. George poświęca mu mnóstwo czasu. Z czasem zacznie kilkulatka uczyć dbałości o ogród, łowienia homarów i łososi. Dziecko widzi, jak ojciec poluje na króliki, majsterkuje czy robi marmoladę według własnego przepisu - zdaniem niektórych przesłodzoną i za rzadką. 

Wyspa Jura, na której George Orwell miał gospodarstwo Barnhill w ostatnich latach życia / Fot. Shutterstock

W dziennikach Orwell pisze: "Nie mogę uczciwie powiedzieć, żebym od czasu wojny w Hiszpanii wiele dokonał, może poza pisaniem książek, doglądaniem kur i uprawianiem warzyw. Wszystko, co widziałem [.] całkowicie obrzydziło mi politykę. Poza pracą pisarską pasjonuje mnie ogrodnictwo, a w szczególności warzywnik. Nie znoszę dużych miast, hałasu, samochodów, radia, konserw, centralnego ogrzewania i nowoczesnego budownictwa". Nie znosi też totalitaryzmów, zorganizowanych wakacji ("wszędzie gra muzyka") i - pasjami - amerykańskich komiksów. Zwłaszcza o Supermanie.  

"No i zarobiłem te pieniądze, a teraz umieram" - mówi przyjacielowi u progu życia. Od grudnia 1947 roku Orwell więcej czasu niż w domu spędza w szpitalach. Nie przestaje palić ani pić gęstej jak smoła herbaty, nadal jeździ ukochanym motocyklem. Nadal kocha patrzeć na róże, które w międzyczasie rozrosły się w ogromne krzewy. Ściga się z czasem, próbując ukończyć ostatnią powieść. Kończy ją w 1948 roku, po czym celowo przekręca datę: książka nosi tytuł "Rok 1984". 

W Londynie bywa. Po śmierci Eileen desperacko pragnie znowu się ożenić, więc "proponuje małżeństwo każdej napotkanej na londyńskich salonach kobiecie". W oko wpada mu szczególnie młodsza o 15 lat i zjawiskowo piękna Sonia Mary Brownell. Ślub biorą 13 października 1949 roku, na trzy miesiące przed śmiercią Orwella. Małżeństwo jest obiektem plotek i insynuacji, w większości przykrych dla Soni: jedni mówią, że pociąga ją w Orwellu tylko jego sława, inni, że ten związek to czysty przypadek. 

Powieść "Rok 1984" wychodzi w czerwcu 1949 roku, prawie niczym prezent urodzinowy dla pisarza. Okazuje się jednak prezentem przedśmiertnym - Orwell umiera w szpitalu w Londynie 21 stycznia 1950 roku w wieku 46 lat.  

Dociekliwe foki 

Sonia nigdy nie pojawi się w domu pisarza na Jurze, ale to ona przez całe swoje życie - umrze na guza mózgu w 1980 roku - będzie dbać o spuściznę Orwella. Sama najprawdopodobniej stała się pierwowzorem dla postaci Julii - młodej dziewczyny, która Winstonowi Smithowi, głównemu bohaterowi "Roku 1984", przynosi ciepło i miłość w kwiecie jego wieku.  

A co z małym Richardem, który ojca - w dodatku umierającego - ma z przerwami tylko przez sześć pierwszych lat życia? W 2009 roku Richard Orwell, wtedy już pan w średnim wieku, inżynier na emeryturze i mieszkaniec malowniczej angielskiej wioski w hrabstwie Warwickshire, swoje dzieciństwo u boku George'a Orwella będzie wspominał jako niekończące się pasmo cudownych przygód. Mimo że te przygody najczęściej kończyły się katastrofą.  

Na przykład wtedy, gdy podczas wyprawy wędkarskiej łodzią do chaty pasterskiej w odległym końcu Jury łapie ich sztorm i George, Richard oraz jego trzej mali kuzyni prawie się topią. Orwell nawet wtedy jest Orwellem, pilnym obserwatorem wszystkiego, co wokół. Walcząc z wirami, które wywróciły łódkę, dostrzega, że przypatruje się im foka i już na brzegu stwierdza: "Te foki to bardzo dociekliwe stworzenia".  

"Dzieci wielkich pisarzy rzadko podzielają święte o nich wspomnienia. To dla mnie pewna przyjemność, że Orwell okazał się kochającym ojcem, a jego ostatnie lata były najszczęśliwszymi w jego życiu", pisał na łamach "The New Yorkera" jeden z redaktorów pisma. 

*** 

70 lat po śmierci Orwella "Rok 1984", z padającym w nim słynnym zdaniem "Wielki Brat patrzy", nadal fascynuje czytelników i twórców. W maju 2020 roku wytwórnia Paramount Pictures ogłosiła początek prac nad filmem "2084", który ma połączyć jedną z najsłynniejszych powieści pisarza z "Matriksem" i "Incepcją". Korzystałam z biografii George'a Orwella autorstwa D.J. Taylora opublikowanej na stronie "Orwell Foundation", powieści graficznej "Orwell" (Marginesy) autorstwa Pierre'a Christina i Sébastiena Verdiera w przekładzie Pawła Łapińskiego oraz artykułów na temat pisarza opublikowanych w magazynach "The Guardian" i "The New Yorker".

'Orwell', Pierre Christin i Sébastien Verdier / Fot. materiały prasowe wydawnictwa Marginesy

Paulina Dudek. Dziennikarka, redaktorka, twórczyni cyklu mikroreportaży wideo "Zwykli Niezwykli" . Nagrodzona Grand Video Awards, nominowana do nagrody Grand Press. Lubi chodzić, jeździć pociągami i urządzać mieszkania.