Rozmowa
Niezaszczepionej ciężarnej może się udać przechorować koronawirusa łagodnie, ale nie wiemy do końca, jaki będzie to miało wpływ na płód. Dużo ryzykujemy, nie szczepiąc się. (Shutterstock)
Niezaszczepionej ciężarnej może się udać przechorować koronawirusa łagodnie, ale nie wiemy do końca, jaki będzie to miało wpływ na płód. Dużo ryzykujemy, nie szczepiąc się. (Shutterstock)

Kiedy 14 lat temu planowałam zajście w ciążę i zapytałam ginekologa, co powinnam robić – oczekując w domyśle zlecenia badań i branie kwasu foliowego – jego reakcją były wielkie oczy i odpowiedź: współżyć. Jaka powinna być odpowiedź na takie pytanie w czasie pandemii?

Zabawny ten ginekolog, ale także niefrasobliwy i niedokształcony w kwestii chorób zakaźnych. Przed planowanym zajściem w ciążę – zarówno w 2008, jak i w 2022 roku – należy określić status zakażenia między innymi cytomegalią i toksoplazmozą. To infekcje, które kobieta może przejść w ciąży bezobjawowo, ale są one groźne dla dziecka.  

Do tego dochodzi kwestia szczepień – lekarz powinien sprawdzić ich stan. Jeśli nie byłaby pani zaszczepiona przeciwko ospie, różyczce, odrze, trzeba by to zrobić przed zajściem w ciążę, bo są to żywe szczepionki, czyli zawierające całe, pozbawione zjadliwości drobnoustroje, i są one w ciąży przeciwwskazane. Wirusy szczepionkowe nie są patogenne dla człowieka, ale jeśli chodzi o płód, to nie przeprowadzono odpowiednich badań odnośnie do ich bezpieczeństwa. Niemniej wielokrotnie opisywano w literaturze medycznej sytuacje, w których kobieta w ciąży została zaszczepiona na przykład przeciwko różyczce, bo nie wiedziała, że jest w ciąży, i nigdy nie opisano uszkodzenia płodu w takim przypadku.

Jeden dzień w Aston Martinie? KLIKNIJ TUTAJ>>>

Zaleca się, żeby kobiety w ciąży zaszczepiły się przeciw COVID-19 zarówno ze względu na swoje bezpieczeństwo jak i ochronę rozwijającego się płodu. (Shutterstock)

Przeciwko krztuścowi natomiast powinno się szczepić pod koniec ciąży, żeby przeciwciała wygenerowane po szczepieniu w jak największej ilości przeszły na dziecko i chroniły je przez pierwsze tygodnie życia.

Teraz jednak najwięcej emocji budzą szczepienia przeciw COVID.

Kobieta planująca ciążę lub już w niej będąca powinna zaszczepić się przeciwko COVID-19. Wyniki dostępnych badań potwierdzają, że szczepionki przeciw COVID-19 są wyjątkowo bezpieczne dla kobiet w okresie ciąży i dla płodu. Zaleca się, żeby kobiety w ciąży zaszczepiły się przeciw COVID-19 zarówno ze względu na swoje bezpieczeństwo, jak i ochronę rozwijającego się płodu. Przebieg choroby w ciąży może być bardzo ciężki, a zaszczepienie daje ochronę także dziecku w pierwszych miesiącach życia.

Również szczepionkę przeciw grypie, która jest sezonowa – przypada na wrzesień i październik – można wykonać przed ciążą, można też w jej trakcie. 

Trafiają do pani do szpitala niezaszczepione ciężarne, które mają ciężki przebieg koronawirusa. Co mówią? Dlaczego się nie zaszczepiły?

Najczęściej mówią, że na nieprawdziwe informacje na temat szczepionek trafiły w internecie lub usłyszały je od lekarza. Trudno mi zweryfikować, czy rzeczywiście to niektórzy medycy nie mają rzetelnej wiedzy, czy kobiety w ten sposób się tłumaczą, zwalając winę na innych.

Prawdą jest, że histeria antyszczepionkowa wywołana dezinformacją to dla nas konkretne liczby i konsekwencje. Każdy zna przecież  kogoś, kto ciężko zachorował i zmarł. Często są to młode osoby.

Ja mogę powiedzieć o 12 osobach: znajomych, ich rodzicach, a ostatnio o matce, której dzieci chodzą do tej samej szkoły co moje.

Ludzie wciąż mają obawy przed szczepionką, choć do tej pory podano na świecie prawie 10 mld dawek. Codziennie słyszymy komunikaty, ile w szpitalach leży ludzi z COVID-19. To oni, a nie osoby z powikłaniami po szczepieniach, zajmują coraz więcej szpitalnych łóżek i to przez nich – nieszczepionych – cierpią pacjenci z innymi chorobami.

Wylicytuj metamorfozę z Avanti24.pl>>>

Jeśli matka zachoruje w okresie okołoporodowym, to dziecko zaraz po porodzie przeważnie nie jest dodatnie - do zakażenia przecież dochodzi drogą kropelkową. (Shutterstock)

Czytałam, że COVID-19 nie przechodzi z matki na dziecko. Może dlatego ciężarne się nie boją, bo mają poczucie, że dziecko jest bezpieczne?

Nie do końca tak jest. Jeśli matka zachoruje w okresie okołoporodowym, to dziecko zaraz po porodzie przeważnie nie jest dodatnie – do zakażenia przecież dochodzi drogą kropelkową.  Ale po urodzeniu dziecko może się od matki zarazić. Dlatego jeżeli wynik testu noworodka jest ujemny, dziecko powinno być izolowane* od matki. Kobiety bardzo przeżywają taką sytuację.

Problemem koronawirusa jest jego bezobjawowość, nawet w jednej trzeciej przypadków. Do niemowlaka przychodzą ciocie, babcie, wujkowie, ktoś może być dodatni, a wyglądać zdrowo.

Z kilkutygodniowymi niemowlętami wychodzi się na spacer, dziecko może się zarazić. Kobieta niezaszczepiona nie przekaże mu ochrony na pierwsze miesiące życia.

Na początku pandemii na wszystkich padł blady strach, a zwłaszcza na kobiety w ciąży, które właściwie dla dobra dziecka mogły się tylko izolować. Tak było w czasach sprzed szczepionki. Sama mam koleżanki, których dzieci zobaczyłam dopiero wtedy, gdy byłam w pełni zaszczepiona, pół roku po porodzie, i to podczas spaceru. Nie było spotkań w ciąży, baby shower i pępkowego, tylko rozmowy na Zoomie.

Na początku nie znaliśmy tego wirusa. Mieliśmy doniesienia z Wuhan i później z Lombardii, gdzie sytuacja wyglądała przerażająco. Do nas fala na wiosnę 2020 roku właściwie nie dotarła, był lockdown. Pamiętam, jak jechałam w kwietniu 2020 roku do szpitala, przejechałam 18 km i nie widziałam ani jednego człowieka na ulicy. Wszyscy inaczej się zachowywaliśmy, a ciężarne szczególnie.

Kiedy pod koniec grudnia 2020 roku pojawiły się szczepienia, to teoretycznie wiadomo było, że ze względu na strukturę szczepionki jest ona bezpieczna dla ciężarnych, ale kobiety w ciąży nie są w pierwszych grupach w badaniach klinicznych.

Z czasem pojawiły się rekomendacje Food and Drug Administration, później innych instytucji i towarzystw naukowych do szczepień kobiet w ciąży. W początkowej fazie szczepień nastrój był taki, że ludzie walczyli o szczepionki. 

Co się zmieniło?

Kobiety w ciąży wciąż mają obawy – przed dodatnim testem, pobytem w szpitalu. Uważam, że problemem jest dezinformacja, strony internetowe, które nie są rzetelne, a ich autorzy kłamią. Pacjentki mówią mi, że nie wiedziały, że mogą, że wręcz powinny się szczepić w ciąży, nikt im tego nie zalecił. Rozumiem je, bo bardzo trudno jest odróżnić informacje prawdziwe od nieprawdziwych, chyba każdy z nas dał się złapać na fake newsa.

Współczuję ludziom, którzy czerpią wiedzę z internetu, tym bardziej że strony antyszczepionkowe wyglądają bardzo profesjonalnie i wiarygodnie. Ja sama, chociaż jestem lekarzem, czasem muszę się chwilę zastanowić i wczytać, żeby dostrzec brak naukowych podstaw i błędy merytoryczne.

Gdy ktoś nie ma wiedzy, to da się złapać na ten uczony ton, na odsyłacze do nieprawdziwych badań.

#JedenDzieńDłużej Zagraj z nami dla WOŚP!>>>

Histeria antyszczepionkowa wywołana dezinformacją to konkretne liczby i konsekwencje. Każdy zna przecież kogoś, kto ciężko zachorował i zmarł. Często są to młode osoby. (Shutterstock)

Szczepienia w ciąży kłócą się moim zdaniem z narracją, która mówi, że w ciąży leczyć się należy herbatką z cytryną i miodem oraz pozytywnym myśleniem. Tak przynajmniej słyszałam w aptece za każdym razem, kiedy chciałam sobie kupić coś na ból gardła czy podrażnione oko. Poniekąd więc rozumiem, że ciąża może być postrzegana jako okres, w którym niczego się nie podaje. 

Myślenie, że w ciąży niczego nie można podawać, jest błędne. Owszem, nie można podawać niepotrzebnych leków. Potrzebne podawać należy. Czasami przychodzą do mnie rodzice z dziećmi z infekcją, która ma charakter samoograniczający się, bo 38 stopni gorączki nie trzeba dodatkowo zbijać, można ją przeczekać, podając letnie płyny. Ale dla ojców i matek to za mało, oni by najchętniej wykupili pięć różnych szeroko reklamowanych specyfików. Przy infekcji samoograniczającej się to nie ma sensu, a specyfiki mają działania uboczne.
Jeśli jednak lek jest potrzebny, to my musimy prowadzić leczenie.

Pamiętam sytuację sprzed 20 lat, która została ze mną do dzisiaj. Przywieziono mi na dyżur dziecko, którego matka w 30. tygodniu ciąży bardzo wysoko gorączkowała, zażywała paracetamol i piła herbatę z lipy i malin, no bo „przecież jest w ciąży". Zaczęła rodzić przedwcześnie. Urodził się wcześniak z sepsą, ważący kilogram, w zagrożeniu życia. Okazało się, że kobieta miała infekcję dróg moczowych. Dziecko od razu dostało dwa bardzo silne antybiotyki, obydwa toksyczne.

Musiały być podane – w sytuacji ogromnego stresu adaptacji do życia pozamacicznego, a nie komfortowo, w brzuchu mamy – bo w sepsie ratowały życie. Matce wystarczyłaby zwykła amoksycylina, absolutnie bezpieczna w ciąży. To by ją wyleczyło z infekcji, pozwoliłoby donosić ciążę, z której urodziłoby się zdrowe dziecko.

Podkreślę jeszcze raz: szczepionka przeciw COVID-19 jest w ciąży bezpieczna i nie ma powodu, żeby jej nie przyjmować. Kobiety w ciąży na koronawirusa chorują bardzo ciężko: leżą na intensywnych terapiach, rodzą przedwcześnie, bo trzeba ratować dzieci. Ale takie matki także umierają.

Przy dłuższym niedotlenieniu dojdzie najprawdopodobniej do przedwczesnego porodu. Urodzi się wcześniak z problemami, które wcześniactwo za sobą niesie. (Shutterstock)

Proszę opowiedzieć, co się dzieje, gdy ciężarna w ciężkim stanie trafia z koronawirusem do szpitala. Ja rozumiem, że jak spada jej saturacja, czyli poziom tlenu we krwi, to dziecku też spada. 

Dziecku grozi przewlekłe niedotlenienie, które przede wszystkim odbija się na jego mózgu. Przy dłuższym niedotlenieniu dojdzie najprawdopodobniej do przedwczesnego porodu. Urodzi się wcześniak z problemami, które wcześniactwo ze sobą niesie. Jeśli nie urodzi się przedwcześnie, to z dużym prawdopodobieństwem niedotlenienie i tak będzie miało wpływ na jego dalszy rozwój.

Czytałam post ginekolożki-położniczki zdenerwowanej obecnością na oddziale sześciu rodzących kobiet z koronawirusem. Wszystkie były niezaszczepione, dwie paliły w ciąży papierosy, bo to przecież "mniej szkodzi niż szczepionka". Koleżanka neonatolożka poradziła jej, żeby przestała się szarpać i żołądkować. "Nie ty te dzieci będziesz wychowywać". Brutalne, ale trafne chyba?

Może nie powinniśmy się szarpać, ale niezależnie od tego, co się dzieje wokół, z jakimi atakami i hejtem się spotykamy, powinniśmy robić swoje i przekazywać rzetelną wiedzę. Matki mogą naprawdę nie wiedzieć, że powinny się szczepić. Z mojego doświadczenia wynika, że kiedy pacjenci dostają merytoryczną wiedzę, to się szczepią. Są kręgi ulegające różnym wpływom, więc dodatkowo takiej ciężarnej nie jest wcale łatwo podejmować decyzje.

Najwięcej złego robią ludzie piszący nieprawdę oraz osoby udostępniające te kłamstwa, a nieznające się na medycynie, wirusologii, farmakologii. 

Niezaszczepionej ciężarnej może się udać przechorować koronawirusa łagodnie, ale nie wiemy do końca, jaki będzie to miało wpływ na płód. Dużo ryzykujemy, nie szczepiąc się. 

Załóżmy, że się udało. Mamy zdrowego niemowlaka w rodzinie niezaszczepionej, w kręgu przeciwników szczepień.

Jeżeli matka była chora w ciąży, to mogło dojść do niedotlenienia i mogą się pojawić problemy w dłuższej perspektywie czasu – w nauce, rozwoju neurologicznym. Jeśli matka chorowała pod koniec ciąży, dziecko może mieć przeciwciała, ale one z czasem znikną. Mieszkając wśród niezaszczepionych, mamy wręcz gwarancję, że zachorujemy, łagodnie lub ciężko, tego nie wiemy. Dziecko także zachoruje. Mam na oddziale 40 dzieci, wszystkie z ciężkim przebiegiem, duszące się, na tlenie. Z regionów najmniej wyszczepionych. Chyba każdy, kto zobaczyłby, jak to wygląda, wolałby uniknąć cierpienia dziecka. Wśród moich pacjentów są także dzieci nigdy na nic nieszczepione.

Jeżeli wynik testu noworodka jest ujemny to dziecko powinno być izolowane od matki. Kobiety bardzo przeżywają taką sytuację. (Shutterstock)

Dostrzega pani ten trend?

Dostrzegam trend na głupotę. Rok temu siedzieliśmy przerażeni i przyglądaliśmy się w trwodze, co się dzieje. Teraz chyba każdy z nas zna osobę, która chorowała ciężko lub zmarła na koronawirusa. Mieliśmy dziecko na oddziale, w którego bliskiej rodzinie zmarły dwie osoby w jednym tygodniu. Rodzina nieszczepiona, rodzice byli sztywni ze strachu o malucha. Wcześniej negowali szczepienia, musieli doświadczyć najgorszego, żeby zmienić postawę. 

Śmierć w ciąży, śmierć po porodzie. To się dzieje. Znałam kobietę, matkę dwójki dzieci, w ciąży bliźniaczej, niezaszczepioną, która zachorowała na COVID-19. W siódmym miesiącu miała cesarkę. Jej stan radykalnie się pogorszył i zmarła w szpitalu. Osierociła czwórkę dzieci, w tym dwoje noworodków... 

Dla mnie to jest całkowicie niezrozumiałe. Bliscy z chorobami onkologicznymi nie mogą się dostać do szpitala, bo... COVID-19. Są opóźnienia w planowanych zabiegach, bo... COVID-19. Ktoś młody umiera z powodu COVID-19. Każdy z nas pośrednio doświadczył skutków COVID-u. Dzień przed naszą rozmową według statystyk zmarło ponad 375 osób, trąbi się, że ciężko chorują przede wszystkim niezaszczepieni. I mamy tylko nieco ponad 50 proc. zaszczepionych. Głupota nie do wytłumaczenia.

Ciekawią mnie te dzieci niezaszczepione na nic, o których pani wspomniała. Przyjeżdża dziecko z wypadku i ma pustą kartę szczepień. Inne są procedury?

Dziecko, które ucierpiało w wypadku komunikacyjnym, trzeba po pierwsze zabezpieczyć przeciw tężcowi, bo inaczej może zachorować na tę ciężką chorobę, obarczoną na dodatek dużą śmiertelnością. Trafiło do nas kiedyś nieszczepione dziecko z anginą i 40 stopniami gorączki pogryzione przez psa. Musieliśmy je wtedy zaszczepić przeciw tężcowi i wściekliźnie.

Wolelibyśmy szczepienia wykonywać, gdy dziecko jest zdrowe, a nie wtedy, gdy już nie ma innego wyjścia, bo wścieklizna i tężec to choroby śmiertelne.

Licytujemy dla WOŚP! Oto nasze aukcje>>>

Dr Lidia Stopyra jest specjalistką pediatrii i chorób zakaźnych, ordynatorem Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie. (Archiwum prywatne) , Kobiety w ciąży na koronawirusa chorują bardzo ciężko - leżą na intensywnych terapiach, rodzą przedwcześnie, bo trzeba ratować dzieci, ale takie matki także umierają. (Shutterstock)

Właśnie wypisuje pani dzieci ze szpitala. Czy ich rodzice mają po czasie refleksję?

Rodzic, który przeżył strach o życie dziecka, wie doskonale, że jest to uczucie nieporównywalne do żadnego innego. Nie dołuję ich dodatkowo pytaniami.

Mam na oddziale nastolatków, duszą się, ledwo oddychają, boją się koszmarnie, są wręcz sparaliżowani strachem.

Widzą, że są na tych samych aparatach medycznych, na których już były inne osoby i nie przeżyły. Póki są przytomne, staramy się je wspierać, bo ich stan psychiczny jest niezwykle ważny, zwłaszcza że dosłownie walczą o każdy oddech. Przy wypisach do domu widzę spojrzenia ich rodziców, pełne ulgi, ale i ogromnego poczucia winy.

Dr Lidia Stopyra. Specjalistka pediatrii i chorób zakaźnych, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

Ola Długołęcka. Redaktorka o zróżnicowanych zainteresowaniach tematycznych. Ciekawią ją relacje między ludźmi, a zwłaszcza różnice międzypokoleniowe, lubi pisać o trendach, modach i zjawiskach.

* Po publikacjai rozmowy, zgłosiała się do nas Fundacja Rodzić po Ludzku z prośbą o dodanie poniższej informacji: Jak można przeczytać w pkt. 20 wytycznych Ministerstwa Zdrowia: Postępowanie po porodzie dziecka uzależnione jest od "decyzji matki podjętej po udzieleniu informacji o korzyściach i zagrożeniach wynikających zarówno z zachowania kontaktu "skóra do skóry" i stałego przebywania z dzieckiem – co teoretycznie niesie ze sobą możliwość zakażenia noworodka nawet, jeżeli stosuje się środki prewencyjne (maska, higiena rąk i piersi) lub izolacji w oddzielnym pomieszczeniu z zachowaniem laktacji, co utrudnia powstanie ważnych dla dalszego rozwoju wzajemnych relacji pomiędzy matką a dzieckiem bezpośrednio po urodzeniu.

JedenDzieńDłużej z WOŚP!

Gazeta.pl kolejny już raz gra #JedenDzieńDłużej dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Każde dodatkowe wsparcie dla tej akcji jest bezcenne. Licytujcie książkę "Sapiens. Od zwierząt do bogów" Y. N. Harariego z autografem i dedykacją, możliwość przejażdżki Astonem Martinem czy niespodzianki od Remigiusza Mroza. Aukcji jest więcej - wystarczy sprawdzić.

Kliknij - sprawdź aukcje