Biografie
Melania i Donald Trumpowie (Fot. U.S. Air Force Staff Sgt. Marianique Santos/Airman)
Melania i Donald Trumpowie (Fot. U.S. Air Force Staff Sgt. Marianique Santos/Airman)

Jakie jest wasze zdanie na temat Melanii Trump? Bo z pewnością jakieś macie. Czy jesteście w drużynie "Biedna kobieta, widać, że szczerze nienawidzi męża, mierzi ją nawet jego dotyk"? A może "To żona trofeum, którą nudzi bycie pierwszą damą, gardzi zwykłymi ludźmi, nic nie robi, tylko zalicza wpadki"? Osoby, które współczują Melanii, wymyśliły hasztag #freeMelania (ang. "uwolnić Melanię") i przekonują, że jest ona do cna nieszczęśliwą ofiarą, zakładniczką tego przedziwnego układu, że trzeba dać jej wsparcie i jak najszybciej ocalić przed Donaldem Trumpem.

O tym, że prawda jest jeszcze gdzie indziej, pisze w "Uwolnić Melanię" Kate Bennett, dziennikarka CNN z korpusu prasowego Białego Domu.

Transparent z napisem 'Free Melania' (ang. Uwolnić Melanię) podczas protestów w Belgii. Fot. Alexandros Michailidis/Shutterstock

Melania kontra wzory

Ludzie mają problem z Melanią, zdecydowanie większy niż z Donaldem, który przynajmniej wzbudza jasno określone skrajne emocje, niewielu pozostawiając obojętnymi. Magdalena Górnicka, specjalistka ds. marketingu w Internecie i badaczka wizerunku Baracka Obamy, tłumaczy, że z Melanią nikomu nie jest po drodze.

- Dla liberałów jest żoną Trumpa, który ucieleśnia wszystko, co ich zdaniem najgorsze w amerykańskiej polityce. Dodatkowo cały czas mają w głowie Michelle Obamę, uchodzącą za wzór nowoczesnej pierwszej damy - pełnej klasy, elegancji, umiejącej szybko skrócić dystans, nawiązać relacje z każdą grupą, z którą się spotyka, naturalnej. Republikanie też mają swoje wzory, do których równają Melanię, a przy których - przynajmniej w publicznym jej wizerunku - wypada nijako. W oczach republikanów Nancy Reagan, Barbara i Laura Bush były wyraziste, samodzielne, realizowały własne programy społeczne - np. Laura Bush mocno promowała czytelnictwo wśród dzieci. Były w tym autentyczne, obecne w polityce niejako na własnych zasadach. Laura Bush opuszczała Biały Dom, będąc oceniana dwa razy lepiej niż jej mąż George W. - przypomina Górnicka.

Nancy i Ronald Reagan podczas wizyty hiszpańskiej pary królewskiej. Fot. Mark Reinstein

Co by nie zrobiły i tak będzie źle

Wszystkie pierwsze damy były "jakieś", ale każda z osobna była w swoim czasie krytykowana. Oczekiwania ludzi i niepisane zasady, jakimi żony prezydentów powinny się kierować, to cztero-, a w przypadku reelekcji ośmioletni bieg z przeszkodami, podczas którego jest się krytykowaną za wszystko: nic nie robi - źle, robi za dużo - wchodzi w buty prezydenta itd. - Hillary Clinton w czasach prezydentury jej męża obrywało się, bo była "za bardzo": obecna, zaangażowana, elokwentna. Michelle Obama w kampanii z 2008 roku nie była lubiana, przedstawiano ją jako "wściekłą czarną kobietę" - podkreśla Magdalena Górnicka.

Rodzina Obamów w komplecie. Fot. Everett Collection/Shuterstock

Wszystkie pierwsze damy dostawały po głowie. Jak pisze Bennett, te obdarzone silną osobowością, ukrywały ją. Przykład? "Barbara Bush była apodyktyczną matką rodu i miała bardzo zdecydowane poglądy, lecz Amerykanie woleli widzieć w niej siwowłosą babcię, która lubi naszyjniki z pereł i słomkowe kapelusze".

Krytyka dotyczyć może wszystkiego - w tym także stroju, którym akurat Melania zdaje się umiejętnie komentować swój stosunek do wielu spraw. Patrz: różowa bluzka z kokardą "pussy bow" włożona po tym, jak jej mąż powiedział, że każdą kobietę można złapać za c*pę - po ang. pussy - czy biały kapelusz z szerokim rondem tworzący naturalną barierę.

Frances Folsom, najmłodsza pierwsza dama w dziejach Ameryki, miała 21 wiosen, gdy została żoną starszego o 28 lat Grovera Clevelanda. Frances szybko trafiła pod medialny pręgierz, a prasa krytykowała ją za noszenie sukni, które uważano za zbyt "skąpe", przy czym skąpość oznaczała odsłanianie łokci. To samo spotkało 120 lat później Michelle Obamę, której upodobanie do sukienek bez rękawów także wytykano - choć dyskutowanie o każdej kobiecie przez pryzmat jej ubrań wydaje się dziś nie na miejscu.

Melania Trump podczas wizyty w Afryce. Fot. SAUL LOEB/AFP/Materiały prasowe

Oczekiwania wobec pierwszej damy są pozornie jasne, chociaż na wielu płaszczyznach całkowicie sprzeczne. Żona polityka pozostaje w cieniu męża, wzmacnia jego przekaz, czyni go przystępniejszym, zwłaszcza dla innych kobiet. "Żony polityków zazwyczaj są tak starannie kształtowane i urabiane intelektualnie przez sztab oraz doradców, że stają się nie do odróżnienia od swojej kampanijnej wersji" - pisze Bennett. Zazwyczaj. Ale Melania jest pod tym i wieloma innymi względami wyjątkowa i bardziej wyrazista, niż się wszystkim wydaje. Poza tym, umówmy się, Donald Trump nie jest typowym prezydentem, dlaczego więc jego żona miałaby być typową pierwszą damą?

Sfinks, ale bez uśmiechu

Melania jest jak pozbawiony uśmiechu Sfinks, ciężko powiedzieć, co kryje jej wnętrze. I to jest jeden z bardziej  kuriozalnych zarzutów, jakie się jej stawia: brak radosnego grymasu i marsowa mina. "My po prostu nie zawsze mamy ochotę udawać uśmiechniętych, gdy nam nie jest do śmiechu" - mówił Bennett jeden z licealnych kolegów obecnej pierwszej damy. "Nie jestem osobą, która się uśmiecha lub udaje, że to robi, ponieważ jest fotografowana" - powiedziała sama Melania, Słowenka z krwi i kości, w jednej z rozmów z Kate Bennett.

Melania Knavs (pierwsza z prawej) z siostrą Ines (pierwsza z lewej) podczas urodzin koleżanki. Fot. Tadej Znidarcic/Redux/Materiały prasowe

 "Zapytajcie Słoweńca, czy 'gniewny wyraz twarzy' jest typowy w jego kraju, a spojrzy na was w osłupieniu i powie: To po prostu 'wyraz twarzy'. Jeżeli więc cichy stoicyzm Melanii jest przez wyrazistych emocjonalnie Amerykanów interpretowany jako niemy objaw smutku i rozpaczy, to są oni w błędzie. Pierwsza dama, podobnie jak większość swoich rodaków, po prostu w milczeniu nas osądza lub planuje następny ruch" - pisze Bennett.

Donald Trump i Melania Knavs w 2003 roku. Fot. Everett Collection/Shutterstock

Słusznie powiecie, że jest uśmiechnięta na wcześniejszych zdjęciach, z czasów pierwszych lat spotykania się z Trumpem. Teraz także się uśmiecha - wystarczy przejrzeć zdjęcia z agencji fotograficznych - ale to nie jest przyklejony na stałe grymas.

Matka, żona, pierwsza dama - w tej kolejności

Melania Trump, z domu Knavs, zawsze ceniła prywatność, była zżyta z rodzicami i starszą siostrą Ines, z wyczuciem także dobierała przyjaciół i współpracowników, którym dawała lojalność, oczekując jej w zamian. Niewiele wiadomo o latach młodości, czasach, w których była modelką - pracowała, nie imprezowała, poważnie podchodziła do diety i snu.

Zdjęcia Melanii autorstwa Stane Jerko, który robił jej pierwsze profesjonalne portrety. Fot. Nicola Zolin/Redux/Materiały prasowe

Oszałamiającej kariery nie zrobiła, trafiła na okres, kiedy w modzie był zdecydowanie inny typ urody, a na jedynej swojej okładce "Vogue'a", z lutego 2005 roku, pojawiła się jako trzecia pani Trump - w sukni ślubnej Christiana Diora, w której wyszła za mąż za milionera.

Lip 29, 2020 o 2:36 PDT

Melania od początku znajomości z Trumpem znała swoją wartość. Wiedziała także, że dobry interes to taki, na którym korzystają obie strony. Została panią Trump po sześciu latach związku - przede wszystkim dlatego, że "na ślub nie naciskała". Dzięki temu, że ceniła prywatność, nie ciągała męża - jak owładnięta towarzyską obsesją Ivana, jego pierwsza żona - po przyjęciach, galach i balach charytatywnych. Inaczej niż Marla, jego druga żona, nie zamieniała jego życia w teatralny dramat. Melania nie miała też ambicji zawodowych, a rola matki i żony w zupełności jej wystarczała. Miała za to swoje sprawy, przyjaciółki i spotkania, osobną łazienkę, garderobę i sypialnię - także w Białym Domu (inną parą, która miała oddzielne sypialnie, byli Jackie i John F. Kennedy).

Melania i Donald Trumpowie z celebrytami podczas premiery filmu 'Tower Heist: Zemsta cieciów'. Fot. Everett Collection/Shutterstock

Donald nigdy nie krył politycznych ambicji, wiele razy wcześniej zapowiadając, że wystartuje w wyborach. Melania, zdaniem Kate Bennett, wcale go od tego pomysłu nie odwodziła, mając dość ciągłego gadania o kandydowaniu. Doskonale wiedziała, kogo poślubiła i wcale nie miała zamiaru Donalda zmieniać. Jak powiedziała przed laty w wywiadzie z Barbarą Walters: Żeby być z Donaldem, trzeba wiedzieć, kim się jest.

I chociaż Donald Trump śnił o byciu prezydentem, rola pierwszej damy nie była czymś, do czego dążyła jego żona. "To nie było jej marzenie. Ona swoje już spełniła: miała bogatego męża, spokojne życie, szczęśliwe dziecko, liczne domy, niezależność, splendor, kiedy go chciała, a gdy nań nie miała ochoty - prywatność"*.

Barron Trump bardzo rzadko pokazuje się publicznie. Fot. Evan El-Amin/Shutterstock

- Amerykanie uwielbiają opowieści i budowanie osobistej narracji - tłumaczy Magdalena Górnicka. - Melania Trump nie mówi o sobie. A szkoda - przecież mogłaby swoją historię opowiedzieć w konwencji uwielbianej przez wszystkich historii amerykańskiego snu.

Melania konsekwentnie chroni też swojego syna Barrona przed mediami: "od dnia narodzin Barron Trump stał się całym światem Melanii, jej największym skarbem i kompasem, według którego miała podejmować decyzje na resztę życia". To w Białym Domu "nowa jakość" - Barack Obama chętnie mówił o córkach, doskonale znana była także Chelsea Clinton. Oficjalne wystąpienia Barrona Trumpa można policzyć na palcach jednej ręki. Za to "pierwsza córka", Ivanka Trump, gra va banque i chętnie wpuszcza obserwatorów do swojego życia na Instagramie.

Post udostępniony przez

(@ivankatrump) Sie 26, 2020 o 4:10 PDT

Secret Service i termostat atrapa

Kiedy Donald Trump został prezydentem, Melania postanowiła, że nie przenosi się do Białego Domu od razu. Ta bezprecedensowa decyzja uruchomiła lawinę spekulacji: "Melania wcale nie chce być pierwszą damą", "uważa się za zbyt dobrą na Waszyngton", "nie chce mieszkać z mężem", "nowa funkcja ją przeraża". Zdaniem Bennett był to pierwszy dowód jej niezależności. Dziennikarka wspomina, że Michelle Obama także rozważała myśl o nieprzeprowadzaniu się do Białego Domu bezpośrednio po inauguracji i odczekaniu, aż jej małe córki, Sasha i Malia, skończą rok szkolny w Chicago. Pomysł ten został ostatecznie storpedowany.

Donald Trump i Melania Trump podczas spotkania z dziennikarzami. Fot. Michael Candelori/Shutterstock

Biały Dom - brzmi jak bajka? Jak zapewnia w rozmowie z autorką książki były agent Secret Service, który obserwował ochraniane przez siebie pierwsze damy: Mniej więcej po półtora roku wszystkie dostają lekkiego fioła, ponieważ właśnie wtedy uświadamiają sobie, że są w pułapce.

Nie wierzycie? W Białym Domu nie decydujecie o temperaturze we wnętrzach, ponieważ reguluje ją Secret Service (termostat to tylko atrapa). Nie decydujecie o oświetleniu, ponieważ Secret Service ustala, które lampy muszą pozostać włączone, a które nie. Nie decydujecie nawet o tym, co zjecie, ponieważ Secret Service może mieć też coś do powiedzenia w tej sprawie przez wzgląd na bezpieczeństwo. Nie możecie otworzyć okna i wpuścić świeżego powietrza, ponieważ, tak, tak. Secret Service na to nie pozwoli. Nie mówiąc już o tym, że wszędzie poruszacie się z obstawą w kolumnie samochodów, a każde wyjście musi być skrupulatnie zaplanowane.

Wciąż sądzicie, że życie w Białym Domu to supersprawa?

Wkurzona żona, mąż z uszami po sobie

Melania odtrąca rękę Donalda Trumpa na płycie lotniska w Tel Awiwie. Daje mu kuksańca, kiedy on zapomina położyć rękę na sercu podczas śpiewania hymnu narodowego przed wielkanocnym wyścigiem z jajkiem organizowanym w Białym Domu. Nie wydaje oficjalnych oświadczeń ani nie występuje u boku męża, kiedy wypływają jego szowinistyczne wypowiedzi o "łapaniu kobiet za c*pę" czy po latach na jaw wychodzą jego romanse z Karen McDougal i Stephanie Clifford a.k.a. Stormy Daniels - romanse, które miał w okresie, gdy Melania była świeżo po porodzie.

Trump ma tendencje do "zapominania o Melanii". Pierwszy przypadek? W dniu inauguracji prezydent elekt wystartował przywitać się z Michelle i Barackiem Obamą, a Melania musiała biegiem do niego dołączyć. Pisano wtedy o jej publicznym upokorzeniu.

 

Kate Bennett zapewnia, że chłodne zachowanie Melanii na forum publicznym, poważna mina i lodowate spojrzenie w obecności obiektywów są niczym w porównaniu z wyrażaniem gniewu na osobności. Staje się wtedy wyniosła, powściągliwa, morderczo stoicka. "Z Ivaną, pierwszą żoną Trumpa, dochodziło do kłótni. Z Marlą, drugą z kolei, do aktorskich scen. Ponieważ w pożyciu z Melanią rzadko miały miejsce konflikty, dla jej męża najbardziej bolesna była wyniosłość, z jaką go osądzała".

Melania Trump podczas przemowy męża. Fot. Lev Radin/Shutterstock

Jak pisze Bennett, "publiczny rytuał, podczas którego żona siedzi obok skruszonego męża, może nawet trzymając go za rękę, nie mógł się odbyć z udziałem Melanii. Uczestnictwo w nim w stanie upokorzenia i zagniewania całą tą sytuacją wymagałoby od niej braku autentyczności. I myślę, że byłoby dobrze, gdyby jej krytycy przez chwilę się zastanowili, jak rzadka w naszych czasach jest taka postawa w przypadku żony polityka".

Rodzina Clintonów: Hilary, Bill i Chelsea. Fot. Mark Reinstein/Shutterstock

Melania w odróżnieniu od innych żon polityków - wielu nie tylko prezydentów USA, ale także senatorów i gubernatorów ma na koncie upublicznione romanse i seksafery - nie zaciskała zębów i nie wspierała swoją obecnością męża. Zostawiała go na lodzie, a sama przeważnie znikała, wycofując się tym głębiej, im bardziej jej obecności oczekiwała opinia publiczna. Melania Trump jest pierwszą prezydentową, która podnosi rękę i mówi: Nie, nie zamierzam tego robić. Nawet jeśli powinnam.

Bennett nie ma wątpliwości, że "Melania jest jedyną osobą w otoczeniu Trumpa, która może bezkarnie odtrącić jego rękę. Tylko ona może powiedzieć mu prosto w oczy, co myśli. Tylko ona może udzielać mu rad oraz wyrażać opinie sprzeczne z jego poglądami - i to robi. Może to robić, nie narażając się na lawinę jego tweetów z obelgami. Jest w gruncie rzeczy nietykalna".

Wbrew pozorom Melania działa dużo społecznie i angażuje się w pomoc dzieciom, w tym - co przy tweeterowym hejcie jej męża wydaje się absurdalne - także w przeciwdziałanie cyberprzemocy. Ale to, powiedzmy sobie szczerze, już wszystkich mniej interesuje.

A osoby, które myślą, że Melania potrzebuje "uwolnienia", uspokaja Magdalena Górnicka: Zważywszy na głęboki pragmatyzm Melanii, gdyby potrzebowała ocalenia, znalazłaby na nie sposób.

Kate Bennett, korespondentka CNN z Białego Domu i autorka książki 'Uwolnić Melanię'. Fot. Instagram.com/Kateglassmannbennett

* cytaty pochodzą z książki Kate Bennett "Uwolnić Melanię" w przekładzie Marka Fedyszaka wydanej przez Znak Horyzont.

Ola Długołęcka. Redaktorka. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda, a od niedawna kierowcy F1 Daniela Ricciardo.