Dlaczego warto?
Meksykański region Oaxaca słynie z przepięknych miejsc, a do tego jest bezpieczniejszy i tańszy niż popularny półwysep Jukatan. Nadal nie jest oblegany przez turystów, co również przemawia na jego korzyść. Na południu graniczy z Oceanem Spokojnym, którego wybrzeże z dziewiczymi plażami zachwyca bogactwem natury. Z kolei oddalone o 500 km od stolicy Meksyku największe miasto stanu Oaxaca (tak, ma tę samą nazwę) jest położone na wysokości 1500 m n.p.m. i otoczone górami Sierra Madre.
Monte Albán i parada zmarłych
Oaxaca było pierwszym miastem założonym w Nowej Hiszpanii. To jeden z najlepiej zachowanych przykładów XVI-wiecznego miasta kolonialnego, a hiszpańską architekturę można podziwiać np. na głównym placu miejskim (Zócalo), którego wygląd od czasów powstania niewiele się zmienił. W historycznym centrum koniecznie trzeba zobaczyć Katedrę Metropolitalną, zabytkową pocztę, słynne portales z licznymi kafejkami i restauracjami czy muzeum w dawnym Pałacu Rządowym oraz wiele innych budowli usytuowanych wokół Zócalo, które wraz ze stanowiskiem archeologicznym Monte Albán trafiły na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Można też po prostu wędrować bez planu, zachodząc do napotkanych po drodze sklepów czy muzeów, posłuchać grających na żywo mariachi, wczuć się w klimat miasta. Idąc z placu głównym deptakiem Macedonio Alcalá, w kilka minut dociera się do kościoła Santo Domingo, którego wnętrze może przyprawić o zawrót głowy. Spotykają się tu bowiem różne style: od romańskiego, przez gotyk i wpływy mauretańskie, aż do barokowego. Zupełnie odmienną atrakcją miasta jest ogromny targ Mercado Benito Juárez, na którym znajdziecie lokalne wyroby i zaopatrzycie się w pamiątki.
Do Oaxaca zdecydowanie warto przyjechać podczas Dia De los Muertos, czyli Święta Zmarłych. Przez tydzień w mieście trwa wielka fiesta. Kolorowe ołtarze upamiętniające zmarłych, słodki, specjalnie na tę okazję wypiekany chleb, którym częstuje się gości, grający na żywo mariachi, parady "zmarłych", czyli poprzebieranych i obficie degustujących mezcal [meksykański wysokoprocentowy napój alkoholowy - przyp. red.] mieszkańców (i nie tylko), przemierzające pełne straganów ulice i wreszcie wspomnienie nieobecnych na cmentarzach – to wszystko tworzy niepowtarzalny klimat tego miasta.
Co warto zjeść w Oaxaca?
W porównaniu z Polską jedzenie jest tańsze, zwłaszcza warzywa i owoce. Najmniej za zakupy zapłacicie na lokalnych rynkach, tzw. mercado. Najdroższe produkty spożywcze to te importowane z Europy, takie jak nabiał, czekolada czy oliwa z oliwek. Oaxaca określa się mianem kulinarnej stolicy Meksyku. To tu można spróbować prawdziwej meksykańskiej kuchni, nie tylko w restauracjach (trzeba pamiętać, że restauracje, które znajdują się w centrum bądź turystycznych dzielnicach, mogą mieć ceny europejskie), ale i na ulicach, gdzie króluje autentyczny street food. Można najeść się do syta już za 15 zł. Aby skosztować lokalnych specjałów, najlepiej wybrać się na targ Mercado 20 de Noviembre. Znajdziemy tu kilkadziesiąt stanowisk z przeróżnymi tradycyjnymi potrawami regionu. Warto spróbować słynnego mole negro, czyli jednego z siedmiu klasycznych sosów, z których Oaxaca słynie. Według oryginalnej receptury przygotowywany jest z ponad 30 składników, w tym z czekolady.
Jeśli nie na Mercado, to gdzie jeszcze zjemy oryginalne miejscowe pyszności?
Memelas Doña Vale – wystarczy wpisać nazwę w Google Maps i z łatwością dotrzemy do stoiska na targu przy ulicy De Mercaderes. Czarne tortille wyrabiane są z ciemnej fasoli embarradita i podawane z autorskim sosem Dony z chilli i jajkiem sadzonym. To właśnie dzięki tej salsie Doña Vale zdobyła popularność i trafiła na listę wyjątkowych street foodów Netfliksa. Możecie tu skosztować także tradycyjnego kakao i aromatycznej kawy z przyprawami.
Empanadas Del Carmen – z pozoru małe, zwyczajne stoisko, jednak kolejka zdradza, że serwowane jest tu coś wyjątkowego. Duża tortilla pszenna kryje w środku lokalny ser Oaxaca, kurczaka, kolendrę i autorski sos pomidorowy. Stoisko znajdziecie w Centro, przy ulicy Ruta Independencia.
Chocolateria Rito – Oaxaca znana jest jako miasto narodzin czekolady, mimo że nawet nie rosną tu kakaowce. Ziarna sprowadza się z sąsiedniego stanu Tabasco. Tutaj zjecie lody czekoladowe, które przebiją intensywnością i głębią smaku nawet włoskie. Mała i niepozorna chocolateria serwuje wyroby z prawdziwego kakao!
Nieco dalej, czyli z miasta Oaxaca na wybrzeże przez góry
Z Oaxaca nad Ocean Spokojny można się dostać, pokonując krętą i górzystą 300-kilometrową trasę. Zdecydowanie najlepiej sprawdzi się w tym przypadku samochód, ale do wyboru jest też wiele lokalnych firm, które oferują transport autobusem. Trasę warto podzielić na etapy i zatrzymać się na dwa–trzy dni w górach.
Warto udać się np. do mniej turystycznej wioski San Sebastian Rio Hondo, która leży na wysokości 2500 m n.p.m. W Meksyku działa lokalna sieć transportu, tzw. collectivo. To kursujące po miasteczku pikapy, które na pace mają wyznaczone miejsca dla pasażerów. Wystarczy machnąć ręką, a kierowca się zatrzyma. Rozkład jazdy zazwyczaj jest zapisany na karteczce za przednią szybą. Opłaty w porównaniu z taksówkami są bardzo niskie, a poza tym w cenie jest dodatkowa frajda – rozmowa z mieszkańcami, którzy tak właśnie przemieszczają się po okolicy.
W tej małej miejscowości znajduje się jest wiele klimatycznych pensjonatów z pięknymi widokami i lokalną kuchnią. Dla aktywnych turystów wytyczono tu kilka tras trekkingowych.
W sobotę koniecznie zjedzcie obiad w Alta Magia orgánicos, cafe y juicebar. To urocza wegańska knajpka na wzgórzu z widokiem na las. Prowadzi ją małżeństwo, które otwiera swoją restaurację tylko raz w tygodniu. Na miejscu nie ma zasięgu, temperatura w nocy spada nawet do 0 stopni, jednak jedzenie, którego można tam skosztować, jest tego warte.
Wybrzeże Oaxaca – Puerto Escondido
Do Puerto Escondido z Oaxaca samochodem można dojechać w około siedem godzin, pokonując przy tym blisko 270 km. Podróż autobusem może trwać od 9 do nawet 14 godzin. Nazwa Puerto Escondido oznacza "Ukryty Port" i rzeczywiście jeszcze niecałe 10 lat temu miejscowość nie należała do najpopularniejszych. Zmieniło się to za sprawą miłośników surfingu, którzy odkryli tu idealne warunki do uprawiania tego sportu. Teraz to niemałe, tętniące życiem nabrzeżne miasto, które stało się też mekką cyfrowych nomadów. Oprócz przepięknych plaż i doskonałych fal dla surferów chyba każdy znajdzie tu coś dla siebie: sportowe zajęcia, imprezy, snorkeling, wycieczki.
Po Puerto można się poruszać collectivo. Centrum miasta nie jest zbyt urokliwe, ale zdecydowanie warto odwiedzić lokalny bazar Mercado Benito Juárez, gdzie możecie zaopatrzyć się w świeże owoce, zioła, przyprawy i fajne tanie pamiątki.
Jeśli chcecie naprawdę poczuć klimat miasta, koniecznie znajdźcie czas na wizytę w dzielnicy La Punta. To okolica, w której zamiast po chodniku chodzi się boso po piasku wśród palm. Tutaj wypożyczycie deskę surfingową, zjecie pyszne i tanie tacosy w La Casa del Surfer czy Fish Schack La Punta. Najczęściej ludzie przychodzą tu o godzinie 18, aby wspólnie obejrzeć zachód słońca. Po drodze z La Punty w kierunku plaży Zicatela są trzy boiska do siatkówki. Codziennie o godzinie 17 można dołączyć do grających, w niedziele dodatkowo skorzystać z grilla, a po zachodzie słońca pójść na potańcówkę z didżejem.
W PUERTO KAŻDY ZNAJDZIE SWOJĄ ULUBIONĄ PLAŻĘ:
- Plaża Baccocho – warto przyjść, by obejrzeć zachód słońca, a codziennie o godzinie 17 za drobną opłatą można wypuścić do oceanu świeżo wyklute żółwiki.
- Playa Coral – odwiedźcie to miejsce ze względu na snorkeling. Można dotrzeć na nią skrótem przez teren hotelu Villa Mexicana na skarpie, przed wjazdem głównym na plażę Baccocho.
- Zicatela – deptak wokół Zicateli za dnia jest fajnym miejscem do spacerów, a nocą zamienia się w centrum klubowe miasteczka.
- Playa Carrizalillo – tutaj większość osób rozpoczyna przygodę z surfingiem. Plaża położona jest w zatoce, więc można się opalać i pływać. Na miejscu są też knajpki z ceviche’ami i świeżymi krewetkami w całkiem rozsądnych cenach.
- Playa Manzanillo i Puerto Angelito – małe plaże w zatokach, gdzie można popływać również z dziećmi. Weekendami robi się tłoczno. Na miejscu można dopłacić za leżak i zamówić owoce morza do jedzenia.
Atrakcje w Puerto i okolicy
Puerto Escondido to prawdziwy raj dla surferów. Sezon na naukę surfowania trwa tu cały rok. Z czystym sumieniem możemy polecić Miquela, instruktora surfingu, który sprawił, że ten sport stał się naszą pasją. Poczujecie się z nim bezpiecznie, bo zajmuje się tym od prawie 20 lat, mówi płynnie w języku angielskim i przede wszystkim kocha swoją pracę. Jeżeli chcecie spróbować swoich sił, napiszcie do @nativosurflessons na Instagramie bądź na Facebooku, gdzie znajdziecie go pod nazwą Tivo Surflessons. Obiecujemy, że na pierwszej lekcji złapiecie swoją falę, bo ten sport jest dla każdego! Jeżeli nie obawiacie się próbować nowych rzeczy, wkręciliście się w surfing albo po prostu lubicie deski, to koniecznie zapiszcie się na lekcje surfskate. To też surfing, tylko po asfalcie, na miękkiej i dłuższej niż klasyczna desce. Jest połączeniem świetnej zabawy, wysiłku fizycznego i okazji do poznania fajnych ludzi. Jeżeli to coś dla was, koniecznie zajrzyjcie na profil instagramowy Surfskatesociety_pxm i zapiszcie się na pierwsze zajęcia.
Jedną z mniej znanych atrakcji Puerto jest punkt widokowy nad oceanem Punta Colorada. Aby do niego dotrzeć, najlepiej wziąć taksówkę, która zawiezie was do miejsca, gdzie znajduje się wejście na szlak (nie jest ono zaznaczone na Google Maps). Następnie trzeba pokonać trasę prowadzącą przez małą dżunglę (zajmuje to około 10 minut; warto zaopatrzyć się w repelent na komary i dobrze spryskać!). Z punktu widokowego po lewej stronie rozciąga się panorama plaży Baccocho, a po prawej można obserwować piękną i dziką plażę Colorada. Miejsce uważane jest za najpiękniejsze i najbardziej romantyczne w Puerto, zwłaszcza o zachodzie słońca.
Przejażdżka konno po plaży o zachodzie słońca to zawsze niezwykłe przeżycie. Sugerujemy wybrać się na zorganizowaną wycieczkę, 30 minut na północ od Puerto. Puste plaże, piękne pastwiska i galop w promieniach zachodzącego słońca. Zdecydowanie warto!
Około 115 km od Puerto znajduje się Laguna Manialtepec (około dwóch jazdy godzin samochodem, trzech autobusem), gdzie można zobaczyć zjawisko bioluminescencji. Świecący plankton występuje tylko w kilku miejscach na świecie, a laguna, w której miesza się woda słona ze słodką, jest doskonała do obserwacji. Warto pamiętać, że im ciemniej, tym lepiej, dlatego raczej nie bukujcie wycieczki w czasie pełni. Można ją wykupić w pakiecie z transportem w Puerto. Na miejscu polecamy Sareli tours – małą rodzinną firmę prowadzoną przez kapitana Chano oraz jego syna Clemente’a. Jeśli zdecydujecie się na zakup biletów w ostatniej chwili, już na miejscu, na brzegu spotkacie też kilku innych przewodników oferujących pomoc.
Turystom, którzy chcieliby odseparować się od tłumów i zobaczyć niemal dziewiczą przyrodę, polecamy wizytę w Chacahua – parku narodowym położonym 60 km od Puerto, w którym znajdują się trzy główne laguny. W Chacahua, płynąc łodzią w namorzynowych labiryntach, można podziwiać zróżnicowaną roślinność i ptactwo. Po dotarciu do wioski, którą zamieszkuje społeczność afromeksykańska, posługująca się własnym językiem, można wynająć domki typu bungalow, zjeść owoce morza czy posurfować.
Ważna uwaga: do rezerwatu nie dotrzecie ani samochodem, ani komunikacją publiczną, bo wymaga to przeprawy łodzią przez lagunę. Lokalne biura turystyczne w Puerto Escondido organizują jednak całodniowe wycieczki z transportem. Na własną rękę można wynająć taksówkę i na miejscu łódkę, jednak to rozwiązanie może być droższe.
Niecałą godzinę drogi samochodem od Puerto leży Mazunte, małe hipisowskie miasteczko. Warto przed podróżą zaopatrzyć się w gotówkę, gdyż na miejscu często nie ma zasięgu, więc nie działają bankomaty. Główną atrakcją jest spacer piękną plażą i na Punta Comenta – najbardziej wysuniętą część wybrzeża Oaxaca. Większość miasteczka to małe bary, kawiarenki i restauracje wśród palm. Śniadanie najlepiej zjeść w restauracji Maralto, gdzie wypijecie pyszną kawę i dostaniecie ciasto wypiekane na miejscu. Na kolację wybierzcie się do lokalnej restauracji Los Traviesos, gdzie podają pyszne tacosy z krewetkami.
6 km od Mazunte znajduje się Zipolite, które słynie przede wszystkim z plaży dla nudystów. Jest zdecydowanie bardziej oblegane przez żądnych dobrej zabawy turystów niż małe Mazunte. Choć w Meksyku w sezonie nie ma problemu ze znalezieniem noclegu, akurat tutaj lepiej zarezerwować go wcześniej. Nie polecamy też surfingu w Zipolite, bo niestety są tu dość silne prądy.
Jak się tam dostać, czym podróżować
Jeśli poczuliście się zachęceni do odwiedzenia Oaxaca, mamy kilka praktycznych informacji dotyczących transportu.
Loty do Mexico City z Berlina, Monachium, Frankfurtu czy Amsterdamu można znaleźć już w cenie od 2500 zł do 3500 zł w dwie strony. Wszystko zależy od terminu. Najwyższe ceny są zwykle w okolicach listopada – z uwagi na Święto Zmarłych, którego obchody przyciągają licznych odwiedzających. Podobnie jest w okresie świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Wtedy bilety mogą kosztować nawet dwa razy więcej. Bezpośredni lot z Europy do Mexico City trwa do 13 godzin. Najwygodniej po Meksyku podróżuje się samochodem, ale transport publiczny także pozwoli wam przemieszczać się po regionie. Jest łatwo dostępny i dość tani. Bilet na autobus z Oaxaca do Puerto Escondido kosztuje około 100–150 zł u dobrego przewoźnika, jakim jest ADO.
Jeśli rozważacie wypożyczenie auta, lepiej zarezerwować je przed przyjazdem na miejsce. Choć w Meksyku funkcjonuje dużo znanych międzynarodowych wypożyczalni, takich jak SIXT czy ENTERPRISE, należy jednak zaznaczyć, że dużo korzystniejsze oferty wynajmu samochodu znajdziecie w lokalnych wypożyczalniach. Przed podpisaniem umowy wypożyczenia auta, warto sprawdzić, czy konieczny jest depozyt oraz czy w celu jego pobrania firma nie wymaga posiadania karty kredytowej. W każdej wypożyczalni za dodatkową opłatą można ubezpieczyć auto od zarysowań, włamań czy kradzieży. Najbezpieczniejszą opcją jest tzw. pełne ubezpieczenie, które zwalnia często od depozytu, a w przypadku uszkodzeń lub kradzieży będziecie całkowicie zwolnieni od odpowiedzialności finansowej. Przy każdym lotnisku znajduje się wiele wypożyczalni. W wyborze pomocne są opinie na Google Maps bądź Tripadvisor.
Aby poruszać się samochodem po Meksyku, musicie posiadać międzynarodowe prawo jazdy, które można wyrobić w Wydziale Spraw Obywatelskich i Uprawnień Komunikacyjnych. Polskie prawo jazdy też należy mieć, ponieważ bez niego międzynarodowy dokument jest nieważny. Ceny wynajmu samochodu zależą od modelu auta, ubezpieczenia, sezonu, regionu i przebiegu kilometrów, a nawet od… wieku pasażerów i tego, ile kilometrów dziennie zamierzają przejechać. W Meksyku ze względów bezpieczeństwa nie zaleca się podróżowania po zmierzchu – zarówno z powodu braku oświetlenia, jak i ze względu na wzrost ryzyka napadu rabunkowego.
A jeśli mowa o zmierzchu, to dobra wiadomość jest taka, że w Meksyku łatwo znaleźć nocleg bez wcześniejszej rezerwacji. Wręcz jest to najtańsza opcja z uwagi na brak dodatkowych opłat serwisowych, które pobierają aplikacje. Jeśli jednak wolicie zaplanować, gdzie i za ile będziecie mieszkać, Booking.com czy Airbnb działają w Meksyku bardzo sprawnie i mają szeroką ofertę noclegów. Standard jest zróżnicowany i każdy znajdzie coś na własną kieszeń i na miarę potrzeb.





