Społeczeństwo
Gdy Maggie wyznała Peterowi miłość i powiedziała, że jest gotowa na wszystko, co przyniesie im czas, on nagle stracił zainteresowanie (Fot. SHVETS production/Pexels)
Gdy Maggie wyznała Peterowi miłość i powiedziała, że jest gotowa na wszystko, co przyniesie im czas, on nagle stracił zainteresowanie (Fot. SHVETS production/Pexels)

Zetknięcie z Darcym bywa trudne jak diabli, ale może też okazać się – cytuję jedną z moich rozmówczyń – istnym "cyrkiem na kółkach". Mei, kobieta pod trzydziestkę, mówiła, że "jeden, jedyny raz", gdy zaintrygował ją "«łobuz» czy też «książę z bajki w skórze aroganckiego palanta»", zdarzył się pod koniec jej dziewięcioletniego związku z chłopakiem jeszcze z liceum. W tym czasie Mei zaczęła intelektualnie pojedynkować się z kolegą z pracy, Jackiem. Mei opowiadała, że Jack poruszał się na granicy poczucia humoru i zarozumiałości. Początkowo ona głównie wbijała mu szpile za jego przekonanie, że jest taki błyskotliwy, ale z czasem się do siebie zbliżyli. Wtedy, znienacka, Jack wyznał Mei absolutną, dozgonną, najwierniejszą miłość.*

Mei mówi, że wyciął jej tym niezły numer, a przy tym emocjonalnie bardzo namieszał, bo ona akurat zaczęła czuć, że wieloletni związek zbliża się ku końcowi. Nagle Jack zaczął wydawać się furtką do wyjścia z tej relacji. Upierał się, że on i Mei są dla siebie stworzeni. Zaczął ją bombardować miłością: kupował dobrze dobrane prezenty, co wieczór odprowadzał do domu, cały czas zapraszał na kolacje, ocierał jej łzy pod koniec napiętego dnia w pracy, ciągle dzwonił i pisał – i błagał, by zerwała z tamtym, żeby mogli być razem. Mei wspomina, że wtedy myślała: "Łał! Nikomu nigdy tak na mnie nie zależało. To chyba faktycznie jest przeznaczenie". Mei odbyła rozmowę ze swoim chłopakiem, zgodzili się na otwarty związek. Przespała się z Jackiem kilka razy i wyznała, że jest gotowa na ten krok: chce, żeby byli razem. 

Wtedy sprawy przybrały niespodziewany obrót, a Mei prawie nie mogła uwierzyć własnym uszom. Relacjonuje: "Skontaktowałam się z nim, żeby przekazać, że chcę spróbować związku, wreszcie być razem… I wtedy: pach! Odpowiada, że już dawno mu na mnie nie zależy, że nie czuje tego ognia, a potem zaczyna kwestionować, czy w ogóle coś kiedykolwiek do mnie czuł. Szczękę miałam na podłodze. Zastosował na mnie doszczętny gaslighting, żebym pomyślała, że tak naprawdę nigdy nie był dla mnie oddanym kochankiem prosto z powieści Jane Austen".

Historia o Darcym, który znika, gdy tylko dostaje to, czego chce, powinna być ewenementem, ale nie jest. Inna rozmówczyni, Maggie, zapytana, czy kiedykolwiek umawiała się z Darcym, opowiedziała coś bardzo podobnego. Maggie jest medyczką pod czterdziestkę, która niedawno dostała przykre, mieszane sygnały od faceta, którego kochała – a przynajmniej tak jej się zdawało. Darcy, o którym mowa, Peter, należał do jej paczki znajomych i wielokrotnie wyrażał zainteresowanie randką. Nosił wszelkie cechy amanta z komedii romantycznej. Trudne dzieciństwo obarczyło go traumą, ale w świecie odniósł sukces i zyskał przywileje. Wydawał się właściwie facetem marzeń – intelekt ostry jak brzytwa, ekscentryczne pasje, nienachalne osiągnięcia sportowe; oryginalny, ale też konwencjonalnie atrakcyjny wizerunek, słowem: pełny pakiet. 

Historia o Darcym, który znika, gdy tylko dostaje to, czego chce, powinna być ewenementem, ale nie jest (Fot. Prostock-studio/Shutterstock)

Maggie się wahała. Nie była pewna, czy jest gotowa na coś poważnego, zwłaszcza w swojej paczce. Z Peterem jednak się do siebie zbliżali, a jej emocje rosły. On był stały w uczuciach i utrzymywał, że pragnie czegoś więcej. Przyjaźń wkroczyła na terytorium romantyczne. Peter zabierał Maggie na jednoznacznie zdefiniowane randki, nieustannie ją dotykał i flirtował. W kilku pikantnych wspólnych chwilach przekroczyli nawet granicę między "przyjaciółmi" a "kimś więcej". Byli w stałym kontakcie, pisali ze sobą codziennie i bez przerwy. 

Wreszcie, po latach schodzenia się i rozchodzenia, przyjaźni/sytuacji/relacji, przepracowawszy swoje problemy dzięki sile i trwałości uczuć Petera oraz deklarowanego przez niego pragnienia wejścia w związek, Maggie stwierdziła, że pora skoczyć na głęboką wodę. To przecież była wielka miłość. Kupiła bilet i poleciała na spotkanie z Peterem do innego miasta, gdzie był w dłuższej delegacji. 

Wtedy sprawy obróciły się na jej niekorzyść. Maggie wyznała Peterowi miłość. Powiedziała, że jest gotowa na wszystko, co przyniesie im czas. Dała mu więc to, czego jej zdaniem on pragnął – ale Peter nagle stracił zainteresowanie. Twierdził, że Maggie chce z nim być tylko dlatego, że już prawie wszyscy wspólni znajomi są po ślubie – oraz dlatego, że jest wysoki. Udawał, że nie rozumie, skąd pomysł, że kiedykolwiek łączyło ich jakieś uczucie. Zamiast samoświadomie przepracowywać traumę z dzieciństwa, aby zbudować sobie przyszłość z Maggie – co uczyniłby, gdyby był postacią w romansie, a nie prawdziwym człowiekiem z unikowym stylem przywiązania – Peter najwyraźniej nie wytrzymał presji wynikającej z miłosnego wyznania przyjaciółki.

Zamiast wejść w relację, twierdził, że nie wiedział, że ona ma romantyczne uczucia wobec niego. Zamiast przyciągnąć Maggie do siebie i zakończyć wieloletnie podchody z motywem "zejdą się czy nie zejdą", Peter wręcz posunął się do wyrzutów, że tak dużo czasu zajęło jej przekonanie się do związku. Powiedział w zasadzie, że w jej wieku powinna była wiedzieć, jak wzmocnić relację, i to na długo przed tym wyznaniem. Maggie opowiada, że nawet po tym burzliwym zakończeniu historii Peter wciąż flirtuje z nią i muska jej udo, gdy przez wspólnych znajomych znajdą się w tym samym pomieszczeniu. Maggie przyznaje: "Już uwierzyłam mu, że ma dosyć. Ale okropne jest to, że on mi się wciąż podoba, że tęsknię za jego przyjaźnią – bo on jest cudowny i paskudny zarazem".

Gdy uczy się nas poszukiwania ukochanego, którego możemy 'naprawić', czasem wikłamy się po prostu w jego dysfunkcyjną dynamikę związkową, ale nie możemy jej zmienić (Fot. Vincent NICOLAS/Unsplash)

Przywołajmy tu mit Darcy’ego, bo do tanga trzeba dwojga. Czekając, aż będzie mogła naprawdę zaufać Peterowi, Maggie, która już sparzyła się na poprzednich związkach, pragnęła, żeby postępował jak Darcy: obdarzał ją niezachwianym uczuciem, dał jej czas na przekonanie się, pozwolił rozwijać w miłości, sprawdził się. Ale Peter nie był Darcym. Możemy nawet na niego spojrzeć jak na człowieka, który pragnął dla siebie innego mitu: pożądał kobiety, której nie mógł mieć, właśnie dlatego, że jej nie mógł mieć. (Nie znam Petera i nie jestem terapeutką, ale zgaduję, że dzięki temu czuł się bezpiecznie – jeśli ktoś się nie angażuje, to znaczy, że nie może cię porzucić). Maggie uważała, że Peter się nie zniechęca pomimo jej rezerwy, bo poważnie podchodzi do tej relacji. Tymczasem bardzo możliwe, że Peter się nie zniechęcał, bo miał palącą potrzebę, by pragnąć, pożądać, usychać z tęsknoty za kimś, kto go nigdy nie pokocha, a zatem też nie porzuci. Mei zresztą też wierzyła, że Jack nie zrezygnuje, bo tak mocno ją kocha, ale prawdopodobnie – z jakiegoś powodu – on po prostu chciał się upewnić, że potrafi dostać to, czego chce.

Rozwiązaniem dla takiego właśnie scenariusza ma być mit Darcy’ego. Gdyby historia Maggie i Petera powstawała w zespole scenarzystów Bridgertonów czy Plotkary albo gdyby rozgrywała się między błyszczącymi, miękkimi okładkami romansidła, wiedzielibyśmy, co zdarzy się dalej. Peter zrozumiałby swój błąd i przepracował traumę z dzieciństwa, która utrudniała mu zaangażowanie w związek z Maggie. Przyjechałby do niej, odpowiadając na jej spektakularny gest własnym gestem. Ona wybaczyłaby mu błędy, bo zna jego przeszłość i rozumie, dlaczego jej wyznanie miłości tak go wyprowadziło z równowagi. I w końcu by się zeszli. 

Ale mit Darcy’ego, jak sama nazwa wskazuje, jest tylko mitem. Peter się nie zmienił, Maggie została zraniona, a kiedy od czasu do czasu przecinają się ich ścieżki, on wciąż ją podrywa. Nie sądzę, żeby należało z tego koniecznie wyciągać wniosek, że ludzie się nigdy nie zmieniają. Ale tylko dlatego, że ktoś wygląda jak twój Darcy, nie oznacza, że na pewno spełni obietnice składane przez mit Darcy’ego. (...)

Nasi pierwsi Darcy 

Mitem Darcy’ego karmi się nas od najmłodszych lat. Nie dziwi więc raczej, że doświadczenia z Darcym ukształtowały romantycznie kilka osób, które ze mną rozmawiały. Na przykład Kayla, czterdziestokilkuletnia specjalistka od rozwoju organizacji non-profit, opowiada, że z Darcym umawiała się w odległej przeszłości. Była młoda, a on – niewiarygodnie arogancki. Grał na perkusji, poznała go w środowisku muzycznym. "Sprawiał wrażenie zbyt pewnego siebie – relacjonuje – a ja z tego powodu czułam się przy nim niepewnie". A przy tym wspomina: "potrafił sprawić, że czułam, iż on nie ponosi odpowiedzialności za to, jak układa mu się życie (…) miał nade mną jakąś władzę".

Zobacz wideo Z ilu faz składa się związek?

Kayla zeszła się ze swoim Darcym, choć w momencie spotkania miał dziewczynę, a nawet po rozstaniu z tamtą nie zakończył burzliwej relacji. Gdy uczy się nas poszukiwania ukochanego, którego możemy "naprawić", czasem wikłamy się po prostu w jego dysfunkcyjną dynamikę związkową, ale nie możemy jej zmienić. Zorientowawszy się, że eks Darcy’ego nigdy nie zniknie z jego życia, Kayla zerwała związek. Mężczyzna zjawił się w jej życiu siedem lat później, żeby wyznać miłość, ale Kayla czuła się tym zażenowana: "tak daleko już odeszłam w życiu od tego nieangażującego się, niewiernego krętacza". Nigdy później się z nim nie zobaczyła.

Możliwe, że wierzymy w możliwość naprawy tych pierwszych Darcych, bo jesteśmy młode i naiwne. Ale może po prostu jesteśmy prymuskami, które solidnie wykuły, jak ma wyglądać romans. Gdy przychodzi klasówka, podajemy wszystkie mozolnie wyuczone, a przy tym błędne odpowiedzi. Ella opowiada o sytuacji, w której pomyliła postępowanie Darcy’ego z głębokim, romantycznym gestem. Studiowała na uczelni biznesowej. Jej wybranek, Tres, pochodził z dobrej rodziny, znanej w mieście, w którym mieszkała.

Ella opisuje Tresa jako niezwykle przystojnego i fajnego. Dlatego sprawiło jej to przykrość, kiedy dowiedziała się, że on spędza z nią czas, chociaż ma dziewczynę. Powiedziała mu, żeby już więcej się z nią nie kontaktował, ale wtedy on rozstał się z dziewczyną, by umawiać się z Ellą. Moja rozmówczyni była pod wrażeniem, że jemu aż tak zależy… przez tydzień, dopóki nie wpadła na niego przypadkowo w klubie, gdzie dobrze się bawił u boku modelki bielizny. Kiedy Tres zerwał z dziewczyną, by spotykać się z Ellą, odebrała to jako romantyczny gest, odzwierciedlający, jak bardzo jest dla niego wyjątkowa. Ale może chłopak dawał jej do zrozumienia coś innego: że postrzega kobiety jako wymienne i zastępowalne.

*Publikujemy fragment książki Rachel Feder "Mit Darcy'ego. Jane Austen, literaccy amanci i potwory, które nauczono nas kochać" w przekładzie Aleksandry Paszkowskiej, która ukazała się 26 marca 2025 roku nakładem Wydawnictwa Krytyka Polityczna.