Społeczeństwo
Demonstracja przeciwko ustawie o Sadzie Najwyższym w Warszawie (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl)
Demonstracja przeciwko ustawie o Sadzie Najwyższym w Warszawie (Fot.  Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl)

Jedną z form protestu było ustawianie gigantycznych napisów VETO - tak jak ten we Wrocławiu. Wielkie napisy powstały też m.in. w Poznaniu i Warszawie.

Fot. Mieczysław Michalak / AG

Jednym w pierwszych symboli protestów stały się świeczki. Najpierw przed Sądem Najwyższym, a później na kolejnych demonstracjach w innych miastach powstawały "łańcuchy światła".

Fot. Grzegorz Skowronek / AG

Poniższe zdjęcie wiele osób okrzyknęło symbolem protestów:

Demonstracje zaczęły się w Warszawie, ale szybko rozprzestrzeniły się do innych miast. Jedne z największych odbywały się w Poznaniu.

Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Protestowano jednak nie tylko w największych miastach. W mniejszych miejscowościach odbywały się małe - czasem dosłownie jednoosobowe - protesty. 

Nie zabrakło też demonstracji przed polskimi ambasadami za granicą: w Brukseli, Luksemburgu, Londynie, Berlinie i nie tylko.

Wreszcie protestujący dotarli nawet do Juraty, gdzie prezydent Andrzej Duda spędzał wolne dni. Po pierwszej demonstracji liczącej kilkanaście osób kolejnego dnia pojawiło się dużo więcej ludzi. Prezydencki rzecznik przyznał, że Duda słyszał ich skandowanie.

Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Centrum demonstracji były okolice Sejmu, gdzie powstało miasteczko namiotowe. Sejm otoczono barierkami (nazwanymi przez protestujących "płotem hańby").

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Ludzie starali się traktować płot jako element swojego protestu - tupią w niego, zostawiajac na nim świeczki, plakaty i nalepki.

Fot Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta;

Protesty były pokojowe, doszło jednak do kilku przepychanek z policją - m.in. podczas blokowana wyjazdów z gmachu parlamentu.

Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta /

Gorąco było nie tylko na ulicach, ale też w samym Sejmie. Na sali plenarnej i komisji w niektórych momentach wydawało się, że już nie wiele brakuje, aby doszło do przepychanek.

Fot. Adam Stepień / Agencja Gazeta

Nie wszytskie wydarzenia przyciagały tyle uwagi. Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego składała w Sejmie standardowy raport z działalności SN. Szefowej instytucji, o której niezależność walczyli protestujący, słuchało dosłownie kilku posłów.

Fot. Sławomir Kamiński / AG

Politycy PiS raczej nie wychodzili do protestujących przed Sejmem. Inaczej było z senatorami opozycji. Jan Rulewski w nocy opowiadał demonstrujacym o zasadach demokracji.

Fot Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta;

Rulewski przyciagnął jeszcze więcej uwagi, gdy pojawił się w Senacie w więziennym relichu i zmetalowym kubkiem. Rulewski był więźniem politycznym w PRL.

Fot Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta;

Jeden z najbardziej pamiętnych momentów miał miejsce podczas nocnego posiedzenia komisji senackiej. Przedstawiciele opozycji otwierali okna, by na sali słyszano skandowanie protestujących. Politycy PiS oburzali się, że nie pozwala to pracować. W pewnym momencie demonstrujący zintonowali hymn. Gdy jego dźwięki wpadły do sali, senatorowie po kolei wstali i przyłączyli się do śpiewu. 

Protesty w Polsce trafiły na okładki zagranicznej prasy.

Wydarzenia w Sejmie i na ulicach były też oczywiście na jedynkach polskich gazet. Jedną z najbardziej komentowanych przygotował "Dziennik Gazeta Prawna".

Wreszcie - poza marszami światła i wielkimi napisami - protestujący posługiwali się wieloma plakatami, zarówno własnymi, jak i stworzonymi przez profesjonalistów. Jeden z najpopularniejszych to plakat "Konsty tucja ".

Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta