Rozmowa
Paweł Jochym, współzałożyciel polskiej wersji Wikipedii (fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta)
Paweł Jochym, współzałożyciel polskiej wersji Wikipedii (fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta)

Pierwszy wpis w polskiej Wikipedii brzmiał: "Zaczynamy! Czy ja zwariowałem?". Czy obawiał się pan, że będzie jedynym polskim wikipedystą na świecie?

Gdybym zaczął zastanawiać się nad tym, co właściwie robię, to naprawdę bym zwariował, a nie tylko tak napisał. Krzysztof Jasiutowicz dołączył po mniej niż 24 godzinach. Prawie od początku było nas dwóch. Nie miałem wygórowanych oczekiwań, wszystko, co nam się udawało, było dla mnie miłym zaskoczeniem.

Wikipedia narodziła się 15 stycznia 2001 roku, zaledwie osiem miesięcy przed naszą rodzimą wersją. Nie była jednak pierwszym projektem encyklopedii internetowej. Właściwie to powstała jako projekt pomocniczy dla Nupedii, do której hasła mieli pisać wyłącznie eksperci. Po dwóch latach istnienia Nupedia doczekała się siedmiu haseł, podczas gdy tylko polska Wikipedia po dwóch miesiącach miała ich ponad 500. Z czego wynika porażka Nupedii i sukces Wikipedii?

Wikipedia trafiła na właściwy moment. Dwa lata wcześniej wystartował projekt o podobnych ambicjach, GNUPedia, ale nie spotkał się z dużym zainteresowaniem i po niedługim czasie zgasł. O właściwym momencie narodzin Wikipedii zdecydował moim zdaniem poziom rozwoju Internetu, jego dostępność, ale też nadzieje, jakie zaczęliśmy wiązać z tym, co może oferować nam sieć.

W tym roku obchodzimy 30-lecie Linuksa. Jego twórca, opowiadając o początkach swojego projektu, mówił, że wszystko zaczęło się od amatorskich i pozbawionych wielkich ambicji prób wykorzystania możliwości świeżo nabytego komputera. Dziś Linux jest obecny w większości domów, na przykład w oprogramowaniu routerów, telewizorów czy w smartfonach. Wikipedia, tak jak Linux, powstała, bo po prostu lubimy eksperymentować, dzielić się i w wielu przypadkach chcemy zostawić po sobie coś dobrego.

Ale dlaczego sukces odnieśli amatorzy, a nie profesjonaliści?

Bo tych pierwszych było zdecydowanie więcej. W projekcie o tak ogromnych ambicjach pospolite ruszenie jest zwyczajnie skuteczniejsze niż jakiekolwiek ograniczenia kadrowe. Choć ludzi na stałe związanych z polską Wikipedią nie jest znowu tak wiele, pewnie kilkaset. Tych, którzy napisali choćby jedno hasło, pewnie kilkanaście tysięcy.

Ale o porażce Nupedii zdecydowało pewnie też coś jeszcze. Środowisko naukowców jest mocno zhierarchizowane i oparte na autorytetach: liczy się to, jakie literki stoją przed czyimś nazwiskiem. Tytuły zaś zdobywa się, ciężko pracując na własne nazwisko. Innymi słowy, naukowiec żyje z tego, że jest podpisany pod swoim artykułem. Nupedia poniosła porażkę, bo okazało się, że niewielu profesjonalistów ma ochotę i czas, by kompletnie anonimowo i wolontaryjnie angażować się w popularyzację swojej dziedziny.

Mam wrażenie, że Wikipedia, tak jak Linux, powstała, bo po prostu lubimy eksperymentować, dzielić się i w wielu przypadkach chcemy zostawić po sobie coś dobrego (fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta)

Jako fizyk komputerowy pan także jest częścią środowiska naukowego. Nie bał się pan, że hasła w Wikipedii, tworzone przez wszystkich, będą pozbawione naukowej rzetelności, precyzji czy logiki?

Opór środowiska naukowego wobec Wikipedii faktycznie przez lata był bardzo silny. Naukowców nie przekonał fakt, że Wikipedia w pewnym momencie przerosła objętością encyklopedię Britannica, ani to, że liczba błędów w encyklopedii internetowej była mniejsza niż w encyklopedii tradycyjnej. Ja tego oporu nie czułem, bo zawsze byłem zwolennikiem wolnego oprogramowania, wolnej kultury i wolności komunikowania się, a z drugiej strony merytokracji. Dla mnie liczy się to, co ktoś stworzył, a nie jakie literki ma przed nazwiskiem. Nie boję się amatorów. Amator to ktoś, kto miłuje to, co robi. W tym przypadku wiedzę i dzielenie się nią. Od profesjonalisty różni go nie tyle poziom umiejętności czy wiedzy, bo z tym bywa różnie, ile fakt, że za swoją pracę nie otrzymuje pieniędzy.

Hierarchiczna struktura świata nauki nie jest mi zbyt bliska i może dlatego, kiedy pierwszy raz trafiłem na angielską wersję Wikipedii, byłem zauroczony. Sama decyzja o stworzeniu polskiej wersji to był impuls. Intuicja podpowiadała mi, że strona, którą każdy może modyfikować, w niedługim czasie przeistoczy się w biały szum, w coś, co do niczego się nie nadaje. Może, tworząc polską edycję, chciałem zadziałać wbrew własnej intuicji.

W listopadzie, po dwóch miesiącach od powstania, polska wersja Wikipedii miała już 500 haseł. Kim byli i jaką społeczność tworzyli pierwsi wikipedyści?

To były czasy numeru dostępowego TP SA. Internet był często na czas, bo za dostęp do sieci płaciło się jak za połączenie telefoniczne. Pierwsi wikipedyści w ten czy inny sposób byli związani z akademią albo pracowali w firmach technologicznych, bo takie osoby miały wówczas szybszy Internet – choć i tak ta prędkość była, jak na dzisiejsze standardy, śmieszna. Społeczność w dużej części złożona była z ludzi młodych i funkcjonowała całkowicie wirtualnie, o czym najlepiej świadczy fakt, że z Krzysztofem Jasiutowiczem spotkaliśmy się na żywo dopiero w 10. urodziny projektu. Wcześniej miejscem spotkań były strony dyskusyjne w Wikipedii, gdzie wymienialiśmy się pomysłami czy nawzajem redagowaliśmy swoje hasła. Jednoczył nas wspólny cel: zebranie całej dostępnej wiedzy w hasła encyklopedyczne.

Ale droga do tego celu bywała wyboista. Kim był Henryk Batuta?

To pani nie wie? Znany działacz robotniczy. Ulice noszą jego imię. Śmieję się oczywiście. Historia z hasłem "Henryk Batuta" była dla nas bardzo pouczająca i w gruncie rzeczy dobrze, że się wydarzyła. Ktoś włożył bardzo dużo pracy w to, by udowodnić, że można stworzyć wiarygodne i niebudzące podejrzeń hasło opisujące całkowicie fikcyjną postać. Tylko co z tego? Henryk Batuta tak naprawdę nikogo nie zmylił, bo ludzie nie szukają fałszywych informacji. Dopiero gdy dziennikarze odkryli fikcyjność hasła, liczba wejść nagle się zwiększyła. Szkoda, jaką hasło spowodowało, była więc znikoma w porównaniu z korzyściami, jakie przyniosło.

Czyli?

Przede wszystkim Batuta uświadomił nam, że nie istnieje coś takiego jak informacja absolutnie pewna. Informacje różnią się od siebie poziomem wiarygodności. Każda wymaga krytycznej oceny i porównania ze źródłami alternatywnymi.

Z pewnością Henryka Batutę byłoby znacznie trudniej stworzyć dziś niż wcześniej, gdy działające w Wikipedii mechanizmy kontroli przypominały te, jakie funkcjonują w grupie przyjaciół, bo w wirtualnej części naszych osobowości byliśmy grupą kumpli. To się zaczęło sypać, gdy społeczność zamiast kilkudziesięciu osób liczyła kilka tysięcy. Na szczęście angielscy redaktorzy już wcześniej natknęli się na te same problemy i musieli sobie z nimi poradzić. Mogliśmy więc pożyczać ich rozwiązania. Edytorzy przestali być sobie równi. Dzielili się na tych anonimowych, zarejestrowanych oraz tych, którzy mają wyższy status ze względu na liczbę edytowanych tekstów.

Logo Wikipedii (fot. Shutterstock) , Pomnik Wikipedii w Słubicach; pierwszy na świecie pomnik poświęcony współautorom Wikipedii (fot. Shutterstock)

Poza tym w Wikipedii znacznie łatwiej naprawić wandalizm, niż go zrobić. W świecie rzeczywistym coś takiego jest niemożliwe. Kiedy pójdziemy do parku i połamiemy ławkę, to trochę się napracujemy, ale nie bardzo, bo zniszczyć przedmiot jest relatywnie łatwo. Za to by go naprawić, to już trzeba się porządnie napracować. Wszystkiemu winna jest entropia, która w świecie naturalnym rośnie i każde działanie pod prąd naturalnej kolei rzeczy wymaga większych nakładów energii. Światy wirtualne przynajmniej częściowo mogą się z tej niewoli termodynamiki wyzwolić. W Wikipedii, żeby wykasować połowę hasła, czyli dokonać dość banalnego aktu wandalizmu, potrzeba około pięciu kliknięć, by go naprawić, wystarczy kliknąć w link "przywróć poprzednią wersję". Tego rodzaju mechanizmy to jedno z najważniejszych osiągnięć, dzięki któremu encyklopedia nie zamieniła się w biały szum.

Pierwsze hasło polskiej edycji to reguła Titusa-Bodego, według której średnie odległości planet od gwiazdy centralnej w Układzie Słonecznym opisuje proste prawo arytmetyczne. Regułę sfalsyfikowano już w połowie XIX wieku, niecałe sto lat po jej zaproponowaniu. Czy wybierając akurat to hasło, chciał pan zasugerować, że Wikipedia – tak jak nauka – nieustannie ewoluuje i ma prawo do błędów?

Skąd, to był przypadek! Gdy już ogarnąłem pierwsze techniczne aspekty tworzenia polskiej wersji, potrzebowałem treści. W angielskiej Wikipedii znalazłem listę brakujących haseł. Gdzieś na jej początku była reguła Titusa-Bodego, a ponieważ jestem miłośnikiem astronomii, mogłem o niej napisać. Za wyborem pierwszego hasła nie stała żadna intencja, po prostu eksperymentowałem z nowym medium.

Pamiętam, że ogromny szok przeżyłem, gdy okazało się, że aby stworzyć polską Wikipedię, trzeba po prostu dodać link do strony głównej projektu, a potem już można zacząć pisać hasła.

Jak polska Wikipedia ma się do innych wersji językowych?

Mamy półtora miliona haseł i z takim wynikiem znajdujemy się w pierwszej dziesiątce najbardziej rozbudowanych encyklopedii. Myślę, że to niezłe osiągnięcie, zważywszy na to, ile osób na świecie mówi po hiszpańsku czy portugalsku, a ile po polsku.

Z drugiej strony nie ma co się specjalnie poklepywać po plecach, bo przez długi czas stawialiśmy na ilość zamiast na jakość haseł. Teraz to się zmienia, ale na efekty jeszcze musimy poczekać. Czasem, porównując te same hasła w Wikipedii niemieckiej i polskiej, myślę, że one jakoś odzwierciedlają różnicę w naszych charakterach narodowych.

W sensie niemieckie są dokładne i precyzyjne, a nasze pisane na łapu-capu?

Czasem hasła dotyczące polskich królów w niemieckiej Wikipedii są lepiej dopracowane niż te nasze. Średnia długość hasła i jego szczegółowość w polskiej Wikipedii niestety nie jest zbyt duża. Ale też nie mówię, że polska Wikipedia jest słaba, chodzi mi raczej o to, że zawsze może być lepiej.

Ktoś mógłby powiedzieć: 20 lat minęło, parę tysięcy autorów przewinęło się przez projekt i co, jeszcze nie skończyliście zbierać wiedzy, jeszcze część haseł jest marnej jakości? Tyle że do celu, jaki sobie postawiliśmy, można jedynie dążyć, ale on nie jest osiągalny.

Czemu polscy edytorzy w zdecydowanej większości piszą hasła, zamiast je tłumaczyć z angielskiej wersji?

Bo dokładne tłumaczenie wcale nie jest prostą czynnością. Tworzenie haseł często polega na ogólnym zrozumieniu treści hasła w innym języku i samodzielnym napisaniu tegoż hasła w rodzimym języku. Poza tym specyfika narodowej Wikipedii polega na tym, że wiele haseł nie interesuje nikogo poza osobami posługującymi się danym językiem. I te trzeba napisać od zera.

Dlaczego w jednym z wywiadów mówił pan, że "humaniści mają tendencję do niesprawiedliwych ocen Wikipedii"?

Myślę, że kluczowym problemem jest obiektywizm i weryfikowalność haseł z dziedziny humanistycznej. W naukach przyrodniczych takiego kłopotu nie ma, bo jeśli piszę hasło o własnościach elektronu, to albo ono odzwierciedla obecny stan wiedzy, albo nie. Natomiast opis chociażby zdarzeń historycznych nie jest możliwy bez interpretacji, a ta nigdy nie jest obiektywna. Jedyne, do czego można dążyć, to przedstawienie pełnego spektrum poglądów na jakiś temat.

Przez te wszystkie lata wypracowałem test na to, czy Wikipedia faktycznie jest tendencyjna w obszarze nauk społeczno-humanistycznych: zaczynam się niepokoić, gdy nie jest krytykowana ze wszystkich stron.

Pierwsi wikipedyści w ten czy inny sposób byli związani z akademią albo pracowali w firmach technologicznych, bo takie osoby miały wówczas szybszy Internet - choć i tak ta prędkość była, jak na dzisiejsze standardy, śmieszna (fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta)

Jak to?

Odkąd Wikipedia jest częścią krajobrazu społecznego, ciągle słyszę: Wikipedia jest strasznie lewicowa. A potem za chwilę ktoś narzeka: konserwatyści szturmują Wikipedię. Sam mam raczej lewicowe poglądy i bardzo wiele haseł wydaje mi się zbyt konserwatywnych. Ale potem myślę: może to dobrze, to znaczy, że Wikipedia jeszcze nie jest bańką, w której wszyscy śpiewają w jednym chórze. Dla narzekających mam jedną radę: jeśli uważasz, że jakieś hasło jest napisane w sposób tendencyjny, po prostu je edytuj!

Jaka jest rola Wikipedii w polskiej rzeczywistości szkolnej?

To ważne pytanie. Przez długi czas za korzystanie z Wikipedii uczeń mógł otrzymać ocenę niedostateczną. To się powoli zmienia, bo wielu młodych nauczycieli wychowało się razem z Wikipedią. Poza tym nauczyciele zrozumieli, że zakaz niewiele daje, więc należy się raczej zastanowić, co zrobić, by korzystanie z Wikipedii było rozsądne. Szkoła jako instytucja nie uczy, jak korzystać ze źródeł, nie uczy krytycznej oceny strumienia docierających do nas informacji. Tymczasem przyswajanie suchych faktów ma ograniczoną pożyteczność. Informacje o faktach każdy ma w telefonie, ale ich rozumienia nie można znaleźć. Od Wikipedii należy zaczynać poszukiwania, ale nie należy ich na niej kończyć. Najważniejsza nie jest treść hasła, ale lista źródeł, do których powinniśmy zajrzeć. Niestety, brak krytycznego myślenia w naszym społeczeństwie widać na każdym kroku, wystarczy spojrzeć na liczbę osób zaszczepionych przeciw COVID-19.

Obecnie około 2,5 proc. haseł w polskiej Wikipedii napisały boty. Czy przewiduje pan, że kiedyś hasła do Wikipedii będzie pisała wyłącznie sztuczna inteligencja?

Nie wiem, czy to byłoby dobre rozwiązanie. Wartością Wikipedii jest to, że jej hasła tworzone i weryfikowane są grupowo. Liczy się nie tyle wiedza pojedynczych wikipedystów, ile mądrość tłumu. Jeśli na ślepo zaczniemy wierzyć temu, co wyprodukuje dla nas sztuczna inteligencja, to możemy się rozczarować. Ale uczenie maszynowe na pewno może pomóc Wikipedii, choćby przejmując wiele żmudnych czynności, takich jak zebranie informacji w jednym miejscu, skanowanie treści i porównywanie jej z innymi źródłami po to, by zasygnalizować redaktorowi potencjalne błędy. Roboty się nie męczą ani nie nudzą, więc ich praca na pewno może poprawić jakość materiału w Wikipedii.

Czy możliwe jest, by kiedyś Wikipedia stała się serwisem komercyjnym?

Wszystko jest możliwe, ale byłoby to bardzo trudne. Licencja, na której Wikipedia jest udostępniana w sieci, daje użytkownikom szerokie kompetencje. Na przykład można zupełnie legalnie skopiować całą Wikipedię i udostępnić ją gdzieś indziej. Zresztą gdyby amerykańska fundacja zarządzająca projektem encyklopedii podjęła decyzję o skomercjalizowaniu usług, to polska wersja mogłaby się odłączyć od projektu-matki.

Nie sądzę jednak, by Wikipedia się skomercjalizowała, bo ma dość małe potrzeby jak na jedną z dziesięciu najczęściej odwiedzanych stron. W pierwszych latach istnienia fundacja dostawała pieniądze od sponsorów, ale według mnie nie był to dobry kierunek, bo budował zależność, a Wikipedia powinna być zależna wyłącznie od czytelników. Taki schemat gwarantuje zbiórka publiczna.

W przyszłości przed komercjalizacją, ale też przed cenzurowaniem Wikipedii będzie nas może w jeszcze większym stopniu chroniła technologia podobna do Międzyplanetarnego Systemu Plików (IPFS). System, dzięki któremu już dziś Wikipedia jest dostępna w Turcji, gdzie została ocenzurowana. Idea jest taka, by encyklopedia rezydowała rozproszona na komputerach jej użytkowników. Taka Wikipedia byłaby tworem kompletnie zdecentralizowanym. Obecny rozwój technologii pozwala decentralizować jedynie zamrożoną, statyczną jej wersję. Tak właśnie dzieje się w Turcji. Pytanie, jak taki rozproszony byt można by edytować.

Na razie jednak zachęcam, by zamiast narzekać na błędy w Wikipedii, włączyć się w jej edycję, bo razem naprawdę wiemy więcej.

Paweł Jochym. Współzałożyciel (wraz z Krzysztofem Jasiutowiczem) polskiej edycji Wikipedii. Jest fizykiem komputerowym. Pracuje w Instytucie Fizyki Jądrowej PAN, w Zakładzie Komputerowych Badań Materiałów. Interesuje się astronomią.

Magda Roszkowska. Dziennikarka i redaktorka.