Rozmowa
Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki (arch. prywatne)
Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki (arch. prywatne)

Wojtku, na słynnym już zdjęciu opublikowanym w „Tygodniku Powszechnym" jesteś nagi, a ty, Agato, leżysz obok, Wojtek się do ciebie przytula. Nawiązanie do Lennona i Yoko Ono jest oczywiste, ale mnie bardziej interesują reakcje po publikacji waszej fotografii.

Wojtek Sawicki: W większości były entuzjastyczne. Ludzie nam gratulowali, że się odważyliśmy, że przełamujemy tabu. Pokazujemy, że osoba z niepełnosprawnościami też może stworzyć związek pełen miłości, bliskości i erotyki. Że to zdjęcie będzie słynne, że wręcz będzie ikoniczne.

Agata Tomaszewska: Słyszałam, że zdjęcie przejdzie do historii. Że walczymy ze stereotypami. Że pokazujemy miłość.

Wojtek Sawicki: Że jesteśmy piękni w swojej miłości. I że ja mam piękne ciało. Owszem, było też parę komentarzy, że sprzedajemy swoją prywatność. Że to zdjęcie jest nieestetyczne i że przekraczamy granicę dobrego smaku. 

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

Żałujecie swojej odwagi?

Wojtek Sawicki: Ale ja się bardzo dobrze z tym zdjęciem czuję! Właśnie taki mamy cel:  budzić kontrowersje. Chcemy, żeby nasze działania były zauważalne i żeby coś zmieniały.

Jednak ze dwa czy trzy negatywne komentarze mocno mnie dotknęły.

Jakie?

Wojtek Sawicki: Że na tym zdjęciu nie widać bliskości, tylko relację między podopiecznym a opiekunką. Że wyglądam na zabiedzonego, że nie widać mojej siły. Ale nie jest tak, że mam z tym problem.

Życie nauczyło mnie oddzielania ciała od intelektu. Jestem w stanie podejść do mojej fizyczności z dystansem, nie utożsamiać się z nią do końca. Pomaga mi to przetrwać trudne momenty. Agata uświadamia mi jednak, że moje ciało też jest ważne. Że powinienem go słuchać, bo utrzymuje mnie przy życiu. Agata powtarza mi też, że nie mogę swojego ciała zaniedbywać.

Agata Tomaszewska i Wojtek SawickiAgata Tomaszewska i Wojtek Sawicki fot. Renata Dąbrowska dla Tygodnika Powszechnego

Agata Tomaszewska: Ja przeżyłam wielki szok z powodu ilości pozytywnych emocji. Intuicja mówiła mi, że ludzie nas nie zrozumieją, że nie są gotowi na taki poziom przekazu. Na szczęście się myliłam. Okazali się dużo bardziej zdolni do empatii, niż myślałam.

Przyznam ci się, że początkowo nie chciałam, żeby to zdjęcie pojawiło się w artykule. Robiłam dużo, żeby "Tygodnik Powszechny" zrezygnował z publikacji, ale wszyscy z redakcji byli już tak wkręceni, że mi się nie udało.

Wojtek Sawicki: Ostatecznie Agata zaufała mojej intuicji, a ja miałem przeczucie, że to będzie głośne zdjęcie. Mieliśmy różnicę zdań, ale Agata zaakceptowała moje, za co jej bardzo dziękuję, bo mogła się nie zgodzić.

Czyli to ty, Wojtku, byłeś orędownikiem tego zdjęcia, a ty, Agato, się bałaś?

Agata Tomaszewska: Po prostu się bałam, że Wojtek, a właściwie jego ciało zostanie negatywnie odebrane. Ale powiedział, że on chce to zdjęcie pokazać, więc się zgodziłam.

Moja rodzina od rana była pod kioskami, żeby kupić "Tygodnik Powszechny". Mamie fotografia bardzo się podobała, ale zastanawiałam się, jak zareaguje mój 90-letni dziadek. Wahałam się, czy mu pokazać, więc zapytałam, czy chce zobaczyć kontrowersyjne zdjęcie. Powiedział, że chce. Był ciekaw i dokładnie analizował anatomię Wojtka, zwłaszcza że jeszcze Wojtka nie poznał.

Wojtek Sawicki: Babcia powtarzała: "Piękny wywiad, piękne zdjęcie". Moi bliscy już się przyzwyczaili, że jestem otwarty, że jestem showmanem z natury. Chcę być ekstrawagancki, chłonę zainteresowanie.

A nie macie już dość rozmów o tym zdjęciu?

Wojtek Sawicki: Wolę, żebyśmy rozmawiali o zdjęciu niż o tym, jak się poznaliśmy. Co jakiś czas przypominam, że poznaliśmy się w internecie. Ale jakie to ma znaczenie?

Dzięki Agacie zyskałem pewność siebie, czuję się wyjątkowy. A od kiedy w rurce foniatrycznej zamontowano mi specjalną uszczelkę i wreszcie mogę mówić, jeszcze bardziej uwierzyłem w siebie. Mogę sam wyrażać swoje myśli, Agata nie musi już służyć jako tłumaczka.

Choć przyznam, że jeszcze się do tego całkiem nie przyzwyczaiłem. Zdarza się, że w sklepie patrzę na Agatę i czekam, aż ona powie, co ekspedientka ma mi podać. A przecież teraz mogę to zrobić sam. Mogę też sam rozmawiać ze znajomymi. Wcześniej Agata wsłuchiwała się w mój pseudoszept – a była w tym doskonała – i mówiła za mnie.

Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki niedawno się zaręczyli (arch. prywatne)

Agata Tomaszewska: Jak trochę lepiej poznałam Wojtka, to odkryłam, że uwielbia zapewniać rozrywkę innym, sprawiać im przyjemność. Kiedy założył Life on Wheelz i znalazł swój sposób komunikacji, ludzie go pokochali.

Wojtek Sawicki: Moim głównym celem życiowym jest rozśmieszanie ciebie, Agato.

Wojtek, a od jak dawna mówisz?

Wojtek Sawicki: Chyba od sierpnia 2021 roku. Muszę się ograniczać, bo uszczelka robi mi na szyi otarcia. Co pewien czas ją więc wyjmuję i wyłączam mówienie. Ale i tak fantastyczne jest to, że przez sześć godzin dziennie mogę mówić. Wtedy wykorzystuję całą moją ekspresję, co jest męczące, więc w sumie dobrze, że mam te przymusowe przerwy.

Agata Tomaszewska: Znajomy projektant-wynalazca podsyła nam do testów kolejne modele uszczelek. Teraz Wojtek ma uszczelkę 4.0, ale już za chwilę dostanie nowszą. Fajnie byłoby znaleźć taką, którą można by zakładać bez konieczności zdejmowania całego systemu oddechowego, co jest dla Wojtka bolesne i niebezpieczne, bo wtedy nie oddycha.

Wojtku, pamiętasz pierwsze swoje słowo?

Wojtek Sawicki: Agusek.

Agata Tomaszewska: To teraz zawsze jest pierwsze słowo Wojtka, gdy włącza mu się głos.

Agato, Wojtek powiedział, że dzięki tobie odzyskał pewność siebie. A co tobie daje związek z nim?

Agata Tomaszewska: Wojtek jest moim promieniem słońca, skałą, daje mi nadzieję. Wiem, że jak jestem z nim, to zawsze będzie dobrze. Wystarczy, że na Wojtka spojrzę, i znikają moje obawy czy niepokoje.

Wojtek Sawicki: Ja czuję, że jak jestem z Agatą, to wszystko jest możliwe. Że mogę osiągnąć wszystko, co sobie wymarzyłem.

Agata odkryła mój potencjał. Motywowała mnie, żebym próbował mówić. Przy Agacie mam wielkie ambicje, w nieposkromiony sposób dążę do celu i spełniania pragnień. Nie zadowalam się małymi rzeczami, a Agata mnie dopinguje. Agata jest przede wszystkim moją partnerką, moją narzeczoną. Owszem, opiekuje się mną, ale od niedawna mam też asystentkę medyczną, która towarzyszy mi przez osiem godzin w ciągu dnia.

Wojtek Sawicki mówi, że odkrył w sobie naturę showmana (Adela Kiszka)

Agata Tomaszewska: Nie powiedziałam jeszcze jednej ważnej rzeczy: Wojtek mnie nauczył oddawania kontroli. Kiedyś nie wiedziałam, co to znaczy, myślałam, że jak odpuszczę, to stanie się coś strasznego. Dzięki Wojtkowi odkryłam, że poddanie się biegowi wydarzeń ma niesamowitą moc. Ułatwiło mi to życie.

Moc ma też udany seks, o czym otwarcie mówicie.

Wojtek Sawicki: To, że otwarcie mówimy o seksie, czyni z nas rodzinną sensację. Spotykamy się z komentarzami obcych ludzi, że sprzedajemy swoją prywatność, że odzieramy się ze sfery intymnej.

Pamiętam, jak tematyka seksualna była dla mnie trudna. Nie wiedziałem, skąd czerpać wiedzę, jak rozmawiać z rodzicami. Wiem, że osoby z niepełnosprawnościami potrzebują uświadomienia. Trzeba im mówić, że seks jest możliwy także dla nich. Ja wręcz uważam, że w jakimś stopniu seks ma moc uzdrawiającą.

Niektórzy z góry sobie założyli, że tworzymy z Agatą biały związek i nie uprawiamy seksu. Mówili, że wynajmuję Agatę, żeby udawała moją dziewczynę. Pytali: jak taka młoda, piękna dziewczyna wytrzymuje bez seksu?

Ja bym chciała, żebyśmy po raz kolejny obalili mit, że osoby z niepełnosprawnościami nie mają potrzeb seksualnych.

Wojtek Sawicki: Odczuwam popęd seksualny, jak każdy człowiek. Choroba Duchenne’a, na którą cierpię od dziecka, nic nie zmienia. Ludzie są zainteresowani, jak w ogóle nam się to udaje, w jaki sposób uprawiamy seks. To jest potrzebna wiedza, dlatego o tym mówimy, choć nie wchodzimy w intymne szczegóły.

Partner czy partnerka osoby z niepełnosprawnościami nie musi być Matką Teresą, która poświęci się dla życia w czystości. Poza tym uważam, że nasza otwartość pomaga otworzyć się na seks także zdrowym ludziom.

Agata Tomaszewska: Na końcu myślenia o tym, że osoby z niepełnosprawnościami nie uprawiają seksu, jest wniosek, że powinny być one zamknięte w domu, wyizolowane. To wbrew wszystkiemu, co wyznaję. Poza tym uważam, że seksualność jest równie ważnym tematem do dyskusji jak ekonomia, historia i kultura.

Agata Tomaszewska jest wokalistką i kompozytorką (Adela Kiszka)

Nie powiecie mi jednak, że wasze życie jest idealne.

Wojtek Sawicki: Czasami, w sytuacjach stresowych, wraca moja dawna bierność. Właśnie to jest zarzewiem konfliktów, na szczęście niezbyt częstych. Staramy się rozwiązywać problemy, jak tylko się pojawiają. Agata nie lubi ich ukrywać czy przeczekiwać. Ja wolę je akceptować, przez lata się tego uczyłem. Dziś widzę, że moja akceptacja była posunięta do granic absurdu. Potrafiłem jeść przez pięć godzin dziennie i akceptowałem taki stan. Chociaż to było okropne. To nas zresztą dzieliło na początku. Agata chciała od razu rozwiązywać wszystkie problemy. A ja miałem tendencję, żeby je odsuwać. Uśmiech, żarcik jakiś i udawałem, że jest dobrze.

Agata Tomaszewska: Wyobraź sobie, że gdy Wojtek jeszcze mieszkał u rodziców, przyszłam do niego w odwiedziny. Okazało się, że kamerka w jego komputerze szwankuje i mama musi przez pół godziny wiercić wykałaczką, żeby się włączyła. I tak kilka razy dziennie. Kamera jest Wojtkowi niezbędna, więc cierpliwie czekał, a mama wierciła kolejnymi wykałaczkami, czasem nawet przez 40 minut. Nikt z nich nie wpadł na to, żeby oddać sprzęt do serwisu.

Wojtek Sawicki: Na swoje usprawiedliwienie dodam, że serwis trwał dwa tygodnie, a ja nie mogłem w tym czasie korzystać z komputera. Ale to dobrze pokazuje mój charakter. W końcu kupiliśmy nowy sprzęt.

Agata Tomaszewska: Gdy powstawał nasz projekt Life on Wheelz, sporo nerwów kosztowała mnie niechęć Wojtka do podejmowania decyzji. Był w stanie miesiącami odwlekać decyzje, które można było podjąć w pół godziny. Ja miałam już wtedy za sobą 10 lat pracy w korporacjach i wiedziałam, że bez tego nie pójdziemy dalej. 

Wojtek Sawicki: Ale powiedz, że teraz jest już lepiej.

Agata Tomaszewska: No jest. Często nawet Wojtek mnie zaskakuje, sam działa, mówi mi, co zrobił.

Może za jakiś czas będzie bardziej sprawczy niż ty?

Agata Tomaszewska: Życzę mu tego, bo moim zdaniem ma spory talent prezesowski. Ja jestem lepsza w doradzaniu.

Wojtek Sawicki: Każda osoba z niepełnosprawnościami musi się kiedyś stać menedżerem swojego własnego życia. Dopiero niedawno sobie uświadomiłem, że całe moje życie to outsourcing, że wszystkie ważne czynności muszę zlecać innym. Nawet podrapanie się po nosie – do tego też muszę mieć ludzi.

Czasem Agata jest zmęczona, może nie mieć humoru i ja to rozumiem. Kiedy wyjeżdża, na przykład służbowo, wracam do domu rodzinnego i zajmują się mną rodzice. Dążymy jednak do tego, żebym był całkiem samodzielny. Zresztą ja się nawet cieszę, gdy Agata wyjeżdża. Mamy chwilę, żeby od siebie odetchnąć.

Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki (arch. prywatne) , Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki (arch. prywatne)

Bo tak wiele robicie wspólnie?

Wojtek Sawicki: W tym, co robię, trudno jest oddzielić sferę prywatną od publicznej. Poświęciłem swoją i przy okazji prywatność Agaty. Stwierdziłem, że muszę się podzielić naszym życiem, inaczej ludzie nie będą sobie go w stanie wyobrazić.

Agata Tomaszewska: Niedawno w centrum handlowym podeszła do nas dziewczyna, której łamał się głos. Powiedziała, że dzięki nam poznała najwspanialszego na świecie chłopaka, który jest osobą z niepełnosprawnością. I że to my otworzyliśmy jej oczy.

Ja nie miałam wątpliwości, czy Wojtek, jako osoba z niepełnosprawnościami, nadaje się do związku. Ale większość ludzi tak nie myśli. To ja jestem dziwna, bo jestem wolna od klasycznych społecznych schematów, że mężczyzna powinien być taki, a nie inny i że powinien zapewniać kobiecie to czy tamto. 

Agato, w takim razie ty wybierzesz datę waszego ślubu?

Wojtek Sawicki: O nie, nie!

Agata Tomaszewska: Data ślubu właściwie wybrała się sama, podczas zaręczyn. Wtedy zdecydowaliśmy, że pobierzemy się rok później.

Wojtek Sawicki: Ale to ja wybrałem miejsce!

Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki (arch. prywatne) , Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki (arch. prywatne)

Jakie?

Wojtek Sawicki: Wymyśliłem, że chcę wziąć z Agatą ślub na jachcie. "Mówię ci, że tak będzie" – powtarzałem. I co ciekawe, niedawno odezwał się do nas właściciel firmy jachtowej, który organizuje szkolenia i rejsy. Powiedział, że on nam zorganizuje ślub. Ustaliliśmy, że to będzie gdańska Starówka.

Agata Tomaszewska: Tak, weźmiemy ślub na Motławie. Prawdopodobnie na początku września.

Czuję się zaproszona, by podziwiać wasz ślub z nadbrzeża.

Agata Tomaszewska: Jasne, bądź!

Wojtek Sawicki: Prawdopodobnie będzie też fotografka, która nam zrobiła zdjęcie, od którego zaczęliśmy rozmowę.

Gdy Jacek od jachtów do nas napisał, to powiedziałem do Agaty, że boję się marzyć. Bo każde moje marzenie się spełnia. Planuję też mieć dzieci z Agatą, co będzie dosyć trudne, ale jestem nastawiony na cel.

Agata Tomaszewska: Wojtek jest wspaniałym liderem, ma talent menedżerski. Ma moc perswazji. Doskonale radzi sobie, prowadząc spotkania online z dziesięcioosobowym zespołem, gdy omawiamy koncepcję naszego Domu Uniwersalnego, czyli House on Wheelz.

Czym będzie ten Dom Uniwersalny?

Wojtek Sawicki: To będzie miejsce dostępne dla osób z niepełnosprawnościami, ale także dla ich bliskich i przyjaciół. Będziemy w nim edukować, współpracować z uczelniami i specjalistami, organizować warsztaty. Naszą misją jest przekazywanie naszych doświadczeń życia z osobą z niepełnosprawnościami. Chciałbym, żeby w tym Domu działała też nasza fundacja, której celem będzie edukacja, działania wspólnotowe i walka z dyskryminacją osób z niepełnosprawnościami. Podjęliśmy z Agatą pierwsze kroki w kierunku jej założenia. Dobrze byłoby stworzyć wokół tego tematu społeczność, bo tylko wtedy razem możemy działać i realizować wspólne cele. Poza tym w House on Wheelz osoby z niepełnosprawnościami mogłyby się wzajemnie poznawać i integrować.

Nasz Dom Uniwersalny byłby sterowany na przykład z komputera albo głosowo. Ja muszę wciąż prosić kogoś, żeby mi ustawił poziom łóżka, temperaturę w pokoju. Nawet drzwi nie jestem w stanie sam zamknąć.

Wojtek Sawicki (arch. prywatne) , Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki wzajemnie dają sobie siłę (arch. prywatne)

W House on Wheelz byłoby to sterowane tak jak w inteligentnym domu?

Wojtek Sawicki: Właśnie. Ludziom się wydaje, że inteligentny dom to zabawka dla bogaczy. Tymczasem ja chciałbym pokazać, że takie rozwiązania można by zastosować w domach osób z niepełnosprawnościami.

Mam ambicje, by innowacje ułatwiające życie osobom z ograniczeniami ruchu wymyślać i testować właśnie w naszym Domu Uniwersalnym. I zasilać je zieloną energią. Wszelkie zaniki energii są dla mnie bardzo niebezpieczne, bo jestem przez całą dobę podłączony do aparatury, od której zależy w dużej mierze moje życie.

Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl

A ty, Agato, o czym marzysz?

Agata Tomaszewska: Żeby Wojtek był jak najbardziej samodzielny. Wiem, że jest mu to pisane. Czułam, że gdy był w domu uwiązany do łóżka, to się marnował.

To, co już osiągnął, pokazuje, że moje przeczucie jest jak najbardziej uzasadnione. Wojtek to wizjoner, który już nie boi się działać. Jesteśmy idealnie dobranym teamem – nie tylko jako para, ale także jako zespół do działania. Nigdy wcześniej nie byłam w takim związku.

Wiem też, że sama więcej mogłabym zrobić dla siebie, gdybym odzyskała czas, który teraz spędzam na opiece nad Wojtkiem. Teraz mam mało czasu na swoje życie.

Wojtek Sawicki (arch. prywatne) , Agata Tomaszewska i Wojtek Sawicki (arch. prywatne)

Wojtek Sawicki: Spróbujemy to jakoś ulepszyć, inaczej zorganizować.

Agata Tomaszewska: Dlatego właśnie chcę, żeby Wojtek był autonomiczny. I żeby miał zespół asystentów, który umożliwi mu optymalne funkcjonowanie.

Wojtek Sawicki: Agata, ty musisz zostać w projekcie Life on Wheelz. Bez ciebie on nie będzie istniał.

Agata Tomaszewska: Ale ja w ogóle nie zamierzam z tego projektu odchodzić. Chciałabym jednak zająć się także moją muzyką. Pod koniec roku pracowałam nad płytą, którą chciałabym wydać na wiosnę. Sama napisałam piosenki, skomponowałam je i nagrałam. Ta płyta to kawałek mnie. Mam nadzieję, że wniesie światło w życie innych ludzi.

Wojtek Sawicki. Prowadzi instagramowy profil Life on Wheelz, walczy z dyskryminacją osób z niepełnosprawnościami. Cierpi na chorobę Duchenne’a. Był redaktorem naczelnym kultowego serwisu muzycznego Porcys. Narzeczony Agaty Tomaszewskiej.

Agata Tomaszewska. Wokalistka i kompozytorka tworząca muzykę jako Agus. Przez 10 lat pracowała jako copywriterka w agencjach reklamowych (VML, 180heartbeats, Tribal DDB, BBDO). Współtwórczyni Life on Wheelz. Narzeczona Wojtka Sawickiego.