Społeczeństwo
Praca zdalna pozwala na spokojną rekonwalescencję w domu, bez konieczności brania zwolnienia. (Fot. Shutterstock)
Praca zdalna pozwala na spokojną rekonwalescencję w domu, bez konieczności brania zwolnienia. (Fot. Shutterstock)

- Na najbliższe trzy miesiące mamy zaplanowany zabieg po zabiegu, prawie dzień po dniu. Wcześniej mieliśmy po trzy-cztery zabiegi w miesiącu - mówi Agnieszka Golecka, kierownik Działu Medycyny Estetycznej z lubelskiej kliniki urody CM Sanitas . - Niektórym pacjentom przez pandemię przesunął się termin zabiegu i teraz wrócili do tematu. Inni zdecydowali się pójść pod skalpel, bo pracują z domu, mogą więc spokojnie przejść rekonwalescencję wolni od spojrzeń współpracowników. A nawet jak muszą się pokazać poza domem, to połowę twarzy zasłania maska, drugą część bez wzbudzania podejrzeń można skryć pod czapką i okularami słonecznymi - wyjaśnia Golecka.

W Polsce brak konkretnych statystyk dotyczących liczby operacji plastycznych przeprowadzanych w czasie pandemii. BBC informuje, że na całym świecie rośnie liczba osób zainteresowanych ofertą klinik chirurgii plastycznej. W Stanach Zjednoczonych, Japonii, Korei Południowej i Australii kobiety (96 procent całej klienteli) i mężczyźni coraz częściej decydują się na chirurgiczną poprawę urody. W zależności od kręgu kulturowego obszary do poprawki różnią się - na przykład w Japonii najczęściej operuje się powieki, w USA wstawia implanty piersi.

Fot. Shutterstock

Jak donosi Deutsche Welle u naszego zachodniego sąsiada liczba zabiegów także rośnie: w 2019 roku operacji piersi i nosa, a także drobnych zabiegów z użyciem botoksu i hialuronu było 83 tysiące - to prawie 8 procent więcej niż rok wcześniej. A w 2020 roku liczba ta prawdopodobnie przekroczyła granicę 100 tysięcy. Ze względu na pandemię zainteresowaniem cieszy się odsysanie tłuszczu. Ludzie, pracując zdalnie, mniej się ruszają i przybierają na wadze. Dziennikarze DW zauważają, że czasem łatwiej i wygodniej wyłożyć 5000 euro na liposukcję niż włożyć buty do biegania.

Gdyby komuś przyszło do głowy odsysać tłuszcz z nóg, Agnieszka Golecka wyjaśnia, że to bardzo bolesna operacja, która w dodatku wymaga trzymania się ścisłych zaleceń podczas czasochłonnej rekonwalescencji. - Są po niej wielkie wylewy na nogach i duże opuchlizny, które trzeba niwelować masażami. Konieczne jest noszenie obciskających rajtuz. Nasza pacjentka po liposukcji kończyn dolnych była pół roku na zwolnieniu - mówi Golecka.

Pacjenci przychodzą do kliniki doskonale przygotowani - dokładnie wiedzą, jaki efekt chcą osiągnąć za pomocą skalpela - nawet jeśli ta zmiana jest później dostrzegalna wyłącznie dla nich samych. - Pozwala im pozbyć się kompleksów: odstających uszu, opadających powiek, fałd skóry po ciążach na brzuchu - wyjaśnia Golecka.

Dobrze skrywane kompleksy

Kiedy Piotr poznał swoją obecną narzeczoną, Anię, zachwycił się nią całą - również jej bardzo ładną twarzą, której charakteru dodawał złamany w dzieciństwie nos. - Ania ma starszą siostrę, Marię, fankę "Gwiezdnych wojen", od której Ania jako ośmiolatka dostała w nos "laserowym mieczem", czyli metalową rurą od odkurzacza. Podczas innej zabawy wypadły przez szybę w drzwiach od pokoju, a tamta skończyła się garbem na nosie - wyjaśnia Piotr.

Nawet przez myśl mu nie przeszło, że jego piękna, mądra i pewna siebie dziewczyna ma problem z własnym wyglądem. Do czasu. - Kiedyś wszedłem do łazienki, w której ona - korzystając z bocznego lustra pokazującego jej profil i palca położonego wzdłuż nosa - kontemplowała jego wygląd bez garbu. Wtedy zawstydzona wyznała mi, że marzy o tym, żeby nos zoperować i ma nawet odłożoną kwotę na zabieg w prywatnej klinice.

Fot. Shutterstock

Anna przeszła operację. Nikomu się tym faktem nie chwaliła. Wprawdzie miała na twarzy sztywny opatrunek, przez kilka tygodni wielkie krwiaki pod oczami, opuchnięty nos i górną wargę, ale w czasie rekonwalescencji pracowała zdalnie. - Przez pierwsze kilka dni bolało ją bardzo i była na środkach przeciwbólowych, słabo spała, wzięła wolne. Później wszystkie sprawy załatwiała przez telefon - wideokonferencje nie były jeszcze tak rozpowszechnione jak w czasie mającej dopiero nadejść pandemii - nikt jej więc nie widział, brzmiała trochę nosowo, ale koleżankom mówiła, że to katar. Później, kiedy lekarz zdjął opatrunek, malowała się przez miesiąc mocno kryjącym specjalistycznym podkładem - opowiada Piotr.

Po operacji - do której dołożyli się jej mająca poczucie winy siostra i rodzice - Ania jest superszczęśliwa. Piotr też, chociaż uważa, że to zastanawiające, że nikt z ich znajomych nie zauważył różnicy. - To nie dla innych jednak Ania zoperowała nos, tylko dla siebie - dodaje.

Powiększanie płatne, zmniejszanie refundowane

W chirurgii plastycznej funkcjonuje podział na rekonstrukcyjną i estetyczną. W ramach pierwszej kategorii operuje się wady wrodzone, ubytki pourazowe czy zmiany ponowotworowe. Tu mamy do czynienia z zabiegami refundowanymi, to m.in. operacje wad twarzoczaszki (np. u dzieci rozszczep wargi czy podniebienia) czy rekonstrukcje (np. po odjęciu piersi).

W drugiej kategorii mieszczą się zabiegi chirurgii plastycznej poprawiające urodę. Operacja powiększenia piersi nie może być refundowana, ale już zabieg ich redukcji - jak najbardziej, o ile ma to uzasadnienie medyczne, bo duży biust powoduje np. bóle kręgosłupa. Czasami lekarze usuwają po trzy kilogramy tkanki z jednej piersi - to robi wrażenie.

Dla 42-letniej Wandy duży biust był ogromnym problemem, źródłem kompleksów i wielkiego dyskomfortu od czasu, kiedy tylko osiągnął swój ostateczny rozmiar: 65H. - Zawsze miałam kłopot z dobraniem biustonosza, kupowaniem ubrań, kostiumów kąpielowych, uprawianiem sportów, nawet ze spaniem. Przez lata noszenia ciężkich piersi w biustonoszach dorobiłam się odkształceń na ramionach od ramiączek staników - mówi. Wanda odkąd pamięta wiedziała, że chce zmniejszyć biust, ale postanowiła poczekać z operacją do czasu wykarmienia piersią ostatniego z trójki swoich dzieci - redukcja piersi uniemożliwia laktację. To, jak zresztą sugeruje Golecka, częsta przyczyna, dla której na operacje decydują się kobiety dojrzałe, które "odchowały już dzieci", mogą i chcą się skupić na sobie.

Z podjęciem decyzji Wanda nosiła się kilka lat. - Bałam się tak dużej ingerencji, bólu, myślałam także, że nie podołam finansowo. Moja mama pięć lat przede mną zdecydowała się na redukcję biustu we Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w szpitalu powiatowym w Łęcznej - zapisała się na zabieg w ramach NFZ. Na swoją kolej czekała kilka miesięcy, teraz musiałaby czekać kilka lat, takie są kolejki - dodaje Wanda.

Fot. Shutterstock

Kiedy Wanda powiedziała, że chce sobie zrobić identyczną operację, mama bardzo ją wsparła, przygotowała na to, czego może się spodziewać po zabiegu. - Wybrałam klinikę prywatną. W Warszawie za taki zabieg zapłaciłabym 18-20 tysięcy, poza stolicą kosztował mnie pięć tysięcy mniej, termin miałam po miesiącu - mówi i dodaje: - Przez pierwszy tydzień po operacji bolało bardzo, bałam się zmieniać opatrunek - źle znoszę widok ran i krwi. Od operacji minął rok i jestem zachwycona efektem. Gdybym wiedziała, jak poprawi się mój komfort życia, zrobiłabym tę operację wcześniej, nawet kosztem niemożności karmienia dzieci piersią - podkreśla.

Co prawda po operacji zostały jej blizny, ale w ogóle jej nie przeszkadzają. Docenia za to, że wreszcie z przyjemnością wieczorami biega, latem pierwszy raz włożyła sukienki z odkrytymi plecami i biustonosz od bikini niebędący pancerzem. Dla kobiet bojących się takiej ingerencji w ciało - bo przecież zawsze mogą się zdarzyć powikłania, a za operacją stoi ryzyko - ma jedną radę: - Stosujcie się niewolniczo do zaleceń - jak macie leżeć plackiem przez tydzień, to leżcie .

Operacje biustu to najczęściej na świecie wykonywane zabiegi chirurgii plastycznej - dla porównania: korekcje nosa, popularne wśród mężczyzn i chłopców, zwłaszcza 18-letnich i młodszych, są dopiero na piątym miejscu. Jak wynika z danych ISAPS  (International Society of Aesthetic Plastic Surgery) liczba operacji powiększania piersi w ciągu pięciu lat wzrosła o 20 procent. W tym samym czasie o prawie 50 procent podskoczyła liczba operacji usuwania wcześniej wstawionych implantów, a zabiegów zmniejszenia piersi i ich liftingu - wzrosła o ponad 40 procent w porównaniu do 2015 roku.

Agnieszka Golecka mówi, że w kierowanej przez nią klinice w pierwszym kwartale 2021 roku dominują zabiegi powiększenia piersi implantami u pań w wieku od 20 do 45 lat. A drugim pod względem popularności zabiegiem jest zmniejszenie piersi z ich podniesieniem u pacjentek w wieku 35-65 lat. Trzeci zabieg to labioplastyka warg sromowych u kobiet w wieku od 22 do 38 lat.

Jeden kompleks

Wanda operację biustu zrobiła za odłożone pieniądze, podobnie Anna. Agnieszka Golecka zapewnia, że nie spotkała się w swoim miejscu pracy z przypadkiem płacenia za zabieg w ratach. Jak wynika z badania opinii wykonanego na zlecenie BIK i BIG InfoMonitor przez Instytut ARC Rynek i Opinia w 2017 roku, Polacy w większości finansują zabiegi chirurgii plastycznej i medycyny estetycznej z bieżących środków i z oszczędności, a tylko dwa procent respondentów posiłkowało się pożyczką lub kredytem.

Czy pandemia coś w tym względzie zmieniła? Ci, których nie dotknęła zawodowo, nie wpłynęła na ich sytuację ekonomiczną i nadal jest ona dobra, na operację przeznaczają środki niewydane na atrakcje takie jak wakacje, wizyty w restauracjach czy zakupy.

60-letnia Magda operację zrobiła przed ubiegłorocznym wiosennym lockdownem. Wprawdzie wzięła się za siebie już po czterdziestce, dzięki diecie, treningom i zmianie stylu życia schudła w miarę równomiernie, ale nie udało się jej pozbyć drugiego podbródka. - Twarz miałam szczupłą, ale efekt burzyło "podgardle". Przez prawie 20 lat żyłam z myślą, że bardzo chciałabym coś z tym zrobić. Unikałam zdjęć, a jak już pozowałam, to zawsze z dłonią przy brodzie, nosiłam wysokie golfy - wspomina.

Patrząc w lustro, Magdalena widziała tylko tę okolicę na twarzy. - Nie dostrzegałam świetnej cery, ładnych ust i długich rzęs. O moim kompleksie wspominałam często przyjaciółkom. I to one mnie ostatecznie - zmęczone postawą "chciałabym, ale się boję" - wepchnęły na konsultację do chirurga plastyka - wspomina kobieta.

Okazało się, że w przypadku Magdy jedyną opcją pozbycia się komórek tłuszczowych jest liposukcja - zabieg trwający około półtorej godziny kosztował kilka tysięcy złotych. Nie wahała się, tym bardziej że zarabiała i żyła oszczędnie, dlatego miała odłożoną kwotę wyższą niż potrzebna na operację. - Poszło sprawnie i bez komplikacji, na rekonwalescencję wykorzystałam okres okołoświąteczny i część urlopu. Chodziłam trzy tygodnie w opasce uciskowej.

Fot. Shutterstock

Rok po liposukcji Magda mówi: - To był ten jeden element, który sprawiał, że nie lubiłam swojego wyglądu. Kiedy zniknął, jestem wreszcie w pełni zadowolona, tym bardziej że różnica - dla mnie - jest naprawdę kolosalna . Czy Magda planuje kolejne zabiegi? Operację powiek, owalu twarzy? - Słyszałam opinie, że w operacje plastyczne można się wciągnąć. To nie mój przypadek - miałam jeden kompleks i się go pozbyłam. Kolejnych operacji nie planuję - podkreśla stanowczo.

Agnieszka Golecka spotkała się przez 10 lat pracy z sytuacjami, w których pacjentka przesadziła z listą zabiegów upiększających. Chciała wyglądać dokładnie tak jak modelka ze zdjęcia czy koleżanka. - Kiedy dobry lekarz nie widzi zasadności operacji, to odmawia jej wykonania - podkreśla Golecka. - Częściej zdarzają się pacjentki np. po liposukcji brzucha, które chcą zoperować uszy i powiększyć biust. Ale te decyzje są zasadne, bo biust jest mały, a uszy odstające.

Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda, a od niedawna kierowcy F1 Daniela Ricciardo.