Biografie
Autoportret, Paul Gauguin (1889). (rawpixel.com / National Gallery of Art (Source) / rawpixel.com / National Gallery)
Autoportret, Paul Gauguin (1889). (rawpixel.com / National Gallery of Art (Source) / rawpixel.com / National Gallery)

Mette napisała do męża z dwiema niepokojącymi wiadomościami. Ich najstarszy syn Emil chciał zostać oficerem duńskiej marynarki wojennej, Clovis natomiast wypadł z okna. Mette twierdziła, że chłopiec nie odniósł większych obrażeń, ale Gauguin bardzo się o niego niepokoił, a wieści na temat Emila go przeraziły. Nie znosił klasy oficerskiej na równi z nadętymi Duńczykami, a gdyby Emil miał dołączyć do duńskiej marynarki, musiałby się stać jednym z nich, a na dodatek zrzec się francuskiego obywatelstwa.*

Gauguin i Mette pisali do siebie nieprzerwanie podczas swojej sześcioletniej rozłąki. W jego listach wybrzmiewa poczucie winy z powodu niezapewnienia rodzinie należytego wsparcia. Złość Mette z tego samego powodu zaprawiła ich wymianę zdań mnóstwem jadu, ale namiętność wciąż między nimi wrzała. Ich zaciekłe listowne kłótnie pełne są agresji, u ich podstaw jednak leży założenie, że jako para są nadal jednością i że w końcu jakimś sposobem uda im się wszystkim ponownie zejść. Mette jest w listach praktyczna i szorstka. Daje w nich o sobie znać jej fatalizm i pewność, że poradzi sobie z każdym wyzwaniem, jakie postawi przed nią świat, której – wraz z odpowiedzialnością – nabyła jako dziesięciolatka po śmierci ojca.

Gauguin uznawał jej listy za oschłe i pozbawione emocji. Wielokrotnie ją namawiał, by podpisywała je cieplej niż tylko "twoja oddana żona", ale nigdy tego nie zrobiła, uważając taką wylewność w ramach przysięgi małżeńskiej za efektowną, głupią i niepotrzebną.

W korespondencji Gauguina i jego podpisach odbija się cała gama namiętności od zazdrości, uwielbienia, wyrzutów i gróźb po użalanie się nad sobą. Pragnąc wzbudzić w Mette jakąkolwiek reakcję, zapominał, że tym, co go w niej na samym początku pociągało, i czym nadal trzymała go w szachu, była właśnie ta niezachwiana i często irytująca, niezależna stabilność zasad. Rodzina Mette namawiała ją do rozwodu. Aage, jej brat, przygotowywał dokumenty rozwodowe nawet wtedy, kiedy ona wraz z Gauguinem planowała potajemnie, że on ją odwiedzi. Mette uważała za niemoralne i niepojęte, żeby matka piątki dzieci zrywała więzi z ich ojcem. "Jego listy ją smuciły, ale nigdy się nie skarżyła, a jedynie skrywała smutek i kłopoty. Tak długo, jak Paul brał pełną odpowiedzialność za swoje czyny, a ona tego nie utrudniała, nie postrzegała siebie jako ofiary. Tak długo, jak była matką dla jego dzieci i żyła własnym życiem, nie postrzegała go jako bezcelowego"17.

Paul Gauguin i Mette Sophie Gad sfotografowana przez Julie Laurberg w 1885 (Julie Laurberg / Royal Danish Library, Copenhagen) , Mette Gauguin i jej dzieci, Kopenhaga, 1889 (Wikimedia Commons)

Kiedy Gauguin wrócił do Francji, Mette nie chciała się wprowadzić do rodziny w Kopenhadze, tylko została w mieszkaniu, w którym mieszkali razem, kiedy przebywał w Danii. Jej lekcje francuskiego przyniosły nieoczekiwane korzyści, gdy wśród jej uczniów pojawił się zamożny przedsiębiorca budowlany i znalazł dla niej lepsze mieszkanie na preferencyjnych warunkach w najlepszej części miasta. Podobnie jak jej mąż, Mette lubiła się otaczać pięknymi rzeczami. Mieszkała tam bardzo wygodnie, a nawet zatrudniła pokojówkę. Honoraria za lekcje nie pokrywały wszystkich rachunków i kiedy kończyły jej się pieniądze, prosiła Gauguina o wsparcie. Jeśli w odpowiedzi słyszała kolejną wymówkę, pytała go, który z obrazów z jego kolekcji ma sprzedać jako następny. Myśl o tym, że jego "duchowe muzeum", a razem z nim jego "przyjaciele", ma się rozpierzchnąć, była dla Gauguina nie do zniesienia, ale uspokajała jego sumienie, więc doradzał żonie. Radził jej również, żeby rozszerzyła ofertę swoich usług i poza lekcjami francuskiego zajęła się tłumaczeniami. Efektem były jej przekłady na duński powieści Zoli, który był u szczytu sławy. Mieszkanie Mette, wypełnione francuskimi meblami i z imponującą kolekcją francuskiego malarstwa Gauguina na ścianach, stało się ośrodkiem duńskiej awangardy, dla której Paryż był centrum świata.

Kiedy zamknięto kopenhaską Café Bernina, gdzie rozcieńczano absynt wodą, wszyscy bywalcy przenieśli się do Mette. Uwielbiała całonocne przyjęcia, błyskotliwą wymianę zdań, a jej brak tolerancji dla bzdur stał się legendarny, gdy pewnej nocy w jej sypialni pojawił się intruz, a ona wyskoczyła z łóżka nago i wygoniła go z domu. Po tym zdarzeniu przywłaszczyła sobie miecz rycerski należący do jednego z przodków i zawiesiła go nad łóżkiem. Jedyne, czego się bała, to spać po ciemku. Zawsze zostawiała zapaloną lampę.

Zobacz wideo Ulegać presji społeczeństwa, czy jednak odpuścić sobie?

W kontekście kobiecości definiowanej jako kapryśność i fałsz, na swój sposób ona również postrzegała siebie jako szlachetną dzikuskę. Miała skłonność do arogancji, nigdy niczego nie insynuowała, nie kłaniała się mężczyznom ani kobietom o wyższej pozycji i potrafiła być równie nietaktowna jak jej mąż – zauważał Pola, ich syn. – Nie przywiązywała wagi do wychowania dzieci; nie było ścisłych reguł definiujących, co jest dobre, a co złe, o ile dzieci brały odpowiedzialność za swoje działania i dopóki potrafiły poradzić sobie z sytuacją, gdy coś poszło nie tak. Nie było kar ani pochwał. Trzymała się z daleka od spraw błahych i dla niej nieistotnych, dlatego postrzegano ją jako zdystansowaną i nazywano zimną 18. Obcięła włosy na krótko. Dodawszy sobie do tego jej bezmężny stan, ludzie szybko zaczęli szerzyć pogłoski o tym, że jest sufrażystką i lesbijką.

Maria, księżna Danii, powiedziała na jej powitanie: "Widać po fryzurze, że jest pani jedną z wyemancypowanych Dunek". "Wasza Królewska Mość się myli" – odparła Mette. "Obcięłam włosy, żeby lepiej było widać moją posągową głowę" 19. Rzeczywiście miała piękną głowę, jak można sądzić po marmurowym popiersiu autorstwa Gauguina. To on poradził jej skrócić włosy. Koło czterdziestki zaczęła tyć. Kiedy zbliżała się wizyta Gauguina, prosiła go, by przywiózł jej z Francji gorsety. Jego żarliwa reakcja wskazywała, że oczekiwał ich zdejmowania, ale jednocześnie wzbudziło w nim niepokój, jak żona zareaguje na czterdziestodwuletniego męża. "Na zdjęciach wyglądasz bardzo elegancko. Nie śmiałbym pokazać się z tobą w swoich starych ubraniach" 20. Kupił parę nowych butów i beret. Reszcie garderoby musiało wystarczyć prasowanie. Oboje zgodzili się, że najlepiej by było, gdyby przyjechał incognito i zatrzymał się w hotelu. Taki plan wpisywał się w ich przemilczany harmonogram zajęć – on mógł w ten sposób uniknąć spotkania z jej nieprzychylną rodziną, a ona – małżeńskiego pożycia. Mette nigdy nie potrafiła się mu oprzeć, a ostatnim, czego sobie życzyła, była kolejna ciąża 21.

'Mette śpiąca na kanapie', 1875 (Paul Gauguin)

Na dworcu kolejowym nastąpiło kilka sekund konsternacji, których potrzebowali, żeby się rozpoznać w nowej rzeczywistości. W wieku czterdziestu dwóch lat, z długimi czarnymi włosami przetykanymi srebrnymi nitkami i imponującym haczykowatym nosem wystającym z pomarszczonej twarzy, Gauguin wyglądał jak posiwiały orzeł. Nosił swój zwyczajowy, charakterystyczny ubiór: białą koszulę pod haftowaną bretońską kamizelką, a na to czarną wełnianą kurtkę ozdobioną srebrnymi guzikami. Sposób noszenia się Mette nie odbiegał od stylu, jaki obrała, zanim jeszcze poznała Paula. Schludne i dobrze utrzymane suknie, szyte na miarę i pozbawione falbanek; trzewiki za kostkę, dla oszczędności czasu zapinane na klamrę, a nie sznurowane. Przyjęła duński zwyczaj palenia cygar. W połączeniu z ich gryzącą wonią jej osobisty zapach, który tak dobrze pamiętał, stał się dla niego jeszcze bardziej intrygujący. U jej boku stało dwoje tyczkowatych nastolatków: jego najstarsze dzieci, Emil, lat siedemnaście, i Aline, lat trzynaście.

Gauguin nie rozpoznał w Emilu żadnych swoich cech. Potencjalny oficer duńskiej marynarki wojennej miał okrągłą twarz i krótko ostrzyżone na wojskową modłę włosy, co nadawało mu nijaki wygląd 22. Aline za to go zauroczyła. Wyglądała jak Flora Tristan, jego babka, we własnej osobie; pokolenia połączyły się w jej ciemnej karnacji, mocnym ciele, szorstkich czarnych włosach, atramentowych oczach i gotowości do wrzenia z nadmiaru emocji. Na peronie doszło do uderzenia piorunem. Aline i jej ojciec zostali rażeni w tej samej chwili. Nie minął tydzień, a dziewczyna oświadczyła, że kiedy dorośnie, chce wyjść za niego za mąż23. Gauguin zdeponował bagaż w hotelu Dagmar na Vestre Boulevard i wszyscy poszli do mieszkania Mette, gdzie pozostali trzej chłopcy czekali, żeby się przywitać z ojcem.

"Dzień dobry, Papo". Nie znali innych słów po francusku. Clovis, którego Gauguin darzył szczególnym uczuciem, nie potrafił powiedzieć nawet tego. Schował się za braćmi, zwieszając ze wstydem głowę. Chłopiec sprawiał problemy, od kiedy wrócił z Francji. Nie potrafił współpracować w szkole i w wieku dwunastu lat został z niej wydalony. Poszedł na praktyki do Fabryki Maszyn Tytanowych, co wiązało się z ciężką pracą, ale był tam szczęśliwszy niż w klasie. Powrót do domu był torturą. Gauguin nie miał ze swoimi dziećmi wspólnego języka. Mette musiała przyjąć rolę tłumaczki.

Marzec jest w Danii zimny, więc rodzina spędzała większość czasu w mieszkaniu Mette. Współczuła mu – wspominał Pola – tak samo, jak współczuła samej sobie. Będąc kobietą raczej praktyczną niż romantyczną, nie dała się ponieść uczuciom, ale przeanalizowała wszystkie możliwe następstwa. On traktował to jak zdradę, jak plan uknuty przez jej poprawną i pozbawioną wyobraźni rodzinę, która zawsze stawiała obowiązek na pierwszym miejscu 24.

Przedyskutowali sprawę rozwodu, który przygotowywał brat Mette. Powiedziała, że nie chce brać odpowiedzialności za taki obrót spraw, ale że zostawia decyzję jemu. On był zdecydowanie przeciwny. Był pewien, że w ciągu kilku lat zdoła zarobić na Tahiti wystarczająco dużo, żeby móc posłać po rodzinę. Dzieci zapamiętały ten czas jako szczęśliwy. Świadome tonu i intonacji słów, jeśli nie ich znaczenia, odniosły wrażenie, że dyskusje nad przyszłością ich rodziny przebiegały spokojnie. Punkt kulminacyjny tygodnia nastąpił, kiedy Gauguin wynajął ekstrawagancki powóz konny, którym zabrał dzieci na przejażdżkę po ulicach Kopenhagi niczym członków rodziny królewskiej. Wszyscy na nich patrzyli. Dzieci machały. Nigdy nie zapomniały, jakie były dumne z tej ekstrawaganckiej przejażdżki powozem z ojcem. Gauguin nie mógł zostać w Kopenhadze dłużej niż tydzień. Jego przyjaciele zaplanowali w Paryżu pożegnalne przyjęcie w Café Voltaire.

'Tahitańskie kobiety na plaży', 1891. Jeden z najsłynniejszych obrazów Paula Gauguina (Paul Gauguin / Flickr.com / domena publiczna)

Gauguin i Mette pożegnali się w zgodzie, zapewniając się wzajemnie o dobrych intencjach. Paul wrócił do Paryża i dwudziestoletniej Juliette Huet, która pozowała mu do Ondyny, Życia i śmierci i Utraty dziewictwa i została jego kochanką. Jest pierwszą kochanką Gauguina znaną nam z nazwiska, być może pierwszą w ogóle. Jego abstynencja seksualna w Pont-Aven była przedmiotem dyskusji kolegów malarzy, z których większość traktowała letnią szkołę jako okazję do romansowania. Gauguin emanował męskością, a celibat w środowisku rozwiązłych artystów przydawał mu tylko tajemniczości. W Le Pouldu wszystko się zmieniło.

*Publikujemy fragment książki "Gauguin. Biografia dzikusa" autorstwa Sue Prideaux (wydawnictwo Znak Koncept), której premiera przypada na 27 sierpnia 2025 roku.

Przypisy:
17 P. Gauguin, Mette og Paul Gauguin, s. 107.
18 Tamże, s. 105.
19 Tamże, s. 106–108.
20 Tamże, s. 119.
21 D. Sweetman, Paul Gauguin: A Complete Life, s. 110.
22 P. Gauguin, Mette og Paul Gauguin, s. 119.
23 Gauguin przywołuje to wydarzenie w swoim liście do Aline z Paryża, datowanym na Boże Narodzenie 1893 roku (Malingue 146). „Pamiętasz, jak trzy lata temu powiedziałaś, że za mnie wyjdziesz? Uśmiecham się czasem na wspomnienie tej twojej bezpośredniości".
24 P. Gauguin, My Father, s. 140