Społeczeństwo
(fot. ANTON BOGODVID / istockphoto.com)
(fot. ANTON BOGODVID / istockphoto.com)

"Rozwód kościelny" czy "unieważnienie małżeństwa"? Które określenie jest właściwe?

- Żadne z nich. Małżeństwo jest nierozerwalne, więc nie możemy mówić o rozwodzie, bo rozwodów w Kościele katolickim nie ma. Możemy jednak próbować udowodnić, że małżeństwo zostało zawarte nieważnie, tzn. wbrew obowiązującemu prawu kanonicznemu. Właściwym terminem jest więc "stwierdzenie nieważności małżeństwa".

Od czego należy zacząć starania o stwierdzenie nieważności małżeństwa?

- Pierwszy krok to konsultacja z adwokatem kościelnym, który ustala, w jaki sposób dwoje ludzi się poznało, jak przebiegał okres narzeczeństwa, kto zaproponował ślub i jak do niego doszło, i wreszcie: jakie były okoliczności rozpadu małżeństwa. Dopiero po tych ustaleniach można zdecydować, jakie dalsze kroki będą podejmowane.

Adwokat pomaga stronom odnaleźć się w realiach procesu stwierdzenia nieważności małżeństwa - podobnie jak się to dzieje w procesie cywilnym. Ludzie nie muszą znać się na przepisach, ale brak wiedzy w tym temacie może skutkować negatywnymi konsekwencjami. Czasem nie znają swoich praw, nie wiedzą, co mogą, a czego nie.

Michał Poczmański (fot. archiwum prywatne)

Pomagam zarówno osobom, które chcą uzyskać wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa, jak również pozwanym, którzy wierzą, że ich małżeństwo jest ważnie zawarte. Miałem kiedyś klientkę, która otrzymała od męża pozew, ale były w nim same kłamstwa. Mężczyźnie zależało na stwierdzeniu nieważności małżeństwa, bo poznał młodą kobietę, która bardzo chciała wziąć ślub kościelny w białej sukience. Udało się. Pomogłem tej kobiecie, broniąc jej dobrego imienia.

Kiedy można zwrócić się o unieważnienie sakramentu małżeństwa?

- W każdej chwili. Pismo, czyli tzw. skargę powodową składa się do sądu kościelnego właściwego ze względu na miejsce zawarcia ślubu bądź tam, gdzie jedna ze stron mieszka. Należy jednak pamiętać, że aby sąd orzekł nieważność małżeństwa, muszą być spełnione bardzo precyzyjnie określone przesłanki. Wszystkie są dokładnie omówione w Kodeksie Prawa Kanonicznego. Trzeba mieć dużą wiedzę i doświadczenie, aby sprawnie się w nim poruszać. Czasem potrzebna jest nie tylko wiedza prawnicza, ale także medyczna lub psychologiczna. Wiele motywów starania się o orzeczenie nieważności małżeństwa związanych jest z różnego rodzaju chorobami lub zaburzeniami natury psychicznej.

Jakie są najczęstsze przyczyny orzeczenia nieważności małżeństwa w Kościele?

- Najczęściej przyczyną są uzależnienia: alkoholizm, narkomania, uzależnienie emocjonalne od rodziców, od gier komputerowych. One sprawiają, że osoba chora nie jest w stanie podjąć się obowiązków małżeńskich. Poza tym przyczyną bywają też zaburzenia natury psychicznej, wśród nich najczęściej pojawia się niedojrzałość emocjonalna.

W naszej kancelarii coraz częściej mamy do czynienia z przypadkami niechęci do posiadania potomstwa. Ludzie stawiają dzisiaj na karierę, piękne ciało, czas wolny i nie chcą mieć dzieci. Taka postawa jest niezgodna z nauką Kościoła, dlatego stanowi przesłankę do orzeczenia nieważności małżeństwa. Jego celem jest przecież posiadanie dzieci, ich wychowanie. Z drugiej strony - kilka razy prowadziłem sprawy, dotyczące orzeczenia nieważności małżeństwa w których powodem zawarcia sakramentu była ciąża. Oczywiście nie sam fakt spodziewania się potomstwa tu się liczył, ale szczególne okoliczności zawarcia związku.

Jakie na przykład?

-  Ona miała 18 lat, on 19. Przed ślubem się niemal nie znali. Spotkali się dosłownie kilka razy, przeważnie na dyskotekach i różnych imprezach, na których często był obecny alkohol i inne używki, przede wszystkim dopalacze. Doszło do współżycia, bez refleksji i żadnego zabezpieczenia. Pojawiła się ciąża.

W XXI w. w Polsce może się jeszcze zdarzyć, że ślub kościelny jest wymuszony przez rodziców pary młodej (fot. pexels.com)

Ponieważ oboje pochodzili z bardzo małych miejscowości, gdzie wszyscy się znają, od razu zaczęły się plotki. Ich rodziny, konserwatywne, wierzące, były zbulwersowane tą całą sytuacją. Szczególnie ojciec chłopaka, który piastował wysokie stanowisko w lokalnych strukturach samorządowych. Chłopak został przez niego "pouczony", skończyło się na kilku siniakach. Dziewczyna przepłakała kilka nocy. Oboje nie ukończyli jeszcze szkoły, nie mieli żadnego doświadczenia, ani najmniejszych szans na utrzymanie siebie i dziecka bez pomocy rodziców. Byli totalnie od nich uzależnieni. Rodziny się spotkały i szybko zapadła decyzja o ślubie. Dziewczyny i chłopaka nikt nawet nie pytał o zdanie. O miłości mowy być nie mogło, bo młodzi ledwo się znali. Czy zawarli małżeństwo dobrowolnie? Oczywiście, że nie. Zresztą związek szybko się rozpadł. O ile ona dorosła w szybkim tempie, skończyła szkołę dzięki pomocy rodziców, to on dalej imprezował i pił. Nie w głowie była mu rodzina.

I jak skończyła się ta sprawa w sądzie kościelnym?

- W dwóch instancjach zapadł wyrok za nieważnością małżeństwa. Nie było większych wątpliwości. Sprawa toczyła się dość szybko - dwa lata w pierwszej instancji i rok w drugiej.

Mówił pan, że alkoholizm jest częstym powodem do orzeczenia nieważności małżeństwa.

- Nie tylko alkoholizm, ale w ogóle uzależnienia. Pamiętam sprawę sprzed kilku lat, gdy zgłosiła się do mnie kobieta, która była maltretowana przez męża. On był pijakiem, bez stałej pracy, nie wykazywał żadnej chęci osiągnięcia czegokolwiek.

Pobrali się w dość młodym wieku, mieli nie więcej niż 20 lat. On jej wtedy bardzo imponował, bo był duszą towarzystwa, a ona szarą myszką. Nawet dziwiła się, że ktoś taki zwrócił na nią uwagę. Była nim totalnie zauroczona. Miał jedną wadę: nie potrafił nie wypić na imprezie. Pił bardzo dużo. Pił sam, pił ze znajomymi. Wtedy wydawało jej się to w miarę normalne, był młody, chciał się wyszumieć. Jednak z czasem okazało się, że stracił nad piciem kontrolę. Był alkoholikiem. Już zawierając z nią małżeństwo miał problemy z prawem z powodu nałogowego picia. Ona wciąż liczyła, że mąż się zmieni. Że ona go zmieni w małżeństwie. Niestety, było tylko gorzej. Małżeństwo trwało około ośmiu lat. Dłużej nie dało się z nim żyć, był wrakiem człowieka. Nie chciał się leczyć, kradł, coraz więcej pił.

Żona maltretowana przez męża, który ma problemy z alkoholem, może złożyć wniosek o stwierdzenie nieważności małżeństwa (fot. pixabay.com / zdjęcie ilustracyjne)

Sąd orzekł nieważność tego małżeństwa?

- Tak, ponieważ mężczyzna przez swoje uzależnienie nie był w stanie wypełniać istotnych obowiązków małżeńskich. Nie dbał o dobro swojej żony, nie tworzył prawidłowych relacji, nie dążył do wspólnej świętości. Dla mnie, jako dla adwokata kościelnego, w tej sprawie najważniejsze były dowody. A było ich sporo. Mieliśmy do dyspozycji dokumenty, które potwierdziły jego problemy z prawem z powodu nadużywania alkoholu, mieliśmy zeznania świadków, którzy nie raz i nie dwa widzieli go w stanie głębokiego upojenia. W procesie zawnioskowałem o przeprowadzenie opinii biegłego psychologa, specjalisty do spraw uzależnień, który potrafiłby stwierdzić, czy uzależnienie pojawiło się przed ślubem, czy dopiero po nim.

A gdyby uzależnienie pojawiło się po ślubie?

- Jeżeli jakakolwiek okoliczność pojawiła się dopiero po ślubie - niestety, nie może prowadzić do orzeczenia nieważności małżeństwa. Okoliczności te muszą mieć miejsce najpóźniej w dniu zawarcia małżeństwa.

Czy nie jest przypadkiem tak, że o orzeczenie nieważności małżeństwa mogą występować przede wszystkim ludzie zamożni?

- Absolutnie nie. Przepisy kościelne mówią o tym, że nie można zamykać drogi do jakiegokolwiek procesu sądowego osobie niezamożnej, której nie stać na opłacenie kosztów.

Ile kosztuje taki proces?

- W każdej diecezji koszta są inne, ale średnio wynoszą 1500 zł. Tę kwotę można rozłożyć na raty, za zgodą sądu. A w wyjątkowych okolicznościach, po przedstawieniu zaświadczenia o zarobkach, można wnioskować o umorzenie opłaty. Doliczyć do tego należy jeszcze koszt opinii biegłego psychologa bądź psychiatry, którzy bardzo często występują w tych procesach - jest to średnio około 300 zł. Sama pomoc adwokata kościelnego może być bardzo różnie wyceniana, ale stawki są podobne do tych, które mają adwokaci cywilni.

Dzięki papieżowi Franciszkowi proces stwierdzenia nieważności małżeństwa został skrócony (fot. MAX ROSSI / REUTERS)

Ostatnio papież Franciszek dokonał zmian w procesie orzekania o nieważności małżeństwa. Skrócona procedura ma trwać zaledwie 45 dni. Kto może z niej skorzystać?

- Processus brevior , czyli proces skrócony, został wprowadzony w grudniu 2015 roku. Ale nie znaczy to, że od tego czasu wyroki będą wydawane pochopnie. Sędziowie, a w tym wypadku również sam biskup, zawsze wnikliwie oceniają każdy przypadek osób chcących orzeczenia o nieważności małżeństwa. Proces skrócony dotyczy jedynie najbardziej oczywistych sytuacji, w których już na pierwszy rzut oka widać, że małżeństwo zostało nieważnie zawarte. Sprawy oczywiste to te, w których jest bardzo dobry materiał dowodowy, a obydwoje małżonkowie występują z takim samym wnioskiem. Dzięki temu możemy mieć 100-procentową pewność, że małżeństwo faktycznie jest nieważnie zawarte. Wtedy sąd może skrócić procedurę, szybciej wydać wyrok. Jeśli takiej pewności nie uda się uzyskać od razu, sprawa jest rozpatrywana w trybie zwyczajnym.

45 dni to wystarczający czas, aby przeprowadzić wszystkie niezbędne procedury?

- Należy doliczyć czas na obieg dokumentów oraz samą ostateczną decyzję biskupa. Realnie zajmie to około trzech-czterech miesięcy, ale to i tak znacznie krócej niż w procesie zwyczajnym.

Do tej pory takie procesy ciągnęły się latami.

- Obecnie trwają od roku do czterech lat. Dla stron, które chcą uporządkować swoje życie, to oczywiście zbyt długo. Dlatego papież Franciszek postanowił stworzyć dodatkową, znacznie szybszą możliwość orzekania o nieważności małżeństwa, przynajmniej dla spraw oczywistych. Dzięki temu, że zostaną one szybko rozstrzygnięte, będzie więcej sił i środków na realizowanie pozostałych przypadków. I w efekcie może także te mniej oczywiste sprawy zakończą się nieco szybciej.

Papież wprowadził zmiany nie tylko w czasie trwania procesu, ale i uprościł procedury poprzez wprowadzenie tylko jednej instancji. Kiedyś obowiązkowe były dwie.

- Zgadza się. Do grudnia 2015 roku, czyli do wydania motu proprio [łac. z własnej inicjatywy; list papieski o charakterze dekretu, który powstał z własnej inicjatywy papieża - przyp. red.] "Mitis Iudex Dominus Iesus", co można przetłumaczyć jako "Pan Jezus łagodnym sędzią", nawet przy pozytywnym pierwszym wyroku należało poczekać na potwierdzenie z drugiej instancji. Obecnie wystarczy wyrok pierwszej instancji. To również skraca czas trwania postępowania. I zmniejsza koszta. Wszystkie zmiany wprowadzone przez papieża Franciszka mają ułatwić wiernym życie, przy jednoczesnym zachowaniu pewności w orzekaniu o nieważności małżeństwa.

Michał Poczmański . Prawnik, adwokat kościelny specjalizujący się w procesach o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Członek Stowarzyszenia Kanonistów Polskich. Autor praktycznego poradnika na temat prawa kanonicznego pt.: "Stwierdzenie nieważności małżeństwa. Jak przygotować skargę powodową?". Prowadzi Kancelarię Kanoniczną .

Marta Jacukiewicz . Dziennikarka, autorka kilkudziesięciu wywiadów i reportaży. Współpracuje z kilkoma redakcjami i portalami. Jest również managerką ds. kontaktów z mediami w teamie boksera Mariusza Wacha.

(fot. Publio.pl)