Społeczeństwo
Harry Potter w Dziale Ksiąg Zakazanych. Historia małego czarodzieja od dawna wzbudza emocje (fot. materiały prasowe)
Harry Potter w Dziale Ksiąg Zakazanych. Historia małego czarodzieja od dawna wzbudza emocje (fot. materiały prasowe)

Lekcja języka polskiego, temat: "Warszawskie dzieci", klasa VI, ostatnia (ciągle jeszcze) podstawówki. Autorzy e-podręcznika "Piąta strona świata" proponują rozmowę osnutą wokół pomnika Małego Powstańca. Na początek kilka informacji o samej rzeźbie, jej autorze, parę dat i danych technicznych. Jest zdjęcie pomnika oraz fotografia sali Małego Powstańca w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Poniżej pytania i zadania: Kogo przedstawia rzeźba? Żołnierza czy dziecko? , Czym zajmowałby się ten chłopiec, gdyby przyszło mu żyć w czasach pokoju? Wymień kilka przykładowych zadań codziennych , Przedstaw wymyśloną przez siebie biografię Małego Powstańca w formie interaktywnej osi czasu . Na koniec zadanie: Napisz opowiadanie, którego tematem będzie spotkanie Małego Powstańca z Małym Księciem . Wymaga analizy, dobrego pomysłu i polotu.

W scenariuszu nie ma żadnych sądów i opinii, niewiele w ogóle jest zdań oznajmujących. Pytania prowokują, oczywiście, do pochylenia się nad pomysłem udziału dzieci w wojnie, ale nie ma podpowiedzi, w którą stronę z tą ideą pójść.

E-podręczniki to darmowe pomoce naukowe dla uczniów i nauczycieli (fot. epodreczniki.pl)

Wiele lekcji języka polskiego w e-podręcznikach ma podobną strukturę i cel - pozostawia nauczycielom dużą swobodę tego, jak interpretować temat i w jaki sposób go zaprezentować. Być może właśnie ta dowolność interpretacji i konieczność dania nauczycielom kredytu zaufania wzbudziła największą niezgodę komisji złożonej z posła Jana Klawitera (z Prawicy Rzeczpospolitej) oraz przedstawicieli Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia i Fundacji Edukacja przez Media, którzy poddali e-podręczniki surowej krytyce. Ich zarzuty o złowrogie, niszczące młode mózgi treści genderowo-okultystyczne są tak absurdalne, że trudno je traktować serio.

Rzeczywistość nadprzyrodzona

E-podręczniki wchodzą w skład dużej platformy edukacyjnej, do której dostęp jest powszechny (znowu ta wolność!). To w sumie 5195 lekcji dla adeptów edukacji wczesnoszkolnej, uczniów klas IV-VI, gimnazjalistów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Można - zupełnie bezpłatnie - znaleźć je na stronie www.epodreczniki.pl. Projekt wspierają swoim autorytetem między innymi Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Uniwersytet Wrocławski. Jego powstanie było współfinansowane przez Unię Europejską. Platforma jest bardzo popularna. Z danych, które publikują jej twórcy, wynika że miała już ponad 37 milionów odsłon. Z jej treści korzystało dotąd 58 proc. uczniów i 48 proc. nauczycieli w Polsce. Sięga do nich również Polonia

.

Co zatem nie podoba się w polskich podręcznikach, w tym w e-podręcznikach komisji, która przed kilkunastoma dniami zwołała konferencję prasową oraz przygotowała list-ostrzeżenie do Minister Edukacji Narodowej? Jej przedstawiciele twierdzą, że e-podręczniki promują gender, okultyzm (w postaci horoskopów na przykład), niewłaściwą literaturę ("Harry'ego Pottera" czy fragmenty książek Marcina Szczygielskiego).

Zobacz wideo

- Na koniec powiedzmy wprost, że znane są już przypadki dzieci, które wymagały pomocy księdza egzorcysty, gdyż doszło u nich do duchowego otwarcia się na demoniczną rzeczywistość nadprzyrodzoną. Nie ma żadnych dowodów na to, aby treści okultystyczne, które przeniknęły na różne sposoby do życia szkolnego, przyniosły jakiekolwiek korzyści dzieciom i młodzieży, natomiast znane są przypadki, że spowodowały u nich poważne destrukcyjne konsekwencje moralno-duchowe - piszą poseł i członkowie fundacji. I wcale nie żartują.

Rodzina, ach, rodzina

Jak naprawdę ma się sprawa z e-podręcznikami? Z pewnością nie ma w nich materiałów, w których rumiana mama podaje rodzinie kolację, a tata w tym czasie czyta gazetę na kanapie. Mama nie jest prezentowana jako Hestia, a ojciec jako zdobywca mamuta, dziewczynki nie zmywają garnków, w czasie kiedy chłopcy bawią się w architektów. Żeby nie było nieporozumień - nie ma tam również mowy o homorodzicielstwie czy rodzinach patchworkowych. Do propagowania lewicowego światopoglądu e-podręcznikom jest daleko.

Na przykład podczas zajęć dla czwartoklasistów, które poświęcone są rodzinie, autorzy proponują porównanie zdjęć - są na nich rodziny z Kongo i z Laponii, jest też ojciec z dziećmi sfotografowany w Polsce w 1946 roku. Kilka lekcji dalej omawiany jest temat: "Najważniejszy człowiek na świecie" - jak się okazuje, dla czwartoklasisty nadal jest to mama. Lekcję pomyślano jako rozmowę wokół wiersza Piotra Warszeniuka - doktora historii, wokalisty i perkusisty szwedzkich zespołów metalowych, a przy tym autora dwóch utworów dla dzieci. Już sama postać autora może być dla dzieci ciekawa, a jego wiersz "Strażaczka" - intrygujący:

Moja mama jest himalaistką. Zdobyła Koronę Ziemi i serce taty. Mama nie lubi stać w korku, bo to szczyt wszystkiego.

Moja mama jest informatyczką. Znalazła wspólny język z komputerami. Gdy mam grypę, mama zostaje w domu, bo wie, jak walczyć z wirusem. Moja mama jest strażaczką. Podłącza i rozłącza, oświetla i uruchamia. W weekendy instalujemy się na kanapie i w napięciu oglądamy seriale.

/fragmenty/

Kilka kolejnych linków niżej (bo to przecież e-podręcznik) jest lekcja o domu, a przy tej okazji wiersz Ewy Lipskiej "Dom dziecka". Mocny:

(...) Moja mamusia była chuda i dlatego nie mogła mnie kochać. Ale jak tylko będzie chuda mniej to mnie kupi na zawsze.

Moja mamusia jest piękna. Mój tatuś jest silny. Moja mamusia jest bogata. Mogłaby kupić Amerykę Północną i złoto. A tatuś potrafi strzelać z prawdziwego karabinu.

Do tego informacje o prawach dziecka gwarantowane przez ONZ oraz o funkcji rzecznika praw dziecka. To ciekawe nie tylko dla 10-latków, również dla dorosłych. Z bogatego materiału e-podręczników prawicowe portale wyniosły jednak głównie to, że znalazło się w nich miejsce dla Lady Gagi i feminizmu: To podważanie roli matki i ojca, promowanie postaw, po których dzieci nie chcą się podporządkować szefowi w pracy i tworzyć przyjaznego klimatu. To wpływa na polski biznes! - grzmiał Jacek Skrzypacz z portalu prawy.pl.

Bóg, honor, ojczyzna

W szóstej klasie cały blok na języku polskim poświęcony jest Adamowi Mickiewiczowi. Jest lekcja o "Pani Twardowskiej", którą omawia się tak, jak robiły to wszystkie wcześniejsze pokolenia poznające ten utwór.

Ilustracja do lekcji o "Pani Twardowskiej" Adama Mickiewicza (fot. epodreczniki.pl)

Dzieci, jak przez dekady, tworzą plan wydarzeń, technologiczna różnica polega tylko na tym, że zamiast wypisywać kolejne punkty, trzeba uporządkować je na ekranie tabletu albo za pomocą myszki komputera. Z kolei na lekcji o "Świteziance" uczniowie mają uzupełnić tabelkę złożoną z trzech rzędów. W lewym wypisują element natury przedstawiony w utworze, w środkowym - do jakiej kategorii przynależy, a w prawym - jaką pełni funkcję. Miejsce takich tabelek od lat powinno być wyłącznie na cmentarzu metod analizowania literatury w szkole podstawowej. O nich jednak członkowie komisji krytykującej podręczniki dyskretnie milczą.

Szóstoklasiści czytają też Juliusza Słowackiego, Wisławę Szymborską, księdza Twardowskiego, Stanisława Lema, Jana Kochanowskiego czy klasykę literatury dla dzieci. Jest także Czesław Miłosz. Przy jego wierszu "Ojciec objaśnia" wynotowano pytania, od których cierpnie skóra, tak bardzo przypominają szkołę, o jakiej chcielibyśmy zapomnieć: Jaką wiedzę ma tytułowy ojciec. Uzasadnij swoją odpowiedź; Nazwij uczucia towarzyszące ojcu podczas opisywania Europy. Podobnie jest przy analizowaniu "Pieśni o żołnierzach z Westerplatte" (Co czują żołnierze, idąc do nieba? Jak oceniają swoją postawę? Co zapowiadają?). To nie treści e-podręcznika są niebezpieczne, tylko forma prezentacji niektórych z nich. Nuda i sztampa mordują literaturę oraz ciekawość uczniów. Równie szybko, jak słabe ilustracje oraz przekoloryzowane agencyjne zdjęcia, które mają być pomocą przy wykonywaniu niektórych zadań.

W e-podręcznikach jest też dużo tekstów popkultury, to dzieci z pewnością docenią. Uczniowie poznają "Blowin' in the wind" Boba Dylana, "Modlitwę" Bułata Okudżawy, "Moje dwie ojczyzny" Andrzeja Sikorowskiego czy "Dziwny jest ten świat" Czesława Niemena. Niestety, podczas analizy tekstu tej ostatniej piosenki trzeba uzupełnić tabelkę wymień elementy dobra (po lewej) i zła (po prawej). Czesław Niemen pewnie byłby zdziwiony, że jego tekst można pociąć nożyczkami i rozebrać na czynniki pierwsze.

 

Doceniony został reportaż. Podczas rozmowy o Afryce uczniowie poznają fragment "Hebanu" Ryszarda Kapuścińskiego. Jest też lekcja Człowiecza dolina , która ma być próbą zmierzenia się z problemami współczesnego świata. Mottem do niej jest cytat z Mahatmy Gandhiego: Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek musi dokonywać wyboru . Na rozgrzewkę autorzy proponują zadanie: Wymień pięć osiągnięć ludzkości, z których można być dumnym, i pięć problemów ludzkości, których się wstydzisz . Poniżej - a jakże - tabelka do uzupełnienia, po lewej: rozpiera mnie duma , bo po prawej: wstydzę się, bo Po tym wstępie uczniowie biorą się do definiowania pojęć: rasizm, antysemityzm, ksenofobia, nacjonalizm, antyfeminizm. Zapewne jedno imigranckie dziecko w każdej klasie (jest szkoła w Warszawie, która stawia sobie to za ambicję - http://bednarska.edu.pl/) oraz wrażliwy nauczyciel lepiej wytłumaczyliby kwestie sprawiedliwości i równości niż szperanie w słownikach i internecie, ale dobre i to.

Gdzie ten gender

Jest! Znalazł się! W piątej klasie na lekcji "W świecie kobiet". To rozmowa o stereotypach i schematycznych uproszczeniach. Autorzy proponują do przeczytania tekst Malali Yousafzai, urodzonej w Pakistanie w 1997 roku działaczki praw człowieka, laureatki Nagrody Nobla. Niżej jest galeria wybitnych kobiet i zalecenie, by przygotować na temat jednej z nich prezentację albo plakat. Do wyboru: Frida Kahlo, Hildegarda z Bingen, Irena Sendlerowa, Wangari Maathai, Harriet Tubman. Trudny wybór, wszystkie ciekawe.

Lekcja poświęcona kobietom (epodreczniki.pl)

Dla zachowania parytetu jest też lekcja "W świecie mężczyzn", a podczas niej zadanie do wykonania: od podanych nazw zawodów (dziennikarz, policjant, poseł, architekt) dzieci mają utworzyć ich żeńskie odpowiedniki. Gender.

A okultyzm? Gdzie się schował? Trudno zrozumieć, co dokładnie mieli na myśli członkowie komisji, zarzucając e-podręcznikom szerzenie okultyzmu. Drażni ich wspominanie o Halloween przy okazji omawiania "Dziadów". Pewnie nie mieli okazji pochylić się nad rzeczywistością polskich szkół, w których Halloween stało się - to prawda - pretekstem do przebieranej imprezy, ale zupełnie nie wyparło ani nie zastąpiło katolickiej tradycji Wszystkich Świętych.

Niełatwo bez odpowiedniej wprawy podążać tropami prawicowego umysłu, śledzić, drążyć, podejrzewać i znajdować niewidoczne niebezpieczeństwa. Na szczęście z pomocą przychodzi tu Jacek Skrzypacz i szereg artykułów, które opublikował w grudniu ubiegłego roku na portalu prawy.pl. Skrupulatnie wyłuszcza w nich, co może zaszkodzić młodemu człowiekowi na różnych etapach edukacji.

I tak z podręcznika dla klas I-III podstawówki przytaczany jest na przykład fragment "Małej księżniczki". To bardzo niedobrze - zdaniem publicysty - że się tam znalazł, bo autorka tej klasycznej powieści dla dzieci, Frances Hodgson Burnett, miała podejrzane hobby - interesowała się spirytyzmem, praktykowała medytację oraz była związana z Chrześcijańską Nauką, czyli - jak przekonuje autor - niebezpieczną sektą*.

Frances Hodgson Burnett i jej "Mała księżniczka" (fot. wikimedia.org / public domain)

Skrzypacz zarzuca e-podręcznikom, że promują pogaństwo (w postaci tekstów o horoskopach czy mitów), zachęcają do buntu przeciwko dorosłym (wers wierszyka: "niestworzony do poddaństwa"), czarów i ezoteryki (m.in. czytanki o profesorze, który potrafi zahipnotyzować mamę). Jest też - uwaga! - element transseksualizmu (wspomniany wyżej profesor potrafi też zaczarować dzieci tak, żeby wszyscy - chłopcy i dziewczynki - wyglądali jak Julka).

W klasach IV-VI napięcie rośnie za sprawą Harry'ego Pottera. To od dawna wróg numer jeden wielu katolickich środowisk. Mały adept szkoły dla czarnoksiężników ma - ich zdaniem - promować niebezpieczne treści. Magia pojawia się jednak w tak wielu opowieściach, bajkach, baśniach, powieściach dla dzieci, że nie bardzo wiadomo, dlaczego akurat biedny Harry zmaga się z odium niebezpiecznego mąciciela nieletnich umysłów. Może to kwestia popularności cyklu J.K. Rowling.

Kolejne zagrożenia w e-podręcznikach: "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa" (Niziurski pokazuje, jak oszukiwać na lekcji), "Alicja w Krainie Czarów" (Lewis Carroll należał do Towarzystwa Parapsychologicznego), "Charlie i fabryka czekolady" (Dahl był ateistą) oraz Muminki (Tove Jansson natomiast - "homoseksualistką"). Pojawia się też Jerzy Ficowski, który badał kulturę romską, oraz twórczość Schulza, a Schulz - wiadomo - był Żydem. Podejrzana jest Sue Townsend (feministka i socjalistka) oraz Irving Stone, który miał komunistyczne sympatie. A w liceum - Oscar Wilde, Andy Warhol, Simone de Beauvoir, Betty Friedan, Virginia Woolf oraz Nietzsche. No i - oczywiście - Gombrowicz. Co więcej, podobno e-podręczniki do innych przedmiotów wychowują dzieci tak, by akceptowały GMO oraz prezentują metody antykoncepcji. Jedno z zadań zainspirowane jest tekstem z "Gazety Wyborczej". I to też raczej niedobrze.

Największym zagrożeniem jest natomiast - autor felietonów wraca do tego wielokrotnie - fakt, że religia katolicka prezentowana jest na tle innych odłamów chrześcijaństwa, a także - co gorsza - na tle innych, pozachrześcijańskich religii i wierzeń. Celem e-podręczników - autor stawia śmiałą tezę - jest zabicie chrześcijaństwa w sercach i głowach uczniów przy użyciu gender, tolerancji, wielokulturowości, ezoteryki, postmodernizmu, socjalizmu, feminizmu i hipisów.

Po zmianie władzy treści zawarte w e-podręcznikach zaczęły być weryfikowane - można wyczytać na prawicowym portalu. Niektóre podobno już zmieniono. Nie była to pewnie tabelka do analizy "Świtezianki".

*Portal prawy.pl zabrania kopiowania tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i przestrzega, że taka praktyka może być ścigana prawnie. Dlatego w tekście nie ma cytatów, jest jedynie ich omówienie.

Dominika Buczak. Dziennikarka, współautorka książek "Gejdar" oraz "Pan od seksu". Publikuje między innymi w "Wysokich Obcasach", "Ja My Oni", "Urodzie życia". Specjalizuje się w wywiadach i reportażach. Najbardziej interesują ją historie wykluczonych, słabszych, bardziej kruchych. Im chce dać głos.