Społeczeństwo
Dziewczynki są przekonane, że wyjątkowy talent, czy wręcz geniusz mogą przejawiać tylko chłopcy (fot. pexels.com)
Dziewczynki są przekonane, że wyjątkowy talent, czy wręcz geniusz mogą przejawiać tylko chłopcy (fot. pexels.com)

Niby nic się nie stało: panie przedszkolanki powiesiły mapę nieba, mówiły o planetach, Układzie Słonecznym i Kosmosie. - Musiałaś się świetnie bawić, to twój ulubiony temat. Pewnie opowiadałaś o sondzie Cassini i o tym, jak spadła na Saturna?  - podpytywałam dziwnie cichą córkę.

- Nie, mamo, nic nie mówiłam. Bo wiesz, Kosmos to nie jest sprawa dla dziewczynek, tak powiedzieli chłopcy - usłyszałam od dziecka i poczułam to, co pewnie każda matka czuje w sytuacji, gdy jej dziecku odbierana jest radość. Moja córka, która w wieku czterech lat znała we właściwej kolejności wszystkie planety Układu Słonecznego, która odróżnia planety od gwiazd, która z żalu, że sonda Cassini nie wyśle już więcej zdjęć Saturna, nie mogła spać i która marzyła, by zamieszkać na Teleskopie Hubble'a i robić zdjęcia Kosmosu, nie odezwała się słowem o swojej pasji, bo usłyszała, że to nie jest pasja dla dziewczynek.

Nie, nie napisałam tego, by się pochwalić, jak jest niezwykła. Jest zwyczajnym, normalnie rozwijającym się dzieckiem, które - tak się zdarzyło - urodziło się w rodzinie, w której chętnie i dużo mówi się o Wszechświecie oraz rządzących nim prawach. Pewnie gdyby przyszła na świat w rodzinie podróżników, to znałaby na pamięć nazwy wszystkich państw Ameryki Południowej, a wychowując się wśród miłośników jeździectwa, rozróżniała z daleka rasy koni. Chłonięcie atmosfery domu jest normalną częścią zdobywania wiedzy przez dziecko. Każdej wiedzy, od tego, jak przechodzić prawidłowo przez jezdnię, poprzez jedzenie nożem i widelcem, na postawach społecznych kończąc.

Chłonięcie atmosfery domu jest normalną częścią zdobywania wiedzy przez dziecko (fot. pexels.com, zdjęcie ilustracyjne)

O tym, że czegoś nie może, bo jest dziewczynką, moja córka nie dowiedziała się w domu, ani od innych dorosłych, z którymi ma do czynienia. Usłyszała to od dzieci. Od swoich rówieśników, z którymi się bawi, uczy, a kiedyś w przyszłości będzie żyć i pracować. Skąd takie przekonania u kilkulatków? Chyba tylko z domów, w których się wychowują. Jeśli to prawda, to jest mi po prostu smutno, bo oznacza to, że koledzy mojej córki wychowują się w rodzinach, w których role są sztywno podzielone, w których kobiety nie mogą same o sobie decydować. Mają zajmować się sprawami "kobiecymi" i znać swoje miejsce w szeregu. Tylko że chęć dominacji zawsze wypływa z poczucia słabości. Taki paradoks.

Teraz mogę jeszcze opowiadać mojej córce o Peggy Whitson, która była pierwszą kobietą dowodzącą Międzynarodową Stacją Kosmiczną, o Yvonne Brill - inżynier i astrofizyczce, która wynalazła silnik wykorzystywany w technologii rakietowej, i o wielu innych wspaniałych kobietach, dla których nauka była pasją i pracą. Ale co dalej?

"Dziewczynki uważają się za mniej utalentowane niż ich rówieśnicy już w wieku sześciu lat" - takie nagłówki pojawiły się w dziesiątkach tytułów prasowych w ubiegłym roku, kiedy to opublikowano wyniki badań Andreia Cimpiana, profesora psychologii Uniwersytetu Nowojorskiego. Z zebranych przez badacza i jego ekipę informacji wynika, że już kilkuletnie, dopiero rozpoczynające edukację szkolną dziewczynki są przekonane, że wyjątkowy talent, czy wręcz geniusz mogą przejawiać tylko chłopcy. Dotyczy to szczególnie gier oraz nauk ścisłych. - Dzieci już w bardzo młodym wieku przyswajają przekonanie, że błyskotliwość jest cechą męską. Małe dziewczynki nasiąkają tym społecznym stereotypem i wybierają oparte na nim aktywności. To bolesna konkluzja - powiedział "The Telegraph" autor badań.

Centrum Nauki Kopernik. Otwarcie wystawy ''Patrz: Ziemia'' (fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Moje dziecko nie widzi sprzeczności w noszeniu różowych sukienek księżniczek i oglądaniu z wypiekami na twarzy startu rakiety Falcon 9. Podbieranie mamie błyszczyków nie ma nic wspólnego z zabawą w sklep planetarny, w którym za Ziemię trzeba zapłacić pięć su, ale już za Saturna 15. Na tej samej ścianie swojego pokoju może powiesić plakat Arielki i zdjęcie Filarów Stworzenia, mgławicy sfotografowanej przez Teleskop Hubble'a. I myślę, że ten eklektyczny sposób postrzegania świata przydałby się nam wszystkim.

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka . Dziennikarz, redaktor, współpracownik Weekend Gazeta.pl. Wcześniej związana m.in. z "Życiem Warszawy" i "Echem Miasta".

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU