Przed naszą rozmową przejrzałam różne poradniki o sikaniu. I dowiedziałam się, że prawidłowo jest robić to sześć–siedem razy w ciągu dnia. Czy rzeczywiście taka jest norma?
Ile razy należy sikać w ciągu dnia? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, jakie płyny i w jakich ilościach pijemy. Są napoje, po których odwiedzimy toaletę częściej, takie jak kawa czy alkohol, i nie nazwiemy tego ani zaburzeniem, ani patologią.
Zasada jest prosta: wysikujemy tyle płynów, ile spożyjemy. Jeśli jemy dużo zup czy pijemy dużo herbat, to również będziemy do toalety zaglądać częściej.
A w nocy?
Jeśli sikamy dwa razy, wszystko jest w normie. Gdy więcej, to mamy prawdopodobnie problem, który określa się jako nokturię, czyli nocny częstomocz, u jego podłoża mogą być takie choroby, jak na przykład cukrzyca. Wyjątek stanowią mamy, które wstają co dwie–trzy godziny karmić dziecko, wybudzają się, korzystają z toalety i uzupełniają wodę.
Natomiast na pewno nie jest rzeczą normalną – i na to trzeba mocno zwrócić uwagę – że po oddaniu moczu za chwilę ponownie czujemy parcie, mimo iż pęcherz nie został wystarczająco napełniony lub w ogóle nic nie piliśmy.
Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl
Co może być tego powodem?
U kobiety może to być dysfunkcja przedniej ściany pochwy, w której rejonie znajduje się pęcherz. Wyobraźmy sobie półkę, na której leży pęcherz. Jeżeli część tej półki się zapadnie, bo zapadnie się kawałek przedniej ściany pochwy, to pęcherz wpadnie do środka. Jest balonikiem wypełnionym płynem. Sikamy i pozbywamy się prawie całej jego zawartości, oprócz tego, co znalazło się w tej niecce. Więc gdy wstajemy z toalety, zmienia się ułożenie naszego ciała, mocz z tej zapadni się przelewa i nagle znowu chce nam się siku.
Skąd się biorą takie dysfunkcje?
Przyczyn może być wiele. Czasem pojawiają się po porodzie. Czasem powodują je intensywnie uprawiane sporty albo to, że nie dbamy o dno miednicy. Wraz z upływającym czasem tkanki tracą elastyczność. Jeżeli więc chcemy zadbać o swoją kobiecość, zabierajmy się do roboty.
Ma pani na myśli ćwiczenia mięśni dna miednicy?
Ćwiczenia mięśni dna miednicy są ważne, ale nie zapominajmy o postawie, która jest niezwykle istotna. Jeżeli jest niedbała, garbimy się, to mięśnie naszego ciała nie będą odpowiednio napięte. A jeżeli ten stan trwa przez 10, 20 czy nawet 40 lat, to trudno się spodziewać, że ciało będzie działać prawidłowo.
Ale jak to wszystko zapamiętać: ściągnij łopatki, napnij pośladki, brzuch, ściągnij brodę.
I jeszcze wytrzymywać tak godzinami!
No właśnie. Wyobraźmy sobie, że chcemy sięgnąć czubkiem głowy sufitu, i tego starajmy się pilnować. Bez względu na to, czy będziemy siedzieć, czy stać, taki nawyk skoryguje niedbałą pozycję.
Wydaje się to proste.
To elementarny nawyk, którego nikt nas nie uczy. Podobnie jak prawidłowego sikania. Uważa się, że to zbyt trywialne, by o tym rozmawiać. A także zbyt trywialne, by robić to źle. Tak by się wydawało. A jednak niewłaściwe korzystanie z toalety pociąga za sobą lawinę naprawdę bardzo poważnych konsekwencji, szczególnie w codziennym życiu kobiety.
Zatem jak należy prawidłowo sikać?
Spokojnie. Złym nawykiem jest parcie na toalecie. Gdy ktoś siada na toaletę i prze, żeby szybciej skończyć, to jest to niedopuszczalne. Nasze ciało jest zaprojektowane tak, że bez względu na to, czy chodzi o wydalanie moczu, czy kału, robi się to bez spięcia. Taka jest nasza fizjologia i nie ma jej po co zmieniać. Zatem: siadam, rozluźniam się i wypuszczam z siebie zbędne produkty przemiany materii.
Gdy podczas sikania zaczynam przeć, używam innych mechanizmów niż te, do których nasze ciało jest zaprogramowane. Używamy innych mięśni – dodajemy tłocznię brzuszną. Zaburzamy tym samym pracę mięśnia odpowiedzialnego za wydalanie moczu.
A czy prawdą jest, że sikanie powinno trwać około 20 sekund, nie dłużej?
20 sekund? Pierwsze słyszę. Powiem inaczej: jeśli ktoś chodzi często do toalety, ma wrażenie, że nie wytrzyma, a okazuje się, że są trzy kropelki, jest to patologia, którą należy się zająć. Ale jeżeli wypije się dużo płynu, to musi się sikać długo. Pęcherz jest pełen, a nasza cewka ma określoną szerokość. 300 mililitrów przeleci przez nią w krótkim czasie, ale na 500 mililitrów potrzebujemy tego czasu więcej.
Więc po prostu spokojnie poczekajmy, aż pęcherz się opróżni. Nie przyjmy, nie ciśnijmy. Czy jeśli zrobimy siku o pięć sekund szybciej, wpłynie to na plan całego naszego dnia? Naprawdę zaoszczędzimy czas?
Co pani myśli o długim wstrzymywaniu moczu? Chodzi mi o osoby, które mają taką pracę, że nie mogą wyjść do toalety, kiedy potrzebują. Mówi się o "pęcherzu pielęgniarki" czy "pęcherzu nauczyciela", trudniej mają też ekspedientki w sklepach.
Wstrzymywanie na pewno nie działa dobrze na układ moczowy. Czasem warto zatem myśleć do przodu. Jeżeli wiemy, że przez kilka najbliższych godzin nie będziemy mogli skorzystać z toalety, opróżnijmy pęcherz wcześniej. Dobrze jest wypracować sobie własny, najbardziej skuteczny i wygodny sposób funkcjonowania. Na przykład przed kilkugodzinnym dyżurem w pracy ograniczyć napoje.
Chciałabym jeszcze podkreślić, że owszem, przetrzymywanie moczu nie jest korzystne, ale nie dajmy się zwariować.
Co ma pani na myśli?
Skorzystajmy z toalety wtedy, kiedy jest to możliwe, ale nie myślmy obsesyjnie o sikaniu. W sprawach związanych z pęcherzem bardzo ważne jest też to, co się dzieje w głowie. Oczywiście nie mam na myśli sytuacji, kiedy ktoś już ma problemy z trzymaniem moczu i powinien zgłosić się do specjalisty, ale o sytuacji osoby zdrowej.
My, fizjoterapeuci, wychodzimy z założenia, że pęcherz ma swój mózg. Oczywiście w przenośni. Wyobraźmy sobie, że u osoby, która ma nadreaktywny pęcherz, do mózgu idzie informacja: halo, chce mi się siku. Jednak po chwili czuje ona, że pęcherz wcale nie jest pełen. Oznacza to, że bierze on górę nad zdrowym rozsądkiem. To rodzi spory dyskomfort, a czasem nawet może być niebezpieczne.
Dlaczego?
Bo ciągle o tym sikaniu myślimy. Odroczmy je o 15 czy 20 minut. Wtedy górę weźmie głowa, to ona ma ostatecznie decydować, co dzieje się z naszym ciałem. Pęcherz bardzo lubi wydawać rozkazy, ale to głowa zawiaduje.
Jest jeszcze jedna ważna kwestia: pęcherz reaguje na stresy, którym jesteśmy poddawani w naszym życiu. Jak ktoś się denerwuje, to często do jego głowy wskakuje informacja: chce mi się siku i co teraz? Tak samo jest, gdy czujemy dużo napięć w brzuchu. Napięte mięśnie będą ściskały pęcherz i zaburzały sygnały, jakie nam wysyła, a w efekcie paraliżowały jego pracę.
Nie miałam o tym pojęcia.
A widzi pani! Temat sikania ma naprawdę sporo wątków. Nie tylko musimy wyrobić w sobie odpowiednie nawyki i prawidłowo sikać. Pęcherz to jest terrorysta, który chce zawiadywać naszym życiem.
Co można zrobić, żeby mu na to nie pozwolić?
Pilnować odpowiednich nawyków toaletowych, które są szalenie istotne. Nieważne, czy dziecko płacze, czy ktoś czeka w kolejce do toalety, czy też musimy już biec do pracy. Siadamy na toalecie, rozluźniamy się i sikamy. Nie należy nigdzie się śpieszyć czy wypychać z siebie mocz na siłę. Ciało najlepiej wie, jak ma się zachować. Stresujące sytuacje w naszym życiu powodują częste bieganie do toalety. A to nie jest dobre dla pęcherza. Jeśli się powtarza – mamy problem. Jeden taki przypadek, drugi, kolejny i w końcu tryby naszego organizmu zaczynają szwankować.
Często szwankują?
Do mojego gabinetu przychodzi wiele pań w wieku od 25 do 45 lat, które mają ogromne problemy z sikaniem.
Jakie?
Okazuje się, że nie potrafią sikać. I ja muszę je tego nauczyć. Są szalenie zdziwione. Otwierają szeroko oczy i pytają: jak to, mam trzydzieści parę lat i nie wiem, jak mam sikać? Odpowiadam: tak!
A potem mówię im, żeby wreszcie przestały o sikaniu obsesyjnie myśleć, żeby odpuściły swojej głowie. Jeśli nie mamy na przykład zapalenia pęcherza, to spróbujmy odroczyć sikanie. I pokazać naszemu pęcherzowi, że to my tutaj rządzimy, a nie on.
Oczywiście zachęcam też, by skonsultować częste sikanie ze specjalistą. Dobrze, żeby ocenił, skąd ono się bierze: czy przez napięcia, czy przez stres, czy przez zbyt dużą aktywność pęcherza. Nie ma co się męczyć. Bo jak ktoś na przykład wybiera się do centrum handlowego i od razu dokładnie lokalizuje wszystkie toalety, zaczyna obsesyjnie myśleć o sikaniu, to odbiera sobie przyjemność robienia zakupów. Takie myślenie niepotrzebnie nas nakręca, od razu wydaje nam się, że musimy pójść sikać. Trzeba powiedzieć: stop.
Jednak odraczanie sikania o kilka godzin nie jest dobre, prawda?
Nie jest, ale spróbujmy przeanalizować sytuację na spokojnie. Jeżeli od poprzedniego sikania upłynęło niewiele czasu, ale my w tej przerwie piliśmy mało albo w ogóle, to informacja pęcherza "jestem pełen" raczej jest przesadzona. Nie ma więc sensu iść do toalety i oddawać kilka kropel. Lepiej zająć się czymś i przestać o pęcherzu myśleć. Jeżeli za 10–15 minut pęcherz powtórzy sygnał, warto pójść do toalety i sprawdzić, czy rzeczywiście coś w nim zalega.
Warto trochę ten nasz pęcherz posprawdzać, potestować i ocenić, na ile nas oszukuje, a na ile rzeczywiście szczerze nam mówi, że jest pełen.
A co pani myśli o sikaniu na zapas, na zawołanie, gdy rodzic mówi dziecku: wysikaj się przed wyjściem.
Absolutnie nie należy tego robić. Działający prawidłowo pęcherz wysyła nam informację, że jest pełny, i wtedy należy iść do toalety. Jeżeli mama albo babcia mówi: idź zrób siku, bo wychodzimy, a dziecko nie czuje potrzeby ani parcia na mocz, a mimo to idzie, bo "mu mama kazała", to znaczy, że nie słucha swojego ciała. Że je oszukuje, a przecież to ono jest najlepszym doradcą.
Sikanie na rozkaz czy na zapas zaburza nasz system nerwowy zawiadujący pęcherzem.
Czytałam, że zaburzenia w odbieraniu sygnałów, jakie wysyła nam pęcherz, może powodować także zwyczaj sikania pod prysznicem.
Coraz częściej słyszę o tym, że rodzice odkręcają kran z wodą w toalecie po to, by dziecko się szybciej wysikało. A lecąca woda to nic innego jak bodziec zewnętrzny, który zaburza sygnały płynące z ciała. Po co, skoro ono jest ekstremalnie mądre? Dlaczego dziecko ma sikać natychmiast, szybko, na polecenie rodzica? Rodzicu, zostaw je w toalecie, odpuść.
I potem przychodzą do mnie 30-, 40-latki z mnóstwem problemów.
Opowie pani nieco więcej?
Pytają: "A jak mam bez parcia zrobić siku?". Okazuje się, że dorosła kobieta robi tak, odkąd pamięta. Nie wie, że można inaczej. Zatem błąd leży po stronie rodziców. Bo naukę prawidłowych nawyków toaletowych trzeba zacząć od początku korzystania z nocnika lub toalety. I nie robić z nich tabu.
Niedawno znalazłam w internecie lejki do sikania na stojąco dla kobiet. Co pani myśli o tym wynalazku?
Służą jedynie zarabianiu pieniędzy. My, kobiety, w naturalny sposób sikamy na siedząco, po prostu. Ale nie powiedziałam pani o jeszcze jednej ważnej rzeczy.
Jakiej?
Niektórzy uważają, że mięśnie dnia miednicy najlepiej jest ćwiczyć, wstrzymując strumień moczu podczas siedzenia na toalecie. Otóż nic bardziej mylnego. Nagłe przerwanie tej czynności zaprzecza naturalnemu odruchowi.
Poza tym źle wykonywane ćwiczenia mięśni dna miednicy mogą skutkować na przykład bolesnymi stosunkami. A seks nie powinien boleć. Mam sporo pacjentek, głównie młodych kobiet, które przez źle ćwiczone mięśnie dna miednicy nie mogą uprawiać seksu. Czują ból, bo ich mięśnie są zaciśnięte. Słyszą od ginekologa: taka jest twoja uroda, a zwykle nie jest to prawda.
Najnowsze wiadomości, poruszające historie, ciekawi ludzie - to wszystko znajdziesz na Gazeta.pl
A co nią jest?
Z mojego doświadczenia wynika, że problemy z sikaniem wynikają u kobiet głównie z napięć i stresów, złej postawy, które towarzyszą ich życiu i odbijają się na pracy pęcherza oraz kondycji narządów rodnych. Stres będzie generował problemy i z pęcherzem, i z seksem.
Jeśli chcemy zadbać o nasze ciało, to przede wszystkim zejdźmy z tego wysokiego C. Odpuśćmy.
Agnieszka Cytowicz. Jest terapeutką uroginekologiczną i mięśni dna miednicy. Ukończyła fizjoterapię na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Uczestniczyła też w szkoleniach z terapii manualnej i osteopatii ginekologicznej. Należy do Polskiego Towarzystwa Uroginekologicznego. Prowadzi opiekę uroginekologiczną Mama wraca do formy i Instagram mamwraca_do_formy.