obejrzyj
Kadr z serialu 'Planeta Singli. Historia siódma: Władek i Halinka'. Na zdjęciu: Halinka (Maria Maj) i Władek (Witold Dębicki) (CANAL+/Paweł Drabik)
Kadr z serialu 'Planeta Singli. Historia siódma: Władek i Halinka'. Na zdjęciu: Halinka (Maria Maj) i Władek (Witold Dębicki) (CANAL+/Paweł Drabik)

Komedie romantyczne stały się na tyle popularne, że doczekały się osobnych subkategorii. Mamy filmy klasyczne, bożonarodzeniowe czy nawet poświęcone przyjaźni, jak tzw. bromance – opowiadające o relacji dwóch kumpli. Dlaczego tak je lubimy?

W największym skrócie – bo potrzebujemy w życiu odrobiny eskapizmu i magii. Są takie sceny w komediach romantycznych, przy oglądaniu których największym twardzielom zakręci się łezka w oku. Julia Roberts w "Notting Hill" mówiąca do Hugh Granta: Jestem zwyczajną dziewczyną, która stoi przed chłopakiem i prosi, by ją pokochał", John Cusack trzymający boom boxa pod oknem Ione Skye w "Nic nie mów" czy Heath Ledger śpiewający w "Zakochanej złośnicy" na szkolnym stadionie. Albo Colin Firth w "To właśnie miłość" wyznający łamanym portugalskim miłość swojej gosposi w obecności całego miasteczka.

Te filmy kochamy także za ich komediowy aspekt i dystans w portretowaniu ludzkiej seksualności czy nieporadności bohaterów w radzeniu sobie z problemami w relacjach. Do największych klasyków należą chociażby scena w "Kiedy Harry poznał Sally", w której Meg Ryan udaje orgazm w restauracji, a siedząca przy stoliku obok starsza pani zwraca się do kelnera: Poproszę to co ona. Wszyscy pamiętamy też Bridget Jones i jej zupę z niebieskiego sznurka. Do niektórych tytułów można wracać nawet wyłącznie dla ekranowej chemii między bohaterami – jak w "Kocha, lubi, szanuje" z Emmą Stone i Ryanem Goslingiem.

Wyzwalacz pozytywnych emocji

Przyglądając się romantycznym perypetiom dwójki aktorów, marzymy o miłości większej niż życie ("Pamiętnik"), odnajdujemy się w komicznych i niezręcznych sytuacjach (cała seria o Bridget Jones), celebrujemy nasze przyjaźnie, które nieraz stają się równie ważną relacją jak ta z ukochanym czy ukochaną ("Szkoła melanżu"). Dobra komedia romantyczna pozwala docenić własnego partnera czy partnerkę albo uwierzyć, że znajdziemy prawdziwą miłość. Zwłaszcza jeśli historia przedstawiona na ekranie czerpie z prawdziwego życia, jak na przykład w "I tak cię kocham", która została zainspirowana losami małżeństwa Kumaila Nunjaniego i Emily Gordon. A czasami dobre kino pomaga po prostu zapomnieć na chwilę o problemach.

O tym, jak mocno romantyczne historie zaprzątają naszą wyobraźnię, najlepiej świadczy fakt, że filmy stały się przedmiotem naukowych analiz. Istnieją nawet badania Uniwersytetu Stanu Nowy Jork w Buffalo, z których wynika, że dzięki oglądaniu komedii romantycznych możemy... stać się lepszymi ludźmi.

Filmy te pobudzają w widzach empatię i pomagają utrzymać w ryzach ich moralny kompas.

Żeby jednak nie było tak słodko, należy uczciwie dodać, że kinowy romantyzm ma też ciemną stronę. Dlatego naukowcy przestrzegają przed zbyt dosłownym przekładaniem schematów z kina romantycznego na prawdziwe życie. Dlaczego? Ponieważ wywindowane przez popkulturę oczekiwania mogą być szkodliwe dla naszych związków.

Czy w XXI wieku, w rzeczywistości, w której wielu z nas potencjalnych partnerów szuka za pośrednictwem aplikacji randkowych, jest jeszcze miejsce na romantyzm i nieprzewidywalność? Kiedy pod koniec lat 90. na ekranach triumfy święciło "Masz wiadomość" z Tomem Hanksem i Meg Ryan, trudno było wyobrazić sobie, że 20 lat później nasze życie romantyczne będzie rozwijało się w tak dużym stopniu za pośrednictwem aplikacji do randkowania. Poznawanie ludzi przez Internet, zderzenie oczekiwań z rzeczywistością i cała otoczka wirtualnego savoir-vivre’u to dziś często nieodłączny element komedii romantycznych.

Czas i miejsce na dojrzałe uczucie

Wirtualna rzeczywistość nie ominęła też polskiego kina. W Internecie randkowali bohaterowie "Samotności w sieci", a seria "Planeta singli" z Maciejem Stuhrem i Agnieszką Więdłochą podbiła serca widzów i stała się na tyle dużym fenomenem, że wątek tytułowej aplikacji mobilnej stał się kanwą serialu telewizyjnego CANAL+ "Planeta singli. Osiem historii". Twórcy czerpią z konwencji komedii romantycznej, ale także w ciekawy sposób ją przełamują, jak choćby w poruszającej historii Władka i Haliny – pary 70-latków, którzy poznają się przez aplikację randkową.

Kadr z serialu (Paweł Drabik/Materiały prasowe)

Opowieść o miłości starszych osób pozbawiona jest tutaj protekcjonalnego tonu, a Maria Maj błyszczy w roli dojrzałej kobiety, która nie wstydzi się własnej seksualności i zmysłowości. Wspaniale jest oglądać na ekranie bohaterów, którzy nie są wyłącznie portretowani jako pozbawieni sprawczości dziadkowie i babcie, ale pełnokrwiste postaci idące przez życie na swoich zasadach.

Dzięki serialowej formule mamy szansę dłużej cieszyć się kinem gatunkowym. Interesująco na przykład konwencję komedii romantycznej wykorzystują odcinki "Test" i "Zjazd absolwentów". Bohaterką pierwszego z nich jest utalentowana chemiczka Ela (Marianna Linde), która zwracając się bezpośrednio do kamery niczym Phoebe Waller-Bridge w kultowym "Fleabag", dzieli się z widzami swoją narastającą frustracją podczas kolejnych nieudanych randek.

Kadr z serialu (Paweł Drabik/Materiały prasowe)

Czy można za pomocą naukowej metody opracować test, który zweryfikuje, czy poznana przez aplikację osoba nadaje się na partnera? Ela ze swoim analitycznym podejściem do świata nie omieszka pobawić się w królika doświadczalnego. Czy po drodze nie straci jednak szansy na prawdziwe uczucie?

Miłość w wersji 2.0

Drugi z odcinków to słodko-gorzka nowela o porzuconej kobiecie, która umawia się przez aplikację z młodszym mężczyzną, by wzbudzić zazdrość w mężu. Spotkanie po latach z kolegami z liceum sprawi, że bohaterka na nowo przyjrzy się swoim życiowym wyborom i będzie miała okazję przemyśleć kilka spraw. Wcielających się w główne role Izę Kunę i Piotra Witkowskiego łączy taka ekranowa chemia, że aż prosi się, by ktoś napisał dla nich pełnometrażową wersję tej historii!

Kadr z serialu (Paweł Drabik/Materiały prasowe)

Choć niektórzy krytycy od lat wieszczą rychły koniec mody na komedie romantyczne, nic nie wskazuje na to, abyśmy w najbliższym czasie przestali oglądać filmy o miłości. Gatunek jest na tyle nośny i odporny na kryzysy, że wydaje się, jakby płynnie dopasowywał się do zmieniającej się rzeczywistości, a czasami w nieoczywisty sposób ją komentował. Jak do wszystkiego do romantycznych historii pokazywanych na ekranie należy po prostu podchodzić z przymrużeniem oka i ze zdrowym dystansem.  

Czy serialowa kontynuacja "Planety Singli" dobrze odda urok koemdii romantycznych? Przekonać się będzie można 19 listopada w CANAL+ PREMIUM i w serwisie CANAL+ online na canalplus.com.

Więcej treści znajdziesz na JA+ rozrywka.