Biografie
Letizia Battaglia (fot. Materiały prasowe Against Gravity)
Letizia Battaglia (fot. Materiały prasowe Against Gravity)

U dołu zdjęcia trup, u góry łańcuszek gapiów i wozy policyjne. Patrzą w kierunku zabitego i Letizii Battaglii. Jest tam ze swoim aparatem, by udokumentować kolejne zabójstwo w Palermo i dostarczyć zdjęcia dziennikowi "L’Ora", dla którego pracuje. Nietuzinkowe ujęcie sprawia, że czujemy się jak w amfiteatrze, w którym bohaterem jest śmierć. Kronika tragicznych wydarzeń w wykonaniu włoskiej fotografki to prawdziwe dzieło sztuki, za które Battaglia zgarnia najbardziej prestiżowe wyróżnienia, w tym Nagrodę im. Eugene’a Smitha w 1985 roku. Była wtedy pierwszą Europejką, której się to udało.

Miłość, ucieczka i II wojna światowa

Urodziła się 5 marca 1935 roku w Palermo. Jej ojciec Cesare był wojskowym. Miał 20 lat, gdy poznał młodziutką Angelę Casiglię. Szybko się w sobie zakochali, ale rodzice dziewczyny nie byli zachwyceni przyszłym zięciem. Angela musiała uciec z domu, by założyć z Cesare rodzinę. Pierwsze dziecko urodziła, gdy miała ledwie 16 lat. Niestety, po 11 miesiącach zmarło z powodu choroby płuc. Drugi przyszedł na świat Salvatore, a trzecia Maria Letizia. Angela, wówczas 18-letnia, będzie z Cesare miała jeszcze dwójkę dzieci – Marinę i Ernesta. 

Marię Letizię wszyscy nazywali Mariuccia. Dopiero w dorosłym życiu, gdy wyszła za mąż, porzuciła swoje pierwsze imię Maria. Stając się Letizią, chciała zyskać nową tożsamość.

Rodzina ze strony jej ojca prowadziła w Palermo sklepy z tkaninami. Sam Cesare, gdy już opuścił wojsko, pracował jako steward na statkach pasażerskich. Z tego powodu rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania. Raz był to Neapol, raz inne portowe miasta – Civitavecchia czy Triest. Z Neapolu Mariuccia zapamiętała okropną biedę i głód, z Triestu – bombardowania podczas II wojny światowej. Rodzina przyjechała tam w 1942 roku. "Spaliśmy w ubraniach, gotowi do ucieczki. Gdy wyła syrena alarmowa, braliśmy plecaki i składane krzesła i uciekaliśmy w góry, nie pamiętam dokładnie gdzie, ale była to duża i wilgotna grota. Spotykaliśmy tam też inne osoby, które znaliśmy" – wspomina Battaglia w autobiograficznej książce pt. "Mi prendo il mondo ovunque sia". W tej grocie 9-letnia wówczas Maria Letizia po raz pierwszy się zakochała. Chłopak nazywał się Fabio Fegizt.

W Trieście rodzina radziła sobie nieźle, było ją stać na dobre jedzenie. W pamięci Marii Letizii szczególnie zapisały się ogromne kawały parmezanu, które ojciec przynosił do domu. Niepostrzeżenie odkrawała porcje sera i zanosiła je biednej kobiecie, która mieszkała z dziećmi w pobliżu. Dbałość o los innych to cecha, która będzie towarzyszyć przyszłej fotografce przez całe życie.

Maria Letizia chciała być przede wszystkim wolna (fot.: Materiały prasowe Against Gravity)

Powrót na południe

Gdy wojna się zakończyła, rodzina wróciła na Sycylię. Podróż z Triestu do Palermo zajęła 14 dni, ponieważ środkiem transportu był wóz, do którego zaprzęgnięto bydło. Początkowo zamieszkali w domu rodzinnym dziadków ze strony mamy, potem we własnym, dużym i ładnym mieszkaniu. Spokojne życie uczennicy szkoły podstawowej przerwało zdarzenie, które jak mówi Maria Letizia, "naznaczyło ją na zawsze". Gdy pewnego razu wracała z lekcji, podszedł do niej ekshibicjonista i rozsunął poły płaszcza, pokazując się 10-letniej dziewczynce nago. "W tamtym momencie straciłam zaufanie do mężczyzn, straciłam poczucie beztroski" – wspomina Battaglia.

Gdy miała 14 lat, ojciec zobaczył ją, jak idzie ulicą ze szkolnym kolegą. Za karę wysłał ją na miesiąc do sierocińca dla dziewcząt. Musiała napisać do ojca list z przeprosinami, nie rozumiejąc jednak, za co przepraszała.

Sposób myślenia jej rodziców znacznie odbiegał od pomysłu na życie, jaki sama miała. Cesare nie chciał, by zdobywała wykształcenie. Uważał, że to do niczego niepotrzebne, skoro i tak pewnego dnia wyjdzie za mąż. A Maria Letizia chciała być przede wszystkim wolna. "Czułam się jak w klatce. Byłam gotowa zrobić wszystko, by się z niej wydostać, nawet wyjść za mąż" – wspomina Battaglia.

Historia zatacza koło 

Wkrótce na jej drodze pojawił się odpowiedni mężczyzna. Miał na imię Franco i był siedem lat starszy. Na pierwszym spotkaniu podarował jej czekoladki. Marii Letizii podobała się jego opiekuńczość. Mimo że ojciec dziewczyny twierdził, że marzy o ślubie córki, gdy przyszło co do czego, stał się potwornie zazdrosny. Historia zatoczyła koło i 16-letnia Maria Letizia – tak samo jak kiedyś jej matka – uciekła z domu, by poślubić ukochanego mężczyznę. Ceremonia odbyła się 22 listopada 1951 roku w Terrasini, gdzie mieszkali wujkowie Franca. Panna młoda nie miała białej sukni. "Uciekinierkom" nie wolno było jej zakładać. Miała za to ogromny elegancki kapelusz, który wykonał słynny francuski projektant Jacques Fath. Nakrycie głowy dostała w prezencie od matki. Ona jedyna rozumiała decyzję córki.

Tłum wokół miejsca zbrodni (fot.: Materiały prasowe Against Gravity)

Letizia starała się zadowolić męża, wypełniając wszystkie domowe obowiązki – nauczyła się gotować i prasować koszule. W wieku 17 lat urodziła mu córkę Cinzię. Myślała, że ich związek będzie polegał na partnerstwie, a mąż pozwoli jej się dalej uczyć i rozwijać, dzięki czemu uda jej się zostać pisarką. Ale on nie zgadzał się ani na edukację, ani na to, żeby pracowała. Letizia rodziła dzieci – na świat przyszły Angela i Patrizia. Między małżonkami było coraz gorzej. Po trzech latach małżeństwa Letizia znów czuła się jak w klatce.

Na kolejne zakazy męża reagowała buntem. Na pewien czas nawet wyprowadziła się z córkami do innego miasta, ale wróciła do Franka, bo ciężko było jej się samodzielnie utrzymać. Trudna sytuacja w związku doprowadziła ją do załamania nerwowego, z którego wyleczyła się dzięki pomocy psychoterapeuty. W tamtych czasach tego rodzaju terapie nie były popularne. "Kobiety znosiły wszystko, nie miały świadomości tego, że mogą coś zmienić. Presja społeczna była tak silna, że je niszczyła" – opowiada w autobiografii Letizia.

W jej życiu pojawił się nowy mężczyzna. Poznała go w Rzymie, ale okazało się, że Santi Caleca pochodził z Palermo i był fotografem. Był 1967 rok, ona miała 32 lata, a on 20. Para spotykała się potajemnie w hotelach albo u niego, ponieważ Maria była jeszcze wtedy mężatką. Decyzja o separacji zapadła w 1969 roku.

Pierwsze zdjęcie

W tym samym roku Letizia zgłosiła się do dziennika "L’Ora", deklarując, że chce współpracować z redakcją. Wybrała akurat ten tytuł, ponieważ podzielała jego komunistyczne wartości. W redakcji przyjął ją wicenaczelny Etrio Fidora, zgodził się zamówić u niej kilka tekstów. Było lato i większość dziennikarzy wypoczywała na urlopach. Artykuły Letizii dotyczyły koczowniczego trybu życia Romów, trup cyrkowych i lunaparków w Palermo. Za poleceniem partnerki również Santi nawiązał współpracę z dziennikiem.

To wtedy Letizia wykonała swoje pierwsze zdjęcie dla "L’Ora". Posłużyła się pożyczonym aparatem, modelem Leica, w którym inny fotograf, Peppino Capellani, ustawił wcześniej czas ekspozycji i przesłonę. Bohaterką zdjęcia była Enza Montoro, prostytutka, którą oskarżono o zabójstwo koleżanki po fachu. Prawdziwym mordercą był jednak kochanek i "opiekun" Enzy, ponieważ ofiara była jej główną konkurentką. "Uderzył mnie widok jej dłoni, tak jasnych pomimo trudnego życia, które prowadziła: była kochanką mafiosów" – wspomina Letizia.

Palermo, 1985. Impreza sylwestrowa w Villa Airoldi (fot. Materiały prasowe Against Gravity)

"Gorąca jesień" w Mediolanie

Pierwszy własny aparat Letizia otrzymała w prezencie od swojej koleżanki Marilu Balsamo. Był to niewielki model Minolta, który – jak wspomina fotografka – odmienił jej życie.

Tymczasem skończyło się lato i dziennikarze "L’Ora" wrócili do pracy. Letizia nie była już potrzebna, podobnie jak Santi. Para postanowiła przenieść się do Mediolanu, gdzie było dużo więcej możliwości. Oboje pracowali jako wolni strzelcy dla różnych tytułów i agencji prasowych. Byli biedni, czasem nie starczało im nawet na jedzenie, nie mówiąc o opłaceniu mieszkania. Ale powoli wyrabiali sobie znajomości i – ciężką pracą – również godny zarobek. "Mieliśmy dużo energii, fizycznej i mentalnej, biegaliśmy z jednego końca miasta na drugi. Pstrykałam dużo zdjęć, bo nie miałam doświadczenia. Uczyłam się na błędach. Z trzydziestu zdjęć jedno zawsze było dobre" – wspomina Letizia Battaglia. Związek zakończył się w 1976 roku, po Mediolanie mieszkali jeszcze razem w Palermo, potem Santi znów wrócił do stolicy Lombardii. Po rozstaniu pozostali w bardzo bliskiej relacji. Mówili o sobie "rodzina". 

Przełom lat 60. i 70. we Włoszech to czas napięć społecznych i wzmożonych strajków robotniczych. Okres ten nazywany jest "gorącą jesienią". Letizia aktywnie uczestniczyła w dokumentacji wydarzeń. W Mediolanie udało jej się sfotografować protesty studenckie. Podczas jednego z nich, w 1973 roku, zginął od strzału policyjnego student Roberto Franceschi. W 1974 roku zrobiła zdjęcie France Rame, aktorce, polityczce i feministce, która rok wcześniej została porwana i zgwałcona przez pięciu mężczyzn ze skrajnej prawicy. W stolicy Lombardii poznała i sfotografowała również słynnego pisarza i reżysera Piera Paolo Pasoliniego.

Pierwszy własny aparat Letizia otrzymała w prezencie od swojej koleżanki Marilu Balsamo (fot.: Materiały prasowe Against Gravity)

Ze skrajności w skrajność

Pod koniec 1974 roku do Letizii zadzwonił Nicolo Nistico, dyrektor z redakcji "L’Ora" z Palermo, i zaproponował poprowadzenie sekcji fotograficznej tytułu. Obiecywał pokrycie kosztów przeprowadzki z Mediolanu, roczne opłacenie najmu mieszkania, urządzenie studia fotograficznego i oficjalną umowę z redakcją. "Dziennik nie dotrzymał żadnej z obietnic, przez 19 lat pracowałam za marne wynagrodzenie. Byłam jednak bardzo zaszczycona i szczęśliwa, ponieważ byłam pierwszą kobietą we Włoszech, która kierowała sekcją fotograficzną dziennika" – wspomina Battaglia.

Zaczęła fotografować Palermo, ukazując przede wszystkim skrajności miasta. Z jednej strony była bogata sycylijska arystokracja, spędzająca czas na wystawnych przyjęciach w willach. Z drugiej strony koszmarnie biedne klasy niższe. I zabójstwa w ramach mafijnych porachunków.

W tamtych latach krew lała się po ulicach Palermo, zdobywanego przez klan Corleonesi. Letizia Battaglia znalazła się w samym środku wojny. "Aparat fotograficzny stał się przedłużeniem mojej duszy i narzędziem w obronie miasta, które wpadło w czarną dziurę. Corleonesi zdobywali miasto krwią i ta krew weszła do moich fotografii. Nie myślałam o zdobywaniu się na odwagę, ale o tym, by dokumentować rzeź, która dokonywała się na moich oczach".

Palermo, 1979 rok, Piazza del Carmine (fot.: Materiały prasowe Against Gravity)

Krew na ulicach Palermo

Pierwszą z serii głośnych zabójstw była zbrodnia dokonana na podpułkowniku Giuseppe Russo i jego przyjacielu Filippo Coście, gdy wypoczywali na wakacjach w miejscowości Ficuzza na Sycylii. Był 20 sierpnia 1977 roku. Russo pełnił wtedy funkcję głównego dowódcy zespołu śledczego w Palermo. Potem były kolejne  morderstwa. Coraz więcej ofiar mafii, coraz większe skupienie fotografki już nie tylko na opowiadaniu historii, ale także na walorach estetycznych zdjęć. Letizia studiowała prace innych fotografów. Jej kadry były coraz lepsze.

Na miejsce zdarzeń zawsze przyjeżdżała pierwsza. "Żeby pstryknąć zdjęcie, często musieliśmy wdepnąć w krew, byliśmy na pierwszej linii" – opowiada Battaglia. Zazwyczaj była również jedyną kobietą na miejscu zbrodni. Dziennikarze, policjanci, prokuratorzy, lekarze sądowi – w tym świecie dominowali mężczyźni. Zdarzało się, że policja nie chciała jej przepuścić, bo w długich kwiecistych spódnicach w stylu hippie Letizia nie wyglądała "wiarygodnie". To szef działu mobilnego policji z Palermo Boris Giuliano nakazał swoim ludziom, by okazywali jej więcej szacunku. W 1979 roku sam zginął z rąk mafii, gdy pił cappuccino w jednym z miejskich barów. Zabójcą był boss Leoluca Bagarella. Letizia sfotografowała go tuż po aresztowaniu, w kajdankach, prowadzonego przez karabinierów. "Kiedy nagle pojawiłam się tuż przed nim z moim aparatem, wściekły próbował mnie kopnąć. Upadłam do tyłu, ale wcześniej zdążyłam zrobić mu zdjęcie".

Dokumentowanie mafijnych zbrodni na łamach "L’Ora" było niebezpieczne. "My dalej żyliśmy w Palermo, chodziliśmy tymi samymi ulicami, na których dokonano zabójstw, gdzie być może mieszkał brat ofiary albo ktoś inny powiązany z mafią. Zdarzało się, że ktoś na nas napluł albo próbował rozwalić mój aparat" – wspomina Letizia Battaglia. Kobieta zawsze podchodziła blisko, nigdy nie kradła ujęć za pomocą długich obiektywów, nie chowała się w tłumie. Chciała być rozpoznawana i widziana przez bohaterów swoich zdjęć, jeśli oczywiście żyli. "Mogę dostawać kopniaki i być opluwana, ale chcę być na równi z osobą, którą fotografuję" – opowiadała w autobiografii.

Morderstwo w Palermo, 1975 r. (fot.: Materiały prasowe Against Gravity)

Najważniejsze zdjęcia

6 stycznia 1980 roku, wracając z parku, gdzie wraz z córką i kolegą fotografem spędzała niedzielę, Letizia ujrzała grupkę osób stojących wokół jednego z samochodów. Okazało się, że chwilę wcześniej zastrzelono w nim Piersantiego Mattarellę, prezydenta Regionu Sycylia. Letizia bez zastanowienia chwyciła za aparat i zaczęła robić zdjęcia przez zbitą szybę auta. Na tylnym siedzeniu nadal siedziała córka Piersantiego. Udało się uchwycić moment, gdy brat ofiary, Sergio Mattarella, wyciągał ciało przez drzwi pasażera. W 2015 roku ten właśnie brat został prezydentem Włoch. Sergio Mattarella pełni najwyższą funkcję w państwie do dziś. Z okazji swoich 80. urodzin Letizia otrzymała od niego telegram. "To był formalny list, ale bardzo mi schlebiało to, że napisał do mnie sam prezydent Włoch" – wspominała Letizia. Za tamtą fotografię otrzymała specjalne podziękowania od redaktora naczelnego "L’Ora".

Kilka miesięcy wcześniej, 25 września 1979 roku, utrwaliła na kliszy ciało zabitego sędziego Cesarego Terranovy. Zdjęcie stało się symbolem walki państwa z mafią. "Mam wrażenie, jakbym go wciąż widziała bez życia, w samochodzie, ze strumieniem krwi wychodzącym z głowy i spływającym na białą koszulę" – wspominała Battaglia.

Zdjęcia, których zabrakło

Były też zdjęcia, których Letizia nie zrobiła. 23 maja 1992 roku w zamachu na autostradzie na wysokości Capaci zginął Giovanni Falcone. Sędzia śledczy zasłynął odważną walką z mafią sycylijską. Był między innymi w składzie sztabu antymafijnego, który doprowadził do tzw. maksiprocesu. Na ławie oskarżonych zasiadło wtedy 464 mafiosów. Był to największy proces sądowy w historii włoskiego wymiaru sprawiedliwości. Letizia dowiedziała się o zabójstwie sędziego z telewizji. Wiedziała, że powinna natychmiast udać się na miejsce zamachu, ale pojechała przed szpital, do którego mieli zostać przewiezieni Falcone z żoną Francescą Morvillo. "W głębi duszy wiedziałam, że to było bez sensu, że pojechałam tam tylko po to, żeby nie zobaczyć ich martwych. Z zamachu w Capaci nie mam ani jednego zdjęcia, nawet brzydkiego" – wspominała Letizia.

23 maja 1992 roku w zamachu na autostradzie na wysokości Capaci zginął Giovanni Falcone (fot. Materiały prasowe Against Gravity)

A potem było morderstwo Paolo Borselliniego, również sędziego i jednego z najbliższych współpracowników Falcone. Jego zabito pod domem matki w lipcu tego samego roku. Letizia była na miejscu, ale sparaliżowana widokiem nie była w stanie pracować. "Ulica wyglądała jak Bejrut po bombardowaniu, wysadzony samochód wylądował na drzewie" – wspomina. Po tych wydarzeniach postanowiła, że przestanie fotografować ofiary mafii. "Nie mogłam już znieść tego horroru, źle się czułam, zbyt dużo krwi popłynęło ulicami Palermo" – tłumaczyła. Na jednym z ostatnich zdjęć mrocznego cyklu uwieczniła wdowę po ochroniarzu Giovanniego Falcone. Po zamachu w Capaci została sama z nowo narodzonym synem. Na fotografii Rosaria Costa ma zamknięte oczy, a słońce oświetla połowę jej twarzy. "Ta piękna twarz z zamkniętymi oczami jest symbolem godności tej kobiety i wszystkich innych, które zostawszy wdowami, kontynuowały walkę swoich mężów – pisała o zdjęciu Battaglia.

Rosaria Schifani (fot.: Materiały prasowe Against Gravity) , Dziewczynka z piłką (fot.: Materiały prasowe Against Gravity)

Kobiety zawsze zajmowały szczególne miejsce w fotografii Letizii. W końcu zaczęło się od Enzy. Rozdział mafijny zamknęła Rosaria, a potem były głównie akty. Nagich kobiet nie ustawiała jednak w seksownych pozach. Fotografowała takie, jakie były, omijając wszelkie schematy, ignorując "kanony piękna". "Chciałabym podarować kobietom punkt widzenia inny niż ten ze strony mężczyzn czy społeczeństwa. (…) Te zdjęcia to walka, wyzwanie stawiane patriarchalnemu społeczeństwu, które nadal istnieje, ocenia kobiety i zmusza je do konkretnych ról" – tłumaczyła Battaglia.

Fotografowała również dziewczynki w różnych, codziennych sytuacjach. Najsłynniejsze jest zdjęcie jednej z nich z piłką, opartej o drzwi. "Ja zawsze szukałam życia. Mam mnóstwo zdjęć objęć, pocałunków, miłości, par, dziewczynek, chłopców, wspaniałych staruszek. Nie mogłam fotografować tylko śmierci".      

Zmarła 13 kwietnia 2022 roku w Cefalu. Nie wierzyła w Boga ani w istnienie po śmierci. Była przekonana, że po ludziach zostaje wyłącznie to, czego uda im się dokonać za życia.

"Ustrzelić mafię" w reżyserii Kim Longinotto - film o sycylijskiej fotografce do obejrzenia na całorocznej platformie vod.mdag.plm