Francis Scott Fitzgerald krótko przed śmiercią napisał w swoim "Notatniku": "Pokażcie mi bohatera, a ja napiszę tragedię". Okres największej popularności miał już wówczas za sobą, tonął w długach, a jego piękna żona znajdowała się w szpitalu psychiatrycznym. Ten cytat z powodzeniem mógł odnosić się do samego autora.
Fitzgerald dzięki talentowi i determinacji wspiął się na szczyt, a potem spektakularnie z niego spadł. Bo choć dziś "Wielki Gatsby" jest uważany za sztandarowy przykład wielkiej amerykańskiej powieści i doczekał się aż pięciu ekranizacji, a pierwsze wydania książki osiągają na aukcjach rekordowe sumy, w roku wydania znalazło się niewielu chętnych, żeby powieść kupić. Fiasko dzieła, w którym Scott pokładał tak wielkie nadzieje, przyczyniło się do upadku pisarza, który włożył w "Gatsby'ego" dużo serca i przelał na jego karty sporo z tego, czego doznał w życiu.
"Piękni i przeklęci" *
Francis Scott Key Fitzgerald imiona dostał po kuzynie ze strony ojca, autorze słów do "Gwiaździstego Sztandaru", hymnu USA. Urodzony 24 września 1896 roku w katolickiej irlandzkiej rodzinie chłopiec od najmłodszych lat przejawiał talent literacki. Jako 13-latek publikował krótkie historyjki w szkolnych gazetkach. Niestety, jego dalsza edukacja stała pod wielkim znakiem zapytania, bo ojciec Scotta źle zainwestował pieniądze, a następnie został zwolniony z pracy i nie stać go było na sfinansowanie studiów syna. Dorosły Fitzgerald wspominał, że wtedy obiecał sobie, iż nigdy nie stanie się nieudacznikiem jak jego ojciec.
Z finansową pomocą przyszła mu ciotka i młodzieniec trafił do Princeton, uczelni wchodzącej w skład Ligi Bluszczowej [stowarzyszenia ośmiu najbardziej prestiżowych uczelni w północno-wschodniej części USA- przyp. aut.]. Cóż z tego, skoro Scott, zamiast się uczyć, wolał upijać się z kolegami do nieprzytomności, romansować z dziewczętami i pisać. Jedną z prób literackich wysłał nawet do wydawnictwa Scribner's, ale rękopis został odrzucony. Fitzgerald nie poddawał się jednak i tworzył dalej. Uczelni nigdy nie skończył. Najpierw został zawieszony, a następnie wybuch I wojny światowej stał się znakomitym pretekstem, aby szkolne mury zamienić na bardziej ekscytujące dla młodzieńca miejsce - koszary.
W oczekiwaniu na wysłanie na front Scott wraz z kolegami chodził na tańce. Podczas jednego z wieczorów tanecznych w Montgomery w stanie Alabama wpadła mu w oko dziewczyna, która na tle innych wyróżniała się nie tylko zjawiskową urodą, ale i temperamentem. Zelda Sayre była córką lokalnego sędziego i pochodziła z bogatej, dobrej rodziny z koneksjami. Ale w miasteczku była znana z ekscesów i nietypowego dla panienki z Południa prowadzenia się - piła alkohol, paliła i spotykała się z chłopcami bez przyzwoitki. Scott zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia.
Wojna dobiegła końca, więc Fitzgerald miał niebawem wyjechać z Alabamy. Postanowił nie wracać na uczelnię i poświęcić się pisarstwu. Zanim opuścił miasteczko, oświadczył się Zeldzie i został przyjęty, ale potem panna Sayre doszła do wniosku, że młodzieniec nie będzie w stanie zapewnić jej takiego poziomu życia, do jakiego przywykła, i zaręczyny zerwała. Fitzgerald już raz stracił dziewczynę z powodu niepewnej sytuacji materialnej - jeszcze w czasach Princeton pewien milioner, ojciec jego ówczesnej miłości, Ginevry King, miał mu powiedzieć, że bogate dziewczęta nie wychodzą za biednych chłopaków. Fitzgeralda musiało to bardzo zaboleć. Zdanie tak bardzo wryło mu się w pamięć, że zacytował je w "Wielkim Gatsbym" - tymi słowami zwraca się do ukochanego [tytułowego Jaya Gatsby'ego - przyp.red.] Daisy, gdy postanawia zostawić go dla bogatszego kandydata.
Odrzucony przez Zeldę zdruzgotany Scott najpierw wpadł w alkoholowy ciąg, a potem oddał się temu, w co wierzył najbardziej - pisarstwu. Pomyślał, że jeśli uda mu się opublikować powieść, odzyska ukochaną. Miał rację, bo choć Scribner's po raz drugi odrzucił rękopis, za trzecim razem go przyjął i "Po tej stronie raju" miało niebawem zostać wydane. Kiedy dowiedziała się o tym ukochana Scotta, zgodziła się do niego wrócić. Para pobrała się w nowojorskim kościele Świętego Patryka zaledwie cztery dni po publikacji debiutanckiej książki Fitzgeralda. Bohaterowie na okładce pierwszego wydania do złudzenia przypominają młodą parę.
"Po tej stronie raju"
Powieść "Po tej stronie raju" opowiadała o ówczesnej młodzieży, jej miłościach, nadziejach, marzeniach, sukcesach i porażkach. Jako obraz pokolenia współczesnego Scottowi sprzedawała się świetnie, i tak szybko, że Scribner's nie nadążał z dodrukami. Honorarium i tantiemy za literacki debiut pozwalały Fitzgeraldom na wystawne życie w luksusowym nowojorskim hotelu Biltmore. Sława, którą Scott zyskał dzięki książce, sprawiła, że byli zapraszani na wszystkie przyjęcia. Alkohol lał się na nich strumieniami, a Zelda ubrana w coraz to inną z drogich sukienek, które kupował jej świeżo poślubiony mąż, tańczyła na stołach i kąpała się nocą w fontannie. Złota epoka jazzu trwała w najlepsze, a Fitzgeraldowie byli jej królami. Znana aktorka Lillian Gish, ich dobra znajoma z tamtych czasów, stwierdziła po latach, że Fitzgeraldowie "nie tworzyli stylu lat 20., oni byli tym stylem".
Nieustającej imprezy nie przerwały nawet narodziny córeczki pary - w 1921 roku na świat przyszła Frances Scott, zwana Scottie. Świeżo upieczeni rodzice wynajęli dom w Great Neck pod Nowym Jorkiem, gdzie organizowali szalone przyjęcia do białego rana. Kiedy Scott nie balował, pisał, również krótkie opowiadania, bo wystawne życie zaczęło wpędzać go w problemy finansowe. Na szczęście był u szczytu popularności, więc magazyny wręcz biły się o jego publikacje. W 1922 roku ukazała się druga powieść Fitzgeralda, "Piękni i przeklęci", opowiadająca o parze z wyższych sfer, której pełne beztroskich imprez życie stopniowo niszczą alkoholizm i długi. W głównych bohaterach, Anthonym i Glorii, jak w lustrze odbijały się postaci Scotta i Zeldy. Choć Fitzgerald najwyraźniej czuł, do czego ich styl życia może doprowadzić, bo mistrzowsko to opisał, w prawdziwym życiu nie potrafił katastrofie zapobiec. Ale choć ta zbliżała się wielkimi krokami, póki co wszystko było wspaniale - książka znakomicie się sprzedawała, a Scott pisał kolejną.
Aby lepiej się skupić i odpocząć od imprez w Great Neck, wraz z żoną i córeczką wyjechał do Europy, do Paryża i na Riwierę Francuską. Jak łatwo można się było domyślać, to wcale nie przyczyniło się do uspokojenia trybu życia. Wręcz przeciwnie, alkohol był w wolnej od prohibicji Francji tani i łatwo dostępny, a kompanów do kieliszka nie brakowało. Scott zaprzyjaźnił się szczególnie z jednym z nich - Ernestem Hemingwayem. Pisarze po trosze się wspierali, w dużej mierze rywalizowali ze sobą, a przede wszystkim pochłaniali hurtowe ilości alkoholu.
Zeldzie nie podobało się, że mąż był wiecznie nieobecny, a kiedy zjawiał się w domu, był pijany do nieprzytomności. Robiła mu wyrzuty, wybuchały między nimi karczemne awantury. W poszukiwaniu spokoju para wynajęła willę w Antibes nieopodal Cannes. Scott całe dnie pisał i pił, a Zelda nawiązywała nowe znajomości. Jedna z nich niemal przyczyniła się do rozpadu małżeństwa - na horyzoncie pojawił się bowiem przystojny lotnik Edouard Jozan. Pomiędzy nim a Zeldą wybuchł płomienny romans. Kobieta zakochała się do tego stopnia, że poprosiła Scotta o rozwód. Mąż najpierw dostał szału, a potem zarządził niewiernej żonie areszt domowy, mający trwać tak długo, aż ta pójdzie po rozum do głowy. Szantaż odniósł zamierzony skutek, Jozan wyjechał z Antibes, Scott starał się wybaczyć Zeldzie i pozornie wszystko wróciło do normy. Ale katastrofa była tuż za rogiem.
"Wielki Gatsby" i "Czuła jest noc"
W 1925 roku Fitzgerald wydał "Wielkiego Gatsby'ego", powieść, która miała być dziełem jego życia. Choć dziś jest uważana za jego najbardziej znaną książkę i sztandarowy przykład wielkiej amerykańskiej powieści, w roku premiery poniosła fiasko. Fitzgerald chciał napisać coś nowego, odmiennego od opowieści o podlotkach z wyższych sfer i ich ukochanych, którzy tańczą i dobrze się bawią, książkę głębszą. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że mu się to udało, jednak ówcześni czytelnicy byli rozczarowani. Od autora "Pięknych i przeklętych" nie oczekiwano historii o człowieku znikąd, który bogaci się na przemycie alkoholu, ale mimo to nie udaje mu się zdobyć ukochanej i ginie w wyniku nieporozumienia. Nie chcieli powieści ze smutnym morałem, że amerykański sen to kłamliwy, nieosiągalny mit.
Choć część recenzji była entuzjastyczna, reakcja nie sprostała oczekiwaniom Scotta, który w powieść włożył całe serce i sporo własnego życia. W "Wielkim Gatsbym" ogromną rolę pełniły wątki autobiograficzne - od bogatej dziewczyny, która nie chce biednego chłopaka począwszy, na hucznych imprezach w Great Neck skończywszy. Pisarz, który jeszcze nie do końca otrząsnął się po romansie żony, był zdruzgotany. W dodatku z nią zaczęło się dziać coś dziwnego.
Podczas jednej z kłótni Zelda złapała za kierownicę samochodu, który prowadził Scott, i niewiele dzieliło auto i jego pasażerów od upadku w przepaść. Kiedy podczas przyjęcia na Riwierze stwierdziła, że jej mąż flirtuje z Isadorą Duncan, rzuciła się ze schodów, poważnie się raniąc. Wszystko to można było złożyć na karb ognistego temperamentu pani Fitzgerald. Do czasu.
28-letnia Zelda podczas pobytu w Paryżu znów poczuła się samotna. Postanowiła zostać profesjonalną tancerką baletową. Zapisała się na lekcje do Madame Jegorowej i całe dnie spędzała, ćwicząc przy drążku. Choć było oczywiste, że z racji wieku nie ma już najmniejszych szans na karierę profesjonalnej baletnicy, tańczyła do upadłego. Brak oczekiwanych postępów przyczynił się do depresji i napadów szału. Trafiła do kliniki psychiatrycznej, gdzie zdiagnozowano u niej schizofrenię. Dziś wielu specjalistów uważa, że cierpiała raczej na chorobę afektywną dwubiegunową.
Scott potrzebował teraz pieniędzy nie tylko dla siebie i córeczki, ale też na pobyt żony w ekskluzywnej szwajcarskiej klinice. Pisał więc kolejną powieść. "Czuła jest noc" ukazała się w 1934 roku i opowiadała o psychiatrze, który poślubia swoją pacjentkę. Akcja toczy się na Riwierze Francuskiej, a postać głównej bohaterki, Nicole Diver, jest wzorowana na Zeldzie. Nie dość tego: spora część tekstu została zaczerpnięta z dzienników, jakie pani Fitzgerald prowadziła i które zresztą włączyła do własnej powieści, wydanej w 1932 roku "Zatańcz ze mną ostatni walc". Scott nie tylko przedstawił publicznie problemy psychiczne żony, ale też ukradł jej notatki. Jak łatwo się domyślić, Zelda, która już wcześniej wiedziała, że Scott czyta jej dzienniki i zapiski i wyraźnie zabroniła mu z nich korzystać, wpadła w szał. Jej stan psychiczny znów uległ pogorszeniu. A "Czuła jest noc" podzieliła losy "Wielkiego Gatsby'ego"- została doceniona dopiero wiele lat po śmierci autora.
"Ostatni z wielkich"
Fiasko kolejnej książki i długi spowodowane bajońskimi kwotami, jakie płacił za leczenie żony, sprawiły, że Fitzgerald musiał szukać dodatkowego źródła zatrudnienia. Pomoc przyszła z Hollywood - Scott uważał co prawda pracę przy tworzeniu scenariuszy za mniej wartościową od pisania książek, jednak w obliczu problemów finansowych nie miał wyboru. W ramach kontraktu z wytwórnią MGM Fitzgerald współtworzył m.in. dialogi do "Przeminęło z wiatrem", ale ostatecznie napisana przez niego część scenariusza została usunięta. Lepiej poszło mu ze scenariuszem do obrazu "Trzej towarzysze" z 1938 roku. Pobyt w Hollywood zaowocował też romansem - Scott poznał młodą autorkę plotkarskiej kolumny o życiu gwiazd filmowych, Sheilę Graham.
Kontrakt z MGM wkrótce jednak wygasł i w obliczu braku nowych propozycji stałej współpracy Fitzgerald zaczął pisać scenariusze jako wolny strzelec. Rosły jego długi, a znajomi nie chcieli mu już pożyczać pieniędzy. Wciąż bardzo dużo pił i jego wyniszczony chorobą alkoholową organizm zaczynał tracić siły. Pod koniec lat 30. Fitzgerald przeszedł dwa zawały serca. Po drugim przeprowadził się do Sheili - mieszkała na parterze, a Scott miał problem z wchodzeniem po schodach do własnego mieszkania. Zaczął też pisać kolejną powieść - "Ostatni z wielkich", która, podobnie jak wcześniejsze książki Fitzgeralda, zawiera wątki autobiograficzne. Opowiada o producencie filmowym i znakomicie oddaje atmosferę "fabryki snów" przełomu lat 30. i 40. Scott nie ukończył ostatniego dzieła - zmarł na trzeci z kolei zawał w domu Sheili, 21 grudnia 1940 roku. Miał zaledwie 44 lata. Powieść ukazała się pośmiertnie w 1941 roku, ale nie odniosła sukcesu.
Na pogrzeb pisarza, na którego przyjęciach kiedyś bawiła się śmietanka towarzyska Nowego Jorku, przyszła zaledwie garstka osób, w tym córka, Scottie. Nie było na nim za to Zeldy - żona pisarza nadal przebywała w klinice psychiatrycznej i jej stan nie pozwalał na podróż. Kobieta zmarła w pożarze szpitala w 1948 roku, przeżywając męża o osiem lat.
Jedną z nielicznych przyjaciółek, która wzięła udział w pogrzebie Scotta, była pisarka i poetka Dorothy Parker. Z relacji świadków wynika, że kobieta, zalewając się łzami, mamrotała pod nosem "poor son of a bitch" ["biedny sukinsyn" - przyp. aut.] - słowa, które padają podczas pogrzebu Jaya Gatsby'ego. Na pogrzebie tego ostatniego również nie było tłumów. Czyżby pisarz przewidział i zawczasu opisał swój koniec?
*Śródtytuły są jednocześnie tytułami powieści Francisa Scotta Fitzgeralda
Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.
KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>
Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.