Dlaczego warto?
Tatrzański region Liptów, położony zaledwie godzinę jazdy od polskiej granicy, to raj dla rodzin. Każdy, kto choć raz podróżował z kilkuletnim dzieckiem w zamkniętej przestrzeni nawet najwygodniejszego samochodu, wie, że czas dojazdu jest kluczową informacją.
Na miejscu też nie musimy wypuszczać się w dalekie trasy. Gdy zatrzymamy się w skrojonych pod potrzeby rodzin hotelach z parkami wodnymi, do wszystkich ważniejszych atrakcji dotrzemy w ciągu 30 minut autem. Bez problemu można także przesiąść się na rowery. Łatwość dojazdu i poruszania się to jedno. Nie zapominajmy o tym, że Liptów otoczony jest górami. Tatry Niskie i Zachodnie, Wielka Fatra, Góry Choczańskie oraz doliny Demianowska i Jánska oferują ponad 1185 km oznakowanych szlaków turystycznych. Górzyste krajobrazy uzupełnia… woda. Oprócz zbiornika Liptowska Mara, przypominającego morze, znajdziemy tu wiele źródeł termalnych i mineralnych. Część jest ogólnodostępna, a woda nadaje się i do picia, i do kąpieli. Jednym zdaniem? Liptów to połączenie gór i wody, gdzie aktywny wypoczynek przeplata się z błogim relaksem.
Kolejka i smoczy szlak
Pierwszy dzień zacznijmy aktywnie, od wspinaczki. Drugim najwyższym szczytem Tatr Niskich jest dobrze znany wszystkim narciarzom Chopok (2024 m n.p.m.). Każdy może podziwiać widoki, które się z niego rozpościerają. Od północnej i południowej strony na Chopok można wjechać kolejką linową, która jest dostosowana także do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Wagoniki kursują co 30 minut. Bilet dla dorosłych kosztuje od 20 do 27 euro, dla dzieci – od 14 do 19 euro. Cena zależy od opcji, na którą się zdecydujemy (np. wjazd tylko w jedną stronę, karnet na jeden lub dwa dni). Warto zarejestrować się w programie lojalnościowym Gopass. Dzięki temu możemy liczyć na najkorzystniejsze ceny biletów na kolejki linowe, do parków wodnych czy innych atrakcji regionu. Co więcej w niektórych hotelach - na przykład Tatralnadia czy Beszeniowa - każdy zakwaterowany otrzymuje skipassy czy wstęp do aquaparków w cenie.
W drodze na Chopok najmłodszych turystów z pewnością zainteresuje smoczy szlak i poszukiwanie skarbów. Leśnym strażnikiem, który czuwa nad całą Doliną Demianowską, jest przyjacielski smok Demian. Dołączając do rodzinnej zabawy online, wystarczy postępować zgodnie z dziennikiem przygód i pokonać przynajmniej pięć z nich. Na końcu czeka oczywiście nagroda. Aplikacja jest dostępna także w języku polskim. Link do pobrania darmowej gry, cennik i więcej informacji znajdziemy na stronie internetowej regionu visitliptov.sk.
E-bikiem śladami zalanych wiosek
Nie przedstawić Liptowa jako regionu rowerowego po prostu nie wypada. 850 km oznakowanych tras o różnych poziomach trudności, cztery obiekty typu singletrail i bikepark, ponad 34 stacje ładowania rowerów elektrycznych – to mówi samo za siebie. Większość tras ma charakter górski, ale zarówno rowerzyści lubiący wyzwania, jak i ci szukający spokojnych ścieżek na przejażdżki z dziećmi znajdą coś dla siebie. Liptów bowiem stoi też rowerami elektrycznymi. Sprzyjają temu rozbudowana infrastruktura stacji ładowania oraz liczne wypożyczalnie jednośladów.
Kolejny dzień rozpocznijmy na siodełku rowerowym. Gdzie się wybrać? Trasa Vlkolínec–Pribylina liczy 68 km, Trzciana–Bobrowiec–Jałowiec Chata pod Náružím – 11,8 km. Wszystko zależy od naszych (i naszej rodziny) rowerowych możliwości. Pierwszy raz e-bikiem polecam ruszyć śladami zalanych wiosek Liptowskiej Mary (14,1 km).
Szlak rozpoczyna się w Beszeniowej, a kończy w Marinie Liptów. Widoki rekompensują wysiłek pokonania trudniejszych podjazdów (spokojnie, dzięki e-rowerowi może je pokonać prawie każdy), a historię tego miejsca naprawdę warto poznać.
Pod poziomem wody Liptowskiej Mary znajdowało się 13 wsi, z czego 12 zostało całkowicie zalanych. Przesiedlono 940 rodzin – ponad 4 tys. mieszkańców. Odtworzono tylko jedną miejscowość. Przebudowano trakcję kolejową i drogową, przekierowano sieci elektryczne i telekomunikacyjne.
Zbiornik, który wybudowano w latach 1969–1975, miał tłumić wezbrania powodziowe i usprawnić przepływy w środkowym i dolnym biegu Wagu w porze suchej oraz wytwarzanie energii elektrycznej. O turystyce wówczas nikt nie myślał. Minęło prawie 50 lat, mieszkańcy nie są zagrożeni powodziami, a region zyskał nietuzinkową atrakcję. Historię tych wydarzeń przybliża dziś miniskansen zatopionych wsi.
Piękne zdjęcia zrobimy, zatrzymując się na chwilę przy wieży kościoła Matki Boskiej. A szukającym historycznych ciekawostek o regionie polecamy zboczyć z trasy i zajechać do parku archeologicznego Havránok. To jedno z najważniejszych znalezisk archeologicznych na Słowacji, które świadczy o obecności ludów celtyckich na tych terenach w IV–I w. p.n.e. Latem odbywają się tu różne wydarzenia, takie jak pojedynki szermierskie czy pokazy obrzędów celtyckich. Godziny otwarcia, cennik i szczegółowy program na najbliższe dni najlepiej sprawdzić na stronie muzeum i regionu.
Chwila oddechu i krótki spacer
Rowerową wycieczkę zwieńczyłam rejsem po Liptowskiej Marze. Po wysiłku fizycznym należy się błogie leniuchowanie, a to jest wyjątkowo przyjemne, gdy widoki są takie jak w Liptowie. Zapora jest drugą co do wielkości na Słowacji i znajduje się w centrum regionu. Nie bez powodu zbiornik jest nazywany "Morzem Liptowskim". Oferuje moc wodnych atrakcji – od wycieczek łodzią, żeglarstwa, windsurfingu, paddleboardingu po wędkarstwo. Popularnym ośrodkiem wypoczynkowym nad jeziorem jest Mara Camping we wsi Liptowski Tarnowiec. Plaża, wypożyczalnia sprzętu wodnego, przystań dla łodzi… Znajdziemy tu wszystko, co będzie nam potrzebne.
Jeśli tego dnia mamy siłę na więcej, skierujmy się do wsi Liptowski Jan, która jest położona nad kilkoma źródłami termalnymi i mineralnymi. Możemy pomoczyć się w leczniczej wodzie, którą miejscowi nazywają Kada. Możemy też pospacerować po wyjątkowo malowniczych uliczkach. Trasa zwiedzania wiedzie po tutejszych zabytkowych domach i zahacza m.in. o kościół z XIII wieku. Wszystkie ważniejsze punkty zostały oznaczone – znajdziemy przed nimi tablice z kodami QR. Po zeskanowaniu poznamy historię danego miejsca.
Dzieciom (ale nie tylko!) z pewnością spodoba się także park miniatur Mini Slovensko. Miniaturowe słowackie zabytki – np. zamek w Bojnicach, dzwonnica w Kieżmarku czy stacja kolejowa w Czerwonej Skale wraz z torami o długości pół kilometra – są naprawdę wierną kopią oryginałów. 13 modeli w skali 1:25 wykonał właściciel parku Kamil Fischer. Bardzo możliwe, że spotkamy go przechadzającego się alejkami. Może opowie nam jedną z wielu historii związanych z tym miejscem? Na przykład tę o modelu starego ratusza w Lewoczy.
Kilka lat temu do Mini Slovensko przyjechała para niewidomych. Niepewni zapytali właściciela, czy mogą dotknąć miniatury. Artysta nie miał nic przeciwko. Wspominali szkołę dla niewidomych, do której przed laty chodzili właśnie w Lewoczy. Dzięki miniaturze dowiedzieli się, jak wygląda ten ważny dla nich budynek. Wzruszeni szeptali, że teraz już mogą umierać.
Najmłodszym turystom wciąż może być mało wrażeń czy wzruszeń. Naprzeciwko parku miniatur znajduje się sympatyczny plac zabaw, na którym z pewnością będą mogli się jeszcze wyszaleć. A tuż obok niewielkie bistro Krielo, gdzie zjemy i smażony ser z frytkami, i kiełbaskę z grilla.
Pakujcie kąpielówki
Jeden dzień rodzinnego wyjazdu obowiązkowo trzeba przeznaczyć na wizytę w aquaparku. Do najbardziej atrakcyjnych i popularnych miejsc należą Tatralandia w Liptowskim Mikułaszu i Beszeniowa. W obu miejscach możemy wykupić karnet jednodniowy (ze wspomnianym Gopassem za dzień zapłacimy 26 euro za dziecko do 12. roku życia, 30 euro za wstęp dla nastolatków i seniorów, 36 euro za bilet dla osoby dorosłej). Możecie też (i tę opcję zdecydowanie polecam!) wybrać zakwaterowanie w jednym ze wspomnianych hoteli. Jeśli zdecydujecie się zostać w Liptowie na co najmniej jedną noc, otrzymacie nie tylko wspomniane już skipassy i wstęp do aquaparków w cenie, lecz także Liptov Region Card, a wraz z nią automatycznie ubezpieczenie górskie.
Tatralandia, w której się zatrzymałam, oferuje baseny z termalną, słoną i krystalicznie czystą wodą. Największą atrakcją są oczywiście zjeżdżalnie – tych jest aż 28, z czego sześć jest otwartych przez cały rok. Tuż obok hotelu znajduje się ZOOKontakt. Mali goście będą zachwyceni Jogim i Bubu – dwoma nierozłącznymi niedźwiadkami, które uwielbiają winogrona i doskonale wiedzą, jak zrobić show dla odwiedzających. Karmić zwierzęta można oczywiście wyłącznie z przewodnikiem. Zoo jest otwarte każdego dnia przez cały rok. Bilet wstępu kosztuje 5 euro od osoby.
Z aquaparku na krótką wycieczkę
25 minut jazdy autem od Tatralandii znajduje się narodowy pomnik przyrody – wodospad Luczański. Mierzy 12 m, ma kaskadowy charakter. To doskonałe miejsce na piknik. Są ławeczki, można spokojnie wypić kawę z termokubka czy po prostu zrobić pamiątkowe zdjęcia. A potem… wrócić do hotelu i oddać się całodniowemu wodnemu szaleństwu.
W Liptowie nie sposób nie zwiedzić choć jednej jaskini. Nie bez powodu są dumą regionu. System Jaskiń Demianowskich liczy ponad 43 km i jest najdłuższy w Karpatach. Można zwiedzić cztery z nich: jedną w miejscowości Ważec, jedną w Dolinie Jánskiej i dwie w Dolinie Demianowskiej – Demianowską Jaskinię Lodową i Demianowską Jaskinię Wolności. Ta ostatnia jest najbardziej różnorodna, a na dodatek zjawiskowo oświetlona. Tradycyjna trasa ma długość 1150 m i różnicę wysokości 86 m. Do pokonania jest 913 schodów. Odkryta w 1921 roku i udostępniona zwiedzającym w 1933 roku zachwyca krasowymi jeziorkami czy unikalnymi sintrowymi formami. O wszystkim najlepiej opowie przewodnik. Bilet wstępu na tradycyjną (krótszą, godzinną) trasę kupimy za 14 (dorosły) i 6 euro (dziecko). Oczywiście z Tatralandii czy Beszeniowej dojedziemy do niej samochodem w mniej niż 30 minut.
Także niedaleko aquaparków znajdziemy skansen w Pribylinie. Muzeum Wsi Liptowskiej powstało w związku z zatopieniem rozległego obszaru podczas budowy zapory wodnej Liptowska Mara. Przeniesiono tu najcenniejsze zabytki z zatopionych 11 wsi. Budynki zostały rozebrane i przewiezione na miejsce dzisiejszej ekspozycji. Z ich najcenniejszych części powstały dokładne kopie pierwowzorów. Muzeum posiada własną hodowlę zwierząt domowych i drobiu. Dzieciaki docenią przede wszystkim konie rasy huculskiej, na których mogą pojeździć. Pojeździć można tu także… zabytkowym pociągiem. Kolejka jest w cenie biletu wstępu – dla dzieci 4 euro, dla dorosłych 8. Głodne dzieciaki z pewnością solidnie posilą się w lokalnym barze – placki ziemniaczane czy pierogi z bryndzą zasmakują nawet niejadkom.
A jeśli wasze pociechy są w wieku przedszkolnym, warto odwiedzić jeszcze gospodarstwo Wychodna. To kolejny pomysł na krótką wycieczkę, którą można połączyć z dniem spędzonym w aquaparku. Najmłodsi nie tylko spotkają się ze zwierzętami, lecz także dowiedzą się, ile żołądków ma krowa, dlaczego te zwierzęta mają w gospodarstwie fryzjera i pedicure, a także dlaczego mieszkają w hotelu. Zwiedzanie gospodarstwa trwa około godziny. Spróbujemy tam też pysznych serów produkowanych na miejscu. Dla większych grup istnieje możliwość zorganizowania warsztatów. Wycieczkę należy zarezerwować online, telefonicznie lub po prostu napisać e-mail.
Smaki Liptowa
Kiedy już wspomnieliśmy o pysznych serach, musimy wspomnieć, skąd się wzięły w tej części Słowacji. Ponad 500 lat temu pojawili się tu Wołosi, a wraz z nimi kultura pasterska, hodowla owiec i oczywiście bacówki. Dziś w wielu miejscach możemy skosztować lokalnych specjałów z mleka owczego lub koziego. Co ważne, najlepsze w regionie produkty są oznaczone marką Produkt Liptowa. Daje to gwarancję jakości, zapewnia o zrównoważonym rozwoju i przedkładaniu tradycji ponad wszystko. To nie tylko sery, lecz także na przykład miody, herbaty ziołowe, różne trunki czy naturalne mydła ziołowe. Idealne pomysły na pamiątki z regionu.
A co warto tu zjeść? Szukajcie strapaczków (klusek ziemniaczanych z kapustą), bryndzowej polievki (zupy z bryndzy). Dumą regionu jest ziemniaczana kiszka – liptowskie droby – której przyznano tytuł Chronionego Oznaczenia Geograficznego (CHZO). Osobiście polecam także wspomniane już bryndzowe pirochy!
*Nasza autorka podróżowała na zaproszenie Slovakia Travel, która pokryła koszty jej transportu i pobytu.
Paulina Mudant-Siwicka. Zastępczyni redaktorki naczelnej Weekend.gazeta.pl. Planuje, wymyśla, czyta. Ceni stare, nudne filmy i seriale z lat 90. Lubi gotować, podróżować i biegać.

