- W puszczy po stronie białoruskiej nie wycina się żadnych drzew - powiedział w rozmowie z Deutsche Welle zastępca dyrektora białoruskiego parku narodowego "Bieławieżskaja Puszcza" Wassilij Arnolbik.
W skład tego parku wchodzi 80 tys. hektarów puszczy właściwej i przylegające do niej około 70 tys. hektarów lasu, które razem liczą 150 tys. hektarów i cały ten obszar ma status rezerwatu przyrody. - Nawet jeśli prowadzimy tam prześwietlanie drzewostanu, nie niszczymy puszczy, a martwe drzewa usuwamy tylko wtedy, kiedy znajdują się na ścieżkach dostępnych dla turystów - dodał Arnolbik.
Białoruski leśnik i naukowiec przyznaje rację przeciwnikom karczowania Puszczy. Narzeka, że pomiędzy Polską i Białorusią nie ma żadnej skoordynowanej polityki ws. Puszczy Białowieskiej, która przecież, jak podkreślił z naciskiem, "stanowi organiczną całość".
Białoruś chroni drzewa, a Polska je wycina
A Polska tnie Puszczę w najlepsze. Do tego stopnia, że 3 sierpnia Trybunał Sprawiedliwości UE sięgnął po tzw. środki tymczasowe i w obowiązującym nasz kraj orzeczeniu zalecił Polsce natychmiastowe wstrzymanie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej, zanim zapadnie wyrok w tej sprawie.
Zdaniem Trybunału Puszczy zagraża przede wszystkim wycinka drzew, a nie kornik drukarz. Podjęte przez Polskę działania związane z kornikiem mają charakter "nieodwracalnej szkody", ponieważ użycie ciężkiego sprzętu w postaci tzw. harwesterów oznacza zdewastowanie dużych połaci puszczy, których nie da się przywrócić do stanu pierwotnego.
Polska narusza przepisy unijnej dyrektywy środowiskowej i ptasiej, które są dwoma podstawowymi aktami prawa środowiskowego Unii Europejskiej.
- stwierdza orzeczenie Trybunału.
Ultimatum dla ministra Szyszki upływa w piątek 11 sierpnia o północy - do tego czasu musi udzielić odpowiedzi Trybunałowi. Minister środowiska Jan Szyszko obiecywał, że odpowie Luksemburgowi w terminie. Wciąż jednak nie wiadomo, co się znajdzie w wyjaśnieniach resortu. Zwłaszcza, że Polska - jak dotąd - nie zastosowała się do nakazu Trybunału. Tymczasem Szyszko niezmiennie podkreśla, że to dzieje się obecnie w Puszczy Białowieskiej, odbywa się "zgodnie z prawem Unii Europejskiej".
Spór o listę UNESCO
Na terenie Puszczy Białowieskiej zachowały się jedne z najstarszych i największych fragmentów lasu pierwotnego w Europie. Jej dzisiejszy obszar wynosi około 150 tys. hektarów, z czego na część polską przypada 42 procent powierzchni, a większa (licząca ok. 80 tys. hektarów) należy do Białorusi i wchodzi w skład białoruskiego parku narodowego "Bieławieżskaja Puszcza". Od 2014 roku obie części puszczy znajduję się na liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.
W czerwcu polski minister środowiska Jan Szyszko powiedział w Sejmie, że wpisanie Puszczy Białowieskiej na listę UNESCO nastąpiło wbrew obowiązującemu prawu i bez uzgodnienia z miejscową ludnością. Z tego względu minister Szyszko zażądał skreślenia jej z listy. Jego stanowisko poparło kierownictwo Lasów Państwowych.
Za prowadzoną wciąż wycinką, jako środkiem ochrony drzewostanu puszczy przed kornikiem, opowiedział się także Związek Leśników Polskich, władze lokalne i niektóre organizacje społeczne. Zarzucają one samozwańczym obrońcom puszczy liczne przekłamania i niezrozumienie zastosowanych środków ochrony przed kornikiem drukarzem. Ich główny argument brzmi następująco: Puszcza Białowieska nie jest lasem pierwotnym, tylko od początku była kształtowana przez człowieka, a leśnicy mają obowiązek bronić jej przed kornikiem na mocy ustawy o ochronie przyrody i ustawy o lasach. Szef Rady Naukowej Leśnictwa prof. Janusz Sowa z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie twierdzi, że tylko wycinka drzew zaatakowanych przez kornika drukarza może uratować puszczę.
Głos sprzeciwu
Innego zdania jest Bogdan Jaroszewicz, kierownik Białowieskiej Stacji Geobotanicznej Uniwersytetu Warszawskiego i wieloletni dyrektor Białowieskiego Parku Narodowego. W rozmowie z DW Jaroszewicz wyraził przekonanie, że każda interwencja człowieka w nieodwracalny sposób zmienia strukturę puszczy. Nawet niegroźne z pozoru usuwanie z niej martwych drzew oznacza śmiertelne zagrożenie dla żyjących w nich ponad 150 rzadkich gatunków flory i fauny, a kornik drukarz, o którym tyle się obecnie mówi, stanowi naturalne pożywienie dla dzięcioła trójpalczastego.
- Wycinka drzew niszczy środowisko grzybów i insektów. Nie wiemy jak będą zachowywać się w przyszłości sztucznie zasadzone gatunki drzew i na jakie choroby będą one narażone - powiedział Jaroszewicz. Problemy z kornikiem drukarzem wzięły się stąd, że na terenie puszczy zasadzono świerki tam, gdzie przedtem nie rosły żadne jodły - dodał.
W rozmowie z "Rzeczpospolitą" minister Szyszko nie obawiał się jednak, że Polskę może dostać od Brukseli karę za wycinkę. - A dlaczego by nie zapytać o to, czy Polska będzie za pół roku wzorem dla całego świata? - zastanawia się. O kwalifikacjach ekspertów UE ma krótkie i dobitne zdanie: - Nie potrafią odróżnić kornika od żaby - stwierdzaił. Unikał za to kilkakrotnie odpowiedzi na pytanie, na czym polegają "działania ochronne", które rzekomo prowadzi w Puszczy. Sześć razy pytany, sześć razy dał wymijającą odpowiedź. - To wszystkie działania ochronne, które są przewidziane zgodnie z planem zadań ochronnych - skwitował.
Artykuł pochodzi z serwisu