Wspólnie z Akademią Czerniaka, Rzecznikiem Praw Dziecka i Polską Koalicją Pacjentów Onkologicznych występujecie do Ministra Zdrowia o wprowadzenie całkowitego zakazu korzystania z solarium osobom do 18. roku życia. Skąd taka decyzja?
- Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, organ Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), od kilkunastu lat zwraca uwagę na związek opalania się w solarium ze wzrostem ryzyka zachorowania na złośliwe nowotwory skóry, w tym najgroźniejszego - czerniaka. Solaria znalazły się w kategorii najwyższej, rakotwórczej szkodliwości. Na równi z paleniem papierosów czy azbestem.
Również WHO wpisała promieniowanie ultrafioletowe na listę kancerogenów, czyli uznała je za czynnik bezpośrednio sprawczy w rozwoju nowotworów skóry: 2,5-krotnie kolczystokomórkowego i 1,5-krotnie podstawnokomórkowego oraz czerniaka. Wobec tego niezbędne jest wdrożenie rekomendacji WHO dotyczącej całkowitego zakazu opalania w solarium dla osób małoletnich.
Dzieci naprawdę korzystają z solariów?
- Tak, nawet bardzo małe. Solarium to niebezpieczna moda, uaktywnia się szczególnie np. przed komuniami czy też w ramach przygotowań do lata. I, niestety, biorą w tym udział również rodzice, którzy decydują się zafundować córkom opalanie, żeby lepiej wyglądały w sukienkach komunijnych, czy też dzieciom przed wyjazdem na wakacje, "żeby nie były tak blade". Nastolatki już same chodzą do solariów. Nie zdają sobie sprawy z konsekwencji lub wydają im się one odległe.
U dzieci stosunkowo rzadko diagnozuje się nowotwory skóry, to choroba ludzi starszych. Ile lat miała pana najmłodsza pacjentka?
- Najmłodsza chora na czerniaka, którą leczyłem, miała 15 lat. Zachorowanie na nowotwory skóry nie odbywa się jednak od razu po skorzystaniu z solarium, podobnie jak zapalenie papierosa nie powoduje, że jutro pojawią się objawy raka płuca. Rzecz w tym, że oparzenia słoneczne w dzieciństwie przekładają się bezpośrednio na ryzyko wystąpienia tego nowotworu w przyszłości. Kiedyś czerniak dotyczył tylko osób starszych, dziś jest to jeden z najczęstszych nowotworów u młodych kobiet w wieku pomiędzy 20 a 40 lat (w 2013 roku odnotowano w tej grupie ponad 250 zachorowań; u mężczyzn było to około 150). Coraz częściej leczę dwudziestolatków z rozpoznaniem raka skóry.
W jaki sposób opalać się, żeby zminimalizować ryzyko nowotworów?
- Nie ma bezpiecznego opalania się. To nie znaczy, że nie należy przebywać na słońcu, gdyż wszystkie ekstrema są groźne dla zdrowia. Z medycznego punktu widzenia zamierzonego opalania trzeba jednak unikać. Pełne wystawianie się na słońce nie powinno przekraczać 10 minut w godzinach popołudniowych. Oczywiście sport na świeżym powietrzu jest samą przyjemnością, ale w ubraniu i po zastosowaniu kremów z protekcją UV.
Jak bezpiecznie korzystać z solarium?
- Nie ma bezpiecznej "dawki" solarium. Należy bezwzględnie z niego zrezygnować. Promieniowanie ultrafioletowe w solarium jest nawet 10-15 razy silniejsze od promieniowania słonecznego. Taka opalenizna jest bardzo niezdrowa. Nie tylko wysusza skórę i przyspiesza jej starzenie się, ale przede wszystkim może być przyczyną rozwoju nowotworów.
Pod koniec 2010 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów opublikował ogólnopolski raport z wyników kontroli 157 urządzeń do opalania, przeprowadzonej przez Inspekcję Handlową w II i III kwartale 2010 roku. Ponad 80 proc. przekraczało normę natężenia promieniowania ultrafioletowego, w skrajnych przypadkach nawet sześciokrotnie, co gwałtownie zwiększa ryzyko raka skóry.
Czy nie demonizujemy jednak skutków opalania? Sporadyczne skorzystanie ze słońca czy nawet solarium chyba nie spowoduje raka? Niemal każdy z nas przynajmniej kilka razy w życiu przecież się opalał.
- Posłużę się badaniami. U osób, które opalają się pod lampą częściej niż raz w miesiącu, ryzyko rozwoju czerniaka zwiększa się o 55 procent. Jeszcze bardziej zagrożone są osoby młode, poniżej 30. roku życia. W ich przypadku ryzyko zachorowania wzrasta o 75 procent. Badania wskazują, że zagrożenie wystąpienia nowotworu skóry jest aż o 75 procent wyższe, gdy osoba poniżej 30. roku życia korzystała kilkukrotnie z solarium. Ryzyko rośnie przy tym aż o 20 procent u osób, które chociaż raz skorzystały z solarium.
Komisja Europejska określiła także grupę, która jest dotknięta szczególnie wysokim ryzykiem zachorowania na czerniaka. Wśród najważniejszych czynników należy wymienić jasny, podatny na oparzenia fototyp skóry (I i II), posiadanie licznych znamion, obciążenie genetyczne, przebyte oparzenia słoneczne, szczególnie w dzieciństwie i wczesnej młodości, oraz - przede wszystkim - ekspozycję na intensywne działanie promieniowania ultrafioletowego.
Paradoksalnie skóra opalona wygląda ładnie i zdrowo. Przynajmniej tak zwyczajowo się uważa.
- Nie ma czegoś takiego, jak zdrowa opalenizna. Nagromadzenie w skórze barwnika pod wpływem promieniowania UV jest objawem uszkodzenia skóry oraz próbą jej samoobrony. Opalenizna u osoby rasy białej ma własności filtra UV o wartości od 2 do 4, co do pewnego stopnia chroni głębsze warstwy skóry przed dalszym uszkodzeniem. Nie chroni jednak przed odległymi, negatywnymi skutkami ekspozycji na promieniowanie UV.
Tymczasem badania potwierdzają, że w naszym kraju częste są niedobory witaminy D, którą organizm wytwarza pod wpływem słońca.
- Obecne zalecenia sugerują dzienne spożycie tej witaminy w pokarmach lub odpowiednich preparatach: dla dzieci i młodzieży (1.-18. rok życia) 400 jednostek na dobę w miesiącach zimowych (od października do marca); dla dorosłych 800-1000 jednostek na dobę w miesiącach zimowych. W przypadku, gdy naturalna synteza witaminy D3 pod wpływem światła słonecznego w miesiącach letnich może być niewystarczająca oraz w przypadku osób po 65. roku życia, suplementacja "zimowymi" dawkami jest zalecana przez cały rok. A zatem konieczność zapewnienia odpowiedniego stężenia witaminy D3 nie stanowi argumentu na korzyść celowego opalania lub ograniczenia ochrony skóry przed promieniowaniem UV.
Po co łykać pastylki, skoro można dostarczyć sobie witaminy w sposób naturalny. Tylko jak robić to mądrze?
- Według opinii ekspertów WHO dla zsyntetyzowania w skórze odpowiedniej ilości witaminy D w miesiącach letnich wystarcza 2-3 razy w tygodniu na 5-15 minut wystawić na słońce skórę zwyczajowo odsłoniętą (twarz, dłonie, przedramiona).
Jaka jest przyswajalność syntetycznej witaminy D3 w porównaniu do wytworzonej pod wpływem słońca?
- Przez wiele lat uważano, że przyswajalność witaminy D3 ze słońca jest wyższa. To wcale nie jest takie oczywiste. Badanie przeprowadzone na 93 surferach z Hawajów, którzy średnio przebywali na intensywnym słońcu 23 godziny tygodniowo i nie stosowali kremów z filtrem, wykazało, że mediana poziomu witaminy D3 wyniosła jedynie 30 ng/ml [według Institute Of Medicine, National Academy of Sciences, bezpieczny maksymalny dzienny limit wynosi 44 ng/ml - przyp. aut.]. Jedna czwarta z nich miała ten poziom poniżej dolnej granicy normy. Okazuje się, że intensywne opalanie może nawet zmniejszać produkcję witaminy D.
Poza tym promieniowanie UV obniża efektywność układu odpornościowego, co może sprzyjać infekcjom lub nasileniu przebiegu niektórych chorób. Dość częste jest wystąpienie pod wpływem UV opryszczki wargowej u osób zakażonych wirusem opryszczki. Odpowiedź jest więc prosta: lepiej stosować suplementację tej witaminy doustnie, niż narażać niechronioną skórę na ekspozycję na promieniowanie ultrafioletowe.
Jak dotąd w Polsce nie udało się prawnie zakazać korzystania z solariów osobom nieletnim, chociaż Rzecznik Praw Dziecka i Akademia Czerniaka kilkakrotnie zwracali się z takim wnioskiem do Ministerstwa Zdrowia. Czy takie rozwiązania udało się wprowadzić w innych krajach?
- Oczywiście. Ze względu na potwierdzone badaniami ryzyko zachorowania na czerniaka m.in. w Niemczech, Szkocji, Walii, Irlandii i części stanów w USA wprowadzono taki zakaz. Nieprzestrzeganie tych przepisów karane jest wysokimi grzywnami.
Ministerstwo Zdrowia oddaliło wcześniej ten postulat, argumentując, że w tym przypadku należy przede wszystkim edukować, a nie wprowadzać nowe regulacje prawne.
- Edukacja jest bardzo ważnym, ale niewystarczającym rozwiązaniem. Niezbędne jest wdrożenie rekomendacji WHO, która dotyczy całkowitego zakazu opalania w solarium dla osób małoletnich. Nie zapominajmy, że solaria należą do kategorii najwyższej rakotwórczej szkodliwości dla ludzi. Sprzedaż papierosów nieletnim jest przecież zakazana, co oczywiście nie wyklucza prowadzenia kampanii edukacyjnych.
Jakie działania planuje Akademia Czerniaka, której pan przewodniczy?
- Mamy zaplanowane spotkania w Ministerstwie Zdrowia. Niestety, poprzedni parlament przez 2 lata nie zdążył zająć się tym problemem. Mamy nadzieję, że tym razem osiągniemy porozumienie.
Jakie są społeczne koszty niewprowadzenia tego zakazu?
- Rocznie ponad 3 tysiące osób choruje na czerniaka, ponad tysiąc umiera. W Polsce śmiertelność z powodu czerniaka dotyczy co trzeciego pacjenta cierpiącego na tę chorobę. Dla porównania: na Zachodzie co dziesiątego. Wynika to z mniejszego zaawansowania tej choroby w krajach Europy Zachodniej i większej świadomości społeczeństwa, którego obywatele szybciej decydują się na badania.
Jeżeli chodzi o raka skóry, to rejestracja w Polsce jest mniej precyzyjna, ale to bardzo częsty nowotwór. Można szacować, że ponad 30 tysięcy polskich obywateli rocznie choruje na raka skóry. Ponosimy koszty społeczne, ale też i ekonomiczne. Szczególnie leczenie zaawansowanych postaci czerniaka jest niezwykle drogie, na szczęście w ostatnich latach coraz skuteczniejsze. Wprowadzenie tego zakazu opłaca się w wielu aspektach.
Prof. dr hab. med. Piotr Rutkowski . Onkolog. Kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Centrum Onkologii-Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie Warszawa. Prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej. Przewodniczący Rady Naukowej Akademii Czerniaka.
Monika Stelmach . Dziennikarka. Publikuje w "Dwutygodniku", "Wysokich Obcasach" i tygodniku "Polityka". Stypendystka "Młodej Polski" MKiDN. Specjalizuje się w wywiadzie i reportażu.