W intelektualno-artystycznym tyglu Wiednia początku XX wieku, kiedy doktor Freud głosił swe idee psychoanalizy, a społeczeństwo stopniowo wyzwalało się ze sztywnych, purytańskich ram, akty celowo epatujące brzydotą szokowały i fascynowały zarazem. Choć dzieła Schielego cieszyły się uznaniem samego Gustawa Klimta, chętni na ich zakup znaleźli się dopiero pod koniec życia malarza. Bo o ile obracanie się w kręgu artystów było modne, o tyle żadna szanowana rodzina nie powiesiłaby sobie w salonie obrazu, na którym para o nienaturalnie powykręcanych członkach uprawia seks.
Żył zaledwie 28 lat, ale stworzył ponad 350 obrazów i około 2800 akwareli i rysunków. I choć dziś jego twórczość jest ceniona i na aukcjach osiąga rekordowe kwoty, ostatnie wydarzenia pokazują dobitnie, że świat wciąż ma z Schielem problem. 100 lat po śmierci malarza bostońskie Museum of Fine Arts zmieniło tabliczki na wystawie obrazów artysty tak, by informowały, że był on oskarżony o uwiedzenie nieletniej, a w miastach takich jak Londyn, Hamburg czy Kolonia plakaty i billboardy reklamujące wiedeńską wystawę jego prac zostały odrzucone jako zbyt śmiałe. Co takiego jest w sztuce Schielego, że wciąż niepokoi i szokuje? Czy chodzi wyłącznie o nagość, często ocierającą się o pornografię i fakt, że część pozujących do aktów modeli była nieletnia? A może jednak o coś więcej?
Ojcowie sukcesu
Egon Schiele urodził się 12 czerwca 1890 roku w Tulln an der Donau jako syn Marii, z domu Soukup, i Adolfa Schielego, zawiadowcy stacji kolejowej. Pociągi, które chłopiec widywał na co dzień, stały się pierwszym tematem jego rysunków. Ponoć talent objawił się, gdy Egon miał zaledwie kilka lat. Na całym jego życiu i twórczości odcisnęła się trauma spowodowana samobójstwem ojca. Tragedia sprawiła, że sztuka stała się dla Egona jedyną drogą ucieczki przed samotnością i cierpieniem. Wielu historyków uważa, iż postać ojca była kluczowa dla dalszej drogi życiowej oraz charakteru malarza.
Tuż przed tym, jak targnął się na życie, ojciec w szaleńczym napadzie spalił większość rodzinnych oszczędności i papierów wartościowych. Jego śmierć była wynikiem choroby psychicznej, wywołanej przez syfilis, którym zaraził się od prostytutki podczas podróży poślubnej. Ponoć do skorzystania z jej usług pchnęła go niechęć nowo poślubionej żony do skonsumowania małżeństwa. Maria wychowała się w bardzo purytańskiej rodzinie i długo odmawiała zbliżeń. Kiedy zaczęło do nich dochodzić, zaszła w ciążę, ale trzykrotnie poroniła, prawdopodobnie właśnie z powodu choroby męża. Zaś dzieci, które udało jej się urodzić, w tym Egon, były chorowite i słabe.
Choć matka chciała, żeby jej syn został inżynierem, on był przeświadczony o swoim talencie artystycznym i pragnął go rozwijać. W wieku zaledwie 16 lat dopiął swego i został przyjęty do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. Mimo młodego wieku egzamin wstępny zdał z wyróżnieniem, ale nie zagrzał tam długo miejsca. Nie chciał malować według sztywnych zasad, nie odpowiadał mu konserwatywny profil szkoły. Wciąż ścinał się z profesorami, aż wreszcie jeden z nich, Christian Griepenkerl, miał nie wytrzymać i wykrzyczeć, że chyba sam diabeł przysłał do jego klasy takiego "zasrańca".
Mniej więcej w tym okresie Schiele poznał Gustawa Klimta, który stał się jego przyjacielem i mentorem, w pewnym sensie zastępując mu zmarłego tragicznie ojca. Ponoć kiedy Egon pokazał uznanemu już wówczas malarzowi swoje rysunki i zapytał go, czy ma talent, Klimt odpowiedział krótko: "tak" i z miejsca zaoferował młodzieńcowi swoją protekcję. Poznał go z kolekcjonerami i marszandami, kupował jego rysunki, wprowadził w środowisko związane z Secesją Wiedeńską. We wczesnych dziełach Schielego widać wpływy mentora przepuszczone jednak przez ekspresjonistyczny filtr wrażliwości Egona. Na przykład na przedstawiającym lilie obrazie z 1908 roku tak kwadratowy format jak srebrno-złote tło wskazuje dobitnie na inspirację pracami Klimta, ale widać tu już wyraźnie mroczność, która miała zdominować styl Schielego i towarzyszyć mu do końca.
Klimt zorganizował swojemu protegowanemu wystawę w wiedeńskim Kunstschau, gdzie były wcześniej pokazywane obrazy m.in. Edwarda Muncha, Jana Tooropa i Vincenta van Gogha. To dzięki mentorowi młody malarz wsiąkł w środowisko wiedeńskich kawiarni i salonów. Historycy sztuki podkreślają, że Wiedeń początku XX w. był niezwykle inspirującym miejscem - kosmopolitycznym, żyjącym dyskusjami na temat sztuki, literatury czy psychoanalizy. Społeczeństwo zaczynało się wyzwalać ze sztywnych ram, postępowała emancypacja kobiet, a malarze i inni artyści stali się pożądanymi gośćmi mieszczańskich salonów. Korzystał z tego Klimt, który dzięki portretom dam z szacownych rodzin, takich jak uwieczniona na obrazie "Złota Adela" Adela Bloch-Bauer, zyskał sławę i pieniądze. Schiele nie chciał jednak w tym naśladować swojego mistrza i szybko wypracował własny, niezwykle charakterystyczny styl. Fascynowało go ludzkie ciało, które pokazywał w naturalistyczny sposób, nie dość że nie ukrywając, co wręcz podkreślając jego niedoskonałości.
Jedną z jego pierwszych modelek była młodsza siostra Gerti, którą często malował nago lub w kolorowych pończochach, które były jego fetyszem. Już sam fakt oglądania nieletniej siostry obnażonej, ustawiania jej w dziwnych, nienaturalnych pozach był dla ówczesnego społeczeństwa mocno kontrowersyjny. Podobnie jak związek Schielego z czarnoskórą tancerką, Moą, również bohaterką wielu obrazów i szkiców. Pozornie otwarty Wiedeń okazał się dla Egona zbyt mały i duszny, dlatego postanowił szukać artystycznej wolności bliżej natury, w Krumau (obecnie czeskim Krumlovie), rodzinnym mieście swojej matki. Wraz ze znajomymi, którym tak jak jemu nie odpowiadał konserwatywny styl obowiązujący na uczelni, założył Neukunstgruppe, grupę nowej sztuki. Wówczas w życiu towarzyszyła mu już jedna z modelek Klimta, siedemnastoletnia wówczas Walburga Neuzil, zwana Wally.
Muzy
Przeprowadzka z "dusznego" Wiednia do wolnego od wielkomiejskich konwenansów miasteczka okazała się fiaskiem. Szybko stało się jasne, że społeczeństwo Krumau jest jeszcze bardziej purytańskie od wiedeńskiego. Artyści - żyjący bez ślubu, publicznie okazujący sobie uczucia - nie spotkali się z aprobatą mieszkańców i Schiele wraz z Wally i resztą zostali wygnani z miasteczka. Egon nie chciał jednak wracać do klaustrofobicznego w jego mniemaniu Wiednia i wraz ze swoją muzą przeniósł się do oddalonego o 35 km od stolicy Neugelbach. Rozpoczął się niezwykle płodny okres w jego twórczości - w tamtejszym studio powstało wiele z jego najlepszych prac. Dobrą passę przerwało oskarżenie o uprowadzenie niepełnoletniej modelki, gwałt i sianie zgorszenia poprzez rozpowszechnianie pornografii. Z dwóch pierwszych zarzutów udało się Egonowi wyjść obronną ręką - biegły lekarz stwierdził, że 13-latka wciąż jest dziewicą, a sama "poszkodowana" przyznała na rozprawie, że na wycieczkę do Wiednia pojechała z malarzem i Wally z własnej woli. Jednak kiedy policja przyszła aresztować Schielego, znalazła w jego pracowni ponad sto rysunków, w większości aktów, które uznano za pornograficzne i gorszące. Nie pomagał fakt, że do wielu z nich pozowały dzieci. Jeszcze w Wiedniu malarz zabierał do pracowni błąkających się po parku nieletnich bezdomnych, by pozowali mu - niekiedy nago - w zamian za jedzenie.
Małomiasteczkowy sąd, podobnie jak tamtejsza społeczność, widział w dziełach artysty tylko szokującą nagość, która uzewnętrzniała intymne szczegóły anatomii. Nikt nie rozumiał głębokiego przekazu prac, emocji gwałtownie wyrażanych niespokojną kreską. Kontrastowe, wibrujące, intensywne plamy koloru ilustrowały smutek, samotność, a niekiedy przeszywający ból i cierpienie, potęgowane przez nienaturalne pozy ciał, powykręcane kończyny i wielkie, niezwykle ekspresyjne oczy. Modele byli pokazani często pod dziwnym kątem - Schiele nieraz malował ich z drabiny. Pokazywał ich wychudzone ciała o niezdrowym, żółtym lub zielonkawym odcieniu skóry, a ich celową brzydotę potęgował, podkreślając włosy łonowe czy intensywnie czerwone genitalia.
To wszystko zostało sprowadzone przez sąd do miana wynaturzenia i degeneracji. Ponoć podczas rozprawy, na którą malarz oczekiwał w areszcie trzy tygodnie, sędzia spalił jeden z obrazoburczych jego zdaniem rysunków Schielego nad płomieniem świecy, a jego twórcę skazał na dodatkowe kilka dni więzienia. Egon w niewoli nieustannie malował, a wierna Wally dostarczała mu materiały. Na autoportretach, które powstały za kratkami, pisał: "Nie czuję się ukarany, czuję się oczyszczony!" i "Ograniczanie artysty jest zbrodnią!". Choć uwięzienie nie trwało długo, odcisnęło piętno na psychice malarza. Jego późniejsze obrazy stały się jeszcze bardziej mroczne i niepokojące. Skandal spowodował, że Schiele nie mógł dłużej zostać w Neugelbach, nie ryzykując linczu, wraz z Wally wrócił więc do Wiednia i wynajął pracownię przy Hietzingerhauptstrasse 101, która miała stać się jego domem na większość reszty krótkiego życia.
Śmierć i dziewczyna
Po powrocie do Wiednia Schiele zaczął znów spotykać się z Klimtem. Twórczość Egona, choć nie przynosiła jeszcze wielkich zysków, zaczęła być w środowisku doceniana. Obrazy i akwarele były pokazywane na wielu wystawach, w tym w ramach słynnej Secesji Wiedeńskiej. Posypały się też propozycje z galerii w Budapeszcie, Pradze, Kolonii, a nawet w Paryżu i Rzymie. Jak pisze Florian Illies, historyk sztuki, Schielego cechowało coraz większe samouwielbienie, przejawiające się m.in. w wielu autoportretach. Wyrażał je też w listach, które pisał do matki: "Będę owocem, który jeszcze po przegniciu pozostawi po sobie wieczne istoty, przeto jak wielka musi być Twa radość, że mnie urodziłaś". Jego słowa miały okazać się prorocze, ale rodzicielka nie podzielała wówczas tego entuzjazmu. Uważała, że syn porzucił ją na rzecz sztuki i innych kobiet i nie dba nawet o grób ojca. Egon samobójstwo rodzica przeżywał na swój sposób - uważał, że "wszystko jest żyjącą śmiercią", i przeświadczenie to znajdowało wyraz w obrazach, nie tylko aktach, ale też pejzażach. Sylwetki jesiennych drzew o konarach powykręcanych niczym kończyny modeli symbolizują przemijanie, odzwierciedlają wewnętrzne stany emocjonalne artysty. Bardziej liryczne i melancholijne niż akty, zachwycają kolorystyką i nawiązaniami do secesyjnej ornamentyki.
W 1914, roku wybuchu I wojny światowej, Schiele poznał siostry Adele i Edith Harms. Wywodziły się z wiedeńskiej klasy średniej i mieszkały naprzeciwko jego pracowni. W obliczu konfliktu zbrojnego, który zataczał coraz szersze kręgi, malarz w zamożnych kobietach upatrywał ratunku przed wysłaniem na front. Czuł, że wojna może raz na zawsze skończyć jego artystyczną karierę. Choć gardził dotychczas purytańskim społeczeństwem, porzucił Wally, muzę, kochankę i wierną towarzyszkę, i uległ pokusie dostatniego życia. Zaręczył się z Edith Harms. To właśnie dzięki przesyłanym przez rodzinę żony comiesięcznym czekom Egon mógł bez przeszkód oddawać się malarstwu. Także dzięki jej wpływom jego służba wojskowa przebiegała w wyjątkowo łagodny sposób - zlecano mu głównie prace administracyjne, najpierw w Pradze, potem w Wiedniu.
Niezmienna pozostała przyjaźń Egona z Gustawem Klimtem, mentorem, którego z czasem przerósł talentem. To właśnie Schiele jest autorem ostatniego jego portretu, namalowanego tuż przed śmiercią mistrza, w 1918 roku. Klimt, który w początkach kariery niejako zastępował Egonowi ojca, zmagał się z urojeniami wywołanymi przez leczenie kiły rtęcią, aż wreszcie zmarł na będący wynikiem powikłań tej choroby udar mózgu. Schielem bardzo wstrząsnęła śmierć przyjaciela, szczególnie że niewiele wcześniej dotarła do niego wieść o odejściu Wally, która zmarła na froncie, gdzie pracowała jako pielęgniarka. Wiele wskazuje na to, że Egon nigdy nie przestał jej kochać, a małżeństwo z Edith zawarł ze względów czysto pragmatycznych. Dowodem na potwierdzenie tej teorii może być obraz "Śmierć i dziewczyna" z 1915 roku. Pojawia się na nim twarz malarza oraz kobieta podobna do jego muzy i kochanki. Oblicza obu postaci wyrażają przemożny smutek i cierpienie.
Niezależnie od uczuć, jakie żywił do byłej ukochanej, Schiele trwał w związku z Edith, która niebawem po ślubie zaszła z nim w ciążę. Niestety, wizja ukazana przez malarza na obrazie "Rodzina", przedstawiającym go z żoną i przyszłym dzieckiem, nigdy nie miała się ziścić. W 1918 roku, będąc w szóstym miesiącu ciąży, Edith zachorowała na grypę hiszpankę, dziesiątkującą wówczas Europę, i wkrótce zmarła. Egon zaraził się od żony i mimo wysiłków siostry Gerti, która z oddaniem go pielęgnowała, po trzech dniach dołączył do Edith. Jego kariera malarska nabierała właśnie rozpędu, ale została brutalnie przerwana. Schiele podzielił los Gustava Klimta, Kolomana Mosera i Otto Wagnera - czterej wielcy przedstawiciele wiedeńskiej Secesji odeszli w tym samym roku. Nie jest przesadą stwierdzenie, że wraz z ich śmiercią skończyła się pewna epoka.
100 lat kontrowersji
Sztuka Schielego jest dziś doceniana przez muzea i prywatnych kolekcjonerów na całym świecie. W tym roku, w setną rocznicę śmierci, wiele galerii organizuje retrospektywne wystawy jego obrazów i rysunków. Nie znaczy to jednak, że dzieła Austriaka przestały wywoływać kontrowersje.
W bostońskim Museum of Fine Arts do 28 maja trwa wystawa "Klimt and Schiele: Drawn". Można na niej oglądać prace wypożyczone ze zbiorów wiedeńskiego Albertina Museum, które pokazują, jak obaj artyści portretowali ludzkie ciało. Pod wpływem takich inicjatyw jak #MeToo i Time's Up muzeum zdecydowało się zmienić opisujące obrazy tabliczki. Mają one informować, że 21-letni Egon Schiele został oskarżony o porwanie i uwiedzenie nieletniej.
Nie mniej kontrowersji prace Schielego budzą w Europie. Z okazji setnej rocznicy śmierci czołowych przedstawicieli wiedeńskiej Secesji stolica Austrii organizuje wydarzenia mające uczcić ich pamięć. Jednym z nich jest wystawa prac Schielego. Organizatorzy obchodów zamierzali promować ją plakatami i billboardami przedstawiającymi jego najbardziej znane obrazy, głównie akty. Pojawiły się one ostatecznie tylko w Wiedniu, ponieważ w miastach takich jak Londyn, Hamburg czy Kolonia odrzucono je jako zbyt śmiałe - na niektórych widać genitalia. Muzeum opublikowało animację, na której postaci z obrazów i rysunków Schielego zakrywają intymne części ciała. Filmikowi towarzyszy hasło: "A hundered years old. Still too daring today?" ("Mają sto lat. Dziś wciąż są zbyt wyzywające?") i hasztag #toartitsfreedom (#wolnośćdlasztuki).
Czyżby Schiele wyprzedzał nie tylko swoje czasy?
CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU
Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.