Społeczeństwo
Badanie USG (fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)
Badanie USG (fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl)

Niemal każda kobieta w ciąży na badanie USG wyczekuje z niecierpliwością. To szansa na zobaczenie dziecka, które z miesiąca na miesiąc coraz bardziej przypomina istotę ludzką, uspokojenie się, że rozwija się prawidłowo, a jeśli coś jest nie tak -  nadzieja na szybką reakcję lekarzy. Badanie proste, bezbolesne, jak zapewniają lekarze - całkowicie bezpieczne.

Zdjęcie z badania USG wykonanego w jednej z łódzkich przychodni (fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta)

Jednak wielu przyszłych rodziców jest zupełnie skołowanych, bo w internecie szerzy się stosunkowo nowa teoria spiskowa, obarczająca to proste badanie winą za wszelkie zło, które spotyka dzieci. Na jednej ze stron, na których trąbi się o zagrożeniach ze strony USG, można przeczytać: "Badania USG są odpowiedzialne za wady genetyczne, żółtaczkę, choroby nowotworowe wieku dziecięcego, np. białaczki, chłoniaki, nowotwory mózgu, zapalenia błon płodowych, zaburzenia osobowości powodujące kilkakrotnie większą częstotliwość samobójstw, choroby i wady oczu, choroby skórne i alergie". To ponoć słowa Jerzego Jaśkowskiego, kiedyś lekarza, dziś pozbawionego prawa wykonywania zawodu, ale wciąż będącego guru polskiego ruchu antyszczepionkowego. Do tych wszystkich nieszczęść inni dokładają jeszcze autyzm - rzekomo największe zagrożenie, jakie wypływa z badań USG w ciąży.

Ile razy USG?

W Polsce USG podczas ciąży wykonuje się standardowo trzy razy. Pierwsze to tak zwane USG genetyczne, przeprowadzane pod koniec trzeciego miesiąca ciąży lub na początku czwartego, pozwalające wykryć ciężkie wady chromosomalne i inne duże nieprawidłowości w rozwoju płodu. Potem, w piątym miesiącu ciąży, przychodzi czas na USG "połówkowe" - wykonywane mniej więcej w połowie ciąży. Wielu rodziców czeka na nie ze szczególną niecierpliwością, bo podczas tego badania już prawie zawsze da się określić płeć dziecka. Ale nie tylko, da się też kompleksowo ocenić stan jego zdrowia, w tym wykryć wady serca, dziś w wielu przypadkach możliwe do zoperowania jeszcze w łonie matki. Ostatnie planowe USG wykonywane jest pod koniec siódmego lub w ósmym miesiącu ciąży i określa stopień dojrzałości łożyska oraz przygotowanie dziecka do porodu.

W Polsce USG podczas ciąży wykonuje się standardowo trzy razy (fot. shutterstock.com)

Oprócz tych trzech badań, które przechodzi niemal każda kobieta w ciąży, wiele decyduje się na dodatkowe USG 4D, w którym za pomocą specjalistycznego ultrasonografu można nakręcić film i zobaczyć w trójwymiarze twarz swojego potomka. A jeśli ciążę prowadzi lekarz w gabinecie prywatnym, ultrasonograf jest w użyciu podczas niemal każdej wizyty. - I nie ma w tym nic złego, bo to całkowicie bezpieczne badanie. Obowiązujące nas zalecenia mówią o konieczności wykonania minimum trzech badań USG w ciągu ciąży, ale nie określają ich górnej granicy, a nam, lekarzom, to spojrzenie na płód przez monitor aparatu pozwala wychwycić nieprawidłowości, które potencjalnie mogą zagrozić życiu matki czy dziecka - mówi dr Grzegorz Południewski, ginekolog-położnik.

Na jakiej zasadzie działa ultrasonograf? Najprościej rzecz ujmując, emituje i odbiera fale dźwiękowe, a dokładnie ultradźwięki, niesłyszalne przez ludzkie ucho, ale odbijające się doskonale od tkanek. Ultradźwięki wysyłane są i odbierane przez głowicę aparatu, a odpowiednie oprogramowanie przekłada te dane na język obrazu, wyświetlając go na monitorze. Aby dokładnie obejrzeć różne narządy, lekarz dobiera częstotliwość ultradźwięków, która najlepiej odbije się od danego typu tkanki.

O ile nikt specjalnie nie podważa zasadności wykonywania USG u dorosłych, to w internecie krążą przerażające informacje o tym, jak ultradźwięki działają na tkanki rozwijającego się płodu. Przywołuje się badanie na myszach przeprowadzone w 2006 roku przez naukowców z Yale Medical School, w ramach którego poddano gryzonie 30-minutowej ekspozycji na fale ultradźwiękowe i u których potem stwierdzono zaburzenia w rozwoju mózgu. Choć nigdy nie potwierdzono tych wyników w badaniu na ludziach, wnioski zdaniem przeciwników USG są jasne - na jednej z witryn propagujących różne teorie spiskowe można przeczytać: "...bardzo obrazowo i w skrócie można powiedzieć, że badanie ultradźwiękowe dla komórki to coś podobnego jak bicie paskiem po pośladkach. Różnica polega na tym, że paskiem dostajemy po pupie, a tutaj głowica może bić po oczach, mózgu czy wątrobie".

Opole, szpital ginekologiczno-położniczy. Gabinet oraz laboratorium utworzone w ramach programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego dla par (fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta)

A jeśli na kogoś nie działają podobne obrazowe tłumaczenia, przeciwnicy USG przywołują badania naukowe - wszystkie wykonane w Chinach, rzekomo na abortowanych płodach płci żeńskiej, wcześniej poddanych rutynowym badaniom ultrasonograficznym. Na stronie szczepienia.wybudzeni.com można przeczytać: "Chińscy naukowcy zmierzyli uszkodzenia mózgu, nerek, rogówki, kosmówki i układu odpornościowego. Określili, że wystarczy bardzo mała ekspozycja na ultradźwięki, aby spowodować obrażenia u ludzkiego płodu".

Wydaje się, że same źródła tych badań i doniesień wystarczą, aby nabrać do nich odpowiedniego dystansu. Powołują się na nie przeciwnicy USG, jednak informacji o badaniach rzekomo dowodzących związku USG z ciężkimi chorobami płodu próżno szukać w renomowanych periodykach naukowych. Nie ma na ten temat żadnych uznanych przez międzynarodowe środowisko naukowe publikacji. Jednak mało kogo można tak łatwo wystraszyć, jak kobietę w ciąży. - Rzeczywiście, czasami kobiety przychodzące do mojego gabinetu ze strachem dopytują, czy USG nie zaszkodzi ich dziecku - mówi dr Południewski.

WHO kontra teorie spiskowe

Kilka lat temu eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przeanalizowali 60 publikacji z całego świata, dotyczących wpływu badania ultrasonografem na stan zdrowia matki czy nowo narodzonego dziecka. WHO sprawdziła, czy w którymś z nich odkryty został jakikolwiek związek USG z nieprawidłowym rozwojem neurologicznym, intelektualnym czy zwiększonym ryzykiem występowania nowotworów w dzieciństwie. Nie wykryto żadnych związków - "znaleziono jedynie słabe powiązanie pomiędzy ekspozycją na ultradźwięki w ciąży a leworęcznością u dzieci płci męskiej" - piszą lekarze z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie w artykule opublikowanym w 2012 roku w specjalistycznym periodyku "Zdrowie Publiczne".

Ginekolodzy nie mają wątpliwości - USG to całkowicie bezpieczne dla matki i dziecka badanie (fot. shutterstock.com)

WHO postanowiła przeanalizować doniesienia ze świata nauki, bo szerzący się wśród młodych rodziców strach przed USG nie jest ograniczony wyłącznie do Polski. Amerykanie też nie ustają w walce z krążącymi w internecie pogłoskami. Nie chcą, by doszło do podobnej sytuacji, jaką mamy w przypadku szczepionek - przeciwników ich stosowania jest już tylu, że mamy do czynienia z ogólnoświatowym ruchem. Dlatego lekarze i naukowcy z Boston Medical Center oraz Boston University School of Medicine przeprowadzili dokładne badania mające na celu potwierdzenie lub wykluczenie związku prenatalnego badania USG z późniejszym autyzmem u dzieci.

Naukowcy prześledzili, ile razy USG w rozwoju prenatalnym było przeprowadzane wśród dzieci podzielonych na trzy grupy: z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (107 dzieci), z opóźnieniem rozwoju psychoruchowego (104) oraz rozwijających się prawidłowo (209). Okazało się, że u matek dzieci autystycznych USG w ciąży było przeprowadzane średnio 5,9 razy, w przypadku dzieci z opóźnieniami rozwoju - 6,1 razy, a u rozwijających się prawidłowo - 6,3 razy. U wszystkich dzieci przeciętny czas badania USG był podobny. Zdaniem naukowców te wyniki świadczą o tym, że związku pomiędzy autyzmem a liczbą ciążowych USG po prostu nie ma. "Niemal wszystkie zbadane przez nas parametry badania USG są dla dziecka całkowicie bezpieczne" - komentował w "Science News" dr  N. Paul Rosman, współautor tego badania.

Tylko jeden pomiar okazał się nieznacznie podwyższony dla grupy dzieci autystycznych - w pierwszym trymestrze ciąży wykonywane u nich USG miało ustawioną nieco większą głębokość penetracji ultradźwięków. Jednak naukowcy wątpią, czy te dwie rzeczy mają ze sobą coś wspólnego. Ich zdaniem ten parametr podwyższony jest na tyle nieznacznie, że mógł wynikać z błędów w zapisach w kartotekach medycznych kobiet. Ich zdaniem nie ma żadnych dowodów, aby badanie USG, przeprowadzone prawidłowo i zgodnie ze wskazaniami lekarza, miało jakikolwiek negatywny wpływ na matkę czy dziecko. 

Seria zdjęć z badania USG wykonanego ok. 20 tygodnia ciąży (fot. shutterstock.com)

Z całą pewnością zaś zaniechanie tych badań może mieć o wiele poważniejsze konsekwencje - od niewykrycia w porę nieprawidłowego ułożenia łożyska czy pępowiny, co w czasie porodu może zagrozić życiu matki i dziecka, aż po wady rozwojowe u płodu, w tym wady serca, które czasami wymagają błyskawicznych interwencji w celu ratowania malucha. Bez badania USG na takie interwencje nie byłoby najmniejszych szans.