Społeczeństwo
(fot. materiały prasowe)
(fot. materiały prasowe)

Stambuł to największe i najludniejsze miasto w Turcji i jednocześnie jedyne w swoim rodzaju kocie imperium. Uliczne koty można tu spotkać niemal na każdym kroku - na ławkach w parkach, pod kawiarniami czy wśród największych zabytków miasta. Koty mają w strukturze miasta wyjątkowe, zaszczytne miejsce. 

 

Małgorzata Steciak: "Kedi - sekretne życie kotów" to najbardziej pozytywny film roku. To zabrzmi strasznie ckliwie, ale twój dokument przywraca wiarę w ludzkość. Skąd pomysł, żeby opowiedzieć o kotach żyjących na ulicach Stambułu?

Ceyda Torun:

To miał być prosty film o tej mniej znanej stronie Stambułu, ale nikt z nas nie podejrzewał, że "Kedi" wzbudzi tak duże zainteresowanie wśród widzów na całym świecie i stanie się taką sensacją.

Nie chciałam robić filmu społecznie zaangażowanego, mimo że polityczna scena Turcji aż wrzała, kiedy przygotowywaliśmy się do zdjęć w 2013 roku. Biegając z kamerą po zmagającym się z coraz większymi napięciami Stambule w poszukiwaniu kocich historii, codziennie zadawałam sobie pytanie, czy podjęłam właściwą decyzję. Może powinnam zamiast tego zająć się tematem uchodźców, którzy zalewają miasto? Albo poświęcić mój czas politycznym tarciom, jakie mają miejsce w kraju? To wszystko bardzo ważne tematy, zasługujące na osobne filmy dokumentalne. Postanowiłam jednak, że na przekór okolicznościom w czasach narastającego niepokoju skupię się na czymś pozytywnym. Dam moim rodakom, którzy ze względu na ostatnie wydarzenia w kraju i postępujące tendencje autorytarne władz, mają obecnie nie najlepszą reputację, szansę, żeby pokazali światu, że nie definiują ich tylko ich polityczne wybory.

Kadr z filmu 'Kedi - sekretne życie kotów' (fot. materiały prasowe)

Trudno było zdobyć fundusze na ten film? Z jednej strony wyobrażam sobie, że "sekretne życie kotów" to mało sensacyjny temat. Z drugiej, kiedy myślę o tym, czego najczęściej szukamy w internecie, okazuje się, że są to filmiki ze zwierzętami.

- Statystyki wyszukiwania "śmiesznych kotów" okazały się kluczowe przy negocjacjach z inwestorami. Nie bez znaczenia był również fakt, że społeczność kociarzy stale się powiększa. Coraz więcej ludzi mieszkających w miastach decyduje się na wychowanie kotów, bo wymagają mniej czasu i uwagi niż psy.

"Kedi" miał być w założeniu także wizytówką miasta, opowieścią o Stambule, jakiego nie znamy. Przed amerykańską premierą filmu docierały do nas głosy PR-owców, którzy nie mieli pomysłu, jak reklamować ten film. "O co wam chodzi, przecież to koty! Po prostu pokażcie ten film ludziom, to wystarczy", przekonywaliśmy ich.

Ale nie spodziewaliśmy się aż takiego sukcesu. Film okazał się frekwencyjnym hitem. Okazało się, że ludzie nie tylko chcą oglądać koty na ekranie komputera czy smartfona, z przyjemnością pójdą do kina obejrzeć pełnometrażowy film o nich - w USA zarobił 2,7 mln dolarów.

Kadr z filmu 'Kedi - sekretne życie kotów' (fot. materiały prasowe)

Podobno każdy, kto mieszkał w Stambule, ma do opowiedzenia swoją kocią historię. Jaka jest twoja?

- Mieszkałam w Stambule do 11. roku życia, zanim wyprowadziłam się z rodziną za granicę. Spędzałam całe dnie na podwórku, grając w piłkę, jeżdżąc na rowerze i wspinając się na drzewa. Myślę, że byłabym dużo bardziej samotna, gdyby nie obecność ulicznych kotów w moim otoczeniu. Pierwszą z moich kotek poznałam w wieku 6 lat, została ze mną aż do mojego wyjazdu z Turcji. Zajmowałam się nią i jej kolejnymi dziećmi.

Swój film chciałam zrobić w Stambule nie tylko dlatego, że to moje rodzinne miasto, ale przede wszystkim, żeby pokazać, jak funkcjonują ludzie w tak dużych metropoliach i jaką funkcję pełni w ich życiu natura, dla której z każdym rokiem jest coraz mniej miejsca. A ludzie, zabiegani, wycieńczeni codziennym stresem i wielkomiejskim zgiełkiem, potrzebują jej coraz bardziej. Dlatego uważam, że paradoksalnie ludzie mają bliższą relację z kotami w miastach niż na wsiach.

Skąd wziął się szczególny status kotów w Turcji?

- Badania archeologiczne podają, że nasze związki z kotami sięgają 10 tysięcy lat wstecz i zaczęły się na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Starożytni Egipcjanie jako pierwsi dostrzegli w kotach element boski, czcząc boginię Bastet, która była pół kotem, pół kobietą. Niedługo później koty pojawiły się na terenie dzisiejszej Turcji i od tamtej pory są stałym elementem naszej kultury.

Kadr z filmu 'Kedi - sekretne życie kotów' (fot. materiały prasowe)

Kiedy w Turcji pojawił się islam, koty zostały wyniesione na piedestał. W tradycji muzułmańskiej te zwierzęta są darzone szczególną estymą, pojawiają się w wielu przypowieściach o proroku Mahomecie. Jedna z moich ulubionych to ta o kocie, któremu prorok pozwalał spać na swojej szacie, a kiedy potrzebował tej szaty do modlitwy, wolał odciąć fragment tkaniny, niż zrzucać z ubrania odpoczywającego kota. 

Dlatego koty mają tak wyjątkowy status. Ludzie nauczyli się je przez lata szanować i żyć z nimi w zgodzie. W Stambule niektóre z nich zyskały niemalże status celebrytów. Nawet Barack Obama podczas wizyty w mieście odwiedził jednego z ulicznych kotów mieszkającego w okolicy bazyliki Hagia Sophia.

Mieszkańcy Stambułu traktują koty jak członków rodziny. Opiekują się nimi, dokarmiają, a przynajmniej zatrzymują się, by pogłaskać zwierzę w drodze do pracy. W europejskich miastach to rzadki widok.

- Z pewnością to do pewnego stopnia kwestia różnic kulturowych. W Turcji mamy głęboko zakorzeniony szacunek do każdej żyjącej istoty, niezależnie od jej rozmiaru i pożyteczności. Nie wolno świadomie krzywdzić żadnego stworzenia, jeśli może się tego uniknąć. Dbanie o zwierzęta jest wdrukowane w nasze DNA. W czasach imperium osmańskiego budynki stawiano w taki sposób, by ptaki mogły na nich wić swoje gniazda. Przy zagrodach dla koni dodawano małe przejście dla kotów, by mogły swobodnie poruszać się po domach. W Europie z kolei koty długo były kojarzone z czarownicami i czarną magią.

Kadr z filmu 'Kedi - sekretne życie kotów' (fot. materiały prasowe)

Tureckie koty są towarzyskie, od pokoleń żyją w symbiozie z człowiekiem. Ta relacja jest zresztą równocześnie bardzo bliska i niezobowiązująca. Myślę, że takie podejście ma większość z nas - chcemy po prostu zatrzymać się, pobawić z kotem, poczęstować go wodą albo jakimś przysmakiem. Ludzie cieszą się, że mogą pogłaskać zwierzę albo zaopiekować się nim przez chwilę, ale jednocześnie tak naprawdę nie są za nie odpowiedzialni. To bardzo wyzwalające uczucie.

Koty wydają się mieć wręcz terapeutyczny wpływ na mieszkańców Stambułu. Każdy z bohaterów twojego filmu coś im zawdzięcza. Jeden z portretowanych przez ciebie mężczyzn mówi wprost, że opiekowanie się kotem wyleczyło go z depresji, której nie był w stanie przez lata pokonać przy pomocy leków.

- Wielu z nas oczekuje, że życiowe spełnienie osiągniemy dzięki pracy albo rodzinie. To bardzo często pułapka, bo ile osób może powiedzieć, że praca jest dla nich czymś więcej niż sposobem zarabiania na życie? Rodzina też może nas rozczarować albo nie rozumieć. Wydaje mi się, że zwierzęta, w tym właśnie koty, dają ludziom coś, czego nie są w stanie odnaleźć w relacji z drugim człowiekiem. Opiekowanie się drugą istotą, która cię nie ocenia i nie wpędza w poczucie winy, pozwala wielu ludziom nauczyć się lepiej radzić sobie ze swoimi emocjami, co w konsekwencji przekłada się także na jakość relacji międzyludzkich.

Miłość do zwierzęcia jest jednym z najbardziej szlachetnych uczuć, które wzbogaca człowieka i otwiera go na potrzeby słabszych. Naukowcy podkreślają, że zwierzęta mają terapeutyczny wpływ na naszą psychikę. Już samo głaskanie zwierzęcia łagodzi stres i wspomaga wydzielanie endorfin w organizmie człowieka. W wielu szpitalach, domach opieki są prowadzone terapie z udziałem psów i kotów, które mają pozytywny wpływ na psychikę pacjentów.

Kadr z filmu 'Kedi - sekretne życie kotów' (fot. materiały prasowe)

Z twojego filmu wynika, że mieszkańcy Stambułu nie wyobrażają sobie życia bez ulicznych kotów. A co z przeciwnikami obecności zwierząt w miastach?

- Istnieje grupa mieszkańców, która nie przepada za kotami lub traktuje je jak szkodniki, ale nastawienie większości z nich wynika z braku elementarnej wiedzy na temat zwierząt. Kiedy rozmawialiśmy z osobami, które nie lubią kotów, okazywało się, że tak naprawdę nie znały tych zwierząt, były uprzedzone. Narzekały na nieczystości, sierść i potencjalne choroby, nie zdając sobie sprawy, że zdecydowana większość ulicznych zwierząt jest zadbana, bo opiekują się nimi ludzie, którzy karmią ich najlepszą karmą i nawet zabierają do weterynarzy.

A jak do tematu kotów podchodzi rząd?

- Przedstawiciele władzy także są bardzo przychylni kotom. Istnieją dofinansowane przez państwo darmowe pogotowia weterynaryjne i specjalne karetki, które pomagają ratować koty z wypadków. Są rozstawiane domy dla zwierząt, parki, w których mogą w spokoju funkcjonować z dala od zgiełku miasta.

Jaka przyszłość czeka koty mieszkające w Stambule?

- Trudno przewidzieć, jak potoczą się losy miejskich kotów, bo to jest temat, który wraca co kilka lat w publicznej debacie. Mamy wielu kociarzy także w rządzie, ale ta miłość ma swoją cenę. Każda próba zbliżenia się do Unii Europejskiej pociąga za sobą zmiany w podejściu do ulicznych kotów. Przepisy unijne mówią wprost, że bezpańskie zwierzęta mają zniknąć z miasta. Raz na kilka lat rząd zapowiada, że chce rozwiązać ten problem, co wywołuje gwałtowny sprzeciw społeczeństwa. Tysiące mieszkańców Stambułu solidarnie wychodzi na ulice i bierze udział w protestach przeciwko wyrzuceniu kotów z miasta. Coś pięknego.

Ceyda Torun (fot. materiały prasowe)

Oczywiście związki kotów z ludźmi zmieniały się na przestrzeni lat, zwłaszcza w ciągu ostatnich 30 lat, kiedy coraz popularniejsze stały się koty domowe. Więcej niż kiedykolwiek kotów żyje w mieszkaniach niż na podwórkach, bo i podwórek jest w Turcji coraz mniej w związku z ciągłym przekształcaniem się kraju. We współczesnym Stambule wciąż są miejsca, w których nie ma nawet chodników dla pieszych. Same drapacze chmur i ulice. Musimy znaleźć lepszy sposób na życie w mieście, szczególnie że ludzi jest coraz więcej, a metropolie stają się coraz bardziej zatłoczone. Wyrzucenie zwierząt z miasta nie jest jednak rozwiązaniem tego problemu - jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Książki na temat kociej natury w promocyjnej cenie można kupić w Publio.pl>>>

Ceyda Torun. Turecka reżyserka i producentka, do 11. roku życia mieszkała w Stambule, mieście, które zaraziło ją miłością do kotów. Studiowała antropologię na Boston University, pracowała jako asystentka reżysera w Turcji, Wielkiej Brytanii. "Kedi - sekretne życie kotów" to jej pierwszy pełnometrażowy film dokumentalny. Obecnie mieszka w Los Angeles.

Małgorzata Steciak. Dziennikarka. Publikowała m.in. w ''Polityce'', ''Gazecie Wyborczej'', ''K-MAG-u'' czy w serwisie dwutygodnik.com. Wcześniej była m.in. redaktorką portali Onet.pl, Gazeta.pl.