Kiedy w poniedziałek wieczorem ciężarówka wjechała w stoiska na berlińskim jarmarku świątecznym, TVP relacjonując tragedię łączyła się ze swoim korespondentem w stolicy Niemiec. Jest nim Cezary Gmyz, prawicowy publicysta, autor tekstu o rzekomej obecności trotylu na wraku prezydenckiego tupolewa. Po nim Gmyz trafił z "Rzeczpospolitej" do telewizji Republika. A stamtąd, po zmianie władzy, przeniósł się do TVP.
Pierwsza próba wejścia na żywo z miejsca tragedii była nieudana. Kamery pokazały, jak Gmyz potyka się i, z papierosem w ustach, próbuje rozmawiać ze strażakiem:
To zachowanie wzbudziło rozliczne komentarze w sieci. W kolejnym wejściu na żywo Gmyz zdołał już poinformować, że rozmawiał z rzecznikiem straży pożarnej i dowiedział się, że w kabinie ciężarówki znaleziono ciało Polaka.
Korespondenci ostro: Brak wiedzy, wstyd
- Brak wiedzy, brak kontaktu z kamerą, brak kontroli nad sobą, nad mikrofonem. Wczorajsze relacje Cezarego Gmyza obnażyły wszystkie jego braki warsztatowe i dobitnie pokazały, że nie nadaje się do roli korespondenta telewizyjnego. Wielki wstyd - ocenia relację Dorota Wysocka-Schnepf, była korespondentka TVP w Stanach Zjednoczonych. I dodaje: - Popatrzmy, jak bardzo jego kuriozalne popisy kontrastują z profesjonalnymi relacjami, jakie na innej platformie nadaje teraz jego poprzednik, Marcin Antosiewicz. Pan Gmyz powinien się od niego uczyć, ale zamiast tego szkalował go przez lata, doprowadzając na koniec do odwołania Antosiewicza i zajęcia jego miejsca na placówce TVP.
Zwolniona z TVP w ramach "dobrej zmiany" Beata Tadla , obecnie dziennikarka Nowa TV, także nie szczędzi Gmyzowi gorzkiej krytyki na Facebooku. - Zero warsztatu, sprawności reporterskiej, nie patrzy w kamerę, nie mówi. Reporter TVP... Takie sytuacje obnażają braki. Tu nie wystarczy partyjniacka poddańczość. Zazwyczaj nie oceniam kolegów po fachu, ale nie wytrzymałam!
Strażak: Papieros stwarza poważne zagrożenie pożarowe
W niestandardowym zachowaniu korespondenta w samym sercu akcji ratunkowej uwagę komentujących zwraca jeszcze jeden szczegół. Przyklejony do ust papieros. - Ta komiczna szarża z papierosem na berlińskiego strażaka. Zastanawiające, czy obudził się dzisiaj z poczuciem satysfakcji ze swoich wczorajszych występów, czy może jednak z zawodowym kacem - zastanawia się Wysocka-Schnepf.
Zaś zdaniem strażaków paradowanie z papierosem w miejscu, gdzie trwa akcja ratunkowa, jest co najmniej lekkomyślne. - Służby ratunkowe zwykle odgradzają miejsce zdarzenia taśmą i pilnują, by nie przechodziły za nią przypadkowe osoby. Jeśli przechodzą, prosimy, by odeszły parę metrów dalej. Może bowiem dojść do wycieku płynów z pojazdu, który uległ wypadkowi, więc papieros stwarza poważne zagrożenie pożarowe - mówi nam strażak z warszawskiej komendy.
"Docierać do źródeł informacji, poszukiwać tematów"
Czy Cezary Gmyz ma zawodowego kaca? O komentarz do jego korespondencji poprosiliśmy mailowo rzecznika TVP. Zapytaliśmy m.in. czy korespondent był trzeźwy i kto zdecydował o wpuszczeniu go na antenę. "Kierownictwo TAI nie ma nic do zarzucenia korespondentowi TVP w Niemczech" - czytamy w odpowiedzi.
Do dziennikarza nie udało nam się dodzwonić. Ale we wrześniowym wywiadzie dla Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Gmyz nakreślił, jak wyobraża sobie rolę korespondenta. - Do przekazywania relacji z "oficjałek" czy treści depesz agencyjnych korespondent nie jest potrzebny. Nie może jedynie relacjonować tego, co się dzieje w sferze opinii publicznej. Musi być zdecydowanie bardziej kreatywny: sam docierać do źródeł informacji, poszukiwać tematów. Zamierzam to robić i być równie skuteczny, jak w Polsce - przekonywał.
Angelika Swoboda . Dziennikarka weekend.gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi chętnie rozmawia zawsze i wszędzie, kawy i sportowych samochodów.