Rozmowa
'Tęsknimy za więzią emocjonalną' (Fot. Pixabay)
'Tęsknimy za więzią emocjonalną' (Fot. Pixabay)

Możemy oficjalnie ogłosić, że według Polek i Polaków seks jest przereklamowany?

(śmiech) Niechaj nam towarzyszy to pytanie!

Na pewno wyniki najnowszych badań* są wręcz niesamowite. I bardzo krzepiące.

Okazuje się, że dla kobiet priorytetem w związku jest "poczucie bezpieczeństwa oraz oparcie emocjonalne". Dla mężczyzn – "dobry charakter partnerki". Seks zamyka stawkę.

Moim zdaniem to wiele mówi o tęsknocie za więzią emocjonalną, poczuciem zdrowej współzależności, możliwości polegania na drugiej osobie. To bardzo ciekawe, ponieważ przez lata wiele mówiło się o tym, że tzw. zetki są skupione na aspekcie związanym z bardzo świadomym "ja": Czego ja potrzebuję? Do czego chcę dążyć? A teraz widzimy, że świadome "ja" zupełnie się nie kłóci ze świadomym "my".

W badaniu wzięły udział osoby w wieku 18–44 lata, a więc również milenialsi, o których z kolei mówi się m.in., że skupiają się głównie na przyjemności, a związków "nie naprawiają, tylko wyrzucają do kosza". I starsi, i młodsi korzystają z portali randkowych, gdzie liczba potencjalnych partnerów jest niemal nieograniczona, a wchodzenie w relacje – również seksualne – bardzo łatwe.

I może właśnie jesteśmy świadkami deklaracji: "Nie o to nam chodzi!". Gdyby za tym badaniem szedł trwały trend, byłaby to bardzo dobra informacja, że ludzie wcale nie dążą do łatwego dostępu do potencjalnych parterów i szybkich romansów, ale chcą się czuć z drugą osobą dobrze, bezpiecznie, chcą się nią opiekować oraz pragną sami czuć się zaopiekowani.

Być może dotąd czuli się samotni? Kłopotliwe było dla nich rozmawianie o tym, co osobiste, intymne?

Wyniki tych badań uważam za niezmiernie ciekawe, ponieważ z całą pewnością mówią one o potrzebach respondentów. Otrzymaliśmy całą listę jasno sprecyzowanych oczekiwań, których – być może – w aktualnych bądź poprzednich relacjach osobom tym nie udało się zaspokoić.
Dr Aleksandra Plata (Fot. Archiwum prywatne)

Pytanie brzmiało: "Niezależnie od pana/pani sytuacji, gdyby miał pan/pani wejść w nowy związek, co byłoby najistotniejsze?". Skoro tylko co piąty mężczyzna i co dziesiąta kobieta wskazali na satysfakcjonujące życie erotyczne, to – idąc tropem pani rozumowania – może w tej dziedzinie życia wszystko udaje nam się znakomicie?

Myślę raczej – nie mogę wykluczyć, że jest to moje pobożne życzenie – że przy wyborze partnera na życie udany seks nie jest dominującą wartością.

Dlatego że w ogóle nie uznajemy tej sfery za ważną?

Dlatego że jesteśmy jako społeczeństwo coraz bardziej wyedukowani – tak psychologicznie, jak seksuologicznie – i wiemy, że nad satysfakcją z życia seksualnego można wspólnie pracować.

A gdy wchodzimy w kolejny związek, nie mamy nadmiernych oczekiwań?

Nadmierne oczekiwania to jest też niezwykle ważny aspekt! Bardzo wiele rozczarowań ze związków, w których jesteśmy, wynika właśnie z czasem wręcz nierealistycznych oczekiwań.

Pod tytułem "faza zakochania nigdy się nie skończy"?

Moment wielkiej namiętności, kiedy nic, tylko wciąż o sobie myślimy i jesteśmy w łóżku – a najchętniej również poza łóżkiem – ciągle razem, to wspaniały, ale jednak przejściowy etap w życiu pary. Co nie znaczy, że wspólnie nie możemy doprowadzić do tego, by kolejne również były wspaniałe.

Spoglądanie na satysfakcję seksualną jedynie z poziomu tego, czy ja pożądam partnera oraz czy czuję się pożądaną przez niego, byłoby bardzo dużym uproszczeniem. Wiadomo również na pewno, że skoncentrowanie się wyłącznie na tym aspekcie życia nie przynosi spełnienia oraz że w ten sposób nie zbudujemy trwałej relacji.

Seks powinien być – tak właśnie postrzegam zdrowie seksualne – integralną częścią życia. Jeśli osoby, które wzięły udział w badaniu, uplasowały satysfakcję z życia erotycznego tak nisko w hierarchii, dla mnie to jest sygnał, że są świadomymi ludźmi i wiedzą, że o seksie można rozmawiać i nad nim pracować, ale żeby móc to zrobić, trzeba najpierw wejść w związek z człowiekiem, przy którym nie będziemy się wstydzić otworzyć, mówić o tym, czego pragniemy, nie będziemy się bać, że nas oceni. Właściwy dobór partnera przez pryzmat więzi emocjonalnej to podstawa.

'Dobór partnera przez pryzmat więzi emocjonalnej to podstawa' (Fot. Pixabay)

Powtarza pani, że nad seksem można pracować. Zawsze? Nie ma czegoś takiego jak niedopasowanie seksualne?

Oczywiście, że partnerzy mogą się różnić zakresem potrzeb czy preferencji, ale to wcale nie musi prowadzić do rozpadu związku. Nie zgadzam się z tezą, że "jeśli jesteśmy niedopasowani w łóżku, to nie nadajemy się do wspólnego życia".

Załóżmy, że jedna osoba ma więcej potrzeb seksualnych lub też śmielej o tym mówi niż druga. Czy to jest niedopasowanie? Ja bym tu raczej widziała różnicę, nad którą para może podjąć pracę.

Co więcej, jeśli jesteśmy dwojgiem dorosłych, świadomych siebie oraz tego, że każdy związek przechodzi przez wiele faz, to wiemy również, że jakość seksu może być różna. Tak po prostu jest, a wpływać na to może bardzo wiele czynników – i tych związanych z poziomem stresu, i z samooceną, z postrzeganiem siebie jako partnerki seksualnej i kompetencjami seksualnymi.

Czyli – mówiąc wprost – umiejętnościami technicznymi.

Niestety często miewamy tendencję do rozdzielania tego, co cielesne, od sfery emocjonalnej, a przecież seks to nie tylko akt penetracyjny, ale także wyraz czułości, bliskości, więzi. Powinniśmy dążyć do integrowania, a nie abstrahowania sfery erotycznej od emocji, więzi. Nie koncentrujmy się na technicznej "obsłudze" waginy czy penisa, tylko na relacji jako całości.

Ale zostańmy na chwilę przy kompetencjach seksualnych. Bywa, że człowiek ma wewnętrzne przekonanie, że umie w tej sferze za mało, w związku z czym uważa siebie za niewystarczającego.

A dlaczego tak jest? Ponieważ żyjemy w kraju, w którym brakuje edukacji seksualnej, więc ludzie poszukują informacji... gdzie?

W internecie. A przyglądając się wzorcom, które płyną z kultury masowej, można odnieść wrażenie, że jedyny słuszny wzorzec to seksmaszyna: osoba, która miała bardzo wielu partnerów seksualnych i posiada bogate doświadczenie w tej materii.

Słuchałam ostatnio podcastu, w którym edukatorka seksualna opowiadała, jak podczas spotkania w szkole średniej dostała następujące pytanie: "Co mogę zrobić, by moja ejakulacja była bardziej obfita? Żeby to był wytrysk z prawdziwego zdarzenia, a nie na poziomie objętościowym jednej łyżeczki".

Dla jasności: objętość ejakulatu może być zależna od wielu czynników. Objętość jednej łyżeczki nie powinna niepokoić, ale pytanie tego młodego człowieka może nas zatrzymywać przy potrzebie edukacji seksualnej, podczas której młodzi ludzie mogliby pytać i poszukiwać informacji u rzetelnego źródła. Niestety, nadal to internet stanowi główny punkt odniesienia wobec ciekawości i chęci zgłębiania wiedzy o seksualności człowieka, a treści pornograficzne prezentują często jej zniekształcony obraz.

'Bardzo wiele rozczarowań ze związków, w których jesteśmy, wynika z czasem wręcz nierealistycznych oczekiwań' (Fot. Pixabay)

Specjaliści z zakresu psychologii i seksuologii od lat wyliczają mity, które kreuje pornografia, m.in. taki, że żadna gra wstępna nie jest potrzebna, bo ona i on są zawsze chętni i gotowi i na pstryknięcie palcami będą mieli wspólne orgazmy 10 razy z rzędu.

Starsze osoby – mam na myśli 40-latków – potrafią podejść do takich wizji z dystansem, ale młodzi, którzy dopiero wchodzą w dorosłość, niekoniecznie.

Seksualność bardzo łatwo jest sproblematyzować. Wokoło tego tematu jest bardzo dużo lęku, a lęk bierze się najczęściej z braku wiedzy. Kłaniają się kompetencje seksualne.

Czy ja będę potrafił/potrafiła robić to tak, jak to było na filmie? Jak to zrobić, żeby zawsze chciało mi się chcieć? Jak wydłużać czas, zanim nastąpi ejakulacja? Jak ma wyglądać moje ciało? Jak mam się zachowywać? Ponieważ młodzi ludzie nie mają możliwości rozmawiania na ten temat z przygotowanymi do tego osobami, często wchodzą w życie ze zniekształconymi wzorcami.

Czy zdarzyło się, że przyszły do pani takie właśnie bardzo młode osoby, które nie uprawiały jeszcze seksu, a chciały się do tego przygotować? Zadać pytania, na które nigdzie nie znajdowali odpowiedzi?

Tak. Są to osoby przed 30. rokiem życia.

Kobiety czy mężczyźni?

Więcej zgłasza się kobiet.

Nie mają doświadczeń seksualnych z bardzo wielu przyczyn. Jedną z nich jest to, że mają bardzo precyzyjnie określone oczekiwania wobec tego, jak ten pierwszy seks powinien wyglądać. Że "ja zawsze muszę być przygotowana, wygolona, ubrana w idealnie seksowną bieliznę, a w sypialni musi panować lekki półmrok".

Nie wchodzą w erotyczną fazę relacji dlatego, że nie są w stanie urealnić tych fantazji. Bywa też tak, że młode osoby w ogóle nie chcą wchodzić w trwałe związki dlatego, że obserwują najbliższe otoczenie: przyjaciół, rodzinę...

Każda para jest inna, zaczyna od innego pułapu, co innego jest dla niej 'normą' (Fot. Pixabay)

…a tam relacyjna pożoga. Ludzie się rozstają na potęgę.

W 2023 roku rozwiodło się, jak podaje Główny Urząd Statystyczny, 57 tys. par. Nie sposób nie zatrzymać się nad tą liczbą. Część tych par ma dzieci, które kształtują swoje przekonania o życiu, relacjach i miłości m.in. przez pryzmat doświadczenia rozwodu rodziców.

Co więcej, nawet ci, którzy się nie rozstają, niekoniecznie są ze sobą blisko. Niedawno świat obiegły sensacyjne wyniki japońskich badań, że pary chcą mieć dzieci… jednak praktycznie w ogóle nie uprawiają seksu.

Jak śpiewa Maria Peszek: "nie mam czasu na seks, a tak bardzo chciałabym mieć".

Bywa, że zgłaszają się do mnie pary, które borykają się z takim problemem, jednak zdecydowanie częściej przychodzą po to, by się nauczyć ze sobą komunikować.

Wracam do myśli, iż to, czego dziś wielu parom szczególnie brakuje, to otwartość, szczerość i poczucie bezpieczeństwa w rozmowie z partnerem. Również na temat seksu. Nieprzystająca do popkulturowej obietnicy prawda jest taka, że życie seksualne nie dzieje się samo. Musimy trochę temu pomóc, choćby poprzez zaaranżowanie odpowiednich warunków sprzyjających intymności, a także mówienie o swoich potrzebach, preferencjach.

Ona się otwiera i mówi: "Wiesz, nie lubię seksu oralnego. Nie czuję się z tym dobrze", wtedy on może odpowiedzieć: "Gdybym wiedział, nie proponowałbym ci tego". A następnie wspólnie zaczynają poszukiwać tego, co będzie satysfakcjonujące dla obojga.

Dążymy do tego, żeby seks był czymś wspólnym, żeby był "wystarczająco dobry". Niekoniecznie doskonały, idealny, bo taki seks, jeśli się zdarza, to mało której parze.

Nie ulega wątpliwości, że jeśli chodzi o szukanie pomocy psychologicznej albo gotowości do podjęcia terapii, w ostatnich latach zaszły bardzo duże zmiany. Do psychoterapeutów są kolejki. Do seksuologów również?

Na pewno z roku na rok zgłasza się coraz więcej osób. Obserwuję również, że są to ludzie coraz młodsi, którzy zgłaszają się po pomoc nie w kryzysie, ale zanim on nastąpi.

'Życie seksualne nie dzieje się samo. Musimy trochę temu pomóc' (Fot. Pixabay)

Proszę pomóc naszym czytelniczkom i czytelnikom zidentyfikować ten moment. Jeszcze nie jest bardzo źle, jeszcze nie palą się czerwone lampki, jednak już palą się żółte. Czyli co się dzieje?

To są oczywiście kwestie bardzo indywidualne. Każda para jest inna, zaczyna od innego pułapu, co innego jest dla niej "normą", jednak pewne kwestie wydają się uniwersalne. Zauważamy np., że kiedyś częściej się przytulaliśmy i było to bardziej spontaniczne. Co się z nami stało, że już o to tak nie dbamy? Dlaczego nie chodzimy za rękę? Częściej milczymy?

Jeżeli coraz mniej czasu spędzamy razem, coraz rzadziej czujemy się jak w duecie intymnym, jeżeli coraz więcej spraw – chociażby wartości – nas różni oraz mamy coraz mniej wspólnych doświadczeń, to są sygnały niepokojące.

Ciekawe, że te wszystkie flagi również są – zupełnie jak wskazania osób, które wzięły udział w badaniu CBOS-u – związane wyłącznie z emocjonalną sferą życia.

Faktycznie, to intrygujące.

Na koniec chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz: jeśli analizując relację, w której jesteśmy, łapiemy się na tym, że nie tylko już nie chodzimy za rękę, nie przytulamy się, nie uprawiamy seksu, ale też nie chce nam się tego robić, to powinna się nam zapalić nie żółta, ale czerwona lampka, ponieważ może to oznaczać, że być może nieświadomie, ale już się wycofaliśmy z relacji.

* "Życie towarzyskie i uczuciowe młodych Polaków", Centrum Badania Opinii Społecznej.

Aleksandra Plata. Doktor nauk społecznych, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna oraz psycholożka-seksuolożka kliniczna. Współpracuje z Kliniką Terapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS oraz Centrum Psychoterapii, Seksuologii i Psychosomatyki w Sopocie. Jako wykładowca dzieli się wiedzą oraz doświadczeniem z psychoterapeutami w trakcie szkolenia i studentami. Konsultacje oraz psychoterapię osób dorosłych, a także terapię par prowadzi w prywatnym gabinecie w Gdyni.

Anna Kalita. Fascynują ją ludzie i ich historie oraz praca, która pozwala jej te historie opowiadać. Kontakt do autorki: anna.kalita@agora.pl.