Społeczeństwo
Premier Donald Tusk na Wigilii w Stowarzyszeniu Siemacha (fot. Jakub Ociepa / Agencja Wyborcza.pl)
Premier Donald Tusk na Wigilii w Stowarzyszeniu Siemacha (fot. Jakub Ociepa / Agencja Wyborcza.pl)

Na marginesie wyczerpujących i wielowątkowych rozmów z wyborcami PiS-u (czytaj: "Za PiS mogę nawet oddać życie!". Odwiedzam wujów i ciotki z PiS-u) oraz z wyborcami opozycji (premiera tekstu na łamach Gazeta.pl tuż po świętach), specjalnie dla czytelników Gazeta.pl przygotowałem coś w rodzaju świątecznego dodatku. Bohaterowie obu tekstów występują tu razem i dzielnie próbują stawić czoła nie byle jakiemu wyzwaniu: złóż życzenia swoim politycznym przeciwnikom! Nie wszystkim się ta sztuka udała, niektórzy bronili się przed tym zadaniem rękami i nogami, ale na pewno warto było przeprowadzić takie ćwiczenia z wyobraźni czy – jak kto woli – krótki kurs filozofii dialogu z przedstawicielami zwaśnionych nadwiślańskich plemion. Kto dzięki przedwigilijnemu klimatowi przemówił do swoich oponentów ludzkim głosem, a kto jeszcze żarliwiej umocnił się na swoich pozycjach?  

O życzenia, podziały czy wspólną wigilię pytam m.in. mojego tatę, jego braci pracujących na kolei, gminną agronomkę, krakowskiego antykwariusza, parę emerytów z Podhala czy 82-letniego profesora spod Torunia (wszyscy za PiS-em) oraz informatyka, kioskarkę, graficzkę, copywritera, pszczelarza, emerytowanego wojskowego, emerytowaną nauczycielkę, urzędniczkę z Krakowa i jej męża, radcę prawnego (wszyscy anty-PiS, za PO, Hołownią lub Lewicą). Obszerniejsze charakterystyki wszystkich rozmówców wymagający czytelnik znajdzie w obu wyżej wspomnianych tekstach – tu ograniczam się zaledwie do funkcji zawodowych i preferencji politycznych (zamieszczone w nawiasach w pierwszej części tekstu).  

1/ Życzenia. "Żebyście się pomylili przy głosowaniu!" 

Czego życzysz na święta i nowy 2023 rok wyborcom Kaczyńskiego i PiS-u, a czego wyborcom opozycji (PO, Polski 2050, Lewicy itd.) i miłośnikom Tuska czy Hołowni? A czego życzysz sobie i swoim bliskim?  

Pszczelarz (anty-PiS): Życzę, żeby to były ostatnie wasze święta, jak jesteście u władzy! I weźcie się do uczciwej pracy, zamiast tylko czekać na kolejne transfery.  

Góral, myśliwy (PiS): Życzę wyborcom PO czy Lewicy opamiętania się. Żebyście odzyskali rozum! Nie patrz na głupich polityków, tylko używaj głowy. I żeby do października, do wyborów, się tam im w tych głowach wyklarowało. No i zdrowia. Jak będzie miał zdrowie do głosowania na PiS, to wtedy już reszta sama do niego przyjdzie. Rząd o niego zadba. Ale ty się nie śmiej, taka prawda! 

Kioskarka (anty-PiS): Kaczyńskiemu życzę, żeby odpoczął. Jego wybór, czy na emeryturę, czy na "wietrzny" odpoczynek. (śmiech) A wyborcom PiS-u życzę więcej radości w życiu. Bo jestem pewna, że jak masz szczęśliwe i radosne życie, to nie obchodzi cię, co robi inny człowiek. A Polsce i Polakom życzę, żeby w Sejmie zasiadali ludzie, dla których naprawdę ważne jest dobro wspólne i nasz kraj, a nie partyjne gierki.  

Wuj, kierownik pociągu (PiS): Wyborcom PO życzę mniej kłótni, więcej zrozumienia i przemyślenia sobie różnych spraw. Bo nie tylko oni mają rację, druga strona też może ją mieć. Za dużo jest w tej Platformie postkomuny i esbeków. Coś miłego? No próbuję, ale za dużo to nie ma im co życzyć! (śmiech) A czego oni nam życzą? Aha, nie zdradzisz przed premierą tekstu? 

Urzędniczka (anty-PiS): Życzyłabym wyborcom PiS, by zaczęli racjonalnie i analitycznie myśleć, a nie zdawać się na to, co im zasugeruje ksiądz proboszcz lub TVP. I tradycyjnie zdrowia, szczęścia i spokojnego życia. Czasy są tak trudne, że aż strach coś życzyć opozycji. Trzeba będzie wiele wysiłku i determinacji, by wyprowadzić ten kraj na prostą. A Polakom życzę, by byli godni znów dołączyć do świata Zachodu. 

Opłatek ( zdjęcie ilustracyjne ) (Fot. Grażyna Makara / Agencja Wyborcza.pl)

Ojciec (PiS): Żeby w końcu się pogodzili, że to nie oni rządzą. Żeby zmienili ten ton swojej agresji. Żeby się ciągle nie kłócili. A wszystkim życzę, żeby było lepiej. Żeby zakończyła się wojna i spory. Żeby państwa i gospodarki zaczęły normalnie funkcjonować.  

Graficzka (anty-PiS): Żeby przejrzeli na oczy. Żeby nie krzywdzili innych (tak, wybieranie PiS-u to zgoda na szczucie przeciw mniejszościom, zgoda na przemoc wobec kobiet, obojętność na los osób z niepełnosprawnościami itd.). Żeby przestali łykać przekazy telewizyjne, a dostrzegli rzeczywistość. Żeby dostrzegli, że to nie opozycja, a PiS ma swoich wyborców za głupców, karmiąc ich prymitywną propagandą podlewaną pieniędzmi. Czyli życzę szacunku wobec siebie i innych.  

Kolejarz (PiS): Życzę im spokoju, żeby się zmienili i przeszli na dobrą drogę. Żeby już nie było więcej tej Targowicy. I żeby w to Boże Narodzenie Dzieciątka Jezus zrozumieli, ile warte jest życie człowieka.  

Emerytowany wojskowy, pilot (anty-PiS): Wyborcom PiS-u życzę, by się pomylili w czasie głosowania, wrzucając te krzyżyki do urn. Albo żeby zostali w domu. I żeby się opamiętali. No, nie mam dla nich wielu miłych słów. Nie ubliżając nikomu, ale to są oszołomy po prostu. Nie mam dla nich żadnego poważania.  

Góralka (PiS): Żeby otworzyli oczy i umieli pochwalić PiS za to, co robią, a wręcz zaczęli rządzącym pomagać, jakoś dbać o tę Polskę i wspólnie działać. PiS-owi życzę wygranej w wyborach, dążenia do zgody i mądrości w podejmowaniu decyzji. No a wszystkim zdrowia, spokoju, sukcesów, spełniania marzeń, niższych cen i wysokich podwyżek! 

Copywriter (anty-PiS): Wyborcom PiS-u życzę refleksji nad naszymi polsko-polskimi podziałami. Nad tym, że ta wojna nie szkodzi nikomu bardziej niż nam samym. A PO życzę pokory, mądrości i politycznego sprytu, bo mając tyle asów w rękawie zachowują się, jakby grali samym szmelcem. Sprawiają wrażenie, jakby do końca nie chcieli wygrać tych wyborów. Obawiam się, że to głównie dlatego, że nikomu nie chce się tego bajzlu pt. "Polska" tak naprawdę sprzątać. Życzę więc też dobrej woli i widocznego zapału w tym zakresie. A nam tradycyjnie: dużych dawek spokoju i żeby nie zwariować doszczętnie w tym pierdolniku! 

Profesor (PiS): Wszystkim życzę spokojnej i obiektywnej oceny faktów, zdrowego rozsądku, życzliwości wobec bliższych i dalszych, podtrzymania gościnności dla przybyszów ze Wschodu. Nade wszystko zaś: zdrowych, emanujących radością i życzliwością Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku! 

Graficzka (anty-PiS): I – skoro tak wszyscy się żremy – to bym chciała życzyć przemiany. Ale nie jakiejś tam duchowej. Chodzi o przemianę w "wyznawcę" drugiej strony, jak w komediach o zamianie ciał. Zwolennik PiS-u na rok wchodzi w skórę zwolennika opozycji, a ten w skórę wyborcy PiS-u. Może po takim roku albo, dobra, po miesiącu, lepiej byśmy zaczęli rozumieć swoje racje, przyczyny wyborów życiowych i politycznych? Brzmi jakbym chciała nas wszystkich skazać na męki, ale czego się nie robi dla pojednania narodowego?! (śmiech)  

Agronomka (PiS): Opozycji życzę, by ich język był bardziej kulturalny. Więcej wzajemnego szacunku. I myślenia, żeby dla ogółu było jak najlepiej. Nieważne, czy przyjaciel, czy wróg. Można mieć swoje poglądy, ale trzeba się wspierać i naprawiać, ile się da.  

Informatyk (anty-PiS): Życzenia składam wszystkim: bądźcie dobrzy, kochajcie ludzi, szanujcie przyjaciół, podejmujcie mądre decyzje w życiu. Zdrowia i radości od serca dla wszystkich, niezależnie od upodobań i poglądów! 

Góral (PiS): Kaczyńskiemu życzę dużo, dużo zdrowia, bo to już jest starszy chłop, a bez niego ten PiS to nie wiem, jaki będzie. A wszystkim też życzę zdrowia, spokoju i pokoju, zadowolenia z rodziny. I PiS-owi życzę: do boju, byle do przodu! 

Inny wuj (PiS): Całej prawicy, a przede wszystkim naszemu prezesowi: zdrowia, szczęścia, pomyślności. Żeby żył nam jak najdłużej! I żeby naszej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej żyło się dobrze. A zdrowia i pomyślności w nadchodzącym roku życzę wszystkim. Nawet tym lewakom! 

Wojskowy (anty-PiS): Tuskowi i opozycji życzę zwycięstwa i odsunięcia PiS-u od władzy. Ale najważniejsze jest, żeby ich wreszcie rozliczyli. Żeby nie było tak, że oni odejdą, nabiorą pieniędzy, wezmą zajebiste odprawy i będą żyli długo i szczęśliwie... Naprawdę jest z czego rozliczać: konstytucja, Sasina za koperty, Ostrołęka, likwidacja WSI... Antoni dawno powinien siedzieć, najlepiej na Elbie. Nawet Kaczor już nie wierzy w to, co ten Macierek mówi. 

2/ Wigilia ponad podziałami. "Czy lewactwo pozwoli mi się przeżegnać przy stole?" 

Czy mógłbyś/mogłabyś spędzić te święta z wyborcami zarówno PO, jak i PiS-u czy lewicy? A może wręcz takie święta ponad podziałami w tym roku przeżyjesz?  

Graficzka: Wpuszczam ich na Wigilię, tylko nie wiem, czy moja nietradycyjna kuchnia by im smakowała. Ale możemy się przekonać! Nie będzie opłatka, pierwszej gwiazdki ani dwunastu potraw. Obawiam się, że szybko uciekliby do sąsiadów.  

Kolejarz: Ja mogę siedzieć przy stole z każdym, tylko nie wiadomo, co oni, z tego lewactwa-liberalstwa, by powiedzieli, gdybym się przeżegnał, chciał pomodlić albo podzielić opłatkiem? Pewnie zaczęliby się ze mnie naśmiewać, że to "pisowski opłatek" itd. Ja na pewno z nimi bym się podzielił.  

Kioskarka: Jeżeli mówimy o ludziach, którzy wyznają wiarę w PiS, to nie mogłabym. Oglądam ich na co dzień i oni mają twarze aż wykrzywione z nienawiści. Naprawdę. Często mam tak, że nie znam klienta, ale już po twarzy widzę, że to pisior. Mają taką specyficzną minę. I co? W dziewięciu przypadkach na dziesięć kupuje "Sieci", "Do Rzeczy" albo "Gazetę Warszawską". Ale zdarzają się też wyborcy PiS-u, którzy sami do końca nie wiedzą, co odwalają. Bo na przykład oglądają tylko TVP. Z takimi osobami można jeszcze siadać do stołu i próbować rozmawiać.  

Antykwariusz: No ja co roku mam takie święta ponad podziałami! Nie ma w tym niczego dziwnego ani strasznego. Polityka to jest tylko jakiś niewielki fragment rzeczywistości. Życie jest gdzie indziej.  

Pszczelarz: Lubię twoich rodziców, więc np. z nimi mogę spędzić święta. Z twoim tatą też, choć ma całkiem inne poglądy i często się kłócimy. Gorzej by było z tymi twoimi wujami. Raz już siedziałem z nimi przy stole i pojawił się temat polityczny. Twój wujo stał nade mną i krzyczał, jak to dobrze dzisiaj na kolei i że dzięki PiS-owi jest tak wspaniale. Trochę mnie wk*rwił, ale on się wk*rwił jeszcze bardziej, bo głośno mówiłem o swoich poglądach. No i na tym się skończyło. Mimo wszystko się nie pozabijaliśmy. A ty powinieneś w robocie dostawać jakiś dodatek specjalny za sztukę rozmawiania z nimi ze spokojem. I za poniesione szkody psychiczne. 

Urzędniczka: Mamy mnóstwo znajomych, ale wśród nich tylko jednego zwolennika PiS-u. Ale jest tak uroczy i kochany, że jak go nie lubić? Wigilia z pisowcami? Tak, ale ani słowa na drażliwe tematy!  

Radca prawny: A ja nie mam ochoty spędzać z nimi ani minuty. Kaczor, podobnie jak Trump, doprowadził do pęknięcia społeczeństwa na dwa plemiona, które prowadzą nie dialog, a wojnę. 

Informatyk: Jestem tradycjonalistą, święta to święta. Nie mam problemu, żeby usiąść przy jednym stole z wyborcami PiS. Jestem zmęczony tymi podziałami.  Na samym końcu wszyscy jesteśmy ludźmi z własną historią. Każdy z nas coś przeżył, czegoś doświadczył i stał się takim, a nie innym człowiekiem. Rozmowy na temat poglądów są ciężkie i nie każdy potrafi je prowadzić. Ja się tego nie podejmuję.  

Wojskowy: Generalnie to u mnie wszyscy są za opozycją, a i tak nie rozmawiamy o polityce, bo synowie się tym za bardzo nie interesują. Z fanatykami przy stole byłoby ciężko. Twojego tatę jeszcze można opanować, ale już jego bracia, ci twoi wujowie? Raz mieliśmy z nimi do czynienia, byliśmy w gościach u twoich rodziców. W pewnym momencie żeśmy się wycofali, bo źle by to się skończyło... Może nie rękoczyny, ale niepotrzebna ostra wymiana zdań na pewno.  

Wuj: Święta razem? Dlaczego nie? Ale ja lubię pogadać na argumenty. Niech mi powie platformiarz, co dobrego ta ich strona prezentuje. Ja tyle lat czekam i ciągle nie widziałem ich programu! Tu obok mamy sąsiadów platformiarzy i żyjemy w zgodzie. O polityce czasem też rozmawiamy, ale żona go zaraz hamuje: "Nie widzisz, że oni tu wszyscy są za PiS-em?".  

Profesor: Oczywiście, że mógłbym spędzić Wigilię z wyborcami opozycji. W moim środowisku uczelnianym jestem w mniejszości. Kiedyś jako bezpartyjny też byłem w mniejszości. Nie ma tematów tabu w moim środowisku sąsiedzkim. Niestety, coraz częściej przedmiotem dyskusji i komentarzy stały się obecnie sprawy polityczne. Królują krytyczne opinie o rządzących i krążą memy przesyłane sobie wzajemnie za pomocą telefonów komórkowych. 

Jarosław Kaczyński dał przykład politykom PiS i sam jako jeden z pierwszych ruszył na spotkanie z wyborcami. 8 czerwca 2022 r. wygłosił przemówienie w Sochaczewie (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl)

3/ Przekonywanie. "Może prawicowcy mają jakieś inne mózgi?" 

Czy dyskutowanie i przekonywanie osób o przeciwnych poglądach ma jakikolwiek sens? Czy sam to robisz? A jeśli robisz, czy unikasz tematów politycznych, religijnych czy światopoglądowych?  

Wuj: Na siłę nikogo nie przekonuję, każdy wie co robi. Ciężko się z nimi rozmawia, bardzo są nerwowi. Obserwuję to u nas w pracy. A kto ma swoich bojówkarzy? Przecież Tusk i Platforma. Z nimi się nie da normalnie rozmawiać.  

Kioskarka: Zależy. Jak widzę, że beton, to nie komentuję, nie wchodzę w żadne dyskusje, przemilczam komentarze. Ale mam też klientów, którzy głosują na PiS, bo wybierają mniejsze zło, czyli właściwie jak my. W ich oczach PiS jest mniejszym złem niż Tusk. Nie musimy się zgadzać, ale rozmawiać można.  

Antykwariusz: Te podziały są już tak zapiekłe, że to może tylko wywoływać większe awantury. Ja przy rodzinnym stole staram się nie poruszać drażliwych tematów. Nie wiem też, jakie poglądy mają moi klienci. Mogę się domyślać po tytułach, które kupują. Ale nie rozmawiam o tym. Antykwariat jak zakład fryzjerski, powinien być apolityczny.  

Copywriter: Generalnie dawno przestałem kogokolwiek do czegokolwiek przekonywać. Wypowiadam jedynie swoje zdanie w jakichś kwestiach, ale młot, którym miałbym próbować je komuś wbijać do głowy, zakopałem już dawno. Nie ma to żadnego sensu. Najważniejsze jest podtrzymanie tej resztki społecznego zaufania, z którym nigdy nie było gorzej. 

Radca prawny: Nie mam ochoty rozmawiać z ludźmi, do których nie docierają żadne racjonalne argumenty, którzy kompletne nie rozumieją dzisiejszego świata i żyją w świecie, którego obraz rysuje im Kaczor z urzędnikami Pana Boga. To jest mentalne średniowiecze i oni się w tym świetnie czują, więc o czym z nimi rozmawiać? Dialog wymaga rozmowy dwóch stron, ale muszą być przyjęte jakieś wzajemnie uzgodnione zasady dyskusji. Oni nie mają o tym pojęcia.  

Kolejarz: Zagorzały się nie zmieni. Może się zmieni na Sądzie Ostatecznym, ale to już będzie dużo za późno. Ale tych, co są jeszcze po stronie myślącej, niezdecydowanych, warto przekonywać do PiS-u.  

Pszczelarz: Mam paru kolegów pisowców. Jeden wykształcony, psychologię wykłada, więc wydaje się, że powinien być ogarnięty. Ale ma te swoje poglądy pt. "Nikt nam nic nie dał za Platformy" itd.  Przekonać się nie da, ale i tak za każdym razem rozmawiam. Ten kolega był na imieninach żony i znów coś zaczął o PiS-ie. A ja się przygotowałem i miałem całą listę o tym, co "dobrego" PiS nam zrobił. I przeczytałem mu wszystko po kolei: spółki, kolesiostwo, afery, przekręty na maseczkach i respiratorach, elektrownia w Ostrołęce, miliony dla Rydzyków i innych. No, wszystko, co PiS rozpi*rdala. I jemu szczena opadła. Powiedział: "Daj mi tydzień, ja też się przygotuję i ci udowodnię, co zrobiła Platforma, jak nas okradła". No i minął ponad rok, a ja ciągle czekam na tę jego listę. Tak wygląda to dyskutowanie.  

Góral: Zagorzałego platformersa nawet bym nie próbował przekonywać. Ja wiem, że mnie by taki nie przekonał, więc i ja jego też. Jak on to tak widzi, to dlaczego miałby mnie uwierzyć, że jest inaczej? Nie ma sensu. Ty z nami rozmawiasz, ale ty jesteś wyrachowany lis, robisz to dla kasy! Tak to ja bym też mógł rozmawiać z każdym, jakby mi za to płacili.  

Urzędniczka: Warto dyskutować i przekonywać, ale ja bym nie potrafiła. Do tego potrzebne są stalowe nerwy. Czasem zastanawiam się, czy ludzie o prawicowych poglądach mają inaczej skonstruowane mózgi? Gdzieś tam jest jakaś synapsa, która skręciła w inną stronę? A może to wina wtykanej od niemowlęctwa religii, która uczy podporządkowania się bezwzględnie Najwyższemu i utrudnia proces decydowania o sobie? A może tak beznadziejną i XIX-wieczną mamy szkołę podstawową, bo większość wyborców PiS kończy na niej? A może to wszystko naraz! 

Wojskowy: Twardego elektoratu pisowskiego nie przekonasz, choćbyś miał najlepsze argumenty na świecie. Powiedzą: "To wy kradliście! Nic nie robiliście! Nic nie daliście!". Ale jeśli nie będzie dialogu żadnego, to się wszyscy okopiemy w okopach, i do czego to doprowadzi?   

Waloryzacja emerytur 2023 (Andrzej Rostek/istock)

4/ Podziały. "Kaczyński nie dzieli Polaków, bo daje pieniądze każdemu" 

Czy uważasz, że jesteśmy coraz bardziej podzieleni? A może to medialno-polityczny mit i w rzeczywistości wcale nie jest tak źle? I kogo obwiniasz za podziały? Kaczyńskiego? Tuska? Kogoś innego? Media? A może samych Polaków?  

Urzędniczka: Jesteśmy podzieleni jak nigdy. Podziały były zawsze, ale nie aż takie. To wina Kaczyńskiego, który na najważniejszego obywatela tego kraju wylansował Edka z "Tanga" Mrożka. I myślenie "Teraz, k*rwa, my". I ludzie, którzy kiedyś znali swoje miejsce w szeregu, teraz tworzą nowe elity. Tusk nie ma z tym nic wspólnego. Chciał dać społeczeństwu ciepłą wodę z kranu, ale oni chcieli forsy do garści. Do tego jeszcze stabloidyzowały nam się media.  

Kolejarz: Podziały to wina opozycji, która specjalnie się nazwała TOTALNĄ. Kaczyński odpowiada im pięknymi słowami, bez żadnych kłótni. I nie dzieli Polaków, bo daje pieniądze każdemu. I z lewicy, i z prawicy. Tu masz 300, tu masz 500.  

Wojskowy: Podzieleni jesteśmy bardzo. Mądrość polega na tym, by nie dawać się sprowokować, nie wciągać w rozmowy z fanatykami. W TVP jest narracja, że to my jesteśmy agresorami, a oni łagodni jak baranki. A przykra prawda jest taka, że to PiS spieprzył praktycznie wszystko, za co się wziął.  

Antykwariusz: Mam nadzieję, że ta polaryzacja będzie się kończyć. Że te dwa obozy rozpadną się na 3-4 kolejne. Może to by było lepsze dla Polski. Nie będzie już Tutsi i Hutu, tylko jakaś ciekawsza, bardziej zróżnicowana układanka.  

Kioskarka: Na pewno media mają duży wpływ. Bo o ile politycy są bardzo agresywni i brutalni (nikogo nie dziwią już "zdradzieckie mordy" w Sejmie), o tyle media stały się takie same. Dziennikarz już nie pyta, tylko atakuje. Media nie pokazują, że można rozmawiać inaczej, tylko zapraszają pieniaczy, bo to się lepiej klika. No i my jako społeczeństwo też staliśmy się bardziej brutalni. Tłumaczymy sobie, że hejt to wyrażanie opinii. Kiedyś bycie chamem było źle widziane, a dzisiaj to asertywność.  

Informatyk: Kiedyś było prościej. Była prawica i lewica. A teraz mamy tego dużo więcej. LGBT i anty-LGBT. Kościół i ateiści. Mięsożercy i weganie. Myśliwi i ekolodzy. Mógłbym tak długo wymieniać. Ciężko znaleźć ludzi myślących tak samo. Musimy się mimo tego uczyć rozmawiać z ludźmi, którzy coraz bardziej się od nas różnią.  

Agronomka: O podziałach mi lepiej nie mów, bo przez politykę połowa rodziny jest skłócona. Każdy ma swoje zdanie, ale na szczęście nie na śmierć i życie. W kole gospodyń wiejskich też kobiety mają różne poglądy. Każda powie swoje zdanie, zostaje przy swoim i jedziemy dalej. Żyjemy życiem i zadaniami, które tam wykonujemy. Jedno drugiemu nie szkodzi. A w tej polityce to wcale nie ma wojny, ja w to nie wierzę. Walka między nimi toczy się tylko dla ludzi na pokaz, taka gra, a potem sobie ręce ściskają i razem piją.  

Copywriter: Jeśli już szukać najbardziej winnego, to na ten moment są to media i social media, żywiące się podziałami i bezustannie podkręcającymi je na użytek oglądalności i klikalności. Politycy również grają w ich grę, bo potrzebują ich ogromnie, w tym świecie nieubłagalnego FOMO [ang. fear of missing out – lęk przed tym, że coś nas ominie, przyp. red.]. I tak to się kręci. 

Góral: Są podziały, ale ja ich raczej nie widzę...  
Góralka: A ja bardziej bym winiła PO. A PiS też się odgryza. Jak z PO ktoś się wypowiada, to jest od razu taka wrogość i zaciekłość... I ciągle wszystko źle, niczego nie pochwalą, żadnej decyzji, żadnej inwestycji.   

Robert Makłowicz (Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl)

5/ Koniec polsko-polskiej wojny? "Makłowicz na prezydenta, Lewy na premiera!" 

Czy nie masz już dość wojny polsko-polskiej, nieustannych sporów PO z PiS-em, Tuska z Kaczyńskim? Kto mógłby tę wojnę ewentualnie zakończyć? Wygrana opozycji? Odejście z polityki Kaczyńskiego z Tuskiem? Jednego z nich?  

Kolejarz: Pogodzić nas mógłby już tylko Kościół. Jest stworzony do tej roli. Tak jak nas wszystkich godził Jan Paweł II, ale oni dzisiaj już tego nie pamiętają. Chcą nas piłować, wycinać krzyże, niszczyć kościoły. I atakują teraz Jana Pawła Świętego.  

Antykwariusz: Widzę tylko jedną nadzieję. Gdyby Robert Makłowicz razem z Robertem Lewandowskim wystartowali w wyborach. I na przykład Makłowicz byłby prezydentem, a Lewy premierem. To może by coś z tego pojednania było, co nie?  

Kioskarka: Mam tej wojny po kokardy i jak słyszę, że "to wina Tuska" a "to wina Kaczyńskiego", to mam odruch wymiotny. Jakby jedynym problemem tego kraju było spór Tuska z Kaczyńskim...  

Góral: Tusk do godzenia? Żarty to ty lubisz. Wojna mi się nie podoba, ale dopóki będą w polityce tacy jak Tusk, z tą pięścią ciągle zaciśniętą na Kaczyńskiego, to nic się nie zmieni.  

Informatyk: Historia pokazuje, że musi wydarzyć się coś strasznego, żeby pogodzić Polaków. Mamy trudne czasy i potrzebujemy dobrego rządu. Ale nie wiem, czy wygrana opozycji nas ocali. Może będzie się nam lepiej żyło, będzie mniej podziałów i frustracji?  

Góralka: Ta wieczna wojna trwa już kawał czasu, ale co my możemy? My ich przecież nie pogodzimy, a oni sami tego nie chcą. To jest po prostu walka o krzesła, o pieniądze, o kariery. Wszyscy oni po jednych pieniądzach.  

Antykwariusz: Powiem brutalnie, że pesele Kaczyńskiego i Tuska wskazują, że ta ich wojna się musi skończyć. To nie jest jakiś bardzo odległy termin. Nie, nie życzę im śmierci. Ale to nie jest rodzaj aktywności, którą można prowadzić do ostatniego dnia życia. Coś w rodzaju emerytury byłoby tu wskazane dla obu panów.  

Inny wuj: Kaczyński nie robi żadnej wojny, tylko walczy o sprawiedliwość, o państwo polskie, o to, żeby w naszym kraju było dobrze. Bo Francuz czy Niemiec nie zadba o to, jak żyje Polak. Nie zapyta o to. Tylko Kaczyński i PiS się o to martwią. Tusk powiedział, że polskość to nienormalność. To jest szyderczy człowiek, zacięty, z zaciśniętymi pięściami. Nie chcę go już w tej wojnie polsko-polskiej widzieć. 

Wojskowy: Kto mógłby nas scalić? Nie ma nikogo takiego. Generalnie cała ta klasa polityczna jest do wymiany. Ostatnio oglądałem spotkanie Czarzastego z ludźmi i tam wstał facet i mu wygarnął. Mówił, że politycy skłócili cały naród, zrobili podziały, nie można z rodziną normalnie się dogadać. I mówi: "Najlepiej jakby was w ogóle nie było!". Miał rację. 

Grzegorz Wysocki. Od grudnia 2022 w Gazeta.pl. Wcześniej m.in. dziennikarz i publicysta "Gazety Wyborczej", szef WP Opinie, wydawca strony głównej WP, redaktor WP Książki, felietonista "Dwutygodnika" i krytyk literacki. Autor wielu wywiadów (m.in. Makłowicz, Chwin, Wałęsa, Palikot, Urban, Spurek, Gretkowska, Twardoch, Nergal), cyklu rozmów z wyborcami PiS-u czy pisanego od początku pandemii "Dziennika czasów zarazy". Dwukrotnie nominowany, laureat Grand Pressa za Wywiad w 2022. Prezes klubu szpetnej książki Blade Kruki (IG: bladekruki). Nałogowo czyta papierowe książki i gazety oraz ogląda seriale. Urodzony i wychowany na Kaszubach, wykształcony w Krakowie, zamieszkały w Warszawie. Profil na FB: https://www.facebook.com/grzes.wysocki/