Społeczeństwo
Małe psy także gryzą, niewiele jednak osób przejmuje się ich zachowaniem, nie wzbudzają także lęku. (Chebakalex7/Shutterstock)
Małe psy także gryzą, niewiele jednak osób przejmuje się ich zachowaniem, nie wzbudzają także lęku. (Chebakalex7/Shutterstock)

Siedmioosobowa, trzypokoleniowa rodzina spod Otwocka pod względem liczby pogryzień przez psy prawdopodobnie zawyża statystyki. Joanna ma 70 lat i na koncie aż dwa przypadki bycia pokąsaną. Jakub, jej 10-letni wnuk, został pogryziony najbardziej dotkliwie – miał zszywaną skórę na klatce piersiowej. Pies ugryzł w nogę także Witolda, męża Joanny, kiedy ten jechał na rowerze przez wieś, obok której mają działkę. 

Joannę po raz pierwszy ugryzł w udo owczarek niemiecki sąsiadów, gdy trzymając w dłoni kije do nordic walkingu, przez otwartą furtkę rozmawiała z sąsiadką. Drugi raz pies zaatakował ją w parku, kiedy szła alejką z dużym kwiatem w doniczce. Trzy razy dziabnął ją wtedy w pośladek airedale terrier, którego nawet nie zauważyła, bo leżał pod mijaną przez nią ławką.

Na Jakuba rzucił się duży mieszaniec na posesji, na której jego mama kupowała w wakacje miód od rolnika. Chłopiec znalazł się zbyt blisko kości, która była własnością zwierzęcia. 

Trudno powiedzieć, z iloma przypadkami pogryzień przez psy mamy w Polsce do czynienia. Izabela Nowatkowska, inspektor weterynaryjny ds. zdrowia i ochrony zwierząt z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Warszawie, wyjaśnia, że jeśli chodzi o jej jednostkę, to w roku 2020 przeprowadzono 285 obserwacji kotów i psów odpowiedzialnych za pokąsania, w roku 2021 – 274, a do końca czerwca 2022 roku – 175. – Należy zaznaczyć, że nie każda sprawa pokąsania jest zgłaszana do urzędu – podkreśla inspektor i dodaje, że w powiatowych inspektoratach nie są prowadzone statystyki dotyczące ras psów, okoliczności zdarzeń czy wieku i płci poszkodowanych.

Pogryzienia to nie tylko blizny na ciele, ale także głębokie rany na psychice i lęk przed psami. (luciezr/Shutterstock)

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) informuje lakonicznie o "dziesiątkach milionów pogryzień" na świecie, przy czym w większości państw nie są zbierane na ten temat dane ani – podobnie jak w Polsce – prowadzone statystyki. Bardziej szczegółowe badania wskazują, że średnio rocznie pogryzionych zostaje 13 na 10 tys. osób, a wpływ na wzrosty w statystykach ma zwiększająca się populacja psów w domach. W Wielkiej Brytanii na przykład w 2010 roku psów było 7,9 mln, osiem lat później już 9 mln.

Nie bez ostrzeżenia

Nie wnikając w konkretne przypadki z kroniki wypadków rodziny spod Otwocka, pies może ugryźć z wielu powodów. Zofia Zaniewska-Wojtków, trenerka psów, behawiorystka oraz wykładowczyni w Wojtków Szkolenia, zapewnia, że w 99 proc. przypadków, z którymi się spotkała, pogryzienia wynikały z lęku zwierzęcia. 

Pies dużo wcześniej wysyła sygnały świadczące o tym, że się niepokoi, że chciałby, żeby człowiek zwiększył dystans. Te komunikaty wysyła i swoim opiekunom, i osobie, która przekracza granice – mówi.

Psy czasami niepokoją się obiektami, które z naszej perspektywy są bezpieczne. Na przykład kije do nordic walkingu lub duża roślina w doniczce. – Psy gryzą także dlatego, że naruszamy ich granice. Wydaje nam się, że lubią być głaskane przez wszystkich. A czy nam się podoba, kiedy ktoś obcy nas dotyka? Nie wyciągajmy rąk do nie swoich psów – to jest dla nich trudne i nieprzyjemne, a dla nas groźne. Nie bójmy się jednak warczenia, ono jest niesłusznie demonizowane. To sygnał, którym pies prosi o więcej przestrzeni, a nie wyzwanie do pojedynku – mówi Zaniewska-Wojtków.

Nieruchomo utkowiony wzrok i uniesione wargi - ten pies wysyła jasny komunikat, który należy uszanować. (MVolodymyr/Shutterstock)

Anita Szkudlarek, behawiorystka, pracuje z ciężkimi przypadkami psów agresywnych, a jej największą miłością są rottweilery. Dodaje, że czasami psy w obliczu zagrożenia reagują nadmierną agresją, ponieważ właściciel nie panuje nad sytuacją – zamiast skupić się na psie podczas spaceru, maszeruje z nosem w telefonie komórkowym. – Pies uznaje, że musi sam pozarządzać, bierze sprawy w swoje łapy, a czasami i zęby.

Zdarzają się również ataki w obronie terytorium i bywa, że nie chodzi tylko o posesję, na której mieszka pies. – Psy miewają tak rozwinięty instynkt terytorialny, że mogą bronić innych miejsc – mój pies po dwóch dniach wakacji bronił pokoju hotelowego – dodaje Szkudlarek. – To naturalne zachowanie, zwłaszcza ras wyhodowanych w takim celu.

Nie możemy oczekiwać, że rottweiler będzie wesoło merdającym psiakiem, kiedy ktoś wchodzi na jego teren, szczególnie podczas nieobecności właścicieli. Szeroko pojęte poczucie odpowiedzialności właściciela jest tu kluczowe. Bez tego mamy w zasadzie gotowy przepis na katastrofę – dodaje.

Jak wyjaśnia ekspertka, za agresję mogą też odpowiadać problemy zdrowotne zwierzęcia: zmiany hormonalne (na przykład niedoczynność tarczycy), zmiany neurologiczne, częste u psich seniorów, a także urazy powodujące cierpienie. – Zdarza się, że ból wzmaga lęk u psa, a w konsekwencji agresję – mówi ekspertka i zaleca wizyty u weterynarza oraz badania profilaktyczne.

Psy strużujące mają silny instynkt terytorialny. Zaatakują, kiedy wejdzie się na ich posesję. (Jan Mlkvy/Shutterstock)

Zaatakować może także pies źle traktowany. Oprawcę, ale nie tylko. – Znałam psa złamanego psychicznie przez właściciela, szkolonego metodami silnie awersyjnymi, czyli korygującymi zachowanie poprzez stosowanie kar. Przywoływany pies przychodził na komendę, ale na ugiętych nogach, sikając ze strachu. Pozornie był świetnie wyszkolony. Raz, kiedy pana nie było, dał upust frustracji i dotkliwie pogryzł partnerkę mężczyzny, gdy ta podobnymi metodami próbowała wyegzekwować posłuszeństwo. Metody silnie awersyjne mogą przyczyniać się do wzmożenia zachowań agresywnych w stosunku do otoczenia – mówi Szkudlarek.

Dla psa lider to nie osoba despotyczna, agresywna, próbująca zastraszyć, zdominować zwierzę. Lider to ktoś, kto potrafi motywować, wyznacza, ale też szanuje granice psa, ktoś, komu można ufać. Ktoś, kto z empatią i ze zrozumieniem psiej psychiki potrafi zarządzać środowiskiem zwierzęcia bez szkody dla niego. Ale na bycie liderem trzeba sobie zapracować w oczach psa – mówi Anita Szkudlarek.

W domowym zaciszu 

Zgodnie z różnymi danymi za 77–89,9 proc. pogryzień dzieci nie stoją wcale bezpańskie psy terroryzujące okolicę czy cieszące się złą sławą pitbule, ale psy rodzinne czy te doskonale znane – przyjaciół, sąsiadów – w tym także labradory i mieszańce. 

W Polsce też można przeczytać o tragicznych historiach, takich jak ta Gracjana – chłopca, który bawił się w swoim ogrodzie, gdy na posesję wtargnął owczarek niemiecki, notorycznie uciekający właścicielom, i ogryzł mu rękę do kości, czy Katarzyny, która po pogryzieniu przez obce psy panicznie bała się także własnych i musiała je oddać. 

Równocześnie wystarczy wejść na Instagram, żeby trafić na rolki filmików z wyzwaniami, które swoim psom fundują właściciele, na przykład: "Szczeknij na swojego psa i poczekaj na jego reakcję". Są też filmiki z niemowlakami wchodzącymi psu na posłanie czy grzebiącymi w psiej misce albo rozbawionych opiekunów prowokujących ataki swoich małych psów. 

Dzieci przekraczają granice psów, a rodzice na to niestety dają przyzwolenie. (UvGroup/Shutterstock) , Psu nie wolno przeszkadzać w jedzeniu, w spaniu i w zabawie ulubioną kością czy piłeczka. (antoniodiaz/Shutterstock) , Pies nie jest zabawką - w reakcji na dyskomfort, zwierzę może ugryźć. (Africa Studio/Shutterstock)

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>

Małe dzieci przeważnie bywają pogryzione w okolicy głowy – na twarzy i karku. Ludzie, a zwłaszcza dzieci, wyrażają uczucia przez dotyk, przytulenie, całowanie, uścisk. Takie zachowanie może być dla psa niezrozumiałe, mało komfortowe, może pobudzić psa lub przestraszyć. Nie zostawiajmy dziecka z psem bez nadzoru osoby dorosłej. Robiąc inaczej, musimy się liczyć z ewentualnymi konsekwencjami – mówi Anita Szkudlarek.

Źle interpretujemy zachowania psów, co sprawia, że nie reagujemy na nie odpowiednio. Ziewanie, lizanie warg, lizanie weterynarza po twarzy nie muszą zawsze oznaczać znudzenia, głodu, sympatii. Mogą być oznakami stresu, strachu. Każde zachowanie psa należy rozpatrywać w kontekście danej sytuacji, zwracać też uwagę na postawę ciała psa, jego ogon, uszy, łapy. 

Kiedy więc następnym razem przeczytamy sensacyjny nagłówek o psie, który pogryzł dziecko, spróbujmy rozłożyć na czynniki pierwsze ten nieszczęśliwy wypadek. I dostrzec zachowanie, które "uruchomiło zapłon" w zwierzęciu. A potem zrobić rachunek własnego sumienia i wyciągnąć z niego lekcję.

Pierwsza lekcja – pies nie na nasze możliwości

Anita Szkudlarek widzi, że psy często bywają zachcianką i kaprysem; mało kto przy wyborze pupila zadaje sobie pytanie o potrzeby danej rasy. Ważniejsza jest czasowa fascynacja, popularność wynikająca z wyboru celebrytów. Albo siła filmików na YouTubie czy Instagramie. I podaje przykład: – Niepokojącym zjawiskiem jest wejście w modę owczarków belgijskich – malinois. To inteligentne, aktywne, mocne psy, w większości wymagające ogromnego zaangażowania ze strony opiekuna. Wykorzystywane są w sporcie, w ratownictwie, w policji, wojsku.

Do behawiorystki trafił pan ze szczeniakiem tej rasy. – W młodym psie widać było ogromny potencjał na wspaniałego kompana – konkretnego, silnego. I potrzebującego zajęcia. A pan był typem flegmatyka. Zapytałam, co spowodowało, że wybrał tę rasę. Odpowiedział, że filmiki na YouTube z malinois pracującymi dla wojska, skaczącymi po ścianach. I on sobie wymyślił, że też tak będzie szkolił psa, ale okazało się, że nie ma tyle siły i czasu. Pies siedział po dziewięć godzin sam w domu, po powrocie z pracy opiekun był tak zmęczony, że wszystko, co mógł zaoferować psu, to półgodzinny spacer. Psychologicznie zaniedbane malinois same będą sobie szukały zajęcia. Są wysoko skoczne, z łatwością sforsują ogrodzenie, będą biegać poza posesją, a z czasem mogą stać się postrachem okolicy. Nieodpowiednio traktowane psy mogą w przyszłości być jak odbezpieczona broń w rękach lekkomyślnego człowieka – podkreśla Szkudlarek.

Obawia się, że wkrótce kolejna wspaniała rasa zyska złą opinię, tak jak stało się to w przypadku rottweilerów.

Ta rasa wymaga od właściciela pracy z psem i spacerów pełnych wyzwań i zadań, które pozwolą zwieręciu zaspokoić jego potrzeby. (OlgaOvcharenko/Shutterstock) , Owczarek belgijski to pies piekny, ale i bardzo wymagający. (Melounix/Shutterstock)

Skalę niedopasowania potwierdzają badania: 53 proc. psów rasowych opiekunowie nie zapewniają takiej opieki, jaka byłaby dla nich najlepsza, biorąc pod uwagę wymagania danej rasy.

A co, jeśli mamy mieszańca lub kundelka? – Każdy pies, rasowy czy nie, ma swoje potrzeby. W ich zaspokajaniu bierzemy pod uwagę wiek, temperament i stan zdrowia zwierzęcia. W przypadku nie tylko psów, ale i kotów (oraz innych zwierząt domowych) obowiązuje uniwersalna zasada "pięciu wolności", które trzeba zwierzętom zapewniać: od głodu i pragnienia, od dyskomfortu, od bólu, urazów i chorób, od strachu i wolność ekspresji normalnych zachowań. W przypadku adopcji należy dowiedzieć się jak najwięcej o psie, żeby nie przygarniać aktywnego, jeżeli wolimy spokojne życie w domowym zaciszu. I zawsze pamiętać, że psy nie powinny się nudzić, ale również nie mogą być przebodźcowane – wyjaśnia Szkudlarek.

Lekcja druga – małe, sfrustrowane psy też gryzą

Pico i Tajga to koledzy z tej samej ulicy. Pico jest nieco wyrośniętym yorkshire terrierem, a Tajga suką mieszańcem w typie małego amstaffa. Niewielki Pico nie chodzi na smyczy, zdarza mu się podbiegać do innych psów i po wstępnym obwąchaniu rzucać się na nie. Ma także na koncie kłapniecie zębami na przedszkolaka, który z piskiem do niego podbiegł. Tajga – choć zachowuje się wzorowo i zawsze chodzi na smyczy – jest ofiarą stereotypowego postrzegania przez pryzmat groźnego wyglądu. Na widok tej suki ludzie w popłochu zabierają swoje psy, a właściciel nieraz usłyszał komentarz, że to przedstawicielka agresywnej rasy i gdzie tak w ogóle ma kaganiec. 

Gdyby Tajga capnęła przedszkolaka lub atakowała inne psy, biegając luzem, jej pan już dawno miałby na głowie dzielnicowego. Ale nie pan od yorkshire terriera Pico. Pico nie ma złej reputacji i nikt nie traktuje go poważnie. 

Anita Szkudlarek potwierdza, że małe pieski to duży problem, bo są kompletnie niezrozumiane przez społeczeństwo. – Do niewielkich psów przyklejana jest łatka "rozszczekanego wariata". Opiekun takiego psa rzadko zwraca się do specjalisty, bo przecież w razie kłopotów łatwo go złapać na ręce, a szkoda społeczna będzie niewielka – opowiada Szkudlarek. – Wzruszam się, kiedy przychodzą do mnie ludzie z maleńkimi pieskami i obserwują, jakie one robią postępy: wyciszają się, przestają nadmiernie szczekać.

W przypadku psów, karać powinno się za postępki, a nie za wygląd. I nie psy, ale właścicieli. (Day Of Victory Studio/Shutterstock)

Zofia Zaniewska-Wojtków nie ma wątpliwości, że szybciej zaczynamy pracować z dużym, agresywnym psem, bo się go boimy, a agresywne zachowanie małych psów jest bagatelizowane. – Ich komunikaty nie są szanowane. Warczenie i kłapanie zębami chihuahua powinniśmy traktować z taką samą powagą jak dobermana – dodaje.

Tym bardziej że – przypominamy – za nawet 89,9 proc. pogryzień dzieci stoją psy rodzinne. 

Zawsze z tyłu głowy warto mieć słowa z książki "Oczami psa" Alexandry Horovitz: "Trzeba pamiętać o nieprzewidywalnej, dzikiej stronie psów. Gatunek ten był hodowany przez tysiąclecia, ale wcześniej przez miliony lat ewoluował bez naszego udziału. Są to drapieżniki. Ich szczęki są mocne, zęby przystosowane do rozrywania ofiary. Zwykły działać bez dłuższego zastanowienia. Mają instynkt obrony – siebie, swoich rodzin, swojego terenu – a my nie zawsze potrafimy przewidzieć, jaki bodziec wyzwoli ten instynkt. Nie przystosowują się też automatycznie do zasad życia wśród ludzi w cywilizowanym świecie".

Z tego powodu właściciel Tajgi wziął sobie głęboko do serca słowa behawiorysty, z którym kiedyś rozmawiał – że emocje psa są jak mleko w rondlu na gazie. Musimy je kontrolować, żeby nie wykipiały.

Pies pod specjalnym nadzorem

W Polsce obowiązuje urzędowy wykaz ras psów uznawanych za agresywne. Listę wprowadzono w 1997 roku, a trafiły na nią: amerykański pitbulterier, pies z Majorki, buldog amerykański, dog argentyński, pies kanaryjski, tosa inu, rottweiler, akbash dog, anatolian karabash, moskiewski stróżujący, owczarek kaukaski. Prowadzenie hodowli lub posiadanie psów tych ras wymaga pozwolenia wójta, burmistrza lub prezydenta.

Z badań nie wynika, że za pogryzieniami stoją zwykle konkretne rasy – pomimo powszechnego przekonania oraz sugerujących tę zależność przepisów prawnych. Jak wyjaśnia Anita Szkudlarek, dla ogółu sprawa jest prosta. – Pies pogryzł, bo jest agresywny. Błąd! Dla specjalisty twierdzenie, że pies jest agresywny, nie jest diagnozą. Agresja jest jedynie oznaką czegoś, co znajduje się u jej podstaw. Aby odpowiednio zareagować na pojawiający się problem, trzeba prawidłowo go ocenić, doszukać się przyczyny danego zachowania i zrobić wszystko, aby nigdy się nie powtórzyło.

Szkudlarek jest przeciwna tworzeniu list ras niebezpiecznych. – Nie wnoszą one nic, co mogłoby zapobiegać pogryzieniom, a budują ogromne uprzedzenia do ujętych na nich ras. Każdy pies może ugryźć. Czy to kundel, czy pies rasowy, czy mieszaniec – podkreśla behawiorystka.

Zofia Zaniewska-Wojtków dodaje, że pies puszczony luzem powinien być odwoływalny. – Bez względu na to, czy zobaczy zająca, ptaka, czy dziecko. Jeżeli nie reaguje na przywołanie, to znaczy, że opiekun nie jest w stanie kontrolować psa, a tym samym zapewnić bezpieczeństwa otoczeniu.
Warto poznać sposób, w jaki psy się komunikują z ludźmi - czytając książki napisane przez ekspertów. (Ksenia Raykova/Shutterstock)

W Albercie w Kanadzie, zamiast tworzyć listy niebezpiecznych ras, stworzono The Calgary Model. Zgodnie z nim wszystkie psy są zarejestrowane, zachipowane i traktowane na starcie tak samo, a stawia się na prewencję: edukuje mieszkańców, w tym dzieci, jak prawidłowo postępować z psami. Model ten piętnuje konkretne zachowania, a właściciele, którzy dopuścili do wybryków swoich psów, odsyłani są na obowiązkowe szkolenia, dostają także wysokie mandaty. Zdaniem twórcy tego modelu Billa Bruce’a problemem w przypadku pogryzień nie są psy, tylko ludzie.

Weekend może być codziennie - najlepsze reportaże, rozmowy, inspiracje>>

Jak uniknąć pogryzień? 

Najczęstszymi ofiarami pogryzień są dzieci, ale śmiało możemy powiedzieć, że ofiarami pośrednimi są też psy, gdyż często zostają sprowokowane i ponoszą tego różne konsekwencje – mówi Anita Szkudlarek. 

Dzieci przekraczają granice psów, a rodzice na to pozwalają – dodaje Zaniewska-Wojtków. – Kiedy pies nie może liczyć na wsparcie opiekuna – dorosłej osoby – to sam zaczyna się bronić, wysyłając różne sygnały. Mój pies, gdy dzieci mu przeszkadzają, zazwyczaj na mnie patrzy z prośbą o pomoc. Jeżeli nie zauważę jego spojrzenia, to zaczyna warczeć. Uczmy dzieci reagować na sygnały wysyłane przez psy. Ważne, aby wiedziały, że warczenie oznacza, że powinny się oddalić od psa. 

Zobacz wideo Ratuje mikropsy. "Bierzemy te, które sobie nie radzą"

Jeżeli pies przejawia zachowania agresywne, poza smyczą powinien mieć kaganiec. Otwierasz bramę, wyjeżdżając z posesji, sprawdź, czy pies jest zabezpieczony, aby nie wybiegł na ulicę i nie pogryzł przechodzącej akurat osoby w obronie swojego terytorium – radzi Szkudlarek.

Anita Szkudlarek pracuje z dużymi psami - jedną z jej ulubionych ras są rottweilery (Archiwum prywatne) , Zofia Zaniewska-Wojtków dba o to, żeby jej dzieci przestrzegały granic stawianych przez rodzinnego psa. (Borys Synak)

Wiemy, że każdy pies może ugryźć. Wiemy, w jakich okolicznościach może do tego dojść. Rozumiemy, że każdy przypadek ataku należy traktować indywidualnie. I że za zwierzę zawsze odpowiedzialny jest człowiek. Korzystajmy z tej wiedzy, bo sprawa jest poważna, a lekkomyślność może skończyć się wielką tragedią ludzką, ciałem okaleczonym na zawsze, głębokimi bliznami, także na psychice, a w przypadku psa – schroniskiem lub eutanazją.

Ola Długołęcka. Redaktorka o zróżnicowanych zainteresowaniach tematycznych. Ciekawią ją relacje między ludźmi, a zwłaszcza różnice międzypokoleniowe, lubi pisać o trendach, modach i zjawiskach. Kolekcjonuje zasłyszane historie i toczy boje podczas autoryzacji wypowiedzi, kiedy rozmówcy chcą "wygładzać" swoje najbardziej wyraziste opinie.

Jak zminimalizować ryzyko pogryzienia

- Nie podchodzić do obcego psa i nie głaskać go, jeśli w pobliżu nie ma właściciela. - Nie zbliżać się do suki z młodymi. - Nie zabierać psu przedmiotu, którym się bawi. - Nie podchodzić do psa, który je. - Nie karmić nieznanego psa. - Nie podchodzić do psa przywiązanego, znajdującego się w klatce lub za ogrodzeniem. - Jeśli pies jest agresywny, spróbujmy zachować zimną krew i nie wykonywać gwałtownych ruchów, ponieważ zwierzę może to uznać za zagrożenie. - Należy unikać wzroku psa, gdyż może potraktować to jako wyzwanie. - Wycofać się spokojnie, nie uciekać, ponieważ budzi to w zwierzęciu instynkt łowiecki, co zwiększa ryzyko - pogryzienia. - Nie należy pozostawiać psa i dziecka razem bez opieki dorosłych.

Dowiedz się więcej