Świat
Kadr z filmu 'Krąg' (fot. Materiały prasowe)
Kadr z filmu 'Krąg' (fot. Materiały prasowe)

Kiedy powstał pomysł na "Krąg"?

Od dawna chciałam przygotować materiał na temat fali samobójstw w Mongolii, bo coraz częściej słyszałam o Mongołach odbierających sobie życie. Wśród nich były osoby, które znałam, na przykład kolega ze szkoły. Im dłużej o tym myślałam, tym bardziej jasne stawało się dla mnie, że tekst nie jest w stanie oddać złożoności problemu i emocji, jakich doświadczają ludzie dotknięci tą tragedią.

"Krąg" to mój debiut reżyserski, nigdy wcześniej nie zajmowałam się filmem. Jestem z zawodu dziennikarką, pracowałam też dla ONZ jako konsultantka ds. komunikacji. Ale nie tylko dlatego nie było łatwo zrobić ten film. Kilku członków ekipy zrezygnowało, bo temat okazał się dla nich zbyt trudny. A kiedy przed pięcioma laty powstała pierwsza wersja "Kręgu", nie zdecydowałam się jej upublicznić.

Dlaczego?

Czułam, że moi bohaterowie nie są gotowi na to, żeby zobaczyć swoje przeżycia na ekranie. Potrzebna im była przerwa, mnie też. Chciałam poświęcić się pracy filmowej na sto procent, a ciągle odrywały mnie od tego inne sprawy: opłacenie rachunków czy zajmowanie się dzieckiem. Postanowiłam więc podreperować mój budżet, zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, żeby przez kilka miesięcy móc pracować wyłącznie nad swoim projektem. I tak minęło pięć lat. (śmiech) Dopiero kiedy wybuchła pandemia, miałam okazję wrócić do filmu.

Samobójstwo w Mongolii, mimo że jest zjawiskiem tak częstym – śmiercią samobójczą umiera przynajmniej jedna osoba dziennie – wciąż pozostaje tematem tabu. Każdy zna kogoś, kto targnął się na swoje życie, ale rodziny, które zostały dotknięte tą tragedią, są traktowane, jakby miały jakąś skazę. Jakby to było zaraźliwe.

Samobójstwo, wyrządzanie sobie krzywdy, jest jednym z największych grzechów w niemal każdej religii. Nawet w czasach socjalistycznych, kiedy Mongolia była uznawana w dużej mierze za państwo ateistyczne, społeczny ostracyzm, jaki spotykał rodziny samobójców, był ogromny.

Zgodnie z tradycją buddyjską, jeśli popełnisz samobójstwo, czeka cię dziewięć cyklów reinkarnacji, zanim będziesz mógł powrócić jako człowiek. Próba samobójcza – jak każde odstępstwo od społecznej normy – wzbudza podejrzliwość, może nawet stać się podstawą wykluczenia społecznego.

Rodziny, bliscy samobójcy w pierwszym odruchu odcinają się od emocji, potrzebują czasu, by przetrawić to, co się wydarzyło. Mierzą się z niewyobrażalnym poczuciem winy i rozpaczą. W społeczeństwie, w którym o trudnych sprawach się nie rozmawia, przepracowanie takiej traumy jest bardzo trudne.

Jak więc udało ci się przekonać swoich bohaterów, by w takich warunkach otworzyli się przed tobą?

Podchodziłam do nich z ogromną ostrożnością i wyczuciem. Nie naciskałam, dawałam im przestrzeń. Przekonywałam, że ten film może pomóc innym osobom zmagającym się z depresją, czującym, że znalazły się w sytuacji bez wyjścia. Kiedy rozmówcy oswoili się z moją obecnością, zaczęli się otwierać. I wtedy stało się coś niesamowitego, zupełnie, jakby tama puściła. Oni desperacko potrzebowali opowiedzieć o wszystkim, z czym się mierzyli, zrzucić z siebie nagromadzone emocje, żal, smutek. Jestem im ogromnie wdzięczna za odwagę w dzieleniu się swoją historią.

Dlaczego tak wielu ludzi, zwłaszcza młodych, próbuje odebrać sobie życie?

30 lat temu Mongolia przeszła burzliwą transformację ustrojową, podobnie jak Polska. Wcześniej, jako jeden z najstarszych krajów socjalistycznych, była całkowicie zależna od ZSRR. Od 1990 roku państwo odzyskało wolność i suwerenność i zaczęto wprowadzać gospodarkę rynkową, liberalizację, prywatyzację i deregulację. To nie była łatwa droga, raczej gwałtowne i bolesne doświadczenie, z którego konsekwencjami mierzymy się do dziś.

Komunizm, socjalizm, kapitalizm, kolonializm – systemy gospodarcze, ustroje polityczne wyznaczają sposób, w jaki funkcjonujemy jako społeczeństwo, ale systemy wartości są uniwersalne, niezależnie od tego, w jakim "izmie" żyjemy.

Mam wrażenie, że Mongolia utraciła swój system wartości na przestrzeni ostatnich 30 lat. "Konsolidacja demokracji" okazała się niczym innym jak konsolidacją władzy, pieniędzy i szans dla nielicznych – większość zaś z ze swoich możliwości została ograbiona. To odcisnęło piętno na psychice całego pokolenia, które doświadczyło drastycznej zmiany. 30 procent społeczeństwa żyje w skrajnym ubóstwie. Statystycznie, kolejne 15 procent może popaść w biedę przy najmniejszej przeciwności losu. Narastające nierówności społeczne doprowadziły do rozpadu więzi między ludźmi. Brak wspólnej wizji przyszłości i zaufania do instytucji publicznych i rządowych sprawia, że wśród mieszkańców kraju dominuje poczucie beznadziei.

Dziki kapitalizm wpłynął nie tylko na warunki ekonomiczne, odcisnął piętno także na psychice całego pokolenia, które doświadczyło drastycznej zmiany (fot. Materiały prasowe) , 30 procent społeczeństwa żyje w skrajnym ubóstwie (fot. Materiały prasowe)

Jeden z bohaterów mówi o Mongołach, że są żebrakami siedzącymi na workach ze złotem.

To prawda. Mongolia jest niesamowicie bogatym krajem. Mamy bogate złoża miedzi, złota, srebra, uranu, węgla, metali ziem rzadkich. Ale poziom korupcji w rządzie jest niewyobrażalny. Nie myśli się o przyszłości kraju, nie kreśli się dalekosiężnej wizji rozwoju. Politycy są nastawieni wyłącznie na szybkie wzbogacenie się, okradają swoich obywateli z możliwości, jakimi dysponuje kraj. Nawet kiedy pojawiają się programy wsparcia, na przykład nisko oprocentowane pożyczki dla młodych przedsiębiorców, wszystkie środki zostają rozkradzione przez członków parlamentu i rządu. Po przejęciu pożyczek wystawiają je ponownie na rynek ze znacznie wyższym oprocentowaniem. I dopiero wtedy z pieniędzy mogą skorzystać obywatele.

Mamy mnóstwo utalentowanych młodych ludzi, którzy są pozbawieni możliwości kształcenia się na zagranicznych uczelniach. Stypendia, granty są przejmowane przez członków rządu dla ich rodzin i znajomych. Wszyscy o tym wiedzą, bo rządzący nawet się z tym szczególnie nie kryją.

I nikt nic z tym nie robi?

W Mongolii funkcjonują zróżnicowane media i instytucje wspierające społeczeństwo obywatelskie, regularnie prowadzone są dyskusje na temat problemów, z jakimi się mierzymy. Niestety większość mediów w Mongolii jest w jakiś sposób powiązana z wpływowymi politykami. 

Dziennikarze są ofiarami nacisków ze strony polityków. Według danych zebranych w raporcie Reporterów bez granic Mongolia ma tylko częściowo wolne media i zajęła 68 miejsce w rankingu na 180 krajów. Nawet jeśli jakiś temat trafi do mediów i wywoła odzew wśród mieszkańców, rzadko kiedy sprawcy zostają pociągnięci do odpowiedzialności. System sądowniczy jest uznawany za najbardziej skorumpowaną instytucję w kraju obok władzy wykonawczej.

Większość ofiar samobójstw to młodzi mężczyźni. Dlaczego to oni są najbardziej zagrożeni depresją?

Według badań przeprowadzonych w 2018 roku w Mongolii mężczyźni popełniają samobójstwo sześć razy częściej niż kobiety. Problem dotyczy w dużym stopniu mężczyzn wychowanych w patriarchalnym systemie wartości. Zupełnie nie radzą sobie w świecie, w którym nie mogą spełniać się w rolach narzuconych przez społeczeństwo. Wszyscy znamy te stereotypy: mężczyzna ma być silny, nie może okazywać słabości ani płakać, ma utrzymywać rodzinę. Kiedy pojawiają się depresyjne myśli, mężczyźni nie mają odruchu, aby o tym porozmawiać, zasięgnąć porady lekarskiej. Maskują objawy, coraz mocniej popadając w rozpacz. Nie widzą wyjścia z sytuacji, czują się niepotrzebni i bezużyteczni. Ich rodziny często nawet nie zdają sobie sprawy, że mąż, brat, ojciec zmaga się z poważną chorobą. Aż w końcu, kiedy podejmuje decyzję o samobójstwie, zazwyczaj doprowadza sprawę do końca. Dla Mongołów wychowanych w tradycyjnym systemie wartości proszenie o pomoc wciąż jest oznaką słabości.

A kobiety? W twoim filmie młoda kobieta, która podcięła sobie żyły, mówi, że teraz nie znajdzie dobrego męża...

W przypadku kobiet presja społeczna objawia się w nieco inny sposób. Kiedy mierzą się z samobójczymi myślami, wysyłają do otoczenia desperackie prośby o pomoc. Mają przyzwolenie na okazywanie słabości, rozmawianie o swoich uczuciach. Tradycyjnie zajmują się domem i rodziną, mają więc też solidniejszą siatkę wsparcia w postaci bliskich osób. Łatwiej zauważyć, że z kobietą dzieje się coś złego, i zainterweniować.

Dla Mongołów wychowanych w tradycyjnym systemie wartości raz podjęta decyzja jest świętością. Zmiana zdania jest ujmą na honorze większą niż śmierć (fot. Materiały prasowe)

Wielu bohaterów twojego dokumentu to młodzi ludzie, którzy szybko się poddają, rezygnują z życia, wpadają w depresję, uzależnienia. Nie widzą dla siebie miejsca w kraju, w którym się wychowali?

Mongolia jest krajem młodych ludzi. Blisko połowa populacji to osoby w wieku 25–55 lat. 30 procent mieszkańców stanowią dzieci poniżej 14. roku życia. To niesamowity potencjał. A jednak zupełnie niewykorzystany.

Jeden z bohaterów filmu, Bayaraa, wychowywał się na wsi, w rodzinie nomadów. Jego rodzice mieli duże gospodarstwo i hodowlę zwierząt, często się przenosili. Od dziecka był bardzo związany z naturą. Relacja nomadów z przyrodą jest wyjątkowa, opiera się na symbiozie, nie na władzy. Nomadzi nie są zdobywcami, nie eksploatują ziemi, traktują ją z szacunkiem. Bayaraa nie może kontynuować tradycji przodków, musiał porzucić dotychczasowe życie i znalazł się kompletnie sam w dużym mieście.

Matka Bayaraa zbiera metal na wysypisku śmieci, aby utrzymać dwójkę dzieci. Straciła połowę swojego stada zimą 2000 roku, drugą połowę sprzedała, by zdobyć pieniądze na edukację syna i córki. Mongołowie wyznają mahajanę – kierunek buddyzmu, który kładzie ogromny nacisk na dążenie do oświecenia. Wiedza jest najwyższą cnotą, ignorancja – grzechem. Dlatego wkładają mnóstwo wysiłku w dążenie do wiedzy, niezależnie od sytuacji socjoekonomicznej. To jest coś, co łączy wszystkich mieszkańców tego kraju, niezależnie od poziomu wykształcenia i zarobków.  Rodzice robią wszystko – wyprzedają majątek, pracują na kilka zmian – aby wysłać dzieci na studia, które w Mongolii od czasu transformacji ustrojowej są płatne. Córce udało się dostać na uczelnię, ale syn musiał pójść do pracy.

Bayaraa przeniósł się do miasta, by być ze swoją dziewczyną. Pracował dorywczo na dwie–trzy zmiany bez przerwy, nie miał czasu na jedzenie i sen. Dziewczyna go rzuciła, kiedy jej rodzina dowiedziała się, że chłopak jest biedny. Wtedy coś w nim pękło, próbował odebrać sobie życie.

90 procent młodych mężczyzn wywodzących się z wiejskich obszarów rozpoczyna pracę jeszcze w wieku nastoletnim, rezygnując z edukacji. Zwykle wykonują kiepsko płatne zajęcia "na czarno" przez większość życia. Nie są w stanie odłożyć oszczędności, aby się dokształcić i w perspektywie zdobyć lepiej płatną posadę. To zamknięty krąg.

Mongolia jest krajem młodych ludzi (fot. Materiały prasowe)

Jak zareagowali na twój film Mongołowie? Czy rozpoczęła się jakaś dyskusja na temat samobójstw i depresji wśród młodych mieszkańców kraju?

Nie było jeszcze oficjalnej premiery, mieliśmy tylko kilka małych pokazów. Film będzie można zobaczyć na jednym z lokalnych festiwali filmowych w czerwcu. Kraj dopiero wychodzi z twardego lockdownu, sytuacja pandemiczna jest u nas wciąż bardzo trudna. Kina pozostają zamknięte, ale nawet przed pandemią filmy dokumentalne rzadko trafiały do regularnej dystrybucji.

Dzięki inicjatywie mojego transpłciowego znajomego zorganizowaliśmy niedawno pokaz w centrum wspierającym osoby LGBT. Po seansie rozgorzała gorąca dyskusja. Widzowie zwrócili uwagę na coś, co mi umknęło podczas pracy nad filmem. Chodziło o historię mężczyzny, który popełnił samobójstwo, w opinii jego żony i matki dziecka – bez wyraźnej przyczyny. Ludzie, którzy obejrzeli film na tym pokazie, stwierdzili, że najprawdopodobniej był on ukrytym homoseksualistą. W Mongolii wśród osób LGBT wskaźnik samobójstw jest bardzo wysoki. A prawa mniejszości nieustannie łamane z powodu nagonki ze strony środowisk nacjonalistycznych. Panuje ogromna nietolerancja, regularnie dochodzi do pobić i innych ataków. W socjalistycznych czasach przedstawiciele mniejszości byli zmuszeni prowadzić podwójne życie, obecnie coraz więcej osób "wychodzi z szafy". Ale duża część społeczeństwa wciąż nie jest na to gotowa, ponieważ skala przemocy wobec społeczności LGBT jest niepokojąca. Dlatego wiele osób, zwłaszcza ze starszego pokolenia, wciąż woli prowadzić podwójne życie.

Jeden z bohaterów dokumentu, Erdene, założył organizację pozarządową dla mężczyzn, która organizuje spotkania, uczy rozmawiania o emocjach, pomaga w leczeniu depresji. Na jakie jeszcze wsparcie mogą liczyć osoby doświadczające myśli samobójczych?

Państwowy system wsparcia praktycznie nie istnieje. W całej Mongolii funkcjonuje jedna państwowa linia wsparcia udzielająca bardzo ogólnych informacji na temat zdrowia psychicznego oraz problemów z jakimi mogą mierzyć się pacjenci zmagający się z myślami samobójczyni. Powstała dopiero w 2019 roku, a niespełna rok później, podczas pandemii, została całkowicie przejęta przez pacjentów covidowych.

 Jak zwraca uwagę Erdene, mężczyźni, zwłaszcza ci pochodzący z małych miejscowości, gdzie nie nauczono ich rozmawiać o problemach, najczęściej umawiają się na wódkę i wylewają żale. Emocje są tak silne, że czasami zaczynają się kłócić, dochodzi wręcz do rękoczynów. Takie "spuszczenie pary" działa przez chwilę, ale na dłuższą metę nic z tego nie wynika. Następnego dnia znowu szukają pocieszenia przy butelce i towarzysza, który cierpliwie będzie wysłuchiwał ich żalów.

Erdene mówi, że sam żył tak przez 10 lat. Przed samobójstwem uchroniła go troska o syna, którego chciał wychować na samodzielnego mężczyznę. Razem ze znajomym ewangelickim księdzem postanowił założyć pozarządową organizację dla mężczyzn, która pomaga samotnym i bezdomnym. Organizują wspólne modlitwy, spotkania, grupy wsparcia. Ich praca jest niezwykle ważna i potrzebna – takich miejsc jest w Mongolii wciąż niewiele.

Dziki kapitalizm doprowadził do tego, że krajem rządzą cyniczni ludzie, dla których najważniejszy jest pieniądz (fot. Materiały prasowe) , Nawet jeśli ceną jest ludzkie życie (fot. Materiały prasowe)

Wierzysz, że sytuacja młodego pokolenia się poprawi?

Na wsiach i w małych miejscowościach dla młodych ludzi nie ma wielu perspektyw. Ze względu na zmiany klimatyczne i ekspansję kopalni na terenach wiejskich gospodarstwa i hodowle nie miały szansy przetrwać. Upadają przez katastrofę klimatyczną – mongolski ekosystem jest niebywale wrażliwy na zmiany klimatu. Zimą temperatura spada do -40 stopni Celsjusza, latem może sięgać powyżej 40 stopni. Dodajmy do tego burze piaskowe, powodzie. Przez ostatnie 80 lat średnia roczna temperatura wzrosła o 2,2 stopnie Celsjusza. To trzykrotnie więcej, niż wynosi globalna średnia. Wyschło setki jezior i rzek. Ponad 70 procent kraju pustynnieje, z każdym rokiem przestrzeń rolna maleje. Latem cierpimy przez suszę, a zwierzęta nie mają wystarczającej ilości pożywienia, żeby się wzmocnić przed zimowymi mrozami, i większość nie przeżywa do następnego roku. Przed nami naprawdę apokaliptyczny scenariusz.

Dziki kapitalizm połączony z niewydolnością instytucji demokratycznych doprowadził do tego, że krajem rządzą cyniczni ludzie, dla których najważniejszy jest pieniądz. Nawet jeśli ceną jest ludzkie życie. Służba zdrowia i szkolnictwo są ogromnie niedofinansowane. Pozostawiono społeczeństwo samemu sobie, spisując na straty całe pokolenie młodych ludzi, którzy nie mają szans na poprawienie swojej sytuacji. Mam 8-letniego syna, chcę, aby mógł dorastać w lepszym kraju. Dlatego tak ważne jest, abyśmy się nauczyli o problemach psychicznych rozmawiać otwarcie. Wtedy zrozumiemy, że dotyczą nas wszystkich.

*Krakowski Festiwal Filmowy w tym roku odbywa się w formule hybrydowej. "Krąg" można zobaczyć w dniach 30.05–6.06.

Nomin Lkhagvasuren. Mongolska reżyserka, scenarzystka, dziennikarka. Współpracowała z organizacjami praw człowieka, ONZ i jej agendami jako konsultant ds. komunikacji. Jest również badaczką, tłumaczką i konsultantką scenariuszy przy wielu międzynarodowych projektach filmowych. "Krąg" to jej debiut dokumentalny, który został nagrodzony na festiwalu IDFA.

Małgorzata Steciak. Dziennikarka. Publikowała m.in. w ''Gazecie Wyborczej'', ''Wysokich Obcasach Extra", "Polityce", na portalu Filmweb.pl. Wcześniej była redaktorką portali Onet.pl, Gazeta.pl. Stała współpracowniczka Weekend.gazeta.pl, Vogue.pl. Prowadzi edukacyjne zajęcia filmowe dla młodzieży w ramach programu Filmoteka Szkolna. Kiedy nie pisze o kinie, zajmuje się technologią VR i AR w firmie CinematicVR.