Historia świata to ciąg rewolucji, które prowadziły do nowego ładu lub wywoływały bezład. Pełno w niej bohaterów, którzy w blasku chwały odnosili zwycięstwa, i tych, którzy pozostając w cieniu, zdobywali cenne informacje.
Na polu szpiegostwa, jak i w wielu innych dziedzinach, dużo mówi się o dzielnych mężczyznach, za to niewiele o walecznych kobietach. Tymczasem zasługi pań w szpiegowaniu, od czasów starożytnych po współczesność, zasługują na uwagę.
Szept kobiety burzy mury Jerycha
Pierwsza operacja szpiegowska, którą odnotowano w Starym Testamencie, sięga XIII w. p.n.e. Prorok Jozue, który po śmierci Mojżesza zamierzał doprowadzić Izraelitów do Ziemi Obiecanej, przygotowując się do zdobycia Jerycha, wysłał tam dwóch zwiadowców. Mieli się dowiedzieć, jakie są nastroje i siły obronne za murami. Ci poprosili o nocleg nierządnicę Rachab. Gdy król dowiedział się o przybyciu szpiegów, wydał rozkaz ich aresztowania. Rachab ukryła nieszczęśników pod łodygami lnu w zamian za obietnicę ocalenia dla swojej rodziny po podboju miasta. Zwiadowcy zdobyli, czego chcieli. Gdy dźwięk trąb oznajmił, że zaraz runą mury Jerycha, padł rozkaz zabicia wszystkich żywych... oprócz Rachab i jej rodziny. Tylko oni przetrwali, dołączając do ludu Izraela. Na cześć pierwszej kolaborantki Niemcy w przededniu upadku muru berlińskiego nazwali jej imieniem swoją komórkę wywiadowczą.
W świecie starożytnym kobieta szpieg nieodłącznie kojarzyła się z kusicielką. Fenicjanie, eksperci w branży kupiectwa, swoją pozycję nad Morzem Śródziemnym zawdzięczali po części zakładanym w portach świątyniom rozkoszy. Służące tam niewolnice podczas zabawiania mężczyzn wydobywały od nich cenne informacje. W starożytnych Indiach tę samą rolę pełniły visakanyas - kobiety trucicielki. Panny wybierane spośród najpiękniejszych w kraju fizycznie usuwały wrogów. Ich skórę nasączano trucizną. Wyznaczony do wyeliminowania przywódca uwiedziony przez trucicielkę ginął po dotknięciu jej ciała. Prostytutki pracujące w domach schadzek średniowiecznej Europy wykorzystywano zarówno do zdobywania cennych informacji od klientów, jak i do zarażania chorobami wenerycznymi niebezpiecznych wodzów.
Tajemnicze damy w świecie płaszcza i szpady
Czasy nowożytne to nowa era w kobiecym szpiegostwie. Szeregi agentek zasilają arystokratki. W XVII-wiecznej Anglii pod rządami Tudorów jedną z najsławniejszych kobiet szpiegów była hrabina Carlisle Lucy Hay. Przebojowa Angielka wcieliła się w rolę podwójnej agentki - szpiegowała zarówno dla rojalistów, jak i dla parlamentarzystów. A na koniec została podwładną kardynała Richelieu, pierwszego ministra Ludwika XIII.
Urodzona w 1599 r. jako córka hrabiego Northumberland, uchodziła za najbardziej czarującą piękność w królestwie. I nie czekała długo, by zrobić z tego użytek. Już w wieku lat 15 dzięki staraniom matki zaczęła bywać na salonach monarchów. Inteligencja i wnikliwość obserwacji szybko pozwoliły jej dostrzec dworskie intrygi, które zmierzały do podwyższenia statusu. Niebawem stała się kochanką kilku możnych, którzy byli sobie wrogami. Zdradzała hrabiom tajne plany króla, ostrzegała tych, którym groziło niebezpieczeństwo. Za swoje poczynania została uwięziona w londyńskiej Tower, skąd prowadziła zaszyfrowaną korespondencję z władcą. Rok później wypuszczono ją za kaucją, ale nigdy już nie odzyskała dawnych wpływów.
Jej barwne i niepokorne życie zainspirowało Aleksandra Dumasa do stworzenia w przygodach D'Artagnana i trzech muszkieterów postaci tajemniczej Milady. W swojej powieści Francuz umieścił młodziutką piękność w klasztorze, w którym to uwodzi ona księdza i razem z nim ucieka za pieniądze zdobyte ze sprzedaży ukradzionych naczyń liturgicznych. Gdy obydwoje zostają złapani i uwięzieni, tylko ksiądz rzucony jest na pastwę losu, przebiegła piękność uwodzi syna więziennego strażnika, który pomaga jej uciec. I wyrusza podbijać nowe lądy i serca. Nawet jeśli książka Dumasa odbiega od życia słynnej brytyjskiej hrabiny, wiele czerpie z jej brawury.
Kolejne wieki przynoszą zastępy pięknych i odważnych kobiet, które zmieniały świat. Virginia de Castiglione to piękność, która przyczyniła się do zjednoczenia Włoch. Zielonooka blond markiza urodziła się w stolicy Piemontu - Turynie. Nie bez powodu nazywano ją Afrodytą XIX w. Jej zaangażowany politycznie kuzyn Cavour postanowił z tego piękna zrobić użytek narodowy. Zadaniem Virginii było wyruszyć do Paryża i oczarować Napoleona III. Bonaparte, wieczny marzyciel, czuły na wdzięk, nie mógł się jej oprzeć. Virginia okryta czarną peleryną wsiadała o wyznaczonej porze do podstawionego powozu i gnała do ustronnych miejsc w Tuileries na schadzki. Noce spędzała z kochankiem, a poranki z kuzynem Cavourem z piemonckiego wywiadu, któremu relacjonowała to, co wydobyła z cesarza.
Podczas gdy romantyczna znajomość z politycznymi profitami trwała w najlepsze, nieoczekiwanie na jednym z balów zbliżyła się do Virginii pani Walewska. - Wydaje mi się, hrabino, że pani serce bije stanowczo za nisko - powiedziała, zerkając na obsceniczną suknię Virginii, na której naszyte były karminowe serca. Jedno z nich dokładnie na wysokości wzgórka łonowego.
Jednak to nie było najgorsze, co czekało markizę tego wieczoru. Po chwili podszedł do niej nieślubny syn cesarza i jego dawnej kochanki - hrabia Walewski, którego czujne oko wytropiło spisek. Nazwał Virginię najniebezpieczniejszą kobietą w Paryżu i oświadczył, że nie pozwoli, by rozpętała wojnę o zjednoczenie Włoch. Zagroził, że jeśli nie wyjedzie, wyjawi cesarzowi, że jest szpiegiem. Virginia musiała uciekać. Ale czy można nazwać to klęską, skoro niebawem Napoleon III, postępując zgodnie z jej sugestiami, 4 kwietnia 1859 r. wypowiedział wojnę Austrii? Uwolnione od austriackiego jarzma państwa północnych Włoch utworzyły konfederację.
Łamanie serc, mordowanie wrogów
Burdele, portowe spelunki, wielkie salony Europy. Na tym działalność szpiegujących kobiet wcale się nie kończy. Zasłużyły się także w wojnach na innych kontynentach. Podczas gdy amerykańskie kolonie uchwalały deklaracje niepodległości, marząc o wyswobodzeniu się spod jarzma Brytyjczyków, kobiety szyły mundury, galopowały na koniach ze zwitkami tajnych wiadomości. Niektóre przechodziły same siebie, by zdobyć potrzebne informacje. Udawały niepoczytalne wariatki. Tworzyły domowe systemy nadawcze, wysyłając sygnały o położeniu wrogich statków, poprzez wywieszanie w oknach portowych dzielnic określonych kolorów bielizny.
Nie inaczej działo się w krajach południowych. Idee oświecenia, Wielka Rewolucja Francuska, wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych - wszystko to wpłynęło na zbudzenie wolnościowych tęsknot na ziemiach Korony Hiszpańskiej. Rok 1810 przyniósł słynny Krzyk z Dolores - płomienną mowę księdza Hidalgo, wzywającą do buntu, która zapoczątkowała walki o niepodległość Meksyku. W cieniu wielkich wodzów zabłysnęła w tej wojnie Leona Vicario (Quintana Roo). Zaczęło się niewinnie - od złamanego serca i konserwatywnego wuja opowiadającego się za ładem hiszpańskiej korony, który spławił absztyfikanta swojej młodziutkiej podopiecznej. Pretekstem była zła sytuacja materialna studenta, w rzeczywistości przeszkodę stanowiły jego niepodległościowe zapędy.
Zakochana Leona będzie cierpieć, ale nie próżnować. Z tęsknoty za utraconym ukochanym włączy się do walki, zacznie od roznoszenia powstańczej korespondencji, wkrótce wejdzie do siatki szpiegowskiej Los Guadelupes. Nawet gdy zostanie uwięziona, nie puści farby. Nie zdradzi nazwisk swoich współtowarzyszy. Przyjaciele powstańcy pomogą jej uciec z więzienia. Niebawem Meksyk uzyska niepodległość, a ona odnajdzie dawnego ukochanego i weźmie z nim ślub. Jakby tego happy endu było mało, Meksyk okrzyknie niebawem Leonę "matką ojczyzny". Jej prochy spoczną w Kolumnie Niepodległości, a jej imię na zawsze pozostanie wyryte złotymi literami na Palacio Legislativo - siedzibie kongresu.
Oko dnia i wyuzdane ścieżki
O paradoksie, za najsławniejszą kobietę szpiega uważa się dziś tę, która szpiegowała mało i niezbyt dobrze, za to dużo włożyła wysiłku w to, by zbudować swoją olśniewającą legendę. Primadonna szpiegostwa - Mata Hari nie ma na swoim koncie żadnego znaczącego sukcesu. Margareta od dziecka lubiła czuć na sobie spojrzenia. Już jako 15-latka zdała sobie sprawę, że uroda to narzędzie, którym łatwo obezwładnić mężczyzn. Zaczęła od uwiedzenia dyrektora szkoły, a potem odpowiedziała na anons matrymonialny holenderskiego oficera marynarki. Po awansie męża wyjechali na Jawę. Tam, znudzona wysiadywaniem na herbatach z innym żonami, Margareta zaczęła oglądać zmysłowe pląsy lokalnych tancerek. Mąż zarzucał jej rozrzutność, ona jemu despotyzm. W końcu uciekła, zostawiając mu pod opieką ich córeczkę. Bez pieniędzy i bez koneksji zjawiła się w Paryżu, gotowa zarabiać swoim wdziękiem. Wymyśliła sobie biografię. Jako Mata Hari, czyli "Oko dnia", urodzona w rodzinie hinduskiego bramina, nauczona od dziecka świątynnych tańców, została porwana przez holenderskiego kapitana. Legenda prezentowała się dobrze, a uroda właścicielki jeszcze lepiej.
Paryż w dobie belle époque był głodny egzotyki, dalekich podróży i wszystkiego, co oryginalne. Piękna Mata w swoim skąpym stroju, hipnotyzująca zmysłowymi ruchami szybko stała się znana. Szeptano o niej na salonach, pisano o niej w prasie. Choć pojawiały się też głosy krytyki. Ci, którzy coś niecoś wiedzieli o dalekim świecie, podważali wiarygodność komediantki, twierdząc, że w Indiach kobiety są szczelniej przyodziane i nie tak wyuzdane. Ambicje Maty Hari sięgały wielkich scen. Gorzej z możliwościami. Siergiej Diagilew odmówił jej wstąpienia do rosyjskiego baletu. Znawcy tańca zaczęli z niej drwić. Mata Hari chciała podbić całą Europę, ale szybko zdała sobie sprawę, że tańcem jej nie zawojuje. Postanowiła więc zarabiać pieniądze na żądzach zamożnych mężczyzn. W przeddzień wybuchu wojny, w 1914 r., wyjechała do Niemiec. Została kochanką niemieckiego szefa policji. W tym samym czasie jej dawny kochanek - szef niemieckiego wywiadu w Holandii - wpadł na pomysł, żeby wykorzystać Matę Hari do swoich celów. Pod kryptonimem H21 uwodzicielka miała wyruszyć do Paryża wyposażona we flakoniki do wytwarzania atramentu sympatycznego i pozyskiwać informacje od swoich kochanków, dyplomatów i wodzów. Przedsiębiorcza Mata, chcąc podwoić swoje dochody, zaproponowała te same usługi stronie przeciwnej. I to ją zgubiło.
Aresztowano ją w lutym 1917 r. w luksusowym pokoju hotelowym pod zarzutem szpiegostwa. Nie pomogła ani próba wmówienia, że brała pieniądze za usługi seksualne, ani wstawiennictwo jej wysoko postawionych kochanków. Podobno spośród wykonujących wyrok rozstrzelania dwunastu żołnierzy jedenastu, patrząc na piękną Matę Hari, postanowiło spudłować. Tylko jeden trafił w serce.
Blond demon na poligonach wyobraźni
U progu XX w. w zbiorowej świadomości funkcjonowały dwa typy bohaterek zaangażowanych w sprawy wielkiej polityki. Niebezpieczne femme fatale , zdolne omamić mężczyznę, by dla nich zdradzał, ujawniał sekrety, zmieniał decyzje, oraz niewinne niewiasty oddane sprawie, obezwładniające swoją bezbronnością. Bez wątpienia I wojna światowa wpłynęła na wzrost znaczenia kobiet w wywiadzie i bardzo rozszerzyła ich role. W samej Wielkiej Brytanii podczas wojny pracowało w służbach wojskowych 6 tys. kobiet. Wiele z nich było łączniczkami. Nie przypominały femme fatale . Były to zapomniane przez historię dzielne żołnierki, które przechwytywały ważne informacje od Niemców, szyfrowały je i posuwały naprzód bieg zdarzeń. Poszczególne kraje zaangażowane w I wojnę światową tworzyły swoje siatki wywiadowcze. Jedną z głośniejszych była belgijska La Dame Blanche, do której zrekrutowano wiele kobiet w różnym wieku.
Jednak wielkie legendy mają to do siebie, że inspirują ludzi zgłodniałych wrażeń. W XX-wiecznej Europie zaroiło się od następczyń Maty Hari. Nie tylko dlatego, że nie brakowało pięknych i odważnych kobiet. Także dlatego, że brawura rozdających karty politycznych graczy generowała na nie popyt.
Niebawem masową wyobraźnią zawładnęła nowa kusicielka, która połączyła kobiece piękno z perfidią. Przebiegła Fräulein Doktor. Lekarka oprawca. Szeptano o niej w niemieckich domach i na europejskich bankietach. Wielu wątpiło w jej istnienie, podejrzewając, że jest wytworem alianckich nadziei. Ucieleśnioną tęsknotą za wszechwładną kobietą szpiegiem, która wywiedzie w pole Niemców. Oto ona: kusicielska blondynka w czarnych pończochach, z papierosem w ustach. Wygląda jak Błękitny Anioł, uosabiany przez Marlenę Dietrich w filmie z 1930 r. Wcielone zło. Tajemnicza agentka miała kilka pseudonimów: "Oczy tygrysa", "Pani Blondynka". W okresie międzywojennym drukowano w odcinkach powieści i komiksy o jej dokonaniach. Była bezwzględną uwodzicielską kosmopolitką. Wiadomo, że miała demoniczne oczy, fascynujące ciało i dobrze kontrolowała swoją dziką zmysłowość. Nie wiadomo tylko jednego: czy bezwzględna Blond Lady rzeczywiście istniała, czy była tylko wytworem starganej wojną męskiej wyobraźni.
Uwodzicielki w wojennych alkowach
W latach 30. najszykowniejszy dom uciech w Berlinie mieścił się przy Giesebrechtstrasse 11. Bywali tam niemieccy dygnitarze i zagraniczni dyplomaci. Prowadziła go Kitty Schmidt. Miała najpiękniejsze dziewczyny w pronazistowskim mieście. Ona sama nie sympatyzowała z Hitlerem. Od kiedy w 1933 r. powierzono mu tekę kanclerza, eleganccy bankierzy, którzy stanowili trzon jej klienteli, zaczęli się przerzedzać. Odkładane pieniądze zaradna pani Kitty transferowała do brytyjskich banków poprzez żydowskich uciekinierów, którym pomagała opuszczać miasto. Sama też szykowała się do ucieczki. Jednak uprzedziło ją gestapo. Pewnego dnia zjawił się szef nazistowskiego kontrwywiadu z listą jej złych uczynków. Dostała do wyboru śmierć lub współpracę. Wybrała to drugie. Jej przybytek miał posłużyć jako miejsce wywiadowcze.
W Rzeszy przeprowadzono obławę na prostytutki. Spośród setek wyselekcjonowano 20 najlepszych, które przeszły badania psychologiczne. Przez kilka miesięcy szkolono je, w jaki sposób mają wyciągać tajemnice, jak się mają zachowywać. W pokojach zamontowano mikrofony. Operacja "Kitty" rozpoczęła się w marcu 1940 r. Tam, gdzie były najlepsze kobiety, szybko pojawili się najważniejsi mężczyźni. W ciągu miesiąca nagrano 3 tys. miłosnych sesji. Śledzono, co oficerowie mówią o Hitlerze, co mówią dygnitarze z obcych krajów i co planują. Niebawem wywiad brytyjski odkrył prawdziwą funkcję najsłynniejszego domu schadzek i zamontował swoje podsłuchy. Gestapo zakończyło akcję po dwóch latach. Samej Kitty pozwolono prowadzić przybytek na dawnych zasadach.
Artystki i rząd dusz
O rzeźbiarce Clarze Sheridan, ciotecznej siostrze przyszłego premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, świat zapewne by nie usłyszał, gdyby nie to, że pewnego dnia przyszło jej rzeźbić popiersie Lwa Kamieniewa, jednego z głównych bolszewickich rewolucjonistów. Duszę artystki pochłonęło powstające dzieło, natomiast serce pochłonął pozujący model. Niebawem zostali kochankami, a artystka dostała propozycję uwiecznienia w kamieniu kolejnych ważnych dygnitarzy, z Leninem i Trockim włącznie. Brytyjskie służby, korzystając z okazji, skontaktowały się z nią, by zbierała informacje podczas swojego pobytu na Wschodzie. Sam Churchill był sceptyczny. Miał powątpiewać w pomysł, wierzył za to w plotki, które krążyły na temat utalentowanej kuzynki. Nie bez powodu. Wiele lat później okazało się, że rzeźbiarce bliższe były porywy serca niż narodowe sentymenty. Opłacana przez Sowietów sprzedawała im informacje na temat posunięć Brytyjczyków.
Kobiety absolutnie nie nadają się do szpiegowania - twierdził Richard Sorge, jeden z najsłynniejszych agentów, zwerbowany w latach 20. przez Sowietów. Historia pokazuje jednak, że bardzo się mylił. Podczas II wojny światowej odsetek kobiet pracujących w wywiadzie dynamicznie wzrósł. Do zbudowanego z rozkazu Himmlera kobiecego obozu w Ravensbrück trafiło ponad 130 tys. kobiet zaangażowanych w działalność w ruchu oporu. Wśród działających podczas wojny konspiratorek były kobiety wywodzące się z najróżniejszych środowisk. Także artystki światowej sławy.
Jedną z nich była urodzona w amerykańskich slamsach Saint Louis Josephine Baker, która jako młodziutka dziewczyna dotarła do Nowego Jorku i stała się królową wodewilowych scen. Po przeprowadzce do Francji czynnie działała we francuskim ruchu oporu. Słynna "Czarna Wenus", której oświadczyło się ponad 1,5 tys. mężczyzn, znana ze swojego biseksualizmu, ekscentryzmów, takich jak przechadzanie się po ulicy z gepardem, za swoją działalność konspiracyjną na rzecz Francji otrzymała Legię Honorową.
Piękne artystki rozmiękczały serca najtwardszych wodzów. Stephanie von Hohenlohe, kobieta, o której Roosevelt powiedział, że jest groźniejsza od 10 tys. mężczyzn, była Żydówką, która szpiegowała dla Hitlera i przyjaźniła się z nazistami. Dzięki urodzie od wczesnych lat błyszczała na austriackich salonach. Szybko uwiodła męża arcyksiężniczki Marii Habsburg, a chwilę potem wyruszyła na podbój serc na międzynarodowej arenie. Nawiązywała romanse z najbardziej wpływowymi mężczyznami na kontynencie. Została kochanką między innymi nazistowskiego dyplomaty Joachima von Ribbentropa. Pod wpływem tej znajomości przeniosła się do Londynu, gdzie pracowała jako szpieg dla niemieckiego rządu. Z wprawą obracała się w kręgach brytyjskiej elity. Szybko nawiązała kontakt z hrabią Rothermerem, właścicielem brytyjskich gazet "London Daily Mail" i "Daily Mirror", który wyrażał podziw dla Hitlera i popierał zawarcie sojuszu z Niemcami. Wśród dokumentów w pokojach hotelowych księżniczki znaleziono między innymi zlecenie na przekonanie hrabiego do wszczęcia kampanii na rzecz oddania Niemcom terytoriów zwróconych Polsce po I wojnie światowej. Za przeprowadzenie tej misji piękna pani szpieg miała dostać 300 tys. funtów. Przyjaźniła się też z Göringiem i Himmlerem, miała romans z osobistym adiutantem Hitlera, Fritzem Wiedemannem. Za działalność na rzecz Rzeszy Führer wydał decyzję nadania jej tytułu "honorowej Aryjki". Po wojnie, dzięki znajomości z właścicielem wpływowego pisma "Stern", pracowała w mediach.
Zdarzały się także wielkie artystki, które rozmiękczały duszę Hitlera i robiły z tego użytek u boku jego wrogów. Należała do nich Olga Czechowa. Wyszła za mąż za bratanka dramaturga Antoniego Czechowa - Miszę, którego szybko jednak porzuciła i po różnych perypetiach wyjechała do Berlina. Gdy udało jej się poznać znanego producenta filmowego, podrasowała swoją przeszłość opowieściami o tym, że brała lekcje u słynnego Konstantego Stanisławskiego, dodała sobie kilka znaczących dokonań i niebawem dostała rolę w ekspresjonistycznym filmie Murnaua. Tymczasem w grudniu 1922 r. powstało ZSRR, którego służby bezpieczeństwa pilnie potrzebowały współpracowników we wrogich rejonach świata. Włączony w szpiegowskie szeregi brat Olgi Lew zaangażował ją w tajną działalność. Piękna Olga wśród zakochanych w kinie nazistów szybko stała się sławna. Zawarła znajomość z Goebbelsem, poznała Hitlera. Zebrane informacje dostarczała Rosjanom. Zafascynowany jej talentem Führer osobiście wyraził zgodę na to, by zachowała niemieckie obywatelstwo, gdy poślubiła belgijskiego milionera. Olga miała nawet pomóc bratu i grupie jego współpracowników planujących - w przypadku zdobycia Moskwy - zlikwidowanie Hitlera. Jednak Stalin nie wyraził zgody na zamach w obawie, że zlikwidowanie Hitlera ułatwiłoby aliantom zawarcie pokoju z Niemcami.
Po wojnie przeniosła się do Monachium. Założyła wytwórnię filmową i skoncentrowała się na karierze, po drodze wdając się w romans z pewnym młodym amerykańskim żołnierzem, znanym później jako gwiazda rock'n'rolla Elvis Presley. Z wiekiem rozkręcała kolejne przedsięwzięcia, między innymi firmę kosmetyczną. Pieniądze dostawała z Moskwy w zamian za nawiązywanie w Niemczech znajomości z żonami oficerów NATO. Zmarła w 1980 r. Podobno tuż przed śmiercią poprosiła o szampana, a napiwszy się, wyszeptała, że życie jest piękne.
Agentka z Casino Royale
Zanim Winston Churchill wypowiedział w 1943 r. na konferencji w Casablance słynne zdanie: Będziemy bombardować terytorium Niemiec dzień i noc, coraz bardziej zaciekle, miesiąc po miesiącu będziemy zrzucać coraz większą liczbę bomb, pogrążymy naród niemiecki w rozpaczy większej niż ta, w której pogrążył on całą ludzkość , najpierw powołał Special Operations Executive. Wśród członków tajnego wojska z Baker Street było bardzo wiele kobiet. SOE przekazywało do oddziałów ruchu oporu w całej Europie pomoc militarną, leki, żywność, trucizny oraz zaszyfrowane informacje.
Jedną z najsłynniejszych agentek SOE była Krystyna Skarbek. Piękna córka bogatej Żydówki i polskiego arystokraty od najmłodszych lat cieszyła się sławą uwodzicielki. Rozkochiwała w sobie skutecznie, łatwo wychodziła za mąż i szybko się rozwodziła. Po drugim rozwodzie w czasie wojny przedostała się do Anglii, gdzie wykorzystując swoje dawne koneksje rodzinne, zgłosiła się do służby w SOE. Działała pod pseudonimem "Christine Granville''. Słynęła z fantazji i brawury. W lipcu 1944 r. Krystynę zrzucono na spadochronie do francuskich partyzantów w południowej Francji. Zorganizowała tam wykupienie z rąk gestapo kilku aresztowanych szefów siatki dywersyjnej "Jockey". Omamiła nazistowskiego dowódcę, przedstawiając się jako siostrzenica brytyjskiego generała Montgomery'ego. Gestapowiec nie tylko uwolnił więźniów, ale wyposażył ją także w pistolet i auto, którym przejechała na drugą stronę frontu. Churchill nie bez powodu nazwał ją swoim ulubionym wywiadowcą. Dostarczone przez nią informacje pomogły mu poznać między innymi precyzyjną datę niemieckiej inwazji na ZSRR.
Polska gwiazda brytyjskiego wywiadu po wojnie, mimo zasług, nie miała za co żyć. Pracowała jako pokojówka, telefonistka, sprzedawczyni w Harrodsie, stewardesa na statkach pasażerskich. Na jednym z nich poznała stewarda Dennisa Muldowneya, który zakochał się w niej do szaleństwa. Kobieta, która wielokrotnie wymykała się z rąk wrogów, zginęła od ciosu zadanego przez adoratora. Jej ciało znaleziono w podlondyńskim hotelu Shelbourne. Zatrzymany steward wyjaśnił, że kobieta, którą kochał, odrzuciła jego oświadczyny, i poprosił o szybką egzekucję, by połączyć się z nią w zaświatach.
Agentka Krystyna Skarbek została uwieczniona przez jednego ze swoich byłych kochanków, Iana Fleminga, który bazując na jej życiu, stworzył postać Vesper Lynd w pierwszej powieści o Bondzie pt. "Casino Royale". Ile natomiast pięknych i dzielnych agentek przepadło w mrokach historii, trudno zliczyć. Można mieć tylko nadzieję, że z czasem poznamy biografie tych, które dziś stoją w cieniu wielkich wodzów i asów wywiadu.
***
Ci, którzy chcą dowiedzieć się więcej o kobietach szpiegach, powinni zajrzeć do książki Laury Manzanery pt. "Kobiety szpiedzy" (Wyd. Świat Książki).
Ula Ryciak. Pisarka i scenarzystka . Kiedy nie pisze, to słucha - albo ludzi, albo dźwięków. Opublikowała trzy książki, kilkadziesiąt reportaży ze swoich podróży po Europie, Azji i Ameryce Łacińskiej, liczne teksty o kulturze i stylu życia. W kwietniu nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się jej najnowsza książka pt. "Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej".