Kiedy zainteresowałeś się motoryzacją?
Z wykształcenia jestem strategiem, mam dyplom ze strategii wojskowej, bezpieczeństwa i obrony oraz ze strategii w międzynarodowym biznesie. Zainteresowanie motoryzacją wypłynęło z pasji, interesuję się nią od dawna. Jak każde dziecko, które było fanem "czegoś", w młodości pożerałem katalogi typu "Samochody Świata" i ich zagraniczne odpowiedniki, uczyłem się gam modelowych aut na pamięć. Wtedy nie wszystko rozumiałem.
Stare samochody pojawiły się w moim życiu po tym, jak skończyłem 18 lat. Wtedy zaczęliśmy w nich grzebać z moim najlepszym przyjacielem i kuzynem w garażu w Paryżu. Urodziło się wtedy we mnie zainteresowanie nietypowymi rozwiązaniami technicznymi, praktycznymi i stylistycznymi w starych autach, które w dużej mierze zostały wyeliminowane z nowych samochodów. Teraz wszystko jest uproszczone, aby spełniało wymogi na przykład ekologii i standaryzacji komponentów. Kiedyś auta były bardziej nietypowe. W naszej kolekcji pojawiały się klasyczne bmw, ale było też dużo rzadkich aut amerykańskich. Pamiętam zakup samochodu Dodge 3700GT, produkowanego w Hiszpanii na licencji, używanego przez wysokich urzędników reżimu Franco. Czarne egzemplarze tego auta kiedyś tak samo straszyły dzieci jak nasze czarne wołgi.
Mówisz, że zaczęło się w Paryżu. A w Polsce spotkałeś wiele osób zainteresowanych tym tematem?
- Tak, praktycznie na każdym kroku można trafić na osoby posiadające lub wyrażające chęć posiadania starszego samochodu. Te pojazdy są katalizatorami pewnych emocji i czasem wspomnień. Polska z roku na rok staje się bogatszym krajem. Dla wielu perspektywa posiadania "zabawki" w garażu nie jest już tak odległa jak kiedyś.
Ale wciąż brakuje wyspecjalizowanej literatury na ten temat.
- Wiedza to przede wszystkim praktyka i przeglądanie literatury zza zachodniej granicy. Wiele publikacji nie jest jeszcze dostępnych w języku polskim, szczególnie na temat samochodów innych niż te z krajów socjalistycznych. Na szczęście dwa tytuły na naszym rynku pomagają w filtrowaniu informacji - to magazyny "ClassicAuto" oraz "Automobilista".
W Polsce powstaje też coraz więcej stowarzyszeń, klubów oraz oficjalnych organizacji zajmujących się klasycznymi samochodami. Od PZMotu, przez oficjalne kluby Porsche, kończąc na grupach, które organizują spotkania - takie jak Youngtimer Warsaw w stolicy. W drugi weekend maja, każdego roku, odbywają się w Warszawie targi Auto Nostalgia. W tym roku jest to już piąta rocznica.
Oczywiście nie każdy chce być członkiem wspomnianych organizacji i czuje potrzebę integracji. Majętniejsi kolekcjonerzy często cenią sobie dyskrecję i nie chcą ujawniać, jakie mają pojazdy.
Czym właściwie charakteryzuje się samochód kolekcjonerski?
- "Kolekcjonerski" to nadużywane w Polsce określenie. Kolekcjonować można w sumie wszystko, od totalnych gratów, po porsche. Gdy mówimy o wyższej półce, czyli tak zwanych samochodach plakatowych - "pożądanych za młodu", to tu najcenniejsze są auta rzadkie, nietypowe lub mające znaczenie historyczne. W Polsce będą to modele należące do osób znanych albo takie, które uczestniczyły w ważnych wydarzeniach, na przykład samochody Cyrankiewicza, który był amatorem zachodnich aut luksusowych takich marek jak Mercedes czy Jaguar, i które miały "do dyspozycji" także ówczesne gwiazdy.
Jak prezentuje się polski rynek samochodów kolekcjonerskich?
- Rynek samochodów, które można nazwać klasycznymi, wzrasta. Tylko na podstawie danych pojazdów wpisywanych do ewidencji zabytków, czyli rejestrowanych na żółte tablice, można mówić o rokrocznym trzydziestoprocentowym wzroście. Jest to nisza, ale w kraju, który ma prawie 40 milionów mieszkańców, taka nisza stanowi bardzo duży rynek. Tym bardziej że przed 1989 rokiem większość zachodnich samochodów nie była dostępna dla przeciętnego Polaka. Ustrój polityczny sprawiał, że biliśmy się o to, żeby w ogóle kupić samochód, nawet jeśli miał to być tylko fiat 126p.
Czy wiesz, jak dużo osób dziś decyduje się na zakup takich samochodów?
- Trudno oszacować ten rynek, jak na razie to w pewnym sensie wolna amerykanka. Dysponujemy jedynie danymi wpisów samochodów do ewidencji zabytków. Na tej podstawie myślę, że możemy mówić o liczbie 10 tys. kupujących rocznie tylko i wyłącznie dla przyjemności auta starsze niż 20 lat. Ale jest szansa, że wkrótce będziemy dysponować dokładnymi danymi. W tym miesiącu na przykład jeden z ubezpieczycieli wprowadza produkt poświęcony autom klasycznym, pozwalający po raz pierwszy właścicielom samochodów zabytkowych wykupić AC na bazie rzetelnej wyceny auta.
Które samochody są najbardziej popularne w tej chwili? Czy fiat 125p to dziś szpan?
- Szpan to chyba złe słowo. Motoryzacja PRL-u była mocno na fali kilka lat temu wśród osób młodych. To było w dużej mierze uwarunkowane budżetem. Koniec końców dlaczego kupować 15-letniego, zardzewiałego forda focusa (tak, focus jest już tak stary!), gdy można nabyć za podobne pieniądze fiata 125p w lepszym stanie, a na uczelnię wciąż jeździć metrem? Obecnie szpanuje się samochodami sportowymi z lat 80. typu: Porsche 944, Saab "krokodyl" 900 Aero Turbo i tym podobne. Bardzo popularne są mercedesy - to ciekawa specyfika naszego kraju. Marka "z gwiazdą" zawsze kojarzy nam się z jakością. Od drugiej połowy lat 60. nie było bardziej rozpoznawalnej zachodniej marki motoryzacyjnej w Polsce niż Mercedes-Benz.
Czym ten klasyczny mercedes przewyższa np. jaguara albo porsche, których na polskich ulicach coraz więcej?
- Ależ jaguary i porsche też mogą być stare i klasyczne! Jaguary są bardzo lubiane nad Wisłą, szczególnie modele z lat 60., takie jak Mark II czy też modele z serii XK, XK140 i XK150.
Jeśli chodzi o nowe sportowe auta, to nie ukrywajmy - Polska się bogaci, jest tych samochodów coraz więcej na naszych ulicach. Z drugiej strony, mówiąc trochę półżartem i pomijając już walory estetyczne samochodu klasycznego, właściciel na przykład porsche z lat 70., stając na światłach koło nowiutkiej "dziewięćsetjedenastki" z salonu, może powiedzieć, że jego auto jest warte ponad 300 tys. zł, które faktycznie trzeba mieć na koncie, aby je kupić, podczas gdy samochód obok można nabyć w leasingu.
Co jest jeszcze ważne oprócz estetyki?
- Drugim elementem jest oryginalność, a trzecim - wzrost na wartości. Wiele nietypowych rozwiązań technicznych czy designerskich zabiły standaryzacja, bezpieczeństwo i ekologia. Kolejnymi zaletami jest ciekawa integracja klubowa - czasem aż żal nie dzielić się z innymi swoją pasją, no i oczywiście plusem są pozytywne emocje, jakie wyzwala auto zabytkowe, klasyczne. Reszta to chyba same wady, od braku gwarancji producenta począwszy, a na małej dostępności części skończywszy. Ale chyba nie da się starej motoryzacji nie kochać.
Kto takie auta kocha najbardziej?
- Nie ma limitu wiekowego, tak samo jak nie ma tutaj łatwych kryteriów pozwalających na zdefiniowanie jednej sylwetki - kolekcjonerzy są tak różni jak pojazdy, które kolekcjonują. Najważniejsza jest historia samochodu. To element, który łączy każdego kolekcjonera.
Na zabytkowe samochody polują też kobiety?
- Jest to zdecydowanie męskie terytorium, ale tak jak w każdym świecie związanym z mechaniką, bywają wyjątki. Spotkałem się z trzema typami kobiet, które interesują się motoryzacją klasyczną. Z jednej strony pozytywnie zakręcone dziewczyny, pasjonujące się nietypową motoryzacją, zazwyczaj jednym typem - na przykład autami amerykańskimi, z drugiej kobiety naprawdę obeznane rynkowo i merytorycznie, autentycznie zainteresowane każdym aspektem klasycznej motoryzacji. Trzeci profil to osoby ceniące sobie walory estetyczne - tutaj często ważnym kryterium jest zdejmowany dach. Roadstery, czyli dwumiejscowe sportowe auta typu cabrio, od lat są uwielbiane przez płeć piękną.
Dlaczego zdecydowałeś się założyć Ardor?
- Chciałem pokazać, że w Polsce też da się zorganizować aukcję zabytkowych samochodów. Ardor Auctions jest domem aukcyjnym, który tworzę dla dużego warszawskiego funduszu inwestycyjnego. Jeden z jego założycieli jest entuzjastą motoryzacji, nie tylko klasycznej. Interesuje się polskim rynkiem, dlatego szybko znaleźliśmy wspólny język.
Myślisz, że dom aukcyjny wyspecjalizowany w motoryzacji klasycznej i zabytkowej jest potrzebny na polskim rynku?
- Pomijając cele biznesowe, taki dom aukcyjny jest jednym z koniecznych impulsów pozwalających na pojawienie się struktur organizujących rynek samochodów klasycznych w Polsce. Chcemy stać się pierwszym źródłem, z którego będzie można czerpać dane o rzeczywistych kwotach, za które sprzedają się samochody klasyczne w naszym kraju. W dodatku jest to odpowiedni moment, aby taki dom powstał - wielu kolekcjonerów, którzy rozpoczynali swoją kolekcję 10-15 lat temu, może chcieć obecnie sprzedać część aut.
Pierwsza aukcja jest planowana we wrześniu na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jak będzie wyglądała? Czy poprzedzi ją pokaz samochodów?
- Planujemy wystawić 60 samochodów w cenach od 18-20 tys. zł do kilku milionów. Oczywiście najszerszą grupą będą pojazdy poniżej 80-90 tys. zł. Przed aukcją zorganizujemy jeden dzień wystawowy, podczas którego zainteresowani będą mogli zbadać stan każdego z wystawionych na licytację pojazdów. Aukcja będzie dostępna dla osób, które wpłacą odpowiednie wadium, zaś oglądanie pojazdów będzie możliwe w zamian za zakup katalogu aukcyjnego.
Zakup starego samochodu może być dobrą lokatą kapitału?
- Tak, szczególnie dla osób, które poszukują dywersyfikacji w ich inwestycjach. Rynek jest naprawdę mocno wzrostowy, jeśli chodzi o marki legendy, takie jak modele Ferrari z lat 60. i 70. Na przykład model 330 GT 2+2 kosztował 100 tys. euro jeszcze w 2011 roku, obecnie trzeba na takie auto wydać ponad 300 tys. euro.
Kupno jakiego samochodu polecisz młodym osobom? A jakiego dojrzałym kolekcjonerom?
- Młode osoby mogą być zainteresowane sportowymi youngtimerami z lat 80. do 30-40 tys. zł - tanie w zakupie i niezbyt drogie w utrzymaniu, a jednocześnie komfortowe jak nowoczesne auto. Dojrzały kolekcjoner pewnie będzie poszukiwał czegoś nietypowego lub rzadkiego w okolicach 300-600 tys. zł, zazwyczaj nie trzeba mu doradzać. Zna się na rynku.
Jest jakaś perełka na aukcji?
- To będzie niespodzianka.
Michał Wróbel . Studiował na uniwersytecie Jean Moulin Lyon 3 we Francji oraz European Business School w Londynie. Posiadał start-up internetowy, pracował także w branży akcesoriów motoryzacyjnych. Związany z motoryzacją od ponad 10 lat - w Polsce stworzył stronę internetową dla właścicieli ciekawych samochodów sportowych z lat 70., 80. i 90. i regularnie organizuje dla nich spotkania "Kawa i Samochody". Mieszka w Warszawie od zeszłego roku. Jest dyrektorem generalnym domu aukcyjnego Ardor Auctions.
Magdalena Linke. Studentka historii sztuki i prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Założyła i prowadzi magazyn Sezon Mag ( www.sezonmag.com ). Pracowała w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i w DESA Unicum w Warszawie. Dziś publikuje m.in. na łamach "Label", "Zwykłego Życia", "Art & Business" i vumag.pl. Uczestniczka warsztatów Fashion Writing i laureatka nagrody Kick into Fashion Industry na festiwalu Art & Fashion by Grażyna Kulczyk.