Kobiety
Beiersdorf, Saksonia, 1965 rok. *
"Że co ma robić? Dlaczego?" – Ojciec Karin Tobianke wpatrywał się w nauczyciela fizyki swojej córki z niedowierzaniem. Trzydziestosześciolatek pospieszył do szkoły po znojnej zmianie w kamieniołomie, a czekało go jeszcze mnóstwo pracy w przydomowym gospodarstwie rolnym. Przybył jednak na zaproszenie nauczyciela swej najstarszej córki, nie wiedząc za bardzo, czego się spodziewać. Zawsze radziła sobie w szkole całkiem dobrze. Choć nie była najlepsza w klasie, miała większość ocen dobrych, celującą zaś z ulubionej historii. Nauczyciel jednak cierpliwie wytłumaczył ponownie, że Karin jest bardzo zdolną uczennicą i że chciałby zarekomendować ją na jedno z poszukiwanych miejsc w liceum (Erweiterte Oberschule, EOS), by mogła zdobyć kwalifikacje umożliwiające później podjęcie studiów wyższych.
Był to całkowity szok także dla samej Karin. Jej matka przybyła do Niemiec w 1945 roku jako biedna nastolatka, zmuszona do porzucenia szkoły pielęgniarskiej we Wrocławiu. Teraz była gospodynią domową i rolniczką, doglądała zwierząt i pola, podczas gdy jej mąż, z zawodu stolarz, pracował za dnia w kamieniołomie, po powrocie zaś pomagał w gospodarstwie. Nikt z tej rodziny nigdy nie osiągnął poziomu gimnazjum, nie wspominając o uniwersytecie; ojciec był tego dotkliwie świadom. By ukryć swe skromne pochodzenie, przy obcych zawsze starał się mówić nie rodzimym dialektem, ale literacką niemczyzną. Jego największą obawą było to, że Karin nie da sobie rady. Cóż to byłby za wstyd! Co by powiedział rodzinie i przyjaciołom? W końcu jednak ustąpił. Karin od dawna podejrzewała, że jej ojciec skrywał szersze ambicje i był bardzo dumny z sukcesów córki. "Idź więc, dziewczyno, bylebyś nie narobiła nam wstydu!"
Słowa ojca brzmiały wciąż w uszach Karin, gdy z trudem radziła sobie w pierwszej klasie EOS, gdzie czuła się niczym niewielka rybka w bardzo dużym stawie. Uczyła się jednak pilnie i w drugiej klasie dowiodła, że zaufanie pokładane w niej przez rodziców i nauczycieli się opłaciło. Zdała ze wszystkich przedmiotów, wykonała też obowiązkowe prace społeczne. Jeśli chodzi o te ostatnie, Karin mogła wybrać trzy: prace rolne w fermie krów, praktyki techniczne w przemyśle kolejowym albo praktyki obróbki metalu w miejscowych zakładach mechanicznych. Wybrała obróbkę metalu; gdy ukończyła praktyki, przed dziewczyną wychowaną na gospodarce, która mogła spodziewać się co najwyżej pracy sprzedawczyni w sklepie, otwarły się szerokie możliwości kariery. Ostatecznie wybrała studia w Dreźnie na nauczycielkę historii i języka rosyjskiego. Otrzymywała stypendium: wpierw 80 marek, potem, za doskonałe wyniki, ponad 100 marek. Karin zdołała nawet w 1972 roku odwiedzić partnerską uczelnię w Smoleńsku. Niezatarte wrażenie zrobiły na niej wizyta w Soborze Uspieńskim, w domach zwykłych Rosjan; z podziwem też oglądała mauzoleum Lenina w Moskwie.
Trajektoria życia Karin od połowy lat sześćdziesiątych była bezpośrednim skutkiem świadomej interwencji państwa. Z powodów pragmatycznych i ideologicznych NRD od samego początku pragnęła wprowadzić równość płci i zachęcać kobiety do pełnienia wszelkich ról społecznych na równi z mężczyznami. Państwowa kultura i sztuki wizualne prezentowały ideał kobiety pracującej, rzeczywistość jednak pozostawała w tyle. Kobiety w fabrykach, laboratoriach i biurach były częstym tematem artykułów prasowych i programów telewizyjnych, jednak w roku 1960 kobiety stanowiły tylko czwartą część studentów, zaś w szkołach zawodowych odsetek ten był tylko nieznacznie wyższy (46). Jak zauważyła słusznie historyczka Mary Fulbrook, rząd nie rozumiał, iż do wprowadzenia pełnej równości płci w domu i w pracy nie wystarczyło jedynie wprowadzenie ustawowej równości płac i zorganizowanej opieki nad dziećmi; "na drodze do równych szans istniały bariery nie tylko praktyczne, ale także psychologiczne" (47). W roku 1961 SED zajęła się tą sprawą i doszła do wniosku, że "odsetek dziewcząt i kobiet na średnich i wyższych stanowiskach kierowniczych jest całkowicie niezadowalający pomimo faktu, że 68,4 procent wszystkich zdolnych do pracy kobiet w wieku 16–60 lat pracuje" (48). W komunikacie partyjnym opublikowanym w "Neues Deutschland" w grudniu 1961 roku z zadziwiającą szczerością przedstawiono problemy, z jakimi kobiety nadal zmagały się w pracy i w domu:
Biuro Polityczne Komitetu Centralnego SED jest zdania, że wielkie umiejętności i osiągnięcia dziewcząt i kobiet nie są obecnie wystarczająco wykorzystywane dla ich samorozwoju i rozwoju całego społeczeństwa. Głównym powodem tego stanu rzeczy jest fakt, że wiele osób – szczególnie mężczyzn, w tym tych z kierowniczych stanowisk w partii, państwie, gospodarce i ruchu związkowym – nadal nie docenia roli kobiety w społeczeństwie socjalistycznym […].
Często kobiety, które już zajmują stanowiska kierownicze, są obciążane nadmierną ilością pracy bez względu na ich obowiązki matek i pań domu. Stawiane im wymagania często są wyższe niż stawiane mężczyznom na tych samych stanowiskach. Niektórzy przywódcy przyjmują milczącą opinię, że kobiety muszą "sprawdzić się" poprzez specjalne osiągnięcia. Zamiast pomagać kobietom i dziewczętom radzić sobie z wyższymi wymaganiami, wymyślają argumenty rzekomo świadczące, że umieszczanie kobiet na średnich i wyższych stanowiskach kierowniczych jest niemożliwe […]. Krąży nawet "argument" twierdzący, że kobiety wykazują się mniejszym niż mężczyźni zrozumieniem problemów technicznych, organizacyjnych i gospodarczych.
Wszystkie te i podobne argumenty są przeciwne ideałom naszego państwa. Hamują one rozwój kobiet, a co za tym idzie, całego naszego społeczeństwa (49).
SED wzywała więc szkoły, uczelnie wyższe, pracodawców, kluby, stowarzyszenia, w skrócie "całą opinię publiczną", do pilnego zajęcia się tym problemem. Prosiła organizacje o bezpośrednie i "szczere" rozmowy z kobietami na temat ich problemów, wskazanie ewentualnych przeszkód i szukanie dla nich rozwiązań na wszystkich szczeblach. W kwietniu 1962 roku rozporządzeniem Rady Ministrów zalecono działania mające poprawić warunki kobiet w czasie edukacji i w pracy. Nakazywano "instytucjom państwowym wspieranym przez organizacje masowe przeprowadzanie wyjaśniających dyskusji dotyczących likwidacji przestarzałych poglądów na temat roli kobiet w społeczeństwie i pracy" (50). Także nauczyciel Karin otrzymał zadanie wskazania utalentowanych uczennic, które dałoby się przekonać do dalszej edukacji lub też do zdobywania kwalifikacji w zawodzie. Niechęć jej ojca była typowa dla tamtych czasów. Szkoły i zakłady pracy stawały się coraz bardziej skuteczne w przekonywaniu dziewcząt i ich rodzin do zdobywania lepszego wykształcenia niż to, które wybrałyby bez interwencji.
Wschodnioniemiecki historyk Stefan Wolle wskazuje, że sukces tego programu był poważnie ograniczony. Przez całą historię NRD kobiety zajmowały coraz liczniej niższe i średnie stanowiska kierownicze, ale bardzo rzadko można je było znaleźć na najwyższych szczeblach władz państwa, partii czy gospodarki. Żaden uniwersytet ani żadna ze szkół wyższych nie zatrudniały więcej niż 15 procent kobiet wśród kadry akademickiej, żadna kobieta nie została też pełnoprawnym członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego (51). Czy jednak można było tego realistycznie oczekiwać od jakiegokolwiek państwa w latach sześćdziesiątych? W roku 1981 pracowało 91 procent kobiet, czyli najwięcej na świecie. W 1986 roku 50,3 procent studiujących stanowiły kobiety. Kobiety były niezależne, także finansowo, od swych mężów w stopniu większym niż w wielu innych społeczeństwach, w tym w Niemczech Zachodnich. Odzwierciedleniem tego była większa liczba rozwodów oraz fakt, że więcej osób żyło w związkach nieformalnych (co także wynikało z coraz większej ateizacji społeczeństwa). Ogólnie rzecz biorąc, wschodnioniemieckie kobiety cieszyły się większą autonomią zawodową i ekonomiczną niż kobiety w RFN. Wolle słusznie więc konkluduje, że "państwo zrobiło wszystko, co mogło, by wesprzeć kobiety" (52).
Przypisy:
(46) Wolle, Aufbruch, s. 219.
(47) Fulbrook, The People's State, s. 151.
(48) "Neues Deutschland", 23 grudnia 1961 r., s. 1.
(49) Ibidem.
(50) Cyt. za: Wolle, Aufbruch, s. 220.
(51) Ibidem, s. 221.
(52) Ibidem, s. 222.
*Publikujemy fragment książki "Kraj za murem. Życie codzienne w NRD" Katji Hoyer, w przekładzie Jana Szkudlińskiego, która ukaże się 27 sierpnia 2025 roku nakładem Wydawnictwa Poznańskiego.