Native Story
Klasztor o wschodzie słońca. (Shutterstock)
Klasztor o wschodzie słońca. (Shutterstock)

Choć w Polsce wciąż dominuje tradycyjny, rodzinny sposób spędzania świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, to wielu z nas coraz chętniej organizuje sobie w tym okresie zimowe wyjazdy. Szukając miejsca na taki krótki wypad, warto pomyśleć o mniej oczywistych miejscach, takich jak chociażby niezwykle urokliwa, wciąż nieodkryta przez polskich turystów Mołdawia.

Warto wybrać się tam właśnie teraz, tym bardziej że akurat trwa kampania „Mołdawia, your Christmas home", w związku z którą uruchomiono specjalny portal promujący ten kraj. Znajdziemy tu wszystkie niezbędne dla odwiedzającego informacje, a także liczne wirtualne spacery i propozycje konkretnych tras turystycznych, którymi dotrzemy łącznie do ponad 500 lokalnych atrakcji.

Stary Ogriegów to kompleks historyczno-archeologiczny, położony 60 km od Kiszyniowa, nad rzeką Reut. (Iulian Ursachi) , Drewniany kościółek w ziomowej scenerii. (Serghei Platonov)

To niezwykle przydatna pomoc zarówno podczas planowania wyjazdu, jak i już na miejscu. Mołdawia bowiem to jeden z ostatnich regionów w Europie, który praktycznie nie ma turystyki masowej, a każdy przybysz wciąż witany jest przez mieszkańców z ogromną serdecznością. Witany jako gość, a nie turysta oznaczający zysk.

Pyszne jak mamałyga

Warto z tej gościnności skorzystać, gdyż ten kraj ma wiele do zaoferowania przybyszom. Oprócz  niezwykłej gościnności znajdziemy tu wspaniałą kuchnię. Koniecznie poświęćmy jej dużo uwagi w czasie wyjazdu. Chociaż ze względu na położenie i historię kraju przypomina ona kuchnię Ukrainy, Rosji czy Białorusi, to silne wpływy greckie i rumuńskie sprawiają, że mołdawskie potrawy będą dla nas w większości niespodzianką. Dodajmy, że bardzo przyjemną.

Taką nietypową rozkoszą dla podniebienia może być mamałyga (rodzaj zwartej papki z mąki lub kaszy kukurydzianej), mająca status niemal dania narodowego. Jest znana i u nas, ale dopiero w wersji mołdawskiej, ze skwarkami i prawdziwą bryndzą, pokazuje swój potencjał.
Tradycyjny mołdawski placek wypełniony serem. (Shutterstock) , Mamałyga - najlepsza ze skwarami i bryndzą. (Shutterstock)

Innym smakołykiem, z którego słynie Mołdawia, są placinte delicoase, czyli... pyszne placki. Mają one wiele postaci i rodzajów nadzienia. Są idealną wręcz przekąską, często podawaną przed daniami głównymi. Z tych ostatnich koniecznie trzeba spróbować sarmale moldovenesti, tutejszej wariacji na temat gołąbków.

Mołdawska uczta przy suto zastawionym stole. (Materiały prasowe)

Niech poleje się wino!

Jednak nie samym jedzeniem człowiek żyje, liczy się też... picie, a dokładniej picie wina. Bo Mołdawia to kraj winny z tradycją sięgającą tysiącleci. Pierwsze winnice założyli tu starożytni Grecy 2,5 tys. lat temu, a więc na długo przed tym, nim szlachetne grona trafiły do dzisiejszych Włoch, Francji czy Hiszpanii. Tutejsze winnice słyną nie tylko ze swoich znakomitych wyrobów, lecz także z gigantycznych piwnic wydrążonych w wapiennych skałach, w których przechowywane są miliony butelek szlachetnego trunku. Najbardziej prestiżową winnicą jest Cricova, w której butelki  przechowują sławni i bogaci lub ustosunkowani, jak na przykład Angela Merkel czy José Manuel Barroso.

Wina musujące na stojakach do ręcznego obracania. (Shutterstock) , Leżakujące wina w winnicy Cricova. (Shutterstock)

W labiryncie wapiennych korytarzy znajdziemy liczne sale degustacyjne i niewielkie gabinety do poufnych rozmów. Całość można zwiedzać, choć jest to dość długi spacer. Ale to i tak nic przy piwnicach Milesti Mici, po których poruszają się samochody. Podobno udało się tu zabłądzić bawiącemu się wybornie astronaucie Jurijowi Gagarinowi, który ostatecznie stwierdził, że powrót z orbity jest łatwiejszy niż wyjście z tej piwnicy.

Najlepszym sposobem na poznanie tego elementu mołdawskiej kultury jest wyruszenie jednym z tutejszych szlaków winnych. Łącznie mają one długość około półtora tysiąca kilometrów.

Znajduje się na nich ponad 30 winnic, winiarni i coraz modniejszych wine barów, a także wiele innych atrakcji dla turystów w każdym wieku.

Wybierając trasę, warto zadbać o to, by po drodze trafić do Château Vartely, która wygrała ostatnią edycję międzynarodowego konkursu na najbardziej oryginalny program turystyki winiarskiej.

Klimatyczna sala do testowania wina w Chateau Vartely. (YAROSLAVNA) , Skład beczek z winem w Chateau Vartely. (Materiały prasowe)

Dla każdego coś innego

Osoby, które nad cuda fermentacji przedkładają te wytworzone przez naturę, powinny wybrać się na północ kraju i zwiedzić jedną z największych na świecie jaskiń – jaskinię Emila Racovita. Znajdziemy w niej ponad 20 podziemnych jezior i oszałamiające formacje skalne, zlokalizowane na głębokości od 5 do 50 m.

Grota Duruitoarea Veche. (Shutterstock)

Na północy warto też zajrzeć do Grota Duruitoarea Veche, Starej Groty Duruitoarea, w której odkryto ślady osadnictwa z epoki kamienia łupanego, w tym pozostałości szkieletu mamuta o ponadtrzymetrowych kłach. Atrakcją dla odważnych jest nocleg w jaskini. Wydaje się, że to idealna propozycja dla osób poszukujących swoich pierwotnych korzeni. Choć na wypadek, gdyby poszukiwania poszły za dobrze, lepiej zadbać o działającą latarkę...

Zwolennicy rozrywek powodujących mniejszy wyrzut adrenaliny, powinni wybrać się do środkowej części kraju. To doskonałe miejsce dla miłośników długich spacerów od wsi do wsi, trekkingu przerywanego odpoczynkiem w winnicach albo po prostu obcowania z dziką przyrodą. W jej poszukiwaniu warto wyruszyć do rezerwatu Plaiul Fagului, gdzie występuje ponad 140 gatunków ptaków i 40 zwierząt lądowych, w tym jeleni. Park można zwiedzać dwoma trasami, o długości 1,5 i 3 km, a do dyspozycji gości są kemping, trasy rowerowe oraz bardzo dobry hotel Bahmut Club. Można tu też odwiedzić stary klasztor Veverita i dwie urokliwe wioski: Bahmut i Cornesti.

Droga łącząca Mołdawię z Transylwanią. (Shutterstock) , Tradycyjny mołdawski domek. (Shutterstock)

Witajcie u Gaugazów

Południe kraju to idealne miejsce dla osób lubiących odkrywać inne kultury i szukających kontaktów z gospodarzami odwiedzanych miejsc. To tu znajduje się Gagauzja, najbardziej kolorowa część Mołdawii, znana z gościnnych, pełnych energii i poczucia humoru mieszkańców. Warto poznać ich bliżej, bo Gagauzi, prawosławni potomkowie Turków, wciąż zachowują swoją odrębną tożsamość kulturową, z kolorowymi strojami, odrębnymi tradycjami i własnym językiem.

W nieformalnej stolicy regionu, Komracie, warto spróbować tutejszej kuchni, zupełnie innej niż klasyczna mołdawska. Lokalnym popisowym daniem jest gotowana kilka godzin jagnięcina podawana z lokalnymi ziołami.

To jednak wciąż Mołdawia, możemy więc liczyć na to, że na każdym kroku będziemy mogli spróbować wina. Tym bardziej że bez niego mieszkańcy nie wyobrażają sobie przyjęcia gościa.

Mołdawia poleca się zwłaszcza na święta. (Materiały prasowe)

Tak samo zresztą jest w całym kraju. Bo choć Mołdawianie uwielbiają się bawić i wesoło śmiać, to jedno traktują bardzo poważnie: tu gość powinien poczuć, jaką radość sprawia jego wizyta gospodarzom.