Społeczeństwo
Maria Callas w 1957 roku, Włochy (Źródło: GetArchive.net, licencja Creative Commons)
Maria Callas w 1957 roku, Włochy (Źródło: GetArchive.net, licencja Creative Commons)

W owym czasie istniały w Grecji dwa czołowe konserwatoria – Ateńskie i Narodowe. Konserwatorium Ateńskie uchodziło za bardziej prestiżowe, ale Narodowe i pracujący w nim nauczyciele również cieszyli się dużym poważaniem. Litza była ogromnie podekscytowana. Zadzwoniła do Efthemiosa. Czy zna madame Marię Trivellę? Mają wspólną znajomą, odparł. Litza zażądała więc, żeby zatelefonował do tej osoby, opowiedział jej o Marii i poprosił, by skontaktowała się z panią Trivellą, spytała o ewentualne przesłuchanie i przypomniała, że siostrzenica Efthemiosa, Maria Kalogeropoulou (Litza nie używała już nazwiska Callas) jest tą samą młodą kobietą, o której wspominał jej Zannis Cambanis. Efthemios zrobił tak, jak życzyła sobie Litza. Nie spodziewał się wiele, ale madame Trivella zgodziła się posłuchać, jak Maria śpiewa.*

Maria stawiła się na przesłuchanie w towarzystwie Litzy, Jackie, wuja Efthemiosa, babci i dwóch ciotek, ubrana i umalowana przez matkę tak, by wyglądała na bardziej dorosłą. Litza uważała, że Marii lepiej się będzie śpiewać przed publicznością złożoną z najbliższych osób, madame Trivella poprosiła jednak, żeby rodzina pozostała w pokoju przyjęć, a sama z Marią weszła do gabinetu.

Wiele lat później Maria wspominała, jak bardzo była zdenerwowana podczas tego przesłuchania. Jackie przyszła razem z siostrą w przekonaniu, że będzie jej akompaniować, ale okazało się to zbędne, ponieważ madame Trivella miała do pomocy studentkę pianistyki. Zapytana, co zaśpiewa, Maria odparła: La Palomę. Ponieważ ta dość krótka ludowa pieśń nie mogła zbyt wiele powiedzieć o jej możliwościach wokalnych, madame Trivella poprosiła o wykonanie jakiegoś innego utworu. Maria zaproponowała habanerę – zmysłową arię Carmen z pierwszego aktu opery Bizeta. Kiedy stanęła obok fortepianu i rozpoczęła arię, zdenerwowanie niemal natychmiast minęło. Śpiewała pełnym głosem, idealnie frazując.

Madame Trivella była oszołomiona – nie tyle samym głosem Marii (choć nim także), ile niezwykle dramatycznym wykonaniem arii przez młodą kobietę, która zdawała się głęboko rozumieć namiętność Carmen. Nauczycielka natychmiast dostrzegła wielki potencjał Marii. Był to jednak całkowicie niewyszkolony głos, a dziewczyna – madame Trivella od razu zorientowała się, że Maria jest młodsza, niż napisano w podaniu – śpiewała "z gardła", co groziło zniszczeniem możliwości wokalnych jeszcze przed osiągnięciem przez nią pełnej dojrzałości.

Aby móc uczestniczyć w zajęciach, Maria musiała udowodnić, że ma ukończone szesnaście lat. Litza podeszła do tego ze spokojem i po mistrzowsku przerobiła datę urodzin w metryce córki. Na zdjęciu: Maria Callas w wieku 35 lat (Zdjęcie autorstwa CBS Television - eBayfrontback, domena publiczna/Wikipedia Commons)

Oprócz niezwykłego wyglądu, który sprawiał, że całkowicie zapominało się o jej młodym wieku, dziewczyna miała też wszystkie zalety prawdziwej śpiewaczki operowej: dobre wyczucie tonacji, otwartą, emocjonalną naturę oraz odpowiednie cechy fizyczne – dużą jamę ustną, długą szyję i krzepką budowę ciała. Zdumiewał sposób, w jaki używała oczu i rąk, podkreślając niektóre słowa i frazy, dzięki czemu aria nabierała nagle życia. Było to coś wrodzonego, głęboko odczuwanego, czego większość adeptów sztuki śpiewaczej nigdy nie osiąga, ale co musi posiadać wielka diwa.

Kiedy Maria skończyła śpiewać, madame Trivella przez kolejne dwadzieścia minut wyjaśniała jej, czego potrzebuje do dalszego rozwoju. Opowiedziała o latach poświęceń i ciężkiej pracy, o gamach, arpeggiach i ćwiczeniach, o konieczności skupienia się bez reszty na własnym głosie. "Czy jesteś gotowa na taki reżim?" – spytała. Maria odparła, że tak. Gdy wyszły z gabinetu – według relacji Jackie – madame Trivella wykrzyknęła: "Ależ to jest talent!". Wiele lat później, wspominając to przesłuchanie, nauczycielka dodała: "Przyjęłam Marię na uczennicę z wielką przyjemnością, bo zachwycały mnie, i wtedy, i potem, jej możliwości głosowe".

Litza stanęła teraz wobec problemów finansowych, jakie wiązały się z przygotowaniem Marii do kariery muzycznej. Nadal nie przychodziły pieniądze od Georgiosa, który pisał sążniste listy, domagając się powrotu Litzy i córek albo przynajmniej samej Marii, która w jego przekonaniu była jeszcze dzieckiem. Upierał się, że Maria jest Amerykanką i powinna wrócić do kraju swoich narodzin. Niewielka suma, którą zaoszczędził, miała umożliwić im powrotną podróż do domu. Litza ignorowała jego prośby i nigdy nie odpowiadała na listy.

Dimitriadisowie wspierali ją, jak mogli; do tego dochodziła niewielka pensja Jackie – z nowej pracy, polegającej na tłumaczeniu napisów filmowych. Litza i jej córki przeprowadziły się też do tańszego mieszkania w oficynie przy Terma Patission 61. Z trudem, bo z trudem, ale dawały sobie radę. Madame Trivella zarekomendowała Marię do stypendium w Konserwatorium Narodowym, dzięki czemu mogła ją uczyć bez obciążania rodziny kosztami. Aby jednak móc uczestniczyć w zajęciach, Maria musiała udowodnić, że ma ukończone szesnaście lat. Litza podeszła do tego ze spokojem i po mistrzowsku przerobiła datę urodzin w metryce córki. Madame Trivella wiedziała o dokonanej zmianie, lecz przymknęła na nią oko. Maria została przyjęta do konserwatorium. Od nowego semestru, z początkiem września 1937 roku, zaczęła prawdziwą naukę.

Znaczek z Marią Callas w jej kreacji z opery 'Tosca' (Fot. spatuletail/Shutterstok) , Kolekcja płyt z nagraniami artystki (Fot. Stefano Chiacchiarini '74/Shutterstock)

Uczyć się i ćwiczyć – zarówno w szkole, jak i w domu – musiała bardzo intensywnie. Codziennie miała prywatne lekcje ekspresji wokalnej z madame Trivellą, prócz tego zajęcia z aktorstwa i historii opery z Georgiosem Karakantasem, fortepian z Evie Baną oraz kursy wymowy francuskiej i włoskiej. Jakiekolwiek życie towarzyskie czy kontakty z rówieśniczkami nie wchodziły w ogóle w grę. Maria najczęściej zamykała się w swoim małym, prawie pustym pokoju (Jackie dzieliła pokój z matką) i oddawała studiom; rzadko kiedy siadała do wspólnego posiłku, przegryzając coś tylko od czasu do czasu w trakcie nauki.

Mieszkanie przy Terma Patission składało się z sześciu przestronnych pomieszczeń, ale było nie umeblowane. Litza odnajęła dla pieniędzy jeden pokój i urządziła dom używanymi sprzętami, które otrzymała od rodziny, przy czym najlepsze z nich dostały się lokatorce. Litzy i jej córkom zostały stół kuchenny, krzesła, łóżka i niewiele więcej. Ogrzewanie było minimalne. Pokój Marii w ogóle nie miał pieca, wskutek czego dziewczyna uczyła się ubrana w kilka warstw odzieży, owinięta kocem i w rękawiczkach. Jakimś cudem Litza zdobyła gdzieś pianino. Stało ono w pokoju, który był połączeniem salonu z jadalnią, i właśnie tam Maria wykonywała swoje ćwiczenia głosowe. Mówiła już teraz o wiele lepiej po grecku, miała jednak amerykański akcent, silnie zakorzeniony na obszarach Nowego Jorku, gdzie się wychowała.

Kontakty z żeńską głową rodziny Dimitriadisów zostały raptownie zerwane, kiedy Litza, po kłótni o pieniądze, przestała się odzywać do swojej matki. Maria i Jackie były zdruzgotane; babcia stanowiła bowiem – wedle słów Jackie – "wyspę pełnego miłości spokoju i zdrowego rozsądku wśród niespokojnych fal wzbudzanych przez nienasyconą ambicję (...) matki".

Litza w dalszym ciągu oczerniała Georgiosa, obwiniając go o brak choćby najskromniejszych wygód, jakimi mogłaby się cieszyć rodzina. "Musisz chodzić do konserwatorium na piechotę – usłyszała raz Maria od matki – bo twój ojciec nie przysyła ci pieniędzy nawet na bilet autobusowy". Nigdy nie pokazywała Marii jego listów (zresztą coraz rzadszych), w których Georgios – jak sam później mówił – błagał je o powrót do domu. Ojciec Marii twierdził również, że posyłał rodzinie dolary – tyle, ile zdołał zaoszczędzić; nie było tego wiele, bo wciąż niedomagał i pracował tylko dorywczo.

Maria Callas w 1973 roku w wieku 50 lat (Fot. Bert Verhoeff, Anefo/Wikipedia Commons) , Maria Callas i włoski tenor Mirto Picchi w operze Cherubiniego - Medei. Mediolan, 1957 rok (Fot. Carlo Cisventi, Archivio Storico Ricordi/Wikipedia Commons)

Marii wydawało się, że matka może mieć rację i że ojciec od nich odszedł. To jednak nie zmniejszało jej tęsknoty za nim. Wspominała później, jak płakała w swoje czternaste urodziny, kiedy nie dostała od niego żadnych życzeń. Georgios utrzymywał, że to nieprawda: napisał przecież do niej list, do którego dołączył pięć dolarów. Być może przesyłka zaginęła gdzieś w drodze albo Litza wzięła pieniądze, a list wyrzuciła. Skutek jednak był taki, że Maria miała poczucie odrzucenia i jeszcze gorliwiej oddawała się pracy w konserwatorium. Spędzała też coraz więcej pozalekcyjnego czasu z madame Trivellą, która objęła ją osobistą opieką. Doprowadziło to do zgrzytów pomiędzy nauczycielką a Litzą.

Litza obawiała się, że traci kontrolę nad Marią, i zaczęła poświęcać więcej uwagi Jackie w nadziei, że to ona poprawi ich rozpaczliwą sytuację finansową. Wysoka, szczupła, atrakcyjna, utalentowana jako pianistka, Jackie – w przekonaniu matki – marnowała się w swojej obecnej pracy. Litza uważała, że starsza córka powinna wyjść za jakiegoś bogatego mężczyznę, a tym samym zapewnić również wyższy poziom życia jej i Marii.

W owym czasie Jackie spotykała się z Miltonem Embiricosem, ze znanej rodziny budowniczych statków. Milton, najstarszy z synów, pracował ciężko nad odbudowaniem rodzinnej fortuny, poważnie naruszonej podczas kryzysu początku lat trzydziestych; handlował nieruchomościami, a także zakupił łódź, kursującą wahadłowo między stałym lądem a wyspą Korfu. Litza wbiła sobie do głowy, że Milton rozwiąże ich problemy. Jackie miała mu powiedzieć, jak kiepsko stoją ich sprawy, i poprosić o pożyczkę.

Z płaczem odmówiła. W końcu znała Miltona od niedawna i nie była nawet pewna, czy go kocha. Poza tym istniała pewna bogata dziewczyna, której rodzina była w znacznie bliższych relacjach z rodziną Miltona; oczekiwano, że młody Embiricos pojmie za żonę właśnie ją. Litza nie dawała za wygraną. "Umrzemy z głodu! – krzyczała. – Potrzebujemy pieniędzy natychmiast". Jackie była bliska załamania. Dotąd zawsze spotykała się z Miltonem w mieście. Teraz Litza zażądała, by adorator przyszedł po Jackie do domu.

Maria Callas jako młoda dziewczyna miała wszystkie zalety prawdziwej śpiewaczki operowej: dobre wyczucie tonacji, otwartą, emocjonalną naturę oraz odpowiednie cechy fizyczne. Na zdjęciu artystka w wieku 36 lat podczas wizyty w Niderlandach (Fot. Agencja prasowa De Boer/Noord-Hollands Archief via Wikipedia Commons)

"Gdy tylko wszedł do tego pustego mieszkania [w którym panowało przenikliwe styczniowe zimno], uświadomił sobie całą skalę problemu" – pisała Jackie w swoim pamiętniku. Litza wyraźnie dała do zrozumienia, że jeśli Milton im pomoże, ona zgodzi się, żeby Jackie została jego kochanką. Dziewczyna była przerażona. Były łzy i wybuchy złości, ale w kilka dni później Litza doszła do porozumienia z Miltonem i zawarła z nim czysty, w jej mniemaniu, "układ".

"W ciągu paru dni – pisała Jackie – rzemieślnicy dostarczyli nowe meble, wynajęto służącą, zapełniono spiżarnię: wszystko na koszt Miltona Embiricosa. Maria miała głos; ja byłam towarem na wymianę". Wkrótce Jackie "weszła w świat Miltona (...) i zapoznała się z odpowiednimi regułami zachowania. Przede wszystkim nie mogła oczekiwać oficjalnych relacji z jego rodziną" ani pytać, "gdzie był, kiedy nie przebywali razem, o czym zresztą na ogół [jej] nie informował", nie mogła także "odwiedzać go w biurze ani myśleć o podjęciu pracy, która byłaby poniżająca w oczach mężczyzny z jego pozycją".

Zobacz wideo Ile kosztował najdroższy polski film? Ludzie do tej pory zastanawiają się, na co poszły te pieniądze

Dzięki niewielkiemu wsparciu finansowemu ze strony Miltona Jackie mogła na nowo podjąć studia pianistyczne, a jej matka snuła marzenia o tym, jak to pewnego dnia obie jej córki będą sławne, jedna jako diwa operowa, druga jako koncertująca pianistka. Najwyraźniej nie miała poczucia winy, że dosłownie sprzedała córkę, wpędzając ją w seksualny związek, który mógł napiętnować Jackie na całe życie. Kiedy po latach postawiono jej taki zarzut, odparła: "Bzdura. Jackie przepadała za Miltonem". Była to prawda, ale ten nieformalny układ na zawsze miał już zniweczyć szanse Jackie na to, że Milton ją poślubi.

Maria na razie nie wiedziała, jakie jest prawdziwe źródło nagłej poprawy ich sytuacji materialnej. W mieszkaniu przybyło mebli, u niej w pokoju zainstalowano ogrzewanie. Lokatorce wymówiono pokój, który zajęła teraz Jackie. Litza i córki miały służącą, mnóstwo jedzenia i dość pieniędzy na nowe ubrania, co w przypadku Marii – która wyrosła z wszystkich przywiezionych z Ameryki rzeczy – było szczególnie cenne.

Maria przypuszczała, że zmianę na lepsze zawdzięcza ojcu. Kiedy mniej więcej po roku poznała prawdę, była "chora ze wstydu", jak wspominała Jackie, "i nie patrzyła już na starszą siostrę z takim podziwem jak dawniej". Nie mogła też przebaczyć Litzy, jednak w tym czasie miała tak wiele powodów do wrogości wobec matki, że jej niegodziwość i rażąca zdrada wobec starszej córki zeszły na dalszy plan – aczkolwiek Maria miała później przyznać, że obawiała się, iż ją samą spotka podobny los, jeśli nie będzie zaspokajać matczynych ambicji.

Zawsze była łakomczuchem. Teraz, mając swobodny dostęp do pełnej spiżarni, nakładała sobie na talerz górę jedzenia, zamykała się w swoim pokoju i tam jadła i uczyła się, uczyła się i jadła – czasem przez całą noc, raz po raz chodząc po dokładki, podczas gdy Litza i Jackie spały. Nigdy nie spożywała posiłków z rodziną. Jedzenie stało się nagrodą, rekompensatą. W ciągu roku ogromnie utyła.

*Publikujemy fragment książki Anne Edwards "Maria Callas. Primadonna stulecia" w przekładzie Mieczysława Godynia, która ukaże się 12 lutego 2025 roku nakładem Wydawnictwa Znak.