Społeczeństwo
Piotr Łobodziński, towerrunner (fot. Gazeta.pl)
Piotr Łobodziński, towerrunner (fot. Gazeta.pl)
Zobacz wideo

Światowa architektura pnie się w górę. A wraz ze wzrostem liczby wieżowców rośnie na świecie popularność towerrunningu, czyli wyścigów w bieganiu po schodach. Nie każdy wie, że jeden z najlepszych towerrunerów na świecie to 34-letni Polak - Piotr Łobodziński. Tylko w mijającym roku Piotr wygrał najsłynniejsze biegi po schodach na świecie - m.in. na szczyt Empire State Building w Nowym Jorku i na wieżę Eiffla w Paryżu, jest też kilkukrotnym mistrzem Europy i świata. Na 123. piętro Shanghai Tower, drugiego najwyższego wieżowca na świecie, gdzie do pokonania było 3400 stopni, Piotr wbiegł w czasie krótszym niż 18 minut.

Przygoda Piotra z towerrunnigiem zaczęła się kilka lat temu, właściwie przez przypadek. - Zobaczyłem, że niedaleko miejsca, w którym mieszkałem, organizowany był pierwszy bieg na Rondo 1. Postanowiłem wziąć w nim udział i mimo skromnego treningu zająłem 4. miejsce. Trenowałem w zwykłym 10-piętrowym bloku i do dziś tak się przygotowuję do zawodów. A potem już poszło - mówi Piotr.

I dodaje:

Zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie nie lubią nawet chodzić po schodach, a ja po nich biegam. Ból i cierpienie to nieodłączna część tego sportu. Ale trzeba też myśleć - nie można wbiec na klatkę schodową jak dzik w żołędzie i się szarpać.

- Nie sądziłem, że mogę robić w życiu coś takiego, mieć z tego radość, dzięki towerrunningowi razem z żoną zwiedzać świat i jeszcze zarabiać na tym pieniądze - kończy Piotr. I dodaje, że wciąż szuka sobie nowych wyzwań i dziedzin: - W bieganiu po schodach osiągnąłem już wszystko, ale mam do pobicia jeszcze jeden rekord. Wkręciłem się też mocno w biegi na orientację. A co dalej, zobaczymy!

***

Znasz kogoś, kto jest Zwykłym Niezwykłym? Powiedz nam o nim! Pisz na adres: zwykliniezwykli@agora.pl