Jako ojciec dziewięciolatki przeżyłem już wiele trudnych momentów. Kolki, ząbkowanie, fascynację kucykami-idiotkami z kreskówki, wrednego Maćka z przedszkola i zwariowaną panią w szkole. Wiem jednak, że najgorsze dopiero przede mną. I nie chodzi mi o narkotyki, alkohol, ani nawet jakiegoś gnojka, który zacznie się koło niej kręcić. Nie, tego wszystkiego się nie boję, bo w jakiejś postaci miałem z tym do czynienia we własnym życiu, i wiem, z czym to się wiąże. Ale jest jedna rzecz, przed którą drżę od jakiegoś czasu. Zresztą - jak wynika ze zdawkowych uwag innych znajomych ojców dziewczynek - nie ja jeden. Można wręcz powiedzieć, że wszyscy zgodnie uważamy, że to najtrudniejszy moment ojcostwa. To tak straszne, że przez ponad 40 lat życia nigdy nie słyszałem, żeby mężczyźni o tym rozmawiali dłużej niż kilka sekund.
Chodzi o pierwszy okres. I - jak się nad tym zastanowić - każdy kolejny. Prawda jest taka, że my, faceci, w ogóle niechętnie przyjmujemy do wiadomości zjawisko menstruacji. I nawet jeśli z naszymi kobietami spędzamy dziesięciolecia, to wolimy nie być zapoznawani z tą tematyką zbyt szczegółowo. A tu własna córka. Jak się zachować? Przecież to taki maluszek. Kochany bąbelek. A tu takie COŚ.
Jako ojciec biorę udział w wychowaniu mojej córki, chcę mieć wpływ na jej rozwój, ale kurczę, co mam zrobić w takiej sytuacji? Urządzić fiestę? Zafundować lody? Kupić kwiaty? Odbyć poważną rozmowę uświadamiającą? Ale o czym, i czy to nie za późno? A może siedzieć cicho i liczyć, że jakoś sprawy się same ułożą? Ratunku!!!
Postanowiłem zasięgnąć języka nie tylko u specjalistów, ale przede wszystkim u kobiet - przyjaciółek i koleżanek matki mojego dziecka, która intensywnie udziela się na różnych mamowych forach i grupach. Zadałem dziewczynom trzy zasadnicze pytania: Jak wspominasz swoją pierwszą miesiączkę? Czy tata powinien się o niej dowiedzieć? Jeśli tak, to jak ma się zachować?
Dziewczyńskie traumy
Liczyłem, że powiedzą: to nie jest sprawa ojców, nie zawracaj sobie tym głowy! Ale dziewczyny od razu wylały mi kubeł zimnej wody na głowę. Niemal wszystkie uważały bowiem, że ojciec od dorastania córki nie powinien umywać rąk i udawać, że miesiączka nie istnieje. I, co gorsza, dowiedziałem się, że chyba nie ma jednej dobrej reakcji. Ha, prawie wszystkie mogą w pewnych okolicznościach okazać się złe!
Okazuje się, że najgorzej jest, kiedy miesiączki trzeba się wstydzić. I wstyd to uczucie, o którym najczęściej mówiły dziewczyny. - U mnie w domu nie mówiło się o "tym" - opowiada Monika, czterdziestolatka z Zamościa. - Niestety, nie mam z dnia pierwszej miesiączki najlepszych wspomnień. Wróciłam ze szkoły z dziwną lepkością między nogami, a potem zobaczyłam, że mam całe spodnie brudne z tyłu i zastanawiałam się, czy koledzy to widzieli, czy nie. Przykre, przytłaczające wspomnienie. Powiedziałam tylko mamie, a ona mi wskazała, gdzie jest wata, wtedy jeszcze podpasek chyba nie było. Ojciec nic nie wiedział - mówi ze smutkiem Monika.
Podobne doświadczenia ma Kasia z Łodzi, dziś mama dziewięcioletniej Zosi. - Obudziłam się pewnego zimowego ranka w zakrwawionych spodniach od piżamy - opowiada. - Mama zapytała, czy wiem gdzie leżą podpaski. I tyle. O tym się nigdy nie rozmawiało w naszym domu. Pamiętam też, że na początku, gdy zdarzało się, że pobrudziła mi się bielizna, mama syczała mi do ucha, jakie to obrzydliwe i powinnam się wstydzić. Bardzo nie chciałam, aby mój ojciec wiedział, że to już. Nie wiem kiedy i czy w ogóle moja mama mu powiedziała. Ja nie miałam odwagi tego zrobić sama.
Brak reakcji i zbywanie miesiączki milczeniem może być wściekle krępujące i zostawić przykre wspomnienia. To może odwrotnie, zorganizujmy z tego powodu imprezkę? - Nie, nie, to słabe! - uświadamia mnie Sylwia z Warszawy. - Mój tata, poinformowany przez mamę, zrobił z tego szopkę. W towarzystwie wujka otworzył szampana! Czułam się koszmarnie zawstydzona, kompletnie nie na miejscu. Tatusiom polecam jednak jakąkolwiek reakcję, ale w gronie rodziny, z zachowaniem intymności i wyczucia. Wystarczyłby buziak w czoło z gratulacjami.
Czasami przed szereg potrafią wyrwać się także inni członkowie rodziny. - Wiesz, kiedy najbardziej umierałam ze wstydu? - pyta 22-letnia Magda z Olsztyna. - Gdy na imieninach u cioci dostałam pierwszą miesiączkę, a babcia - pełna dobrych chęci i zapału - głośno wszystkim zakomunikowała, że Madzia została kobietą. Tak okropnie się wtedy wstydziłam, do dziś czuję to zażenowanie - wspomina Magda.
Uświadomienie po norwesku
Szukając inspiracji do rozmów warto skorzystać z doświadczeń jednego z najbardziej otwartych i bezpruderyjnych społeczeństw Europy - Norwegów. Ich dziełem jest seria dostępnych na YouTube filmów edukacyjnych o wspólnym tytule "Pubertet" - "Dojrzewanie". Większość ma angielskie napisy, ale niektóre, w tym ten o menstruacji, przetłumaczono na język polski. Uwaga - w filmie pokazani są nadzy dorośli, a krew ma kolor czerwony!
Tata z kwiatkiem
No dobrze, ale czy można zareagować tak, żeby córka nie chciała zapaść się pod ziemię ze wstydu? Gosia z Warszawy, mama dwóch kilkuletnich synów, uważa, że zdecydowanie tak się da, tylko pracę nad tym trzeba zacząć o wiele wcześniej niż w dniu pierwszej miesiączki. W domu musi być swoboda mówienia na różne tematy, również te związane z cielesnością. Wtedy gratulacje ponoć przychodzą zupełnie naturalnie. - U nas w domu były prawie same baby, bo mam trzy siostry, więc "babskie sprawy" z czasem stały się czymś, co jest na porządku dziennym. Miesiączka nie była ani wstydliwym tematem, ani powodem do świętowania. Ale to ja, można powiedzieć, przetarłam szlaki, bo jako pierwsza z naszej trójki dostałam okres. Mama potraktowała to wydarzenie bardziej technicznie, dała podpaski itd. Tata zdecydował się na miły gest - dostałam od niego pierścionek z tej okazji i bardzo miło to wspominam. Jeszcze chyba gdzieś go mam - mówi Gosia.
Większość moich rozmówczyń uważa, że jeżeli jednak świętować, to przede wszystkim w babskim gronie, a facet może tylko nieco z oddali mu towarzyszyć. - Zdecydowanie uważam, że jest powód do radości. Przecież dziewczynka fizjologicznie dołącza do kręgu kobiet. I tak bym chciała to mojej Marysi przedstawić - mówi Anka z Poznania. - Marzy mi się, żeby z moją mamą i siostrą zaprosić Mary do przyjęcia w krąg kobiet. Niestety, z nimi raczej nie uda się świętować, bo jest to jakieś tabu między nami. Więc albo sama, albo z naszą przyjaciółką domu, którą Marysia darzy zaufaniem, zaproszę Mary na kawę. Na pewno dostanie kwiaty z tej okazji. Chciałabym, żeby Marysia traktowała okres jako coś szczególnego, coś pozytywnego, coś, co ma sens. Zostawię Mary decyzję, czy chce powiedzieć tacie - i jestem przekonana, że będzie chciała. Ja bym chciała, żeby mąż uhonorował ją kwiatami, słowami akceptacji. Chcę, żeby w tym dniu poczuła się szczególnie - mówi Anka.
Brzmi pięknie, i już myślałem, że mam gotowy plan, ale niestety... Niektórym takie gesty kojarzą się co najmniej dwuznacznie. - Kwiaty od ojca z okazji okresu? Fuj, obrzydliwe! Czy to dla ojca powód do świętowania, że córka dojrzewa do posiadania dzieci i seksu? - wykrzykuje oburzona Klaudia, przyjaciółka mojej narzeczonej. O tym nie pomyślałem!
Nie wszystkie dziewczyny uważają, że pierwsza miesiączka jest taka znowu istotna i warta rabanu. - U mnie w domu okres traktowano jako coś fizjologicznego i zupełnie nie przywiązywałam do tego wagi - mówi Zuzanna z Rumi. - Teraz moja córka wie, że to się wydarzy za chwilę, bo ma już 11 lat. Przygotuję ją "technicznie", czyli dostanie do plecaka podpaskę i czyste majteczki. Pewnie powiem mężowi, żeby wiedział, z czym się wiążą ewentualne fochy, ale raczej nie będziemy o tym rozmawiać. Kobietą nie zostaje się przez dostanie bądź nie miesiączki - wzrusza ramionami Zuzanna. A ja nie ukrywam, że takie podejście bardzo by mi pasowało.
Jak rozmawiać z córką o miesiączce?
Jednego patentu na taką rozmowę oczywiście nie ma, jej przebieg zależy od otwartości rodziców, ale też dociekliwości i wieku córki. Z pewnością można ułatwić dziewczynce przeżycie tego ważnego momentu bez lęku i wstydu. Jak? Oto kilka rad:
. Nie odwlekajmy rozmawiania z córką o kobiecej fizjologii do wieku 10 czy 12 lat, kiedy sporo dziewczynek staje się nieśmiałych czy wstydliwych. Zacznijmy te rozmowy wcześniej, kiedy dziewczynka ma 7 czy 8 lat. Wtedy wszystkie informacje przyjmie bardziej naturalnie.
. Rozmowę o tematach intymnych bardzo ułatwiają codzienne preteksty - na przykład miesiączka mamy, kupowanie podpasek czy tamponów. Wtedy zdecydowanie łatwiej o swobodne pytania i odpowiedzi.
. Kiedy już córka sama przyjdzie z pytaniami, nie zbywajmy jej, nawet gdy wydaje nam się że jest zbyt mała, że to za wcześnie - "dowiesz się, jak będziesz większa", "przeczytaj w tej książce, którą ci dałam/dałem". Książka to nie to samo, co rozmowa z mamą czy tatą.
. I najważniejsze - pokazujmy miesiączkę jako coś pozytywnego, radosnego, a nie "te straszne dni", brzemię, które będzie musiała dźwigać. Wyjaśnijmy, jaki biologiczny sens ma comiesięczne krwawienie, na czym polega cykl miesiączkowy. Podkreślmy, że w tych dniach kobieta ma prawo czuć się gorzej, odpoczywać i dawać się rozpieszczać. Te zapewnienia będą szczególnie cenne, jeśli wyjdą z ust taty.
Ale bądź tu człowieku mądry - co historia, to inne wspomnienia, odczucia. Przyznam, że mętlik w głowie mam większy niż przed tymi wszystkimi rozmowami. Postanawiam więc na koniec zapytać o zdanie specjalistkę od dziecięcej psychiki, dr Aleksandrę Piotrowską z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Pani doktor, co robić?! - Oczywiście, że świętować! I to nie w kobiecym gronie, bo dojrzewanie córki to sprawa nie tylko mamy, ale i taty. Do dziś w rodzinach dajemy fatalne sygnały córkom, komunikując im, że ciało i zachodzące w nim procesy to coś, czego trzeba się wstydzić, o czym mówi się tylko po cichu. Kompletnie się z tym nie zgadzam, odczarujmy to wreszcie i sprawmy, żeby pierwsza miesiączka była dla dziewczynki powodem do dumy, do radości, a nie wstydu! Tata ma wziąć z tej okazji córkę na duże lody, kupić kwiaty, nie pozwolić jej nieść ciężkich zakupów. Ojciec jest przecież w tym czasie najważniejszym przedstawicielem świata mężczyzn, i to piekielnie ważne, jak on jako mężczyzna ustosunkuje się do miesiączki, fizycznego dojrzewania córki. Od tego w dużej mierze zależy, jak będzie swoje ciało traktowała potem dziewczyna, jakie będzie miała poczucie wartości, oczekiwania wobec chłopaków. Weź więc córkę na lody czy do kawiarni na ciacho, pokaż jej, że ty, tata, ale i mężczyzna, jesteś zachwycony tym, że twoja malutka córeczka staje się kobietą. Żadnego przemilczania i krępowania się! - przykazuje mi dr Piotrowska. A ja z przerażenia tą wizją nie mogę przełknąć śliny. Ostatecznie postanawiam, że postąpię tak, jak ze wszystkim, co dotyczy wychowania mojej córki. Trochę zrzucę to na jej mamę, a sam przygotuję się na różne scenariusze. Kupię więc pierścionek, do lodówki wstawię szampana, i - ostrożnie jak saper nowicjusz - będę reagował na rozwój wydarzeń.
Pierwsza miesiączka w kulturach świata
Indie Południowe. W hinduistycznej tradycji pierwsza miesiączka to powód do świętowania dla całej rodziny. Przez dwa pierwsze dni miesiączkującą dziewczynkę kąpią w kurkumie najbliższe kobiety - matka, siostra, ciotki. Potem odbywa się rodzinne przyjęcie, podczas którego dziewczynka dostaje swoje pierwsze sari.
Ameryka Północna. Według Indian Nawaho pierwsza miesiączka jest najważniejsza dla plemienia, ponieważ zapowiada nowe życie. Jak opisuje Lara Owen, badaczka zwyczajów związanych z menstruacją z australijskiego Monash University, tuż po zakończeniu pierwszej menstruacji cała rodzina dziewczynki zbiera się na czterodniową uroczystość. Dziewczynka przez te cztery dni nosi specjalny strój z koziej skóry. Każdego dnia o wschodzie słońca biegnie w jego kierunku, codziennie szybciej. Potem starsza kobieta z plemienia robi jej masaż, uczy dbać o urodę i opowiada o relacjach damsko-męskich. Pieczony jest wielki, kukurydziany placek, a na koniec wszyscy uczestnicy tej uroczystości modlą się przez całą noc pod wodzą szamana o szczęście i powodzenie dla dziewczynki.
Afryka Zachodnia. U ludu Dagara ceremonia przeprowadzana jest zbiorczo - uroczyste wejście w dorosły świat jednego dnia celebrują wszystkie dziewczynki, które w poprzednim roku zaczęły miesiączkować. Po odprawieniu rytuałów i uczcie przechodzą okres nauki, wtajemniczania w kwestie seksu i rodzenia dzieci, a także obowiązków kobiety.
Kanada. U północnego ludu Nootka po pierwszej miesiączce czeka dziewczynkę rodzinna uroczystość, a potem - duże wyzwanie. Wywożona jest na morze łódką, a następnie wskakuje do wody i musi sama dopłynąć do brzegu. W ten sposób dowodzi swojej wytrwałości i tego, że zasługuje na miano kobiety
Azja. W Nepalu miesiączkujące kobiety są izolowane na czas menstruacji, nie mogą przebywać we własnym domu, a jeśli nawet mąż na to zezwoli, to i tak nie mają prawa wchodzić do kuchni. Miesiączkująca kobieta nie może też nikogo dotykać. W niektórych rejonach Nepalu kobiety, w tym młode dziewczyny, są na czas menstruacji zamykane w namiotach w górach. Zdarza im się nawet umierać z powodu zimna czy zakażeń.