Biografie
Wanda Chotomska (fot. archiwum prywatne)
Wanda Chotomska (fot. archiwum prywatne)

Kiedy Wanda Chotomska, znana autorka wierszy dla dzieci, przeczytała pierwszy tekst piosenki autorstwa swojej córki, podarła kartkę, na której był napisany.

- Byłam strasznie wściekła, poryczałam się, bo wydawało mi się, że ta piosenka jest w porządku - opowiada Ewa Chotomska. - Potem jednak zaczęłam się zastanawiać nad tym, co powiedziała mama, że w piosence dla dzieci musi być żart, zabawa. Usiadłam i zaczęłam poprawiać tekst.

Tak powstała piosenka "Mydło lubi zabawę", jedna z najpopularniejszych, którą napisała dla dzieci. Na YouTubie ma dzisiaj prawie 40 milionów wyświetleń. Inne ponadczasowe szlagiery do których ułożyła słowa, to: "Szczotka, pasta",  "Domowa piosenka", "Moja fantazja",  "Czuję głód".

Wanda Chotomska w wieku pięciu lat (z lewej) i z "narzeczonym" z przedszkola (fot. archiwum prywatne/mat. wyd. Marginesy)

Pokolenie urodzone na przełomie lat 70. i 80. wychowało się na tych piosenkach i do dzisiaj dobrze wie, że "każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma", "mydło lubi zabawę, kiedy woda gorąca", a "fantazja jest od tego, aby bawić się na całego ".

Ewę Chotomską kojarzą jednak przede wszystkim jako Ciotkę Klotkę z telewizyjnego "Tik-Taka", którego współtworzyła. Program emitowany był przez 17 lat. Ewa Chotomska jest też autorką tekstu piosenki, która go rozpoczynała. Jej słowa "Ja jestem pan Tik-Tak, a to mój mały świat" pokoleniu dzisiejszych trzydziestolatków kołatać się będą w głowie do końca życia.

Ewa Chotomska na początku lat. 80 do telewizji trafiła przez przypadek. Skończyła germanistykę i chciała być stewardesą. Po studiach uczyła trochę języków. Dzięki znajomemu dostała pracę w telewizji, w biurze współpracy z zagranicą. Spodobała jej się atmosfera studia na Woronicza i kiedy zwolniło się miejsce w redakcji dziecięcej, dostała tam etat. - Na początku nikt nie wierzył, że sama coś wymyślę, mówili, że wszystko robi za mnie mama - opowiada Ewa Chotomska.

Wanda Chotomska jest przekonana, że zainteresowania literackie córka odziedziczyła po niej. Tak mówiła w książce Barbary Gawryluk pt. "Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia". I dodaje o talencie córki: - Kiedy zaczęła pisać piosenki, nie znalazła u mnie uznania. Dałam jej twardą szkołę. Pierwsze jej teksty podobno podarłam. To musiało być dla niej bardzo bolesne, skoro do dziś pamięta. Ale nie poddała się, pisała dalej i było coraz lepiej*.

Hegemonia Chotomskich

Matka i córka mają na koncie ogromny dorobek. Ewa Chotomska zarejestrowała w ZAiKS-ie ponad 400 piosenek. Poza tym pisze książki dla dzieci. Cały czas prowadzi też zespół taneczno-wokalny Fasolki, który w 2018 r. będzie obchodził 35-lecie działalności. Fasolki to jej oczko w głowie. - Dzisiaj zespół tworzą dzieci rodziców, którzy oglądali Tik-Taka i wychowali się na moich piosenkach - mówi Ewa Chotomska.

Wanda Chotomska to potęga w świecie literatury dziecięcej. Od kilku dekad nie ma podręcznika dla najmłodszych, w którym nie byłoby jej wierszy. Najsłynniejsze to "Tadek niejadek", "Kurcze blade", "Gdyby Tygrysy jadły irysy" czy "Chłopak na opak". Wanda Chotomska stworzyła wierszowaną opowieść o Pannie Kreseczce, która w odcinkach drukowana była w "Świerszczyku". Po Kreseczce pojawił się Pan Motorek. Wiersze i opowiadania Wandy Chotomskiej drukowane były w "Misiu" i "Płomyczku". Z Mironem Białoszewskim pod pseudonimem Wanda Miron pisała teksty do "Świata Młodych". Pisała też książki, m.in. "Tere-fere" i "Dzieci pana Astronoma". Jest twórczynią pierwszej polskiej dobranocki - "Jacek i Agatka" - która pokazywana była w telewizji od początku lat 60.

Przez ponad pół wieku mieszkała na warszawskiej Tamce. W ostatnich latach życia zmagała się z ciężką chorobą.

- Dla mnie to ktoś więcej niż pisarka - mówi Barbara Gawryluk, dziennikarka Radia Kraków, autorka książek dla dzieci, która na rozmowy z Wandą Chotomską do stolicy przyjeżdżała przez dwa lata. - Jest symbolem takim jak Astrid Lindgren dla Szwedów czy Tove Jansson dla Finów - dodaje Gawryluk. Na początku ich rozmowy dotyczyły tylko książek i pisania. - Dopiero pod koniec tworzenia książki pojawiła się myśl, żeby może jednak więcej miejsca poświęcić rodzinie. To było przejmujące, bo pani Wanda już bardzo źle się czuła, ale wezwała mnie do Warszawy. Chciała mi opowiedzieć jeszcze jeden rozdział o swoich bliskich - mówi Gawryluk.

Wanda Chotomska jako mała dziewczynka (fot. archiwum prywatne/mat. wyd. Marginesy)

Stół pułapka

A relacje Wandy Chotomskiej z rodziną nie należały do najłatwiejszych. - Kiedy Ewa była mała, nie miałam dla niej czasu - opowiada w książce poetka. - Mieszkała u babci, bo w moim "kołchozowym" mieszkaniu [sublokatorski pokój przy ulicy Gałczyńskiego w Warszawie - red.] zupełnie nie było warunków dla dziecka .

Ewa spędziła pierwsze 12 lat życia u babci, mamy jej ojca. Kiedy Wanda Chotomska dostała większe mieszkanie, wzięła Ewę do siebie. Babcia rozpaczała, bo przyzwyczaiła się do życia z wnuczką. - U mamy musiałam zacząć prowadzić dom. Dwa razy w tygodniu przychodziła pani do pomocy. U babci było wszystko, podane, pozmywane, nic nie trzeba było robić - wspomina Ewa.

Jako dziecko nie do końca zdawała sobie sprawę, że ma "niestandardową" mamę, która jest sławną na cały kraj pisarką. - Może na początku chciałam, żeby była w domu, jak inne mamy, ale gdy trochę podrosłam, byłam zadowolona, że jestem sama - opowiada Ewa Chotomska. - Nie miałam też zbyt dobrych kontaktów z mamy partnerem, malarzem Eugeniuszem Stecem. On był dla niej guru, osobą, która ją inspirowała, podobnie jak jej kolega redakcyjny Miron Białoszewski. Mama była skoncentrowana na Stecu i na swojej pracy .

Wanda Chotomska wiedziała, że jej córka tą sytuacją nie jest zachwycona. - Nie lubiła go [Eugeniusza Steca - red.] - mówiła Barbarze Gawryluk. - On nie miał dobrego kontaktu z dziećmi, nie układało się mu również z moją córką.

Ewa Chotomska dobrze zapamiętała, że Eugeniusz Stec nie pozwalał jej wstać od stołu, dopóki on i jej mama nie zjedli, a dorośli rozmowy przy posiłku prowadzili w nieskończoność. - Chciałam się jak najszybciej wyprowadzić z domu, ale byłam na to za słaba psychicznie. Udało się to dopiero, kiedy wyszłam za mąż - opowiada Ewa Chotomska.

Królowa jest jedna

Kariera Wandy Chotomskiej po kilku początkowo trudnych latach rozkręciła się dość szybko. - Brzechwa powiedział mi [...], że świetnie wyglądam i bardzo dobrze piszę, w takiej właśnie kolejności. Ta zachęta dodała mi odwagi i pewności siebie. Wiedziałam, że to jest moja droga - relacjonuje Wanda Chotomska.

Wybraną ścieżką szła konsekwentnie. Mistrzyni, autorytet, wybitna pisarka, najlepsza autorka wierszy dla dzieci - tak w książce opisują Wandę Chotomską osoby, które miały z nią styczność. Z ich relacji wyłania się też kobieta zdecydowana, o silnym charakterze, dominująca, która nie boi się obsztorcować swojego czytelnika za to, że pod autograf podstawił jej luźną kartkę, a nie książkę.

- Jeśli znajdziemy się w jej towarzystwie, ona na pewno będzie grała pierwsze skrzypce - mówi Barbara Gawryluk. - Ma zawsze mnóstwo historii do opowiedzenia, anegdot, spostrzeżeń, potrafi spuentować każdą sytuację, rzucić dowcipem i wtedy wszyscy zamieniają się w słuch .

Wanda Chotomska jako nastolatka. Z lewej w 1944 r., z prawej ze szkolnymi kolegami (fot. archiwum prywatne/mat. wyd. Marginesy)

Wandę Chotomską zna też Grzegorz Kasdepke, jeden z najbardziej poczytnych pisarzy dla dzieci z młodszej generacji autorów. - Gdyby handlarze dopalaczy byli bardziej oczytani, wśród różnych Mocarzy, Tajfunów i Lordów Koksu wcześniej czy później pojawiłby się pewnie środek o nazwie Wanda Chotomska - zwierza się w książce Barbarze Gawryluk. - Pobudzający, usuwający zmęczenie, wzmacniający pamięć, obniżający barierę strachu, a nade wszystko poprawiający pracę mózgu. Zwykły śmiertelnik musiałby go dzielić na cztery części .

Wanda Chotomska przez cały okres swojej kariery spotykała się z dziećmi w dużych miastach i na wsiach. - Każde spotkanie było inne, a ponieważ ja nienawidzę nudy, to zawsze wiele się na tych spotkaniach działo - opowiada Chotomska. Poetka śpiewała, rapowała, tańczyła, recytowała swoje wiersze.

- Kiedy jeździło się na literackie festiwale, spotkania, targi z ekipą, w której była Wanda Chotomska, to wszyscy wiedzieli: królowa jest tylko jedna. Autorzy zapraszani z Wandą Chotomską oddawali jej zawsze pole, a ona brylowała w teatrze, na scenie na rynku, na bankiecie z burmistrzem czy wieczorze z prezydentem - wspomina Kasdepke.

- Jeżeli chodzi o żywiołowość, energię w trakcie spotkań z dziećmi i kontakt z nimi Wandzie Chotomskiej dorównuje jedynie jej córka - przekonuje Barbara Gawryluk.

Ewa czy Wanda

Autorka "Kurcze blade" ze względu na stan zdrowia przed laty przestała jeździć na spotkania autorskie. Ciotka Klotka włączyła jej wiersze do swojego repertuaru i odwiedza z nim przedszkola, szkoły i biblioteki. Czasami zwracają się do niej "Pani Wando", albo kiedy jedzie na spotkanie z dziećmi na plakatach jest napisane, że przyjeżdża do nich Wanda Chotomska. Panie bibliotekarki, kiedy orientują się, że zaproszona Chotomska jest Ewą, są przerażone. - Ale ja się nie gniewam, dla mnie to jest zabawa - zapewnia Ewa Chotomska. - Na stare lata mama pewnie trochę żałowała, że tak mało mnie chwaliła. Nigdy nie powiedziała mi, że jestem niezdolna, ale dawała mi to odczuć. Kiedy pisałam "Pamiętnik Felka Parerasa", książkę o piesku, którego miałam, moja córka Karolina wykradła w połowie napisany tekst i pokazała go babci. Werdykt mojej mamy brzmiał: "Nawet to się czyta". Była to najlepsza recenzja, jaką od niej usłyszałam .

Wanda Chotomska i okładka książki Barbary Gawryluk "Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia" (fot. archiwum prywatne/mat. wyd. Marginesy)

Gdy prześledzimy biografie innych wielkich autorek, które pisały dla dzieci, np. Astrid Lindgren, znajdziemy podobne historie - autorki, które tak świetnie rozumiały potrzeby małych czytelników, miały problemy z ułożeniem relacji z własnymi dziećmi i bliskimi. Nie tylko dzieciństwo Ewy Chotomskiej nie było cukierkowe. Wnuczka Wandy Chotomskiej na często zadawane jej pytanie "jaka była twoja babcia?" - odpowiada, że nieobecna.

- Chyba tak już jest, że wielki talent, intelekt nie pozwalają na rozdrabnianie się i najczęściej cierpi na tym rodzina - mówi Barbara Gawryluk. - Wanda Chotomska, jej córka i wnuczka zgodziły się o tym opowiedzieć w książce i za to należy im się duży ukłon, bo mogły te sprawy przemilczeć. Ale w rodzinie Chotomskich od zawsze były silne kobiety.

* Wszystkie cytaty z Wandy Chotomskiej i Grzegorza Kasdepke pochodzą z książki Barbary Gawryluk "Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia", Wydawnictwo Marginesy 2016. Artykuł powstał we wrześniu 2016 roku.

Książka jest dostępna w formie ebooka w Publio.pl

Anna Budyńska. Redaktorka w dużym wydawnictwie, pisze teksty dla portalu Instytutu Goethego w Warszawie, jest sekretarzem redakcji magazynu "Świat Mózgu" wydawanego przez fundację NeuroPozytywni.

(fot. Publio.pl)