Społeczeństwo
Konstantynów Łódzki (fot. Bartosz Józefiak)
Konstantynów Łódzki (fot. Bartosz Józefiak)

- Jakim prawem faceci decydują za nas? - komentują klientki w solarium Emilii Skrzypczyńskiej. Właścicielka dodaje, że sama chętnie wzięłaby wolne i pojechała do Łodzi protestować.

Tylko, że Emilia jest szefową, a zakładu i sklepu z kosmetykami przecież nie zamknie. Ale nie jest obojętna. Jedna z pracownic dostała wolne. Pojechała reprezentować firmę w słusznej sprawie.

I tak wygląda to w całym Konstantynowie Łódzkim. Wielu kobietom w tym 17-tysięcznym mieście bardzo nie podobają się pomysły zaostrzenia ustawy aborcyjnej. Jednak mało kto może pozwolić sobie na to, żeby czynnie pokazać politykom i inicjatorom drakońskich przepisów, co o nich myśli.

Emilia Skrzypczyńska, właścicielka solarium w Konstantynowie Łódzkim (fot. Bartosz Józefiak)

"Zabronią młodym prezerwatyw"

Piątek, trzy dni przed protestem przeciw zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Po południu czas w Konstantynowie Łódzkim płynie leniwie. Dużo mam z wózkami, dzieciaki wracają ze szkół, dorośli wylewają się z tramwaju z Łodzi. Na skwerku przy głównym skrzyżowaniu, zaraz przed kościołem, kilka starszych osób korzysta z ostatnich ciepłych dni w roku. Siedzą na ławkach i martwią się, że brakuje pieniędzy na remont dachu świątyni.

- Ja do kościoła chodzę i chodzić będę, ale kto to słyszał, żeby biskup rządził? - denerwuje się pani Teresa, lat 70. - Z tą aborcją to każdy w swoim sumieniu musi rozstrzygnąć. Zaraz jeszcze prezerwatyw młodym zabronią!

Koleżanki kiwają głowami. - A jak się chodzi do kościoła, to można mówić takie rzeczy? - dopytuję.

- Ja wierzę w Boga, ale w księży niekoniecznie, nie we wszystkich - ucina. - Kto potem będzie dawał na te urodzone dzieci?

- A rząd? Obiecali darmowe leki, i nic. A podwyżki emerytur to dostaliśmy... złoty dwadzieścia. Tym by się mogli zająć, a nie aborcjami! - denerwuje się pan z ławki obok. I znów pełna zgoda zebranych. Dlatego zajmujący ławkę przed kościołem decydują zgodnie: młodzi mają protestować!

A w Łodzi protestowali tak:

Protest przeciw zaostrzeniu ustawy aborcyjnej w Łodzi (fot. Tomasz Stańczak/AG)

Beata Nowak cieszy się, gdy mówię, ile osób w Konstantynowie jest przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Ale smutno przyznaje: - Tutaj nawet jeśli ktoś popiera protest, to nie przyzna się na głos. Ludzie oglądają się na sąsiadów. Dlatego temat na ulicach nie istnieje.

Jest jednak nadzieja. - Dużo dał internet. Na Facebooku skrzyknęło się wiele osób przeciwnych zmianom. W internecie łatwiej znaleźć osoby o tych samych poglądach - mówi.

Beata ma trójkę dzieci. - Tylko ktoś, kto nigdy nie znał rodziców chorych dzieci, może takie głupoty wymyślać, jak ta ustawa - komentuje.

Wie, ile dają badania prenatalne. Jej ciąże nie należały od łatwych i wie, że tylko badania mogą uspokoić matkę. Albo przygotować ją na najgorsze. Według niej trzeba być bezdusznym, żeby próbować ich zabronić. Beata protestowała pod łódzkim oddziałem NFZ, który nie wypłacił ani grosza dla szpitala Pro - Familia. Placówka znana jest z luksusowych warunków, w których przebywają ciężarne pacjentki. Mimo to NFZ nie podpisał ze szpitalem kontraktu. Wtedy Beata z koleżankami pomyślały: Nie można pozwolić, by tak traktowano kobiety w ciąży!

Wszystkie koleżanki Beaty Nowak to matki, które nie zamierzają siedzieć z założonymi rękami. Podobnie jak jej mama, która pracuje w prywatnej firmie w Konstantynowie. - Kobiety muszą mieć prawo do badań prenatalnych. W skrajnej sytuacji, na przykład ciężkiej choroby płodu - do usunięcia ciąży. Nikt nie może za kogoś podejmować decyzji, czy chce wychowywać chore dziecko. Wszystkie mamy, które znam, podzielają to zdanie - dodaje Beata.

Marta Gruszczyńska, która pracuje na basenie, do tej pory nie interesowała się polityką. Zaczęła śledzić wiadomości, gdy Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy. Najpierw Trybunał Konstytucyjny, potem rozdawanie stołków, apele smoleńskie - wszystko to złościło wielu ludzi z Konstantynowa. Ale sprawa aborcji wyzwoliła po prostu wściekłość. - Jak możemy kazać wychowywać kobiecie dziecko, które jest efektem gwałtu? - pyta. - To nieludzkie. Może zapytajmy o zdanie zgwałcone kobiety? Aborcja to jest indywidualna sprawa każdej kobiety i nikt nie powinien się do tego mieszać.

Marta Gruszczyńska (fot. Bartosz Józefiak)

Jej mama żartuje, że teraz będą wsadzać do więzienia za tabletki antykoncepcyjne. Sprzeciw wobec pomysłów zaostrzenia ustawy łączy pokolenia. - Co najgorsze - nawet kobiety w Sejmie poparły ten pomysł. Powinny się wstydzić - dodaje Marta.

Sprzeciw jest, ale protestować nie ma komu

Więc Konstantynów jest wściekły. Tylko, że wiele osób nie bardzo może to wyrazić w zorganizowany sposób. Nie ma kiedy. Robota sama się nie zrobi. A małe miasto w Polsce haruje jak wół.

Pani sprzedawczyni w butiku Modna Pani nie mogła nikomu w poniedziałek dać dnia wolnego. Bo nikogo nie zatrudnia. Sama musi przyjąć towar, wypakować, sprzedać, posprzątać - harować po 16 godzin na dobę, bo tak się pracuje w Polsce. A w tygodniu ma trzy dni "zerowe", czyli z zerowym ruchem. A jak skarbówka do niej przychodzi i się zabiera za kontrolę, to ich nie obchodzi, ile ona miała dni zerowych i dlaczego. I o tym trzeba mówić, a nie głupotami się zajmować! Aborcja - to niech młodzi protestują. Ona na takie rzeczy nie ma czasu. Sklepu nie zamknie, bo nikt jej nie zastąpi. A czynsz sam się nie zapłaci.

Iwona sprzedaje w Żabce przy głównym skrzyżowaniu. Nie nadąża podawać dzieciakom lodów, chipsów i batonów. Protest poparła, ale sklepu nie mogła zamknąć, i raczej nie planowała wyjść na ulicę. A gdyby mogła zamknąć sklep? - Nie zastanawiałam się nad tym... ale raczej nie zrobiłabym tego. Bo to jednak głupia forma protestu. W kogo uderzy? We właścicieli, w nas. Przecież nie w facetów - polityków. Ich to nie obejdzie - komentuje.

Ale na przykład zebranie podpisów - to już lepszy pomysł. - Podpisów chyba nie wyrzucą do kosza - zastanawia się. Tłumaczy, że sprzeciw jest ważny. - Każda kobieta powinna sama decydować - mówi.

Natalia, Martyna i Sandra, 20-letnie kelnerki z restauracji "W Międzyczasie", popierają protest kobiet. - Będziemy tu robić państwo kościelne? Ksiądz o wszystkim będzie decydował? Kobiety już nic nie będą miały do powiedzenia. To straszne - denerwują się.

Ale czynnie poprzeć nie mogły. Bo kto będzie prowadził lokal? Knajpa w centrum Konstantynowa przykuwa wzrok eleganckim wnętrzem. Choć o godzinie 15 świeci pustkami, to dziewczyny przekonują, że do wieczora lokal się zapełni. W końcu to jedyna knajpa w Konstantynowie (są jeszcze pizzerie i pijalnie piwa). Dziewczyny lubią tam pracować. Zresztą to nie jest tak, że praca w Konstantynowie leży na ulicy. Ich szef nie jest niczemu winien, więc dlaczego miałby mieć kłopoty z powodu ich protestu? Dlatego w poniedziałek ekipa "W Międzyczasie" stawiła się w komplecie w pracy.

Protest przeciw projektowi zaostrzenia ustawy aborcyjnej w Łodzi (fot. Marcin Stępień/AG)

"

Dlaczego chłopy mają decydować za nas"

Za to w tutejszych urzędach - mobilizacja. Wiesława Kowalczyk wie, że jej koleżanki z administracji masowo brały dzień wolny. Ona i tak jest na zwolnieniu, bo opiekuje się chorą mamą. Ale akcję wspiera. - Tutaj jest zaściankowo. Każdy wychodzi z kościoła i tylko patrzy, jak koleżance cztery litery obrobić. Głośno nikt nie poprze protestu. Ale trzeba walczyć, bo nam księża już całkiem na głowy wejdą. Moja koleżanka widziała, jak jeden po kolędzie płacił w markecie pieniędzmi wyjętymi z koperty. I oni teraz nam mówią, jak mamy żyć. Trzeba się sprzeciwiać - komentuje.

- Cofniemy się do średniowiecza! No co to za pomysły... - denerwuje się pani Jolanta z kiosku przy przystanku tramwajowym. - Sytuacje życiowe są różne, przecież wiadomo że nikt nie zabija dzieci dla przyjemności. Dlaczego chłopy mają decydować za nas? - dodaje prawie krzycząc. Tylko jak tu zaprotestować? Kto będzie w kiosku stał?

Na temat aborcji przeczytasz też w książce "Pro. Odzyskajmy prawo do aborcji" >>

Bartosz Józefiak. Mieszka w Łodzi. Pracował w gazetach lokalnych w Łodzi, Wrocławiu i Pabianicach, współpracował z "Dużym Formatem" i "Tygodnikiem Powszechnym". Jest studentem Polskiej Szkoły Reportażu i swoją przyszłość wiąże właśnie z reportażem.