Biografie
Alexandria Ocasio-Cortez (fot. Shutterstock)
Alexandria Ocasio-Cortez (fot. Shutterstock)

Kwietniowy wieczór w Waszyngtonie. Najmłodsza kongresmenka w historii Ameryki składa meble z Ikei w swoim mieszkaniu. Podczas transmisji na Instagramie, którą ogląda na żywo ponad osiem tysięcy osób, Alexandria Ocasio-Cortez zajada popcorn i mocuje się z ciemnozielonym stolikiem. W międzyczasie krytykuje prezydenta Donalda Trumpa za to, że nie chce ujawnić zeznania podatkowego, i opowiada o szansach na przyłączenie Portoryka do USA.

Kongresmenka, znana też jako AOC, zdradza, dlaczego Republikanie tak bardzo jej nienawidzą. "Nie boję się konfrontacji i pokazuję, że tak wiele ich działań nie ma podstaw moralnych". 

Powodów do furii Republikanom nie brakuje, bo dwudziestodziewięciolatka, która samą siebie nazywa socjalizującą demokratką, stosuje podobną strategię co Donald Trump. Tak jak on kocha Twittera, jest bezpośrednia, nie boi się kontrowersji, a jej nazwisko nie znika z nagłówków gazet i serwisów informacyjnych.

fot. Shutterstock

Zaledwie tydzień po tym, jak Ocasio-Cortez składała meble na Instagramie, w mediach wrze za sprawą jej wystąpienia w Kongresie. Chodzi o przesłuchanie w komisji usług finansowych, na które wezwano najważniejszych graczy z Wall Street. Znana z ciętego języka AOC przypiera wtedy do muru Jamiego Dimona, prezesa JP Morgan Chase, największego banku w USA. Podczas przesłuchania zwraca się do niego: "Reprezentuję nastolatków, którzy trafili za kratki, bo nie stać ich było na bilet i jeździli metrem na gapę. Czy uważa pan, że więcej osób powinno trafić do więzienia za swój udział w kryzysie finansowym, w wyniku którego 7,8 mln Amerykanów straciło swoje domy?". 

Dla AOC to nie są tylko statystyki. Na fali recesji jej rodzina o mały włos nie straciła mieszkania. Jak dwudziestodziewięciolatce z Bronxu udało się dostać do Kongresu?

Sandy lubi błyszczeć

Alexandra Ocasio-Cortez przychodzi na świat 13 października 1989 roku. Jest córką portorykańskich imigrantów. Jej matka, Blanca, pracuje, sprzątając domy, ojciec, Sergio, jest architektem. Gdy ich córka uczy się chodzić, najbardziej znani amerykańscy politycy w pocie czoła wspinają się po szczeblach kariery. Bernie Sanders zalicza już drugą przegraną w wyborach do Senatu, Joe Biden odpada z walki o nominację Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich, a Nancy Pelosi dostaje się po raz pierwszy do Kongresu. Po ponad trzydziestu latach kariery Pelosi - obecna spikerka Izby Reprezentantów - ma 2,5 mln obserwujących na Twitterze. To o jedną trzecią mniej niż Ocasio-Cortez. 

Świeżo upieczona kongresmenka być może nigdy nie zdetronizowałaby Nancy Pelosi na Twitterze, gdyby nie mądra decyzja jej rodziców. Gdy AOC kończy pięć lat, rodzina przeprowadza się do niewielkiego domu na przedmieściach Yorktown, czterdzieści minut jazdy samochodem od Bronxu. Powód? W rejonie, w którym dotychczas mieszkali, brakuje dobrych szkół.  

Alexandria Ocasio-Cortez, nazywana przez rówieśników "Sandy", jest prymuską. W liceum zajmuje drugie miejsce w międzynarodowym konkursie dla młodych naukowców Intel ISEF. Jej projekt dotyczący mikrobiologii zachwyca komisję. Jak wspomina w wywiadzie dla dziennika "New York Times" jej nauczyciel Michael Blueglass: "Mówiła tak, jakby była trzydziestoletnią biznesmenką (...) Gdy jeden z członków obrad wszedł na salę w trakcie jej wystąpienia, zadał pytanie: Z jakiej firmy ona jest?". W nagrodę za jej udział w konkursie jedną z asteroid nazwano jej nazwiskiem: (23238) Ocasio-Cortez.  

fot. Shutterstock

O charyzmie AOC w rozmowie z dziennikiem "New York Times" opowiadała też jej matka: "Nikt nie był w stanie jej uciszyć. Już od najmłodszych lat miała zadatki na polityka". 

Wystarczy posłuchać jej przemówienia na Uniwersytecie Bostońskim, gdzie skończyła stosunki międzynarodowe i ekonomię. Jest 17 stycznia 2011 roku, Dzień Martina Luthera Kinga. Alexandria, nawiązując do myśli amerykańskiego lidera ruchu praw obywatelskich, odpowiada na pytanie, czy pokolenie millenialsów ma szansę na sukces. Jej charyzma i pewność siebie hipnotyzują obecnych na sali studentów i profesorów. "Bez względu na to, co robimy w życiu, jaką książkę napiszemy, jaką firmę założymy, jaką szkołę zbudujemy, powinniśmy zrealizować to zgodnie ze swoimi przekonaniami i wiarą we własne możliwości - podkreśla podczas przemówienia.

AOC znana jest z zaangażowania w uczelniany klub dyskusyjny. Ma też na koncie staż w biurze senatora Teda Kennedy'ego. Odbiera tam telefony od zdesperowanych imigrantów, których bliscy zostali zatrzymani przez Amerykański Urząd ds. Imigracji i Służby Celnej (ICE). Dwudziestolatka nie wie jeszcze, że za sprawą tego doświadczenia stanie się kiedyś zwolenniczką likwidacji tej instytucji.

Barmanka wspiera socjalistę

Zanim jednak przyszła kongresmenka rzuci się w wir polityki, w 2011 roku wraca po skończonych studiach do Nowego Jorku. Nie ma czasu na planowanie kariery. Po śmierci ojca, który chorował na raka płuc, musi pomóc matce. Blanca Ocasio-Cortez walczy z zadłużeniem i boi się, że straci mieszkanie. Pracuje przy sprzątaniu domów, zatrudnia się też jako kierowca szkolnych autobusów. Alexandria natomiast angażuje się w projekty edukacyjne, prowadzi zajęcia dla latynoskich licealistów. Dorabia jako barmanka i kelnerka. Pracuje nawet po osiemnaście godzin dziennie. Martwi się, czy co miesiąc starczy jej na opłacenie dwustu dolarów za ubezpieczenie zdrowotne i trzystu dolarów za kredyt studencki. Podobnie jak czterdzieści cztery miliony Amerykanów musiała bowiem wziąć pożyczkę, by opłacić wysokie czesne. "Kryzys wywołany przez kredyty studenckie spowalnia naszą gospodarkę. Moje pokolenie nigdy nie doświadczyło amerykańskiego dobrobytu" - podkreśla potem w wywiadach. 

fot. Shutterstock

AOC nie lubi jednak się poddawać i coraz częściej marzy o polityce. Angażuje się w kampanię socjalisty Berniego Sandersa, który ubiega się o nominację prezydencką Partii Demokratycznej w wyborach w 2016 roku. Sanders domaga się wyższych podatków dla najbogatszych, bezpłatnej nauki na uczelniach państwowych i powszechnej opieki zdrowotnej. Wybrana do grona setki wolontariuszy chodzi od drzwi do drzwi i agituje wyborców na Bronxie i w Queens.  

Kiedy Bernie Sanders przegrywa prawybory, kilku pracowników jego kampanii zakłada organizację Brand New Congress. Chcą zrekrutować lewicowych kandydatów do Kongresu, którzy nie pochodzą z bogatych rodzin i wierzą w radykalne zmiany w Ameryce. Zgłasza się jedenaście tysięcy chętnych. Jedną z aplikacji wysłał w imieniu siostry Gabriel Ocasio-Cortez.

Przełom u Siuksów

Kilka tygodni po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich Alexandria wraz z grupką przyjaciół wypożyczają samochód i ruszają w podróż. Chcą dołączyć do Indian protestujących w rezerwacie Standing Rock w północnej Dakocie. Plemię Siuksów sprzeciwia się budowie końcowego odcinka rurociągu Dakota Access Pipeline, który ma transportować ropę z północnej Dakoty do Illinois. Choć ma on biec pod dnem rzeki Missouri, mieszkańcy obawiają się, że dojdzie do wycieku i skażenia wody. Ocasio-Cortez wspomina później w wywiadzie dla magazynu "TIME" , że to właśnie ten wyjazd pomógł jej zrozumieć, jak degradacja środowiska naturalnego wpływa na życie Amerykanów. "Byłam zelektryzowana i gotowa do podjęcia wyzwań".  

Następnego dnia po powrocie do Nowego Jorku Alexandria odbiera telefon od jednego z pracowników Brand New Congress. Ten proponuje jej start w prawyborach Partii Demokratycznej, których celem jest wyłonienie kandydatów do listopadowych wyborów do Kongresu. Nie od razu się na to zgadza. Nie chce zrezygnować z pracy w Flats Fix, meksykańskiej restauracji na Union Square na Manhattanie. Zaangażowany w jej kampanię Waleed Shahid wspomina w rozmowie z "Politico" , że AOC pracowała w barze cztery noce w tygodniu. Na jego pytanie, kiedy z tym skończy, odpowiadała: "Co mam zrobić? Muszę przecież pracować". Z baru odchodzi dopiero w lutym 2018 roku, zaledwie cztery miesiące przed prawyborami, w których wygrała z Joem Crowleyem, politykiem zasiadającym w Kongresie od dwudziestu lat. W jaki sposób wygrywa więc z człowiekiem typowanym na nowego lidera Partii Demokratycznej w Izbie Reprezentantów? 

 

Sztab wyborczy AOC dysponuje ponad dziesięć razy mniejszym budżetem niż ekipa Crowleya. Decydują się więc na oddolną kampanię. Pukają od drzwi do drzwi, spotykają się z wyborcami. Grupa dwudziestoletnich filmowców z Detroit robi niskobudżetowy spot, w którym Ocasio-Cortez jawi się jako bojowniczka walcząca o prawa klasy pracującej. Do jej najważniejszych postulatów - przypominających hasła wyborcze Berniego Sandersa - należą powszechne ubezpieczenia zdrowotne, zniesienie opłat za studia na publicznych uczelniach, wyższa płaca minimalna i dostęp do bardziej przystępnych cenowo mieszkań. Trafia dzięki nim do serc nowojorczyków pomijanych przez mainstreamowych polityków: młodych Latynosów i Afroamerykanów, którzy pracują na dwóch etatach i nawet nie mają czasu głosować. Podczas gdy AOC dosłownie zdziera sobie buty, gnając na kolejne spotkania wyborcze, jej pewien zwycięstwa rywal coraz bardziej ignoruje kampanię. Na jedną z kolejnych debat na Bronxie przysyła nawet swoją asystentkę.  

Narodziny gwiazdy

Jest 25 czerwca 2018 roku. Zaledwie dzień przed prawyborami w lokalnych gazetach i serwisach telewizyjnych Ocasio-Cortez przedstawiana jest jako "oponentka Crowleya". Komentuje to na Twitterze: "Ta dziewczyna nie ma imienia: oto nagłówki politycznego patriarchatu". Następnego dnia AOC wygrywa z pięćdziesięciosześcioletnim Crowleyem. Na relacjach telewizyjnych ze sztabu wyborczego widać jej zaskoczoną twarz. Oczy ze zdumienia przeciera też cała Ameryka, a Alexandria nie nadąża odbierać telefonów od amerykańskich dziennikarzy. Na Twitterze piszą do niej tysiące fanów, którzy publikują zdjęcia jej ulubionej szminki marki Stila. Zaledwie kilka dni wcześniej zdradziła jej nazwę w jednym z postów. Dzień po prawyborach pomadki nie sposób już było znaleźć na sklepowych półkach. Kolejna wygrana Alexandrii Ocasio-Cortez podczas listopadowych wyborów do Kongresu nie jest już dla nikogo zaskoczeniem. W 14. okręgu wyborczym w Nowym Jorku, reprezentowanym od dwudziestu pięciu lat przez Demokratów, AOC staje do walki z Republikaninem Anthonym Papasem. Dwudziestodziewięciolatka zdobywa przewagę 78 procent głosów i staje się najmłodszą kongresmenką w historii Stanów Zjednoczonych. Dotychczasowa rekordzistka z 2014 roku, Elise Stefanik, została wybrana w wieku trzydziestu lat.

fot. Shutterstock

Nie trać czasu, dziewczyno

Zaledwie trzy dni po zaprzysiężeniu w Kongresie Alexandria Ocasio-Cortez w wywiadzie dla programu stacji CBS "60 minut" ogłasza pomysł wprowadzenia 70-procentowego podatku dla osób, których roczny dochód przekracza dziesięć milionów dolarów. Miesiąc później przedstawia projekt Nowego Zielonego Ładu, czyli postulatu redukcji emisji dwutlenku węgla do zera. W ciągu dekady Stany Zjednoczone miałyby m.in. zrezygnować z paliw kopalnianych oraz zainwestować w energetykę wiatrową i słoneczną. Przygotowany wraz z senatorem Edwardem Markeyem z Massachusetts projekt wywołuje sprzeciw prawicy, a także ukazuje wyraźny podział wśród członków Partii Demokratycznej. Choć pod koniec marca Senat odrzuca niewiążącą prawnie uchwałę, Ocasio-Cortez po raz kolejny udowadnia, że potrafi wywołać wokół siebie szum. Jak wynika z sondażu Instytutu Gallupa , ponad 70 procent Amerykanów ma opinię na temat AOC. To o wiele wyższy wynik niż w przypadku podobnego sondażu dotyczącego Baracka Obamy . Gdy w 2006 roku ówczesny senator z Illinois kończył dwuletnią kadencję na Kapitolu, zdanie na jego temat miało 53 procent Amerykanów.  

fot. Shutterstock

Szybkiej kariery Ocasio-Cortez ukutej w dużej mierze za pomocą mediów społecznościowych może pozazdrościć niejeden wytrawny polityk. W amerykańskich mediach aż huczy od spekulacji - gdyby w 2020 roku mogła kandydować w wyborach prezydenckich, byłaby prawdopodobnie jedną z najgroźniejszych rywalek dla Donalda Trumpa. Kongresmenka do prezydenckiego wyścigu będzie mogła jednak stanąć dopiero po ukończeniu trzydziestego piątego roku życia. 

Netflix już teraz szykuje się do produkcji filmu dokumentalnego na jej temat. Za prawa do realizacji zapłacił dziesięć milionów dolarów. Kto wie, czy koncern nie sportretuje przyszłej prezydentki Stanów Zjednoczonych.  

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Marta Zdzieborska - Dziennikarka. Mieszka w Kalifornii, skąd pisze reportaże i teksty o bieżącej sytuacji w USA. Współpracuje z "Tygodnikiem Powszechnym". Publikowała w "Wysokich Obcasach", "Polityce" i "Magazynie Warszawa". Autorka książki "Tamtego życia już nie ma" (Świat Książki, 2019), zbioru reportaży o uchodźcach w Polsce. Laureatka honorowego wyróżnienia Nagrody im. Adolfa Bocheńskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (2016) oraz Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka (2017).