Reportaż
Reportaż o ośrodkach dla cudzoziemców we wtorek na Gazeta.pl (Grafika: Marta Kondrusik / Gazeta.pl)
Reportaż o ośrodkach dla cudzoziemców we wtorek na Gazeta.pl (Grafika: Marta Kondrusik / Gazeta.pl)

Pobyt zaczął się od rewizji osobistej. Ale najpierw zostaliśmy rozdzieleni. Mój mąż wraz z trzema synami – najmłodszy ma pięć lat – poszli ze strażnikami. Ja z córką zostałam z funkcjonariuszką. Mężowi i synom, nawet temu najmłodszemu, polecono rozebrać się do naga i usiąść na podłodze. Potem każdy po kolei musiał na prośbę funkcjonariuszy wielokrotnie wstawać i kucać. W ten sposób strażnicy sprawdzali, czy mój pięcioletni synek nie ukrył czegoś wewnątrz ciała. Kiedy ich zobaczyłam, wszyscy płakali. Mnie i córki nie przeszukiwano tak dokładnie. (...)

Zanim trafiliśmy do placówki straży w Białowieży, trzy razy wywożono nas na Białoruś. W pasie śmierci spędziliśmy dwa tygodnie wraz z pięcioma innymi rodzinami z Iraku. W sumie mieliśmy pod opieką 16 dzieci. Białoruscy żołnierze ukradli nam pieniądze. Bili pałkami wszystkich bez wyjątku: mężczyzn, kobiety i dzieci. Na smyczach trzymali rozwścieczone psy, którymi nas straszyli. Czasem nie ściągnęli w porę linek i wtedy psy atakowały ludzi. Z naszej grupy ucierpiał 10-letni chłopiec. Miał tak pogryzioną nogę, że ledwie chodził. Z lasu po polskiej stronie wyszliśmy dopiero po siedmiu dniach. Były z nami media i aktywiści. Może dlatego pozwolono nam złożyć wnioski o ochronę międzynarodową.

Chciałam poprosić sędzię, by nie kierowała moich dzieci do strzeżonego ośrodka, bo z powodu doznanej na Białorusi przemocy panicznie boją się ludzi w mundurach. Ale poinformowała nas, że decyzja już została podjęta. W ośrodku strzeżonym w Białej Podlaskiej mieliśmy spędzić dwa miesiące.

Kapitan Dariusz Sienicki, rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej, któremu podlega Strzeżony Ośrodek w Białej Podlaskiej, pisze, że „każdy cudzoziemiec przyjmowany do ośrodka poddawany jest kontroli osobistej w celu ujawnienia broni lub innych przedmiotów niebezpiecznych, których posiadanie na terenie strzeżonego ośrodka jest zabronione". I odsyła do Ustawy o Straży Granicznej.

Zgodnie z polskim prawem pięciolatek podlega tej samej procedurze kontroli osobistej co dorosły. Funkcjonariusz w przypadkach szczególnie uzasadnionych może wzrokowo lub manualnie zbadać jego miejsca intymne (art. 11a ust. 1 pkt 4 i ust. 4 Ustawy o Straży Granicznej). Podczas takiej kontroli pięciolatek powinien być jednak częściowo ubrany (art. 11a ust. 3 Ustawy o Straży Granicznej). Kontrola osobista powinna też być przeprowadzona w sposób najmniej naruszający dobra pięciolatka (art. 11a ust. 2 Ustawy o Straży Granicznej). Tyle mówi prawo.

***
Uchodźców w Polsce przetrzymuje się w ośrodkach strzeżonych, bo sądy kierują ich tam praktycznie z automatu, choć mają inne możliwości. Jak wygląda życie w tych placówkach - Magda Roszkowska porozmawiała o tym z kilkoma osobami, które tam przebywały, zebrała komentarze od przedstawicieli różnych instytucji. Efekty jej pracy już we wtorek, od 6:30, na Gazeta.pl