Społeczeństwo
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas 61. posiedzenia Sejmu IX kadencji (Macierewicz miał sfałszować raport swojej podkomisji smoleńskiej). Warszawa, 14 września 2022 r. (Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl)
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas 61. posiedzenia Sejmu IX kadencji (Macierewicz miał sfałszować raport swojej podkomisji smoleńskiej). Warszawa, 14 września 2022 r. (Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl)

Zacznę ekstrawagancko od przypomnienia faktów, zwłaszcza że w dalszym ciągu pojawiać się będą głównie opinie, (nad)interpretacje i manipulacje. A fakty są następujące: w grudniu przeprowadziłem kilkanaście rozmów zarówno z wyborcami Pis-u, jak i z wyborcami opozycji (tzw. anty-PiS). Wszystkim zadałem mniej więcej te same pytania, m.in.: na kogo głosujecie i dlaczego tak; co, jeśli wygrają wasi polityczni przeciwnicy; czy możecie powiedzieć coś miłego na temat drużyny przeciwnej (tj. odpowiednio na temat Tuska/opozycji lub Kaczyńskiego/PiS-u); jak odczuwacie drożyznę i kogo o nią obwiniacie; które media cenicie, a które uważacie za propagandę etc. Z ostatecznym efektem rozmów można się zapoznać TUTAJ i TUTAJ. Tyle fakty, przejdźmy do reakcji.

Wyznania wyborców opozycji, czyli V kolumna z ulicy Czerskiej

Obszerną „analizę" moich rozmów z wyborcami opozycji wypuścił portal braci Karnowskich, czyli wPolityce.pl. Słowo analiza daję w cudzysłów, bo tekst składa się głównie z cytatów. Tu autorowi i redaktorom serwisu należą się oczywiście szczere podziękowania. Gorzej z odautorskimi didaskaliami, czyli wszystkim, co znalazło się pomiędzy wypisami z mojego tekstu. Zresztą nawet z wyborem samych cytatów jest kłopot, ale o tym później.

Błędy merytoryczne zaczynają się już w tytule omówienia. Brzmi on następująco: „Oni pójdą na wybory... "GW" totalnie obnaża elektorat opozycji - myślą kalkami z TVN, są pełni nienawiści". Mylenie Gazeta.pl z „Gazetą Wyborczą" jest praktyką dość częstą, choć (może nieco na wyrost) wydaje się, że przynajmniej od innych dziennikarzy można wymagać jakiegoś rozeznania w sprawie. I tak dobrze, że Markowi Pyzie, autorowi omówienia, nie pomyliła się Gazeta.pl z „Gazetą Polską" - nazwy przecież nawet bardziej podobne! A z ewentualnym argumentem „Ale to przecież ten sam właściciel!" przyjdźcie do mnie dopiero po tym, gdy uznacie, że „Fakt", Onet.pl, „Newsweek" i „Przegląd Sportowy" (wszystkie należące do Ringier Axel Springer Polska) to jedno i to samo medium.

(Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl)

Pyza pisze, że sam ma lepsze zdanie o elektoracie anty-PiS (ode mnie? od „Wyborczej"?), ale obraz, jaki wyłania się z – i znowu, idziemy w zaparte - „wielkiej publikacji gazety Michnika", nie daje mu spokoju. I tu Pyza stawia poważne pytanie, jedno z tych naprawdę fundamentalnych: „Czyżby red. Grzegorz Wysocki, który przygotował tę publikację, był pisowską V kolumną przy Czerskiej?". Odpowiadam: „jak najbardziej". W portfelu tuż przy agorowej legitymacji prasowej noszę zawsze legitymację partyjną wystawioną na Nowogrodzkiej, z podpisem samego Prezesa.

Wszystkie manipulacje i przeoczenia redaktora Pyzy

W logice Pyzy oraz (szerzej) mediów takich jak wPolityce.pl nie ma po prostu miejsca na teksty dziennikarskie, które wykraczałyby poza wąskie tożsamościowe i/lub partyjne ramy. Dziennikarz Agory? Jasna sprawa: zawsze z pogardą opisze wyborców PiS-u, zawsze z miłością pochyli się nad wyborcami opozycji. To dlatego Pyza doznał takiego szoku przy zderzeniu się z moim tekstem. I własne wstrząśnienie czytelnicze oczywiście projektuje na mnie: „Wątpię, by [Wysocki] był zadowolony z tego, co usłyszał [od wyborców opozycji]". Otóż bardzo jestem zadowolony. Ja pytałem, moi rozmówcy odpowiadali tak, jak uznawali za słuszne, a następnie – doprawdy szokujące! - ich odpowiedzi trafiały do tekstu. Powiem więcej, gdyby moi rozmówcy mówili mi np., że mają już dość opozycji i zaczynają się wahać, czy nie pójść w 2023 roku głosować za PiS-em, to, owszem, byłbym nieco takimi wyznaniami zaskoczony, ale i one trafiłyby do tekstu.

A czy ten obraz wyborców opozycji wyłaniający się z mojego reportażu rzeczywiście jest tak jednoznacznie zły? Cóż, kwestia gustu, interpretacji i poglądów czytelnika. Ale biorąc pod uwagę kompilację cytatów Pyzy – na pewno.

Po pierwsze, z dziewięciorga różnych wyborców PiS-u (mieszkańcy miast i wiosek z różnych stron Polski, wykształceni i nie, głosujący na różne partie etc.) Pyza konstruuje w swojej głowie jednego „wyborcę opozycji". I to zapijaczonego, sięgającego po alkohol częściej niż stereotypowy „Polak cebulak" żyjący za 500+. Skąd to Pyza wziął? Otóż z żartu (!) urzędniczki, która powiedziała, że musi sobie nalać kieliszek wina, jeśli naprawdę domagam się od niej pochwalenia za coś PiS-u/Kaczyńskiego.

Po drugie, Pyza przekręca, zmyśla i manipuluje. Pisze np.: „Jak myślą antypisowcy? Przede wszystkim nie potrzebują żadnego programu", a kawałek dalej... sam cytuje następującą wypowiedź nauczycielki z mojego tekstu: „W ostatnich latach wybierałam PO. Głosować będę na Koalicję Obywatelską, choć mam obawy, czy opozycja przygotuje jakiś program". „Umyka" Pyzie również np. taka wypowiedź byłego wojskowego: „Gdyby zamiast Tuska rządził Trzaskowski, tobym chętniej głosował na PO. Tusk mówi dobrze, ale trochę się już przejadł, przydałaby się zmiana". Inny przykład manipulacji Pyzy: „Wojna. Co o niej wie wyborca opozycji? Jest nią zmęczony". Jeśli już uogólniać, to jest nią przerażony, ale rozmówcy mówią na ten temat dużo obszerniej i w bardziej złożony sposób.

Po trzecie wreszcie, choć Pyza cytuje z mojego tekstu gęsto i obszernie, dziwnym trafem pomija wszystkie wypowiedzi wyborców, które nie pasują do jego grubo ciosanych tez i rojeń. Pisze: „Większość jednak nie miałaby chyba nic przeciwko obcięciu transferów socjalnych. Donald Tusk może to śmiało ogłaszać. Jego wyznawcy to poprą". Czy aby na pewno? Pyza podaje dowody z mojego tekstu. Ale zupełnie pomija wypowiedzi takie, jak ta Wojskowego: „500 plus powinno zostać, bardzo dobra sprawa". Albo graficzka: „PiS [w 2015 roku] przygotowało świetną ofertę (500 plus), którą kupiło wyborców, skorzystały na tym miliony ludzi. Obiecali też obniżenie wieku emerytalnego, kolejna kluczowa obietnica, wynikająca nie z badania pism, ale z badań ludzi". Z jakiegoś powodu w omówieniu Pyzy nie ma prawie żadnych wypowiedzi graficzki i copywritera, którzy w reportażu punktowali PiS mniej emocjonalnie, za to bardzo konkretnie i dotkliwie.

Przykłady nadinterpretacji, przekłamań i „przeoczeń" Pyzy można mnożyć, a już takich fragmentów, jak jego absurdalna i pogardliwa dygresja na temat Kaszub/Kaszubów, w ogóle nie warto komentować: „Polska z kupą szmalu i niezłą gospodarką w 2015 r., a Polska w ruinie w 2022 r.? Takie postrzeganie można zrozumieć, jeśli przypomnimy sobie, że red. Wysocki na dziewięciu losowych wyborców opozycji trzech znalazł na Kaszubach".

(Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)

Wymyślone kioskarki, wojskowi i nauczycielki...

I jeszcze przemilczenie być może najbardziej znaczące: Pyza oczywiście ani słowem nie wspomina o tym, że napisałem drugi tekst, poświęcony wyborcom PiS-u, w którym ci odpowiadają na te same pytania. Jasne, że sięgnięcie do drugiego zestawu rozmów mogłoby nieco naruszyć chybotliwą konstrukcję, w której to wyłącznie wyborców opozycji ustawia się w roli bezrefleksyjnych i przepełnionych agresją głupców. Podobnie zrobiło wielu innych komentujących, zwłaszcza z prawej strony. Przykładem choćby tweet Rafała Ziemkiewicza: „Ciekawe, ale dojmująco smutne. Patologiczna nienawiść, kompletny mętlik w głowach – autoportret „nowych mieszczan" wyhodowanych przez propagandę lewicowo-liberalnych „elit" III RP". Panie Rafale, dziękuję za polecanie i treściwe zrecenzowanie tekstu, ale czy doczekamy się analogicznego podsumowania rozmów z wyborcami PiS-u? Byłbym zobowiązany!

Zarówno w „dyskusji" pod tweetem Ziemkiewicza, jak i, niestety, w komentarzach pod samym tekstem na Gazeta.pl stosunkowo często przewijał się zarzut, że moi antypisowscy bohaterowie i ich wypowiedzi zostali wyssani z palca.

Parę przykładów: „Tekst to beletrystyczna projekcja poglądów autora, który wymyślił światłych, mądrych, wykonujących prestiżowe zawody, którzy są antypisowi"; „Aleście powymyślali te kioskarki..."; „Ogarnij się, autorze. Nawciskałeś kitu nie ruszając doopy z mieszkania. Ja rozmawiam z podobnymi (profesje) ludźmi i mówią zupełnie inaczej. Przeginasz np. robiąc z kioskarki osobę po politykoznawstwie. Redakcjo, nie rób nas, czytelników, w konia".

Co ciekawe, dużo rzadziej (prawie wcale) tego rodzaju zarzuty pojawiały się pod reportażem o wyborcach PiS-u. Jest to o tyle zabawne, że właśnie w tekście o wyborcach opozycji większość wypowiedzi została AUTORYZOWANA i potwierdzona na piśmie. Wyborcy PiS-u generalnie się autoryzacji nie domagali, choć tu stykałem się raczej z problemami odmiennej natury. Przykładem (nieżyjący już) wuj, który we wcześniejszych (publikowanych na łamach „GW") odsłonach cyklu wręcz domagał się ode mnie występowania pod imieniem i nazwiskiem, pomimo regularnych wycieczek antysemickich w jego wypowiedziach („Nie wstydzę się swoich poglądów!" - krzyczał na mnie). Spora część wyborców opozycji też była skłonna występować w tekście jawnie, pod nazwiskiem. Z kilku względów (wypowiedzi niecenzuralne, większy komfort „zeznających" bohaterów, a przede wszystkim zanonimizowanie wszystkich wyborców PiS-u) uznałem, że zastosuję tu rozwiązanie analogiczne jak w cyklu rozmów z „kaszubskimi wujami".

Zachwyt i fascynacja „pisowskim wujem"

A skoro już tak sobie nieprzyzwoicie symetryzujemy, muszę wspomnieć jeszcze o tym, że tak jak publicystom prawym i sprawiedliwym (Pyza, Ziemkiewicz) spodobał się obraz wyborców opozycji, tak część dziennikarzy antypisowskich ma z kolei od dawna problem z cyklem rozmów z wyborcami PiS-u. Najlepszym przykładem Mariusz Janicki, wicenaczelny „Polityki" (redaktor Pyza zapewne myli ten tytuł z portalem wPolityce.pl), który już parę razy na łamach tygodnika protestował przeciwko tekstom (wtedy jeszcze publikowanym w „GW") i zarzucał mi, że są one „mieszaniną podziwu, fascynacji, przekonania o jakichś wyższych, niedostępnych dla tzw. elity racjach wujków i krewnych […] Wzrusza prostota ich motywacji, szczerość poglądów, religijność".

Niestety, redaktor Janicki – podobnie jak Pyza – lubi nadinterpretować, przekręcać, wyobrażać sobie i dopowiadać na wyrost. Chętnie dowiedziałbym się na przykład, gdzie konkretnie Janicki dostrzega mój podziw, fascynację i przekonanie o wyższych racjach pisowskich wujów i innych krewnych głosujących na PiS? Gdzie widzi - to zarzut z innego tekstu w „Polityce" - że wujowie mi imponują i czym konkretnie? Janicki pisze: "Ich [pisowskich wujów] życie wydaje się jakoś godniejsze i bliższe rzeczywistości - tak wynika z autorskiego opisu". Zgoda, o ile jako autora rozumiemy tutaj Janickiego. I z naciskiem na "wydaje się". Są to sformułowania tym bardziej ryzykowne, że prawie wszystkie odsłony cyklu rozmów z wyborcami PiS-u składają się z... samych wypowiedzi wyborców PiS-u. Odautorski opis to kilka zdań przypomnienia reguł gry i przedstawienie osób dramatu, tj. rozmówców.

Spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z wyborcami w Grójcu, mazowieckim bastionie PiS (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl)

Jeżeli Janicki dostrzega mój zachwyt, podziw, fascynację i nie wiadomo jaką jeszcze podnietę w samym tylko fakcie zaistnienia ROZMOWY, zadawania pytań, wysłuchiwania odpowiedzi, tj. traktowaniu jak człowieka i nielekceważeniu kogoś, z kim się nie zgadzamy, kto myśli, wierzy i głosuje inaczej, to jest to przede wszystkim problem samego Janickiego. A właściwie nie tylko, bo przecież rzecz dotyczy chociażby tego, jak definiujemy klasyczny wywiad/reportaż, oraz – last but not least – fundamentalnego sporu politycznego. Janicki nazywa mnie i mój cykl rozmów "kwintesencją opisywanego zjawiska" (sic!), ale nie rozumie, że to m.in. on i jego publicystyka jest kwintesencją innego, a rzadziej (po stronie liberalnej) opisywanego zjawiska pt. „Od siedmiu lat pojąć nie potrafimy, dlaczego PiS wygrał i ciągle rządzi".

I tak jak wyżej zachęcałem redaktorów Pyzę i Ziemkiewicza do lektury rozmów z wyborcami PiS-u, tak na sam koniec wyrażam nadzieję, że i redaktor Janicki sięgnie nie tylko do najnowszej odsłony „ulubionego" cyklu podnoszącego mu ciśnienie, ale także do zbioru rozmów z wyborcami opozycji. Czy redaktor Janicki i tym razem przeżyje szok? Czy dostrzeże mój podziw, a może – dla odmiany – nienawiść wobec wyborców PO, Hołowni i Lewicy? Czekam niecierpliwie na relację z lektury. Na wymienienie nazwiska autora smaganych tekstów oczywiście tradycyjnie nie mam co liczyć, ale proszę choć pamiętać, że teraz nie jestem już „jednym z dziennikarzy Gazety Wyborczej", tylko Gazeta.pl! Błędom a la redaktor Pyza mówimy zdecydowane NIE.

Grzegorz Wysocki. Od grudnia 2022 w Gazeta.pl. Wcześniej m.in. dziennikarz i publicysta "Gazety Wyborczej", szef WP Opinie, wydawca strony głównej WP, redaktor WP Książki, felietonista "Dwutygodnika" i krytyk literacki. Autor wielu wywiadów (m.in. Makłowicz, Chwin, Wałęsa, Palikot, Urban, Spurek, Gretkowska, Twardoch, Nergal), cyklu rozmów z wyborcami PiS-u czy pisanego od początku pandemii "Dziennika czasów zarazy". Dwukrotnie nominowany, laureat Grand Pressa za Wywiad w 2022. Prezes klubu szpetnej książki Blade Kruki (IG: bladekruki). Nałogowo czyta papierowe książki i gazety oraz ogląda seriale. Urodzony i wychowany na Kaszubach, wykształcony w Krakowie, zamieszkały w Warszawie. Profil na FB: https://www.facebook.com/grzes.wysocki/