Rozmowa
Wiek średni to dziś często nawet nie środek życia. Zmienić i rozpocząć można niemal wszystko. Aktualne pozostają jednak pytania, które w pewnym momencie wszyscy sobie zadajemy: czy osiągnęliśmy sukces, czy w naszym życiu jest prawdziwa miłość, a nasze życie jest szczęśliwe?

Czy wynalezienie viagry zlikwidowało wszelkie powody do zmartwień i lęków panów w średnim wieku?

Absolutnie nie. Sildenafil – preparaty mają różną nazwę, ale wszystkie zawierają tę substancję czynną – wynaleziono przez przypadek. To miał być środek do leczenia nadciśnienia płucnego, ale przy okazji zauważono, że stosującym go panom poprawia się erekcja.

Był rok 1998 i świat faktycznie się zachłysnął, że połkniemy magiczną tabletkę i wszystkie problemy znikną. Jednak przez kolejne lata zbierano dane dotyczące skuteczności tego leku i okazało się, że mniej więcej 30 proc. pacjentów na niego nie reaguje. Zaczęto się zastanawiać dlaczego. Otóż viagra rozszerza naczynia krwionośne, poprawia ukrwienie prącia, ale żeby erekcja była w ogóle możliwa, potrzebne są prawidłowe stężenia testosteronu.

To było odkrycie! Kolejne lata przyniosły eksplozję badań naukowych na ten temat. I całe szczęście, ponieważ niedobór testosteronu rzutuje bardzo źle nie tylko na zdrowie seksualne.

Prof. Michał Rabijewski (Fot. Archiwum prywatne)

Czytałam o mękach psychicznych, jakie powoduje. Bezsenność, wahania nastrojów czy nawet uderzenia gorąca – zupełnie, jak przy menopauzie.

Niedobór testosteronu daje trzy rodzaje objawów. W sferze psychicznej – ponieważ to jest hormon walki i to dzięki niemu zachowujemy się "jak faceci" - objawia się spadkiem pewności siebie, witalności, energii, chęci do działania, a nawet depresją.

Wielu mężczyzn kierują do mnie psychiatrzy, którzy po kilkumiesięcznej, nieskutecznej terapii zaczynają szukać innych przyczyn złego samopoczucia pacjentów.

Drugi rodzaj objawów dotyczy sfery seksualnej, a trzeci to tak zwane metaboliczne następstwa niedoboru testosteronu, czyli tendencje do tycia, zwiększone ryzyko cukrzycy, nadciśnienia, miażdżycy czy osteoporozy.

U kobiet, które szczególnie mocno odczuwają skutki menopauzy, stosuje się hormonalną terapię zastępczą. U mężczyzn również?

I to z wielkim powodzeniem!  

Jeśli płodność nie jest priorytetem – bo mężczyzna ma lat 50 i dorosłe dzieci – a występuje niedobór testosteronu spowodowany wiekiem, terapia testosteronem może być wybawieniem. Kiedy taki pacjent się do mnie zgłasza mówi najczęściej, że "spadło mu libido i czuje, że cały skapcaniał".

Do leczenia nie stosujemy wysokich dawek testosteronu, ponieważ chodzi nam o to, żeby stężenia były stabilne, ale niezbyt wysokie, bo w przeciwnym razie pojawiają się efekty uboczne, np. poliglobulia i zwiększone ryzyko zakrzepów. Podczas terapii trzeba też m.in. kontrolować gruczoł krokowy, ponieważ zwiększa się jego objętość. Są opracowane schematy, jak prowadzić pacjentów, żeby to było skuteczne i bezpieczne.

Całe mnóstwo mężczyzn odnosi dzięki temu leczeniu gigantyczne korzyści: poprawia im się nie tylko libido, ale nastrój i - jak mówią - jakość życia. W ten sposób zapobiegamy też otyłości, cukrzycy, miażdżycy itd. Tylko że to wszystko musi być robione z głową. Nie przez kolegę z siłowni, tylko endokrynologów, którzy się na tym znają.

Do "kolegów z siłowni" wrócę. Andropauza nie dotyka wszystkich mężczyzn, prawda? Są panowie, którzy w wielu lat 60. czy 70. twierdzą, że nie odczuli żadnej zmiany.

Już sam termin andropauza jest nieprawidłowy, ponieważ wymyślono go, jako kalkę do menopauzy, a o ile każda kobieta w pewnym momencie przestaje mieć owulację, czyli staje się bezpłodna, to u mężczyzn taka sytuacja nie zachodzi. Jakość płodności jest niższa, ale potencjalnie mężczyźni mogą zostać ojcami i w wieku 60, i 70 lat.

Tylko że płodność, w pewnym okresie życia, najczęściej nie jest najważniejsza. Co z testosteronem? Najwyższe stężenia mamy między 25. a 30. rokiem życia, a począwszy od 35. - 40.  roku życia zaczyna się spadek średnio o 1 proc. rocznie. Jest to jednak proces powolny, bardzo indywidualny i nie każdy mężczyzna po pięćdziesiątce ma niedobór testosteronu.

Zapytała pani o 70-latka, który nie odczuwa zmiany. To jak najbardziej możliwe, bo przecież wartości testosteronu o młodych mężczyzn są różne. Jeżeli nasz 70-latek miał bardzo wysokie, to nadal są one u niego niezłe, natomiast jeśli to było niewiele ponad normę, to teraz wartości są o 30 proc. poniżej normy i zaczynają się problemy.

Ale naturalny proces starzenia to nie wszystko. Jest wiele przyczyn, w związku z którymi stężenie testosteronu może się zacząć obniżać znacznie wcześniej oraz w szybszym tempie, m.in. stres, nadwaga, wysiłek fizyczny, używki czy niezdrowy tryb życia.
'Mężczyźni, którzy wciąż hołdują stereotypom, że dbanie o zdrowie jest niemęskie, mają to szczęście, że troszczą się o nich kobiety, które ich kochają' (Fot. Shutterstock)

Czynniki ryzyka są tak powszechne, że problem dotyczy chyba sporej liczby mężczyzn?

Bardzo wielu, tylko że większość jest niezdiagnozowana

Czy u tych, którzy zafascynowali się ćwiczeniami siłowymi i zaczęli sobie dostarczać testosteron sztucznie, organizm się "rozleniwia" i przestaje ten hormon produkować?

Już sam intensywny wysiłek wytrzymałościowy, tzw. "kardio" – np. bieganie czy uprawianie triatlonu - obniża poziom testosteronu. Ćwiczenia na siłowni nie, ale niestety większość moich pacjentów, którzy w ten sposób ćwiczą – mówię to z pełną odpowiedzialnością – stosuje sterydy anaboliczne i robi sobie w ten sposób gigantyczną krzywdę.

Te niedozwolone substancje nie tylko blokują wydzielanie testosteronu, ale również produkcję plemników, czyli powodują bezpłodność.

Trwałą?

Kiedy pacjenci mnie pytają, jaka dawka testosteronu podawana z zewnątrz jest bezpieczna, odpowiadam: Chłopie, nie wiem, bo nie wiem, czy ty masz w życiu szczęście, czy pecha. Wszystko zależy od genów, od wrażliwości receptorów androgenowych. Ta sama dawka jednemu bardzo zaszkodzi, a drugiemu mniej. Rosyjska ruletka!

W slangu siłownianym funkcjonuje coś takiego, jak "odblok" – panowie próbują stosować substancje, by odblokować czynność jąder, jednak statystycznie to się nie udaje, ponieważ nie potrafią tego robić i stosują substancje czarnorynkowe miernej jakości.

Z pomocą lekarzy, w przypadku znacznej większości pacjentów odblokowanie się udaje, chociaż jest to leczenie długotrwałe i kosztowne. Ale nie u wszystkich. Są mężczyźni, którzy w rezultacie przyjmowania anabolików stają się trwale i nieodwracalnie bezpłodni.

W jakim wieku panowie się orientują, że mają problem z płodnością?

Sytuacja jest katastrofalna, ponieważ już 18-letni, a nawet młodsi chłopcy, stosują sterydy anaboliczne. Na siłowni zawsze znajdzie się kumpel, który powie: "Chłopie, bez koksu to i trawa nie urośnie!". Mam mnóstwo około trzydziestoletnich pacjentów, którzy przyjmują te substancje od 5 – 7 lat, bez jakiejkolwiek przerwy i mają gigantyczne problemy.

Klasyczna sytuacja wygląda tak, że do gabinetu wchodzi para. Od kobiety słyszę: Panie profesorze, on narozrabiał, bo 10 lat brał sterydy, a teraz ja mam 33 lata i okazuje się, że w jego nasieniu nie ma ani jednego plemnika.

Najczęściej jest tak, że kiedy para odstawia antykoncepcję i przez kilka miesięcy ona nie zachodzi w ciążę,  zaczynają się nerwy i pojawia pomysł, by zrobić badanie nasienia. W ten sposób okazuje się, że doszło do tak zwanej azoospermii, spowodowanej długoletnim przyjmowaniem różnych niedozwolonych substancji.

Bardzo łatwo sobie zrobić krzywdę, natomiast trudno, a czasem niezmiernie trudno, jest wrócić do równowagi.

Pomijając przypadki beznadziejne, jak wygląda terapia bezpłodności wywołanej przyjmowaniem anabolików?

By zacząć odblokowywanie, trzeba przede wszystkim odstawić wspomniane substancje. Całkowicie! Dopiero wtedy można rozpocząć leczenie hormonalne, które jest leczeniem nie dość, że długotrwałym, to kosztownym.

U mężczyzny, któremu leczenie podam dziś, pierwsze efekty mogą być widocznie po upływie trzech a nawet i sześciu miesięcy. O ile przyjmował testosteron, nawet nie z apteki, to wiemy jak działa, wiemy jak pacjenta potem odblokować.

Gorzej, że ci bardzo mocno sfokusowani na sukces sportowy czy sylwetkowy, biorą tak zwane syntetyczne androgeny anaboliczne - i to jest dopiero dramat, bo one działają dużo dłużej i dużo silniej, czyli dużo mocniej blokują układ hormonalny i robią jeszcze większą krzywdę. Odblokowanie takiego pacjenta oraz usunięcie efektów ubocznych, trwa zdecydowanie dłużej, więcej kosztuje i nie zawsze się udaje.

Nadwaga to przyczyna i skutek niedoboru testosteronu (Fot. Shutterstock)

A co z mężczyznami, którzy nie zachłysnęli się siłownią i nie narobili sobie krzywdy anabolikami, tylko po prostu weszli w wiek średni i spada im poziom testosteronu? Skoro u 1/3 - dostępna bez recepty - viagra nie działa, to szukają pomocy właśnie z powodu problemów z erekcją?

Nas, lekarzy, najbardziej interesują metaboliczne objawy niedoboru testosteronu – jak choćby wspomniana miażdżyca - ponieważ one skracają życie, natomiast jak się ma 40 lat, to się o tym raczej nie myśli. Mężczyźni pojawiają się w gabinecie dlatego, że w ich życiu seksualnym zaczyna źle się dziać.

Zaburzenia erekcji to jedno. Do podejmowania aktywności seksualnej potrzebne są też chęci, a jeśli mężczyzna ma obniżone libido do tego stopnia, że seks go w ogóle nie interesuje, to nawet viagra nie pomoże. Część pacjentów obserwuje u siebie też inny bardzo charakterystyczny objaw niedoboru testosteronu: zanik tak zwanych spontanicznych nocnych i porannych erekcji.

Wspomniał pan o tyciu. Czy potężne brzuchy mogą świadczyć o niedoborze testosteronu?

Jedną z przyczyn czynnościowego hipogonadyzmu – tak się fachowo nazywa niedobór testosteronu spowodowany innymi czynnikami niż choroby endokrynologiczne - są nadwaga i otyłość. Nadmiar tkanki tłuszczowej prowadzi do niedoboru testosteronu, natomiast niedobór testosteronu nasila i pogłębia nadwagę.

To jest błędne koło, które trzeba przerwać.

Czynnościowego niedoboru testosteronu nie leczy się testosteronem, bo to jest proteza, a nam chodzi o to, żeby pacjenta wyleczyć. Trzeba zatem przede wszystkim usunąć czynniki, które spowodowały niedobór testosteronu, czyli zmienić styl życia. Czy to się statystycznie udaje? Średnio. Co nie zmienia faktu, że jak przychodzi do gabinetu 40-letni mężczyzna, który ma niedobór testosteronu spowodowany otyłością, to mu mówię: Musi pan schudnąć. Pasek od spodni musi się zrobić za długi! Dieta, racjonalne ćwiczenia – to podstawa.

Zalecenia mówią, że jeżeli po pół roku te działania nie przynoszą skutku, wtedy można pomyśleć o farmakoterapii. Ale to nigdy nie powinno być leczenie pierwszego rzutu.

Kiedy mężczyzna 'się leczy' u kolegi z siłowni i bierze bardzo wysokie dawki testosteronu, organizm zaczyna wytwarzać bardzo dużo estrogenów
Kiedy mężczyzna 'się leczy' u kolegi z siłowni i bierze bardzo wysokie dawki testosteronu, organizm zaczyna wytwarzać bardzo dużo estrogenów Cavan-Images / Shutterstock

Inną przyczyną, o której pan wspomniał, jest stres, a z wyeliminowaniem stresu oboje wiemy, jak jest.

Zdaję sobie sprawę, że to nie jest proste, jednak zawsze, w pierwszej kolejności, rekomenduję pacjentom podjęcie próby wyeliminowania przyczyny, która spowodowała spadek testosteronu.

Tylko że każdy kij ma dwa końce. Są osoby, które już na starcie mówią: "To się nie uda", ale i takie, które się zapalają: "Ok, kupię karnet na siłownię, zacznę się ruszać i jak wrócę do pana doktora za pół roku, to będę jak nowy!". Nie wiedzą jednak o tym, że z wiekiem pogarsza się również tak zwana regeneracja. Oni, owszem, są w stanie wykonać na siłowni wysiłek fizyczny, tylko że potem dochodzą do siebie dwa dni.

Nie to, co chłopaki, którzy mają lat 20.

Niestety! My się wszyscy, po prostu, starzejemy. Starzeje się nasz układ hormonalny i neurologiczny, mamy słabsze mięśnie oraz kości.

Jedni się starzeją szybciej inni wolniej, jednak gdyby statystyczny 35-latek chciał na siłowni osiągać takie wyniki, jak statystyczny 20-latek, to po prostu jest niewykonalne.

Panowie w średnim wieku, którzy się zawzięli, często forsują organizmy i robią sobie krzywdę, dlatego, że wysiłek jest za duży. A kiedy przychodzi rozczarowanie, siadają z trenerem albo kumplem z siłowni i się zastanawiają: Co by tu zrobić, żeby się wspomóc? I co robią? Sięgają po sterydy.

Z tego, co pan mówi, rynek niedozwolonych środków anabolicznych musi być potężny!

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Wszystko dlatego, że żyjemy w kulcie pięknego ciała i wiecznej młodości, a trenerzy z siłowni wszystko wiedzą najlepiej i bez żenady instruują klientów, gdzie oraz jakie środki kupić oraz w jakich dawkach je zażywać.

Nawiasem mówiąc, moimi pacjentami bywają również trenerzy personalni, którzy się "szprycowali" żeby wyglądać jak milion dolarów, bo są przecież chodzącą reklamą swoich usług: "Za pół roku będzie pan wyglądał tak samo jak ja!".

Od kilku lat na topie jest też hormon wzrostu, który stosowany nieumiejętnie może zrobić potworną krzywdę, ponieważ rośnie po nim wszystko: i język, i wątroba, i palce, ale też komórki nowotworowe, natomiast z efektów nieprofesjonalnego stosowania hormonu wzrostu tak naprawdę nie bardzo można się wycofać.

Może się to skończyć katastrofą, ale ci, którzy ten hormon przyjmują, nie tylko o tym nie wiedzą, ale w ogóle ich to nie interesuje. Generalnie mężczyzn, którzy przyjmują niedozwolone substancje interesuje tylko jedno: przyrost masy mięśniowej. Oni po prostu chcą lepiej wyglądać.

Problem dotyczy wielu mężczyzn? 'Bardzo wielu, tylko że większość jest niezdiagnozowana' (Fot. Shutterstock)

Chcą być męscy. Wróćmy jeszcze na chwilę do czarnorynkowego testosteronu. Czy on poprawia sprawność seksualną?

Różnie z tym bywa.

Kiedy mężczyzna "się leczy" u kolegi z siłowni i bierze bardzo wysokie dawki testosteronu, to organizm zaczyna też wytwarzać bardzo dużo estrogenów, które są hormonami wspaniałymi, tyle że dla kobiet. U mężczyzn powodują obniżenie libido i zaburzenia erekcji.

Jeśli otyłemu pacjentowi z niedoborem testosteronu, który przyszedł do mnie w związku z zaburzeniami erekcji, podałbym tylko testosteron, to za trzy miesiące wróciłby do mnie z dwa razy wyższym poziomem testosteronu oraz jeszcze poważniejszymi problemami z erekcją. Właśnie z powodu estrogenów. My, lekarze, wiemy co z tym robić. Mamy leki, które możemy zastosować, by zahamować produkcję estrogenów, natomiast ci "specjaliści" z siłowni raczej o tym nie wiedzą

Powiedział pan, że kiedy pojawiają się problemy z erekcją mężczyźni szukają pomocy u lekarza. A kiedy spadek testosteronu powoduje cały szereg innych problemów, kto o nich dba?

Kto do mnie umawia pacjentów? Bardzo często dzwoni żona, narzeczona, partnerka, ale też matka, córka, siostra. Bo "on nie lubi chodzić po lekarzach, a jak już będzie umówiony na wizytę, to przyjdzie".

Mężczyźni, którzy wciąż hołdują stereotypom, że dbanie o zdrowie jest niemęskie, mają to szczęście, że troszczą się o nich kobiety, które ich kochają.

Prof. CMKP dr hab. n. med Michał Rabijewski. Specjalista chorób wewnętrznych i endokrynolog, androlog kliniczny, kierownik Zakładu Zdrowia Prokreacyjnego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Członek Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego, Polskiego Towarzystwa Andrologicznego oraz International Society for the Study of Aging Male. Naukowo i praktycznie zajmuje się problematyką niedoborów hormonalnych u kobiet i mężczyzn, niepłodnością u mężczyzn a także innymi problemami endokrynologicznymi. Jest autorem oraz współautorem ponad 200 publikacji naukowych oraz autorem polskich standardów rozpoznawania leczenia zespołu niedoboru testosteronu u mężczyzn oraz hipogonadyzmu u mężczyzn. Kontakt: https://rabijewski.pl/

Anna Kalita. Fascynują ją ludzie i ich historie oraz praca, która pozwala jej te historie opowiadać. Kontakt do autorki: anna.kalita@agora.pl.