Biografie
Alexander McQueen przy pracy (fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')
Alexander McQueen przy pracy (fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')

Szkocki Gwałt*

Dorset Street w dzielnicy Spitalfields. Jedna z najgorszych części Londynu - pełna przestępców, bezdomnych i prostytutek. To właśnie tu pod koniec XIX wieku na ofiary czyhał Kuba Rozpruwacz, okrutny seryjny morderca. Z tej części miasta wywodzili się przodkowie rodziny McQueen. Ronald, taksówkarz szkockiego pochodzenia, i Joyce, nauczycielka, przeprowadzili się do spokojniejszej części miasta  - Levisham. Pani McQueen obsesyjnie wręcz szperała w genealogii, próbując doszukać się powiązań z klanem McQueenów ze szkockiej wyspy Skye. Bezskutecznie. Najmłodsze z szóstki jej dzieci, Lee Alexander McQueen, który przyszedł na świat 17 marca 1969 roku, w przyszłości będzie podkreślać szkockie korzenie, wkładając kilt. A w swojej kolekcji Highland Rape [Szkocki Gwałt - przyp. aut.] odda hołd Szkotkom mordowanym i gwałconym przez Anglików.

Alexander McQueen (fot. (AP Photo/Michel Euler, File / Agencja Gazeta); po prawej z Sarah Jessicą Parker AP (fot. Photo / Stuart Ramson, File / Agencja Gazeta)

Podobno już jako trzylatek projektował kreacje, np. suknie dla Kopciuszka, a później ubrania dla starszych sióstr. Jedna z nich, Janet, wspomina, że był oczkiem w głowie ich matki, rozpieszczanym i bardzo kochanym. Lee był z Joyce tak bardzo związany, że gdy dorósł, strach przed jej śmiercią stał się jego największą zmorą.

Po latach wyszło na jaw, że dzieciństwo Lee, jak nazywała go rodzina i bliscy, było dalekie od sielanki. Ojciec zmagał się z chorobą psychiczną i trafił na pewien czas do zakładu zamkniętego. Rodzina żyła bardzo skromnie. Chłopiec był świadkiem aktów przemocy, jakich dopuszczał się na jego najstarszej siostrze Janet jej mąż. Potrafił tak bardzo ją pobić, że dwukrotnie poroniła, a raz o mało nie zmarła po tym, jak zaczął ją dusić. Ale na byciu świadkiem się nie skończyło. Szwagier molestował chłopca seksualnie, kiedy ten miał zaledwie 9 lat. Zastraszone dziecko nikomu nie zwierzyło się z tego, przez co przechodzi. Prawdę McQueen wyznał swojej siostrze już jako dorosły mężczyzna, krótko przed samobójstwem.

Alexander McQueen przy pracy (fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')

Kuba Rozpruwacz Śledzi Swoje Ofiary

Choć Lee od najmłodszych lat przejawiał talent do projektowania, dla chłopaka z niezamożnej rodziny droga do świata mody nie była łatwa. Młodzieniec był trudny w obyciu, miał braki w wykształceniu, często był niechlujnie ubrany i niedomyty. Ale okazało się, że jego zdolności nie można było lekceważyć.

Tym, co sprawiło, że dopiął swego, była przede wszystkim determinacja. W wieku 16 lat rzucił szkołę, w której uczył się stolarstwa. Zgłosił się na praktyki do pracowni Anderson & Sheppard, mieszczącej się w Savile Row, zakątku Londynu, gdzie znajdują się najsławniejsze zakłady krawieckie, w których szyje się garnitury na miarę. Właściciele obsługiwali głównie londyńską śmietankę towarzyską. Początkowo odnosili się do młodzieńca z dystansem, ale on tak bardzo się starał i był tak sumienny, że szybko udało mu się ich sobie zjednać. Nauczyli go nienagannego kroju, który miał stać się jednym z atutów jego przyszłych kolekcji.

Post udostępniony przez

(@andersonandsheppardbespoke) Wrz 28, 2017 o 3:19 PDT

Ale McQueen nie chciał do końca życia kroić marynarek. Nie znając języka, bez grosza, wyjechał do Włoch. Tam trafił na staż do znanego projektanta, Romea Gigliego. Znów braki zrównoważyła determinacja. A w dodatku Włoch dostrzegł, że krój ubrań, które wychodziły spod ręki młodego chłopaka, jest wyjątkowy. Ale i tam krnąbrny młodzieniec nie zagrzał długo miejsca - wciąż kłócił się z Giglim, a pewnego razu, kiedy ten odrzucił kolejną wersję uszytego przez niego ubrania, pod podszewką wyhaftował: "Fuck you Romeo".

Po powrocie do Anglii w poszukiwaniu pracy zapukał do drzwi prestiżowej uczelni Central Saint Martins. Dyrektorka po obejrzeniu jego portfolio zaproponowała mu studia. Lee nie mógł sobie na nie pozwolić, ale z pomocą przyszła jego ciotka Renee. Kobieta była bezdzietna i miała oszczędności. Uwierzyła w talent siostrzeńca i zdecydowała się sfinansować jego edukację. Szybko okazało się, że była to świetna decyzja, bo Lee tej szansy nie zmarnował. Zwieńczeniem nauki McQueena była kolekcja zatytułowana Jack the Ripper Stalks his Victims [Kuba Rozpruwacz Śledzi Swoje Ofiary - przyp. aut.] inspirowana historią mordercy. Kolekcja była mroczna, składała się z potarganych, porozcinanych ubrań i zwiastowała wielki talent jej twórcy.

 

Dama w błękicie

Wśród publiczności, która przyszła zobaczyć dyplomowy pokaz McQueena, była Isabella Blow - arystokratka, ekscentryczna stylistka i trendsetterka, pracująca m.in. dla "Vogue'a" i "Tatlera", znajoma Anny Wintour i Andy'ego Warhola. Blow zakochała się w kolekcji młodego projektanta i zapragnęła mieć ją całą. Zdobyła numer telefonu do jego domu i dzwoniła tak długo, aż go zastała. Lee chyba nie do końca wiedział, kim była, ale zgodził się sprzedać jej wszystko za zawrotną jak dla niego wówczas kwotę 350 funtów.

Wkrótce pomiędzy tymi dwojgiem nawiązała się przyjaźń, która dla projektanta stała się przepustką do kariery. Oboje fascynowała mroczna strona życia i brzydota, łączyła ich też miłość do ekscentrycznych kreacji. To Isabella namówiła McQueena, by zawodowo występował pod drugim imieniem, Alexander, które jej zdaniem brzmiało bardziej artystycznie. Nazywała go swoim dzieckiem i bezgranicznie w niego wierzyła. Bezkrytycznie zachwycała się wszystkim, co robił - według jednej z anegdot, kiedy pewnego dnia zażądała od niego nowej sukienki, wyciął w muślinowym worku dziury i taką "kreację" zaprezentował przyjaciółce. Ponoć była zachwycona, a projektant setnie się ubawił.

Dzięki wpływom Blow kreacje początkowo mało znanego projektanta pojawiały się na łamach "Vogue'a" czy "Vanity Fair", a na jego pokazach gościła m.in. Anna Wintour. Gdy Alexander objął funkcję dyrektora kreatywnego w Givenchy, przyjaciółka wsparła go w negocjowaniu wyższej pensji. To również ona pomogła przy sprzedaży części udziałów domu mody McQueen koncernowi Gucci i liczyła, że wdzięczny Alexander mianuje ją swoją konsultantką. Była przecież dla niego także niewyczerpanym źródłem inspiracji i powierniczką. Pomyliła się - protegowany zostawił ją na lodzie. Prawdopodobnie miał dość bycia nazywanym kolejnym po Philipie Treacym, projektancie kapeluszy, odkryciem Isabelli - wolał trzymać się wersji, że do wszystkiego doszedł sam.

Alexander McQueen, po prawie z Isabellą Blow (fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')

7 maja 2007 roku Blow popełniła samobójstwo - chorowała na raka jajników i zdecydowała, że woli sama zakończyć swoje życie, wypiła więc środek chwastobójczy. Taki sam jak ten, za sprawą którego z życiem pożegnał się jej ojciec. Zanim targnęła się na życie, zaprosiła Lee do swojej posiadłości, prawdopodobnie chcąc się z nim pożegnać. Alexander przyjechał, jednak był tak zmęczony, że praktycznie cały czas spał. Nie poświęcił Isabelli uwagi.

Po śmierci Blow projektant zrozumiał, jak wiele znaczyła dla niego przyjaciółka - kolekcję Lady in Blue, którą pokazał wkrótce, zadedykował Isabelli. Stworzył ją razem z Philipem Treacym, drugim protegowanym Isabelli. Z relacji znajomych McQueena wynika, że Lady in Blue nie była wyłącznie chwytem marketingowym - ponoć na pogrzebie Blow projektant był cieniem samego siebie i do końca życia wyrzucał sobie, że nie zaopiekował się Isabellą, kiedy najbardziej go potrzebowała.

 

Róg Obfitości

Toksyczna, nastawiona w dużej mierze na jednostronny zysk, przyjaźń z Isabellą Blow była tylko jednym z przykładów na to, że McQueen miał poważne problemy z relacjami międzyludzkimi. Jego współpracownicy wspominają, że często wybuchał, był trudny, niemiły, nawet agresywny, znęcał się nad kolegami. Ubliżał im, a jednego zrzucił nawet z mostu do rzeki. Pomimo że sam był gejem, potrafił innych, m.in. wpływowego krytyka mody Colina McDowella, nazywać "pieprzonymi ciotami".

Osobowość McQueena była też przeszkodą w zbudowaniu stabilnego związku - projektant angażował się w przygodne romanse. Kiedy już z kimś się związał, zwykle zmuszał wybranka do kupowania luksusowych prezentów, rujnując go finansowo. Zamiast wdzięczności - ubliżał, a jednego z partnerów podźgał nożyczkami. Ale McQueen nie był po prostu "niegrzecznym chłopcem z przedmieść". Nosił w sobie ciężar traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, które ukształtowały jego psychikę i doprowadziły do depresji. Miał liczne kompleksy i kruchą psychikę. Był świadom, że ze swoją nadwagą, krzywymi, wystającymi zębami i chronicznym zapaleniem dziąseł nie pasuje do świata perfekcyjnych w każdym calu ludzi. Kiedy udało mu się schudnąć, zresztą po liposukcji i operacji zmniejszenia żołądka, żeby ponownie nie przytyć, a także aby sprostać presji goniących go terminów, brał narkotyki. Te, w połączeniu z alkoholem, przynosiły mu też ukojenie w obliczu krytyki, której nie potrafił przyjmować.

Alexander McQueen (fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')
Alexander McQueen przy pracy (fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')

Biografię Alexandra McQueena kupisz w Publio.pl>>

Chciał, by jego kolekcje się podobały. A jednocześnie - aby każda z nich była wyjątkowa, inna niż wszystko, co dotychczas zdarzyło się w modzie. Większość projektów oddawała jego mroczną naturę, a sam McQueen mówił, że pragnie, aby ludzie bali się kobiet noszących jego kreacje. Twierdził, że pokaz mody to nie niedzielny obiad i zależy mu, żeby jego goście wymiotowali z nerwów i dostawali ataku serca.

Z pokazu na pokaz rosły wokół niego kontrowersje. Często wynikały z braku zrozumienia przekazu, jaki krył się w szokującej formie. McQueenowi zarzucano mizoginię, a on chciał pokazać kobiety, które, pomimo że wiele przeszły, potrafią walczyć. Tak jak w przypadku kolekcji "Wdowy z Culloden", w której XVIII-wieczny francuski mundur połączył z suknią empire i hinduskim sari. Inspiracją była bitwa pod szkockim Iverness.

Jednym z najbardziej szokujących w karierze projektanta był finał pokazu Voss, w którym modelka plus size leżała na łóżku w szklanym kubiku, oddychała przez rurę, a otaczały ją ćmy. Było to dosłowne przeniesienie na wybieg fotografii Joela Petera Witkina "Sanitarium". "Piękno może wyłonić się z najdziwniejszych miejsc, nawet tych najbardziej obrzydliwych" - napisał w jednym ze swoich ostatnich tweetów Alexander McQueen.

 

Atlantyda Platona

Wydawać by się mogło, że coraz większe uznanie, którego ukoronowaniem był prestiżowy kontrakt z grupą Gucci, wyleczy Alexandra z kompleksów. Nic bardziej mylnego - im więcej pieniędzy McQueen miał, im bardziej był ceniony, tym bardziej był nieszczęśliwy. Cóż z tego, że mógł sobie pozwolić na luksusowe mieszkanie, skoro był obsesyjnie zazdrosny o swojego partnera i popadał w paranoję, nieustannie przypisując mu zdrady? W dodatku po ciosie, jakim była śmierć Isabelli Blow, przyszła kolejna dramatyczna informacja - projektant dowiedział się, że jest nosicielem wirusa HIV. Na domiar złego ukochana matka Alexandra była bardzo chora, walczyła z rakiem, i największy koszmar mężczyzny już za moment mógł się ziścić.

A jednocześnie McQueen nie przestawał projektować, tworzył kolekcję za kolekcją - do głównej linii doszła męska oraz tańsza, McQ. U szczytu kariery wypuszczał 14 kolekcji rocznie.

Alexander McQueen (fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')
Alexander McQueen i jego modelki (fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')

Jednak kiedy pracował nad Atlantydą Platona, pokazaną w październiku 2009 roku, zwierzył się jednemu z przyjaciół, że chce, aby to był jego ostatni pokaz. Według jednego z byłych współpracowników miał nawet pomysł, aby podczas finału wyłonić się ze szklanego kubika, tak jak modelka z Voss, i strzelić sobie w usta.

Ostatecznie pomysłu zaniechał, a Plato's Atlantis została przez wielu oceniona jako najgenialniejsze, co udało się McQueenowi stworzyć. Kolekcja inspirowana morzem, które Alexander kochał, światem ryb, kolorami ich łusek, a jednocześnie nieziemska, była kwintesencją nieposkromionej wyobraźni projektanta. Jego charakterystyczne buty na niebotycznie wysokich obcasach o nienaturalnie wygiętej stopie nosiła podczas jednego z koncertów Lady Gaga. Nie tylko ona była zresztą fanką McQueena - jego kreacje kochały też takie gwiazdy jak Björk, Kate Moss czy Nicole Kidman.

Zobacz wideo Spodnie biodrówki - szokujący projekt Alexandra McQueena

Ale nic już nie mogło zmienić biegu rzeczy. Ani pochlebne recenzje czy uznanie ze strony środowiska, ani to, że projektant został cztery razy z rzędu wyróżniony nagrodą British Fashion Awards w kategorii projektant roku oraz odebrał z rąk  królowej Elżbiety II Order Imperium Brytyjskiego. 11 lutego 2010 roku, dzień przed pogrzebem ukochanej matki, Alexander McQueen popełnił samobójstwo, wieszając się w szafie na pasku od spodni. Śledztwo wykazało, że aby być pewnym, iż dopnie swego, zażył wcześniej ogromną dawkę kokainy oraz środki nasenne i uspokajające, a wszystko popił alkoholem. Nadgarstki pociął sztyletem i tasakiem do mięsa. W pożegnalnym liście skierowanym do partnera napisał: "Karm moje psy. Przepraszam. Kocham Cię, Lee". Ciało znalazła gosposia.

Pogrzeb projektanta zgromadził tłumy, w tym śmietankę towarzyską świata mody, m.in. gwiazdy takie jak Naomi Campbell, Kate Moss czy Stella McCartney. Ponieważ na ten pogrzeb nie wypadało przyjść źle ubranym, uroczystość przerodziła się w swoisty pokaz mody. Znamienici goście przyciągnęli chmarę paparazzich, którzy robili zbliżenia, a portale internetowe prześcigały się w umieszczaniu zdjęć z pogrzebowej rewii. Zwieńczeniem ceremonii był występ Björk, wiernej klientki Alexandra. Piosenkarka w sukience uszytej ze strusich piór i ze skrzydłami anioła, zaprojektowanymi przez McQueena, zaśpiewała "Gloomy Sunday", piosenkę nazywaną hymnem samobójców.

Tłumy przybyły też na poświęconą twórczości McQueena wystawę zorganizowaną po jego śmierci w nowojorskim muzeum MET. Nosiła tytuł "Savage Beauty" ["Dzikie piękno" - przyp. aut.], a otworzyła ją uroczyście Anna Wintour. Kuratorami byli Andrew Bolton i Harold Koda, jedni z najbardziej wpływowych ludzi w amerykańskim świecie sztuki. Ekspozycja zaś okazała się jedną z najchętniej odwiedzanych w historii.

Kolejka chętnych do obejrzenia wystawy na 15 minut przed jej otwarciem (fot. Dan Nguyen / flickr.com / CC BY-NC 2.0)

Kiedy po pięciu latach zawitała do Londynu, było tylu chętnych, by ją zobaczyć, że muzeum otwierano kilka godzin wcześniej niż zwykle, a grupy zwiedzających wpuszczano wejściem dla pracowników.

Dziś dom mody Alexander McQueen jest w rękach Sary Burton, która była jego stażystką i współpracownicą. Jednym ze zrealizowanych przez nią projektów jest suknia ślubna księżnej Cambridge, Kate Middleton, ochoczo kopiowana przez armię panien młodych na całym świecie. I choć Alexander mówił, że jego pokazy są tak osobiste, że nie wyobraża sobie, aby ktokolwiek mógł kontynuować jego dzieło, projekty tworzone przez Sarę Burton pokazują, że McQueenowi udało się pozostawić po sobie więcej, niż się spodziewał - w swoich kolekcjach także oddaje ona hołd silnym kobietom i łączy romantyzm z nutką gotyckiego mroku.

Przed śmiercią Alexander założył fundację Sarabanda. Ma ona na celu finansowanie edukacji w szkołach mody utalentowanym młodym ludziom, którzy nie mają pieniędzy na naukę. Takim jak młody Lee McQueen.

(fot. materiały promocyjne filmu 'McQueen')

*Śródtytuły są nazwami kolekcji Alexandra McQueena (Highland Rape, Jack the Ripper Stalks his Victims, Lady in Blue, Horn of Plenty, Plato's Atlantis)

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.