Społeczeństwo
Dlaczego mężczyźni korzystają z viagry? (fot. shutterstock.com)
Dlaczego mężczyźni korzystają z viagry? (fot. shutterstock.com)

Strach przed brakiem wzwodu nie ma wieku.

- 20-70 lat - Izabela Jąderek, seksuolog, tak określa przedział wiekowy mężczyzn sięgających po specyfiki na zaburzenia erekcji. Każdemu mężczyźnie, niezależnie od tego, ile ma lat, zdarzy się problem ze wzwodem. To naturalne. - Naturalne też jest, że żaden nie chce tego problemu mieć i że jego pojawienie się budzi niepokój - mówi Izabela Jąderek. - Idzie więc do apteki albo klika w internetową wyszukiwarkę, bo uważa, że tabletka to jedyny skuteczny sposób. Potem nakręca się w lęku, boi się, że porażka powtórzy się po raz kolejny, co prowadzi do błędnego koła samospełniającej się przepowiedni. On chce, żeby się TO nie wydarzyło, jest napięty, mocno się stresuje, co obniża spontaniczność reakcji seksualnych, więc unika życia seksualnego, a w rezultacie kiedy do niego dochodzi, erekcja nie występuje. A zatem znów sięga po tabletkę.

W 2017 r. sprzedano 4,55 mln opakowań środków wspomagających erekcję wydawanych na receptę (fot. shutterstock.com)

W 2017 r. sprzedano 4,55 mln opakowań środków wspomagających erekcję wydawanych na receptę. To o 90 proc. więcej niż w 2016 r. Wtedy Polacy kupili ich 2,4 mln. Specjaliści patrzą też z niepokojem na szybki wzrost sprzedaży zamienników viagry dostępnych bez recepty - wyniósł aż 300 proc.

Viagra, jej zamienniki i suplementy - jaka jest różnica?
Żaden suplement diety sprzedawany jako lek na erekcję nie ma prawa zadziałać i nie zadziała. Jego stosowanie jest bezzasadne i nieskuteczne. Skuteczne są jedynie leki zawierające substancję czynną sildenafil lub jej nowsze wersje: wardenafil, tadalafil i awanafil. Niestety, działają jedynie w momencie brania. Nie leczą, nie pomagają długofalowo. Trzeba pamiętać, że interakcja środków na zaburzenie erekcji z innymi lekami albo zażycie większych dawek tych specyfików mogą prowadzić do powikłań sercowo-naczyniowych. Tym bardziej że problemy z erekcją bywają pierwszym symptomem zaburzeń układu krążenia, cukrzycy albo kłopotów natury psychologicznej.

Na zdolność do erekcji wpływa wszystko. - Hormony, sprawność układu naczyniowego, nerwowego, przebyte urazy, ale także styl życia, czyli to, czy mężczyzna pali papierosy, pije, uprawia sport, no i psychika: stresy, niepokoje, obawy - wymienia Izabela Jąderek. - Problemy, które ma 50-60-latek, różnią się zasadniczo od tych, które mają młodzi mężczyźni. U starszych występują problemy natury organicznej, u młodszych - psychogennej. Ale wszyscy łykają tabletki w ogromnych ilościach. Pomaga w tym dosyć agresywna reklama w mediach.

W reklamowym przekazie dominują komunikaty typu: "Złap wiatr w żagle", "Twój korzeń zapłonie", "Mężczyzna, który nie wymięka". Któż by nie chciał takich wrażeń? Wszyscy! Także 60-latkowie jedzący na kolację tłustą karkówkę i popijający ją winem (uwaga! tabletek na potencję nie można mieszać z alkoholem!). Troskliwe żony przygotowujące te obfite posiłki działają, niestety, na swoją zgubę.

Co ja mogę, skoro nie mogę?

Specjaliści są zdania, że faza automatyzmu seksualnego (między 16. a 25. rokiem życia) - czas, w którym członek jest w stanie prawie permanentnego wzwodu - rozleniwia mężczyzn. Zdaje im się, że tak właśnie już będzie do końca życia. Rzeczywistość jest inna. Po przekroczeniu 30.-40. roku życia potencja sprzed lat staje się nieosiągalna. Z tym trudno się mężczyznom pogodzić.

Zobacz wideo

- Szukają czegoś, co można wziąć, popić wodą i mieć erekcję na zawołanie. Tak na początku robi 8 na 10 pacjentów, którzy przychodzą do mnie z problemami. Uważają, że wizyta u specjalisty to strata czasu. Ale prędzej czy później i tak do niego trafiają - mówi Andrzej Gryżewski, seksuolog i psychoterapeuta z gabinetu CBTseksuolog.

Ciekawą (i stosunkowo nową) grupą są mężczyźni tuż po dwudziestce, przekonani o tym, że kiedy jak nie teraz powinni się spełnić seksualnie. Wyznaczają sobie wysokie pornograficzne standardy i jeżeli nie mogą do nich doskoczyć, posiłkują się specyfikami na erekcję.

Są też totalne erekcyjne freaki (obojętnie, czy single, czy będący w związku). - Aplikują sobie "środki na" podczas oglądania pornografii oraz w czasie masturbacji. To seksualne obiboki. Łykają tabletkę, popijają szklanką wody, pokręcą się po domu, a potem mają wzwód na zawołanie przed ekranem komputera - mówi Gryżewski.

Kolejna grupa mężczyzn to ci, którzy w ogóle nie mają ochoty na seks albo nie mają orgazmu. Biorą tabletki na erekcję, bo a nuż zadziałają? - Potrafią wydać więcej pieniędzy na podróbki viagry i suplementy, które nie poprawią ich sytuacji, niż kosztowałoby profesjonalne i skuteczne leczenie - podpowiada Andrzej Gryżewski.

Mężczyzna, który nie wymięka

Andrzej Gryżewski nie pamięta pacjenta, który przyszedłby zaniepokojony brakiem erekcji po jednym, drugim czy nawet dziesiątym razie. Zazwyczaj kłopoty ze wzwodem trwają rok, półtora, zanim mężczyzna uzna, że nadeszła pora, żeby pójść do specjalisty. Zaczyna się niewinnie: nie udaje się po raz pierwszy.

- Trochę się zaniepokoiłem, ale odpaliłem sobie pornografię i zadziałało - opowiada Przemek, 45 lat. - Ale po kilku dniach problem się powtórzył, więc "poszedłem" do doktora. Doktora Google. Wpisałem kilka haseł: "zaburzenia erekcji", "wzwód", "uwiąd członka". Potem sprawdziłem, co najlepiej schodzi na Allegro i taki specyfik kupiłem. Na razie wydaje mi się, że pomaga, nie wiem, co będzie dalej.

Najlepsza rada od specjalisty jest taka, żeby mężczyzna mający problemy z erekcją poszedł do... lekarza (fot. shutterstock.com)

Popkultura chętnie eksploatuje ostatnio motyw tabletek na potencję. Mickey Donovan, grany brawurowo przez Johna Voighta w serialu "Ray Donovan", zażywa specyfik, który działa tak długo, że Mickey musi udać się do szpitala. Wszystkie prostytutki w okolicy oddychają z ulgą.

W drugim sezonie serialu "True Detective" bohater grany przez Colina Farrella bierze niebieską tabletkę i siada na sedesie, żeby poczekać na efekt. W pozaekranowym życiu "tabletkowych kłopotów" jest więcej. - Para jedzie na wymarzony pobyt do hotelu, partnerka proponuje seks w lesie. Mężczyzna szuka wymówek, żeby do seksu nie doszło. Jest przerażony, zastanawia się, gdzie schowa swoje tabletki przed partnerką: pod łóżkiem, pod poduszką, w tajnej skrytce w torbie podróżnej? Mężczyźni z zaburzeniami erekcji są najlepszymi specjalistami w ukrywaniu rzeczy, jakich znam - mówi Andrzej Gryżewski.

Nie ma badań wskazujących, czy na przykład upowszechnienie "aplikacji towarzyskich" typu Tinder ma wpływ na zwiększające się spożycie tabletek, ale można mieć wrażenie, że jakiś związek tu jest. Bo im więcej sposobności do seksu, tym więcej strachu i tabletek na strach. - Umówiłem się z dwiema dziewczynami tego samego dnia i obie były chętne na seks. Z drugą nie poradziłem sobie za dobrze, ale teraz wiem, że po prostu muszę mieć pod ręką tabletki - przyznaje 39-letni Kamil, nauczyciel WF-u.

Pojawia się też problem: w jakim momencie brać tabletkę? - Wziąć teraz czy za godzinę, ale potem ta erekcja zniknie? A przecież jeszcze trzeba zadbać o tę kobietę. Co będzie, jak ona się wycofa? To ogromny stres brać je cały czas - mówi Izabela Jąderek. - Mężczyznom zaczyna się wydawać, że bez wspomagania kompletnie sobie nie poradzą. Więc kupują tabletki wciąż i wciąż.

Chodzi o wstyd

Andrzej Gryżewski ma licznych pacjentów, którzy na początku wydawali na specyfiki na potencję 100 zł miesięcznie, a jak nie działało - podwajali stawkę. - Tyle że nie miało prawa zadziałać, bo to, co kupowali, to były podróbki viagry - mówi Andrzej Gryżewski. - Ale w tych mężczyznach narastało poczucie winy, że coś jest z nimi nie tak, skoro suplementy nie dają efektu. Przecież widzieli reklamy zapewniające o ich skuteczności, na forach internetowych producentów wszyscy się zachwycali tym, jak świetnie te specyfiki działają. A oni, zamiast sztywnego członka, mieli efekty uboczne: ból głowy, widzenie na niebiesko (mężczyźni z nadciśnieniem na pewno odczują, że więcej krwi napływa im także do mózgu), palpitację serca. Niektórzy, zamiast być na romantycznej randce, jechali na izbę przyjęć do szpitala, bo wydawało im się, że mają zawał.

Zobacz wideo

Nie pomaga społeczny odbiór problemów z potencją - Mężczyzna bez erekcji to wciąż mężczyzna zawodzący, niesprawdzający się, niemęski. On myśli o sobie, że tylko na tej podstawie ocenia się jego męskość. Od kobiety słyszy:"nie możesz?", "co ci jest?", "gejem jesteś?". Ona myśli, że mu się nie podoba, że on ma kochankę, że zdradza, że ona przytyła - tłumaczy Izabela Jąderek.

Najlepsza rada od specjalisty jest taka, żeby mężczyzna poszedł do lekarza. Na początku do urologa, który określi, czy przepływ krwi w członku jest prawidłowy. Warto też sprawdzić poziom hormonów: testosteronu (nie może być poniżej normy), prolaktyny (nie może być powyżej normy). Jeżeli fizjologicznie jest zdrowy, powinien się udać do seksuologa na terapię. I poszukać źródła problemu. - Dobrze jest obserwować swój dzień, bo jaki dzień - taki seks - radzi Andrzej Gryżewski. - Niedawno był u mnie pacjent niemający kompletnie czasu dla siebie w ciągu dnia. U niego zaburzenia erekcji wynikały z intensywności życia i "niedoczasu". Z jego perspektywy wygląda to tak, jakby ciągle "nie był wystarczający", z mojej - że ma po prostu dość takiego życia i musi się zatrzymać, bo jest ciągle w boju, w walce, w działaniu.

Izabela Jąderek podkreśla, że często chodzi o kwestie związane ze świadomością swojego ciała, nieakceptowaniem go, stresem, niskim poczuciem wartości, niepewnością w roli seksualnej. - Jeżeli w drodze terapii uda się przepracować te kwestie, to tabletka najczęściej nie jest potrzebna - mówi seksuolog.

Krystyna Romanowska. Dziennikarka i pisarka, autorka cyklu rozmów z Prof. Zbigniewem Lwem Starowiczem. Interesuje się seksualnością, psychologią społeczną i socjologią.