Ulubioną zabawką Lee był w dzieciństwie zestaw małej chemiczki. Ojciec, Theodore Miller zachęcał córkę do eksperymentów i rozwijania naukowych zainteresowań. Sam miał wiele pasji, w tym fotografię. Lee dorastała przed obiektywem.
Gdy miała siedem lat została zgwałcona przez "przyjaciela rodziny", który zaraził dziewczynkę rzeżączką. W tamtym czasie jedyną metodą leczenia chorób wenerycznych były bolesne i wielomiesięczne irygacje, które przeprowadzała na Lee matka w atmosferze pośpiechu i wstydu. Psychiatra, z którym konsultowali się rodzice, chcąc pomóc córce poradzić sobie z traumą, zalecił, by wyjaśnić dziewczynce, że seks i miłość nie mają ze sobą nic wspólnego.
Pierwszą miłością Lee był chłopak z sąsiedztwa. Pewnego dnia wypłynęli razem łódką po jeziorze. Chłopak wpadł do wody. Utopił się.
Marzenie o wolności
Dorastająca Lee rozrabiała. Relegowano ją z każdej szkoły, do której była zapisywana. Miała 19 lat, gdy namówiła rodziców, żeby sfinansowali jej wyjazd do Paryża. W towarzystwie znajomej nauczycielki i jej przyjaciela wyruszyła w maju 1926 w półtoraroczną podróż, podczas której odwiedzała muzea, teatry i pobierała nauki w L'École Medgyès pour la Technique du Théâtre. Nie była prymuską, dużo wyżej ceniła nieformalne wykształcenie, o które troszczyła się po lekcjach. Jesienią 1927 roku Lee po napomnieniach ojca niechętnie wróciła jednak do rodzinnej posiadłości w Poughkeepsie. Miała głowę pełną zdań z "Manifestu surrealistów", obrazów ulic Paryża i marzeń o kobiecej emancypacji.
Po zakosztowaniu europejskiej wolności Poughkeepsie staje się dla Lee zdecydowanie za ciasne. Marzy, aby wyjechać z rodzinnego miasta, tym razem na stałe. Zapisuje się do Art Students League w Nowym Jorku, gdzie zostaje studentką scenografii (lub tańca – tu źródła podają rozbieżne wersje), ale edukacja formalna jest od dawna na końcu listy jej priorytetów. Liczy się życie. Prawdziwe!
Lee płynie na fali artystycznych znajomości, miłostek i bankietów. Marzy o czymś wielkim, ale jeszcze nie bardzo wie, co to będzie. Rzeczywistość przychodzi z gotowym pomysłem: pewnego dnia roztargniona Lee wpada na jezdnię wprost pod koła nadjeżdżającego samochodu. W ostatniej chwili jakiś mężczyzna łapie ją za ramię i odciąga na bok. Scena jak z filmu. Nieznajomy wybawiciel to Condé Montrose Nast, magnat mediowy, założyciel, właściciel i wydawca magazynów "Vogue", "Vanity Fair" i "New Yorker". Zauroczony urodą Lee i jej europejskim strojem sugeruje jej karierę w modelingu i zaprasza do studia "Vogue'a".
Modelka i tampony
Lee pozuje największym sławom, m.in. Edwardowi Steichenowi i Arnoldowi Genthemu. Sama o sobie napisze po latach, wspominając ten czas: "Byłam cholernie, cholernie ładna, wyglądałam jak anioł, ale w środku mnie krył się potwór, szaleniec"[1].
Kariera modelki rozwija się dynamicznie przez niespełna rok. Lee jednak zaczyna się już trochę nudzić. Jej ambicje sięgają dalej. W 1928 roku wybucha skandal – zdjęcie Lee autorstwa Edwarda Steichena zostaje wykorzystane w reklamie tamponów firmy Kotex. To pierwsze w historii reklamy tak "odważne" przedstawienie tematu menstruacji, nigdy wcześniej wizerunek żywej kobiety nie pojawiał się w tym kontekście. Do redakcji "Vogue'a" spływają listy od oburzonych czytelników. Jak to? Modelka "Vogue'a" w takiej reklamie?! To nie przystoi. Wśród najbardziej zaangażowanych protestujących jest również ówczesny kochanek Lee – Alfred de Liagre, w przyszłości broadwayowski reżyser i producent.
A samej Lee zamieszanie wokół tamponów jest na rękę. Bez żalu rozwiązuje kontrakt modelingowy z "Vogiem" i robi to, na co miała ochotę od dawna – leci do ukochanego Paryża.
"Jestem twoją nową studentką"
Tak powiedziała do Man Raya w paryskiej kawiarni.
Man Ray (pseudonim Emmanuela Rudnitzkiego) był fotografem surrealistą. Cenionym bardziej przez surrealistów niż fotografów. Sam o sobie mówił: malarz. Lee słyszała o nim już podczas pierwszej wizyty we Francji, wymieniano go jednym tchem z Picassem i Ernstem. Poznał ich ze sobą Edward Steichen i właśnie Ray przyszedł jej do głowy, gdy postanowiła rzucić Nowy Jork, wrócić do Paryża i zostać zawodową fotografką.
"Ja nie mam studentów. Zresztą zaraz wyjeżdżam na wakacje" – powiedział Ray.
"Wiem, dlatego jadę z tobą" – Lee wskazała na spakowaną walizkę u swoich stóp.
Tego lata pojechali do Biarritz razem. Podróż była początkiem trzyletniej burzliwej relacji mentora z uczennicą, dwójki artystów i kochanków. Lee pozowała Rayowi do zdjęć i obrazów, on uczył ją sztuki kadrowania. Podobno znakomita część fotografii przypisywanych dziś Man Rayowi to dzieła Lee Miller. Wiadomo, że fotograf zlecał jej zamówienia na zdjęcia, aby samemu mieć więcej czasu na malarstwo. Również podobno Man Ray zaprojektował kieliszki do szampana inspirowane szyją Lee (lub kształtem jej piersi, ta historia ma wiele wersji).
Rozstali się w 1931 roku z powodu romansu Lee z egipskim przedsiębiorcą i szału zazdrości Man Raya w związku z tym. Jednym z ostatnich listów, jaki Man Ray wysłał do ukochanej, była wydarta z jego notesu kartka zapisana od góry do dołu imieniem Elisabeth…
Artystka
Od 1929 do 1932 roku Lee rozwija się jako artystka surrealistka. W tym czasie powstaje kilka z jej najsłynniejszych zdjęć, m.in. "Exploading Hand" ("Eksplodująca ręka", 1930). Fotografia przedstawia kobiecą dłoń z diamentowym pierścionkiem naciskającą na klamkę szklanych drzwi. Miller uchwyciła obraz pod takim kątem, że rysy na szybie tworzą wrażenie wybuchającej dłoni. Rok wcześniej wywołała środowiskowy skandal, gdy sfotografowała kobiecą pierś po chirurgicznej amputacji położoną na talerzu, ze sztućcami obok. Zdjęcie robiła w pośpiechu, w studiu francuskiego "Vogue'a", z którego natychmiast ją wyrzucono, gdy zdradziła, nad czym pracuje.
Gdy Lee otwiera własne studio w Paryżu, nie brakuje jej komercyjnych zleceń. Oprócz tworzenia portretów indywidualnych i rodzinnych zaczyna fotografować modę na zlecenie magazynów. Zamówienia spływają m.in. od projektantów ze świecznika, takich jak Patou, Schiaparelli i Chanel.
Po rozstaniu z Man Rayem wyjeżdża do Nowego Jorku i tam otwiera nowe studio, które pomimo kryzysu gospodarczego dobrze sobie radzi, przynosząc Lee zarówno zyski, jak i artystyczne spełnienie. Ona jednak znowu zaczyna się nudzić…
Egipt
"Mamo, lubisz Aziza?" – pyta Lee przez telefon w lipcu 1934 roku.
"Nie wiem… ledwie go znam. Wydaje się miły" – odpowiada Florence Miller.
"To dobrze. Bo dzisiaj rano go poślubiłam".
Egipski przedsiębiorca Aziz Eloui Bay, który był powodem rozpadu relacji Lee i Man Raya, wrócił do jej życia niespodziewanie po dwóch latach ciszy, w czasie których zdążył rozwieść się z żoną. Jego związek z artystką był tajemnicą do samego ślubu, o którym Lee poinformowała najbliższych telefonicznie już po fakcie.
Syn Miller, Anthony Penrose, pisze o pierwszym małżeństwie swojej matki bez ogródek, widząc w nim przede wszystkim pragmatyczną decyzję: "Chciała przygód, ekscytacji, podróży, wolności od odpowiedzialności i rutyny. A ponieważ nie urodziła się ani osobą bogatą, ani mężczyzną, musiała osiągać te cele poprzez innych ludzi, takich jak Aziz". Ale związek Lee i Aziza nie był czystą kalkulacją, prędzej nieco naiwnym marzeniem o życiowej stabilizacji i ucieczce od tego, co znajome.
Zamieszkują w Egipcie. Miller, często się nudząc, ucieka w sztukę, tworząc kolejne słynne w przyszłości fotografie, takie jak "From The Top of Great Pyramid" ("Z wierzchołka wielkiej piramidy", 1937), "The Procession" ("Pochód", 1937), "Portrait of Space" ("Portret przestrzeni", 1937), który stanie się inspiracją dla obrazu René Magritte’a "Le baiser" ("Pocałunek", 1938).
Zmęczona rutyną małżeńską i nużącym ją stylem życia żony przy mężu Lee chwilowo odnajduje ukojenie w wyprawach na pustynię. Jednak nawet tam nie może uciec przed wewnętrznym głosem, który upomina się coraz uporczywiej o Lee artystkę, Lee poszukiwaczkę przygód… W końcu zapada decyzja.
Do Paryża, koniecznie!
Miller przylatuje do Paryża w dniu balu maskowego organizowanego przez francuskich surrealistów. W tłumie gości rozpoznaje wiele znajomych twarzy, a wśród nich dwie szczególnie dla niej ważne. Pierwsza to dawna miłość Man Ray, którego widzi po raz pierwszy od pięciu lat. Druga to jej przyszła miłość – Roland Penrose, brytyjski historyk i kolekcjoner sztuki. Z Man Rayem uda jej się odbudować przyjacielską więź, którą będą podtrzymywać przez resztę życia. Z Penrose’em najpierw połączy ją romans (formalnie jeszcze długo będzie żoną Aziza), który z biegiem lat stanie się najtrwalszą i najdłuższą relacją miłosną w jej życiu. Będą razem aż do śmierci Miller w 1977 roku.
Przez następne dwa lata Lee podróżuje po świecie w towarzystwie Penrose’a i jego przyjaciół oraz pojawiających się to tu, to tam kochanków. Jednocześnie utrzymuje kontakt listowny z mężem, który odmawia zgody na rozwód, dopóki nie upewni się, że Lee jest odpowiednio zabezpieczona na życie przez nowego partnera. Wysyła jej również regularnie pieniądze. W tym czasie Lee wydaje się trochę zagubiona, jej życie pozbawione jest celu. W jednym z listów do Aziza pisze: "Szczerze mówiąc, mój drogi, sama nie wiem, czego chcę. Chyba zwyczajnie 'mieć ciastko i zjeść ciastko'. Pragnę utopijnego połączenia bezpieczeństwa i wolności. Muszę być całkowicie oddana albo pracy, albo mężczyźnie, którego kocham".
Wybuch wojny zastaje Lee i Penrose’a w Wielkiej Brytanii, gdzie decydują się zostać.
Wojna i moda
Lee podejmuje ponownie współpracę z "Vogiem". Dla brytyjskiego wydania fotografuje elegancką modę i akcesoria bezpieczeństwa, takie jak okulary wojskowe, maski gazowe czy hełmy. Wydawcy prasy modowej mają w czasie wojny misję informowania czytelniczek o przebiegu wydarzeń na froncie, więc w kolejnych numerach magazynu na okładkach pojawiają się obok siebie hasła "szpitale polowe" i "trendy na jesień", "zalecenia, co robić w trakcie bombardowania" i "nowe kroje płaszczy".
W tym okresie Lee zaczyna poszerzać swoją pracę o teksty pisane. Pierwsze próby jednak kończą się frustracją: "Widzisz, droga Audrey [Withers, wydawczyni brytyjskiego "Vogue’a" - przyp. red.], poświęciłam piętnaście lat mojego życia na naukę, jak robić dobre zdjęcia – wiesz, te obrazy, które mówią więcej niż tysiąc słów – a teraz siedzę tu i mam ochotę podciąć sobie gardło, bo nagle próbuję naśladować tych wszystkich ludzi, pisarzy, których uważałam za tak staroświeckich". Z czasem jednak wyrabia sobie własny, oryginalny styl, pełen detali, surowych zdań, bezpośredni, nawet nieco potoczny w sposobie opowiadania.
Uwierzcie w to
"Być może nie ma lepszej szkoły dla fotografa wojennego niż być wcześniej surrealistą" – powie po wielu latach syn Lee, Anthony, w filmie dokumentalnym "Lee Miller: A Life on the Front Line".
W lipcu 1944 roku Lee wyrusza jako korespondentka wojenna na front w duecie reporterskim z Davidem E. Shermanem z magazynu "Life". Zawodowa współpraca da początek relacji na lata. Najpierw dokumentują wyzwolenie ukochanego przez Miller Paryża. Fotografują dzieci bawiące się na barykadach, zniszczone ulice, puste, zdewastowane kamienice, radość z pierwszych dni wolności i publiczne golenie głów kobietom, które w czasie wojny utrzymywały kontakty z Niemcami. Lee odnajduje w Paryżu niektórych przedwojennych przyjaciół, od których od kilku lat nie miała żadnych wieści, m.in. Pabla Picassa oraz Paula i Nusch Éluard. Dowiaduje się też, że niektórzy z nich zginęli lub zaginęli bez wieści.
Z Paryża Lee i David jadą dalej. Wchodzą na tereny obozów koncentracyjnych w Ohrdrufie i Buchenwaldzie, dokumentują na żywo wyzwalanie obozu w Dachau. O tym, co działo się w tych miejscach, wcześniej docierały do nich tylko plotki. Lee pisze w liście do Audrey Withers, że jechali tam z myślą, że to, co słyszeli, okaże się na wyrost. Na miejscu przekonują się, że jest odwrotnie, żadne słowa nie mogły ich przygotować na tę rzeczywistość. Relacja z Dachau wraz z fotografiami Miller i Shermana ukaże się w amerykańskim wydaniu "Vogue’a" w czerwcu 1945 pod tytułem "Believe It" ("Uwierzcie w to").
Wanna Hitlera
Wracający z Dachau Miller i Sherman dostają cynk od amerykańskich żołnierzy, że w Monachium przy Prinzregentenplatz 16 jest mieszkanie z ciepłą wodą i prądem. W odciętym od mediów mieście to wyjątek. Lee i David, którzy od wielu dni nie mieli dostępu do bieżącej wody, od razu kierują się pod wskazany adres. Dopiero na klatce schodowej orientują się, że właśnie wchodzą do mieszkania Adolfa Hitlera.
W dniu, w którym Hitler popełnia samobójstwo, Lee Miller bierze gorącą kąpiel w jego wannie. David E. Sherman robi wtedy chyba najsłynniejsze zdjęcie w karierze ich obojga. Posągowo piękna Lee zanurzona w wodzie głaszcze się po ramieniu gąbką. Na brzegu wanny stoi portret Hitlera, a na dywaniku łazienkowym ciężkie wojskowe buty, na których widać jeszcze błoto z Dachau, po którym Lee chodziła kilka godzin wcześniej. Dziś podobne zachowanie dziennikarza wojennego prawdopodobnie zakończyłoby jego karierę. Jednak Miller była nie tylko reporterką, ale przede wszystkim surrealistką. Lee, która wchodzi do wanny, to ta sama Lee, która w latach 30. wykradła amputowaną pierś ze szkoły medycznej, by sfotografować ją na tle stołu.
Tu niczego nie było
Po wojnie wraca do Anglii, by zamieszkać z Rolandem w wiejskiej posiadłości. W 1947 roku rodzi swoje jedyne dziecko, syna Anthony’ego. Odwiedzają ją w tym nowym życiu starzy znajomi, obserwując, jak Lee zaczyna gasnąć. Coś zjada ją od środka. Popadła w depresję i alkoholizm, których przyczyną był najprawdopodobniej wstrząs posttraumatyczny po wszystkim, co zobaczyła, dokumentując wojnę.
Lee Miller nie chciała, żeby pamiętano o jej karierze fotografki. Jednym z podstawowych źródeł wiedzy na temat jej życia jest dzisiaj książka jej syna Anthony’ego Penrose’a "The Lives of Lee Miller". Syna, który o tym, że jego matka była znakomitą fotografką, dowiedział się po jej śmierci. Żona Penrose’a, porządkując rzeczy po zmarłej teściowej, znalazła na strychu ponad 20 tys. wywołanych fotografii i prawie dwa razy tyle negatywów. "Z dzieciństwa mam jakieś przebłyski matki biegającej z aparatem, ale nie wiedziałem, że była zawodową fotografką. Zanim to odkryłem, dla mnie była przede wszystkim alkoholiczką z trudnym charakterem", mówił Penrose w filmie dokumentalnym "Lee Miller: A Life on the Front Line" z 2020 roku.
Przed końcem
Dla ukojenia nerwów Lee zaczęła gotować. Jej przyjęcia uchodziły za legendarne. Bywali na nich Picasso i Max Ernst, z którymi przyjaźniła się jeszcze w czasach paryskich, a także surrealistka Dorothea Tanning czy dyrektor galerii MoMA Alfred Barr. To, co miało być początkowo luźnym, pożytecznym hobby, nieoczekiwanie uruchomiło w Lee nowe pokłady talentu i pasji. Lee Miller w ostatnich latach swojego życia stała się prawdziwą mistrzynią kuchni docenianą przez krytyków kulinarnych. Mówiła, że jej ulubioną lekturą do snu są książki kucharskie i że czasem potrafi przewertować kilkadziesiąt przepisów na jedną potrawę, zanim zabierze się do jej przygotowania. Przyjaciele wspominali, że gdy Lee gotowała, mrok wewnątrz niej zdawał się na chwilę wycofywać.
Lee Miller zmarła 21 lipca 1977 roku w Wielkiej Brytanii, przeżywszy równo 70 lat.
Na własne oczy?
We wrześniu 2024 roku miał premierę pierwszy pełnometrażowy film biograficzny o Lee Miller "Lee: na własne oczy" (reż. Ellen Kuras), w którym w rolę fotografki wcieliła się Kate Winslet.
Michał Oleszczyk, filmoznawca, wykładowca w Kolegium "Artes Liberales" Uniwersytetu Warszawskiego, autor podcastu filmowego "Spoiler Master":
Kino biograficzne, czyli tzw. biopic, ma swoje konwencje. I bywają filmy takie jak ten, gdzie dosyć sztywny zestaw tych konwencji spotyka się z życiorysem, który jest – przeciwnie – bardzo niekonwencjonalny. Film Ellen Kuras w ogóle nie przedstawia Lee Miller jako surrealistki. A to jest kluczowe do zrozumienia, jak ona patrzyła na świat. Dla niej zbombardowane miasto było poniekąd wielkim płótnem pełnym zaskakujących przedmiotów, zniszczonych budynków, które w tym zniszczeniu były dla niej fascynujące. To brzmi bardzo prowokacyjnie, ale taka właśnie była Lee Miller. Widziała piękno tam, gdzie nie tylko inni go nie widzieli, ale gdzie wręcz "nie powinno" się go widzieć.
Twórcy filmu wyretuszowali też niektóre fakty z życia Lee Miller. Film pokazuje m.in., że jej relacja z fotografem Davidem E. Shermanem była platoniczna, koleżeńska. Tymczasem wiemy z jej biografii, że ona, David i Roland Penrose żyli przez lata w trójkącie miłosnym. Z ekranu dowiadujemy się też, że Lee pochodzi z klasy średniej, że jest "za biedna dla bogatych i za bogata dla biednych". Prawda jest taka, że artystka dorastała w luksusie, pochodziła z uprzywilejowanej rodziny. Twórcy zdecydowali o tych zmianach, żeby – jak sądzę – widzowi łatwiej było ją polubić, żeby ją trochę "ugrzecznić". A co, jeśli prawdziwa Lee Miller nie była tak łatwa do lubienia? I co by było, gdyby wzbudziła naszą fascynację mimo to?
[1] Tłumaczenie tej wypowiedzi oraz wszystkich pozostałych cytatów w tekście - KS. Wszystkie cytaty, o ile nie są opisane inaczej w tekście, przytaczam za książką Anthony’ego Penrose’a "The Lives Of Lee Miller".
W pracy nad tekstem wspierałam się:
"The Lives Of Lee Miller", Anthony Penrose (1985)
"Lee Miller: A Life", Carolyn Burke (2005)
"Surrealism and Second World War: From Vogue to Dachau", Lynn Hilditch (2017)
"Lee Miller: The Life on The Front Line", reż. Teresa Griffiths (2020)
"The Most Rebelious Female Photographer", odcinek dokumentalny z serii "Artist In Focus", prod. Victoria and Albert Museum (2024)
Archiwum cyfrowe Lee Miller
Archiwum tekstów magazynu Vogue
Katarzyna Siekańska. Finalistka I edycji Polska Stories. Pisze o relacjach i codzienności.
