Durham to nie jest jakaś tam pierwsza lepsza dziura. Taka, gdzie wszystko kręci się wokół jednego baru z burgerami, a większość mieszkańców żyje z zasiłku. Durham to czwarte pod względem wielkości miasto w Północnej Karolinie. Niegdyś królestwo przemysłu tytoniowego i włókienniczego. Nadal - na tle innych amerykańskich miast - całkiem nieźle sobie radzące. Rodzina Robertsów nie wyróżnia się na tle pozostałych mieszkańców niczym szczególnym. Przeciętnie sytuowani, na pierwszy rzut oka porządni. Ktoś przyjezdny powiedziałby nawet, że nudni. Troje dzieci, stary, rodzinny samochód, grill z tyłu domu, a przed nim równo przystrzyżony trawnik. Po bożemu. Jak wszędzie w Ameryce. Przynajmniej przez jakiś czas. Bo gdy ojciec rodziny zachoruje, ich skromny, ale zadbany dom i jego otoczenie zaczną zarastać, marnieć z miesiąca na miesiąc.
Leah Toby jest najmłodszą - od małego ukochaną - córeczką tatusia. Oczkiem w głowie. Kiedy w 1993 r. u starego Robertsa zdiagnozowana zostaje przewlekła choroba płuc, Leah kończy właśnie 17 lat. Chce się bawić, śmiać i używać życia. Ale wieść o chorobie ojca ją dobija. Leah powie później, że to właśnie od momentu diagnozy ich cały dom zaczął chorować. Ona, rodzeństwo, ich matka, a nawet kwiaty doniczkowe. Leah nie jest już w stanie skupić się na nauce, ledwo co radzi sobie na dopiero co rozpoczętych studiów na uniwersytecie. Specjalista powiedziałby, że ten i inne objawy oznaczają początki depresji. Ale ona nie myśli o specjaliście. Przecież to nie ona jest w domu najważniejsza. Liczy się tylko ojciec. I wokół choroby ojca przez trzy lata kręci się ich codzienne życie. Do pewnego poranka, kiedy na rozległy zawał umiera nagle matka Leah.
Leah jest w szoku, wszyscy są w szoku. Dziewczyna przez ponad tydzień nie jest w stanie wydobyć z siebie ani słowa. Dom Robertsów zaczyna się sypać. Większość obowiązków związanych z opieką nad ojcem bierze na siebie starsze rodzeństwo - siostra Kara i brat Heath. Wszystko po to, żeby ich mogła w spokoju kontynuować naukę. Ale Leah nie potrafi. Nie umie i chyba nawet nie chce. Większość czasu spędza w swoim pokoju, rozmyślając nad sensem życia.
Czasami Leah czyta ojcu książki ukochanego Jacka Kerouaca - m.in. "Włóczęgów Dharmy". I z każdym dniem coraz bardziej zanurza się w filozofii Beat Generation wyznawanej przez Kerouaca. Wolność, dzikość - coraz częściej myśli, że też by tak mogła. Rzucić wszystko, żeby naprawdę zacząć żyć. Jak beatnik, jak buntownik. Jak ptak.
Na studia wraca dopiero trzy lata po śmierci matki. I - jak przyzna w liście do przyjaciółki - jest to jedna z najlepszych decyzji w jej życiu. To właśnie z powrotem na uczelnię połączy wypadek samochodowy, który w jej odczuciu zmienił wszystko. Za kilka tygodni będzie bowiem walczyć o życie. Z ciężkiej kraksy wyjdzie z przebitym płucem i złamaną kością udową. Przejdzie operację wszczepienia metalowych śrub łączących strzaskaną kość. I bolesną rehabilitację. Karze powie później, że widząc nadjeżdżającą prosto na nią ciężarówkę, była przekonana, że zginie. Że to już koniec. Ale po przebudzeniu się w szpitalu poczuła, jakby narodziła się na nowo.
To właśnie tego dnia Leah Roberts składa uroczystą przysięgę, że będzie już zawsze szczęśliwa. Będzie czerpać z życia pełnymi garściami. Jakby jutra miało nie być. Jakby jej miało nie być.
Melancholia
18 marca 2000 roku. Autostrada Mount Baker w Whatcom County, w stanie Waszyngton. Niedaleko szczytu Mount Baker w Górach Kaskadowych, drugiego pod względem aktywności wulkanu w Ameryce. Miłośnicy porannego joggingu alarmują policję o rozbitym samochodzie widocznym w pobliżu kanionu Canton Creek, tuż przy dopływie Nooksack River. Tędy właśnie wiedzie droga dwóch głównych bohaterów "Włóczęgów Darmy". Niedaleko znajduje się Desolation Peak, w którym dzieje się część akcji książki i gdzie Kerouac pracował jako strażnik pożarowy. Rozbitym samochodem jest biały jeep cherokee z 1993 roku na blachach z Północnej Karoliny. Policjanci ustalają, że właścicielka auta to urodzona 23 lipca 1976 roku Leah Roberts. Powiadamiają najbliższych kobiety. To wtedy okazuje się, że kilka dni wcześniej opuściła rodzinne miasto.
Leah nie ma ani w rozbitym samochodzie, ani w pobliskiej rzece, którą przeszukują płetwonurkowie. Zostaje uznana za zaginioną, a jej rodzina przeżywa dramat. I bliscy, i policja analizują zachowania i słowa, jakie Leah wypowiedziała przed zniknięciem. Ktoś mówi, że dziewczyna stała się zamyślona bardziej niż zwykle, często mówiła o przeznaczeniu, o zjawiskach paranormalnych. Niektórym znajomym miała się zwierzać, że czuje się obserwowana, śledzona.
Wcześniej Leah rzuca studia. Zaledwie kilka miesięcy przed obroną. Jest o krok od uzyskania dyplomu, ma zdane egzaminy z języka hiszpańskiego i antropologii, ale z sobie tylko znanego powodu nie chce spędzić na uczelni ani dnia dłużej. Jej starsze rodzeństwo nie jest w stanie przemówić jej do rozumu. Leah postanawia odciąć się od dawnego życia. Wyprowadza się z domu, wynajmuje mieszkanie ze współlokatorką. Uczy się gry na gitarze i fotografii. Bierze też do domu kociaka, któremu daje na imię Ben. Zwierzaka traktuje jak dziecko.
W styczniu 1999 roku planuje wymarzone wakacje na Kostaryce. Wiosną, zaledwie kilka tygodni przed wyjazdem, umiera ojciec. Leah przeżywa żałobę po swojemu. Zamyka się w sobie. Nie odwołuje jednak wyjazdu, planując pobyt na Kostaryce z podwójnym zapałem. Do Durham wróci całkiem odmieniona. Uczelnię definitywnie zamieni na kawiarnię, w której będzie spędzać całe dnie, przy filiżance kawy pisząc pamiętnik i wiersze. I to właśnie w nich - zdaniem psychologów - podejmie próbę pożegnania się z dotychczasowym życiem. Napisze o sensie istnienia, poszukiwaniu własnej drogi i poznawaniu ludzi. Jest teraz otwarta na nowe znajomości. Godzinami potrafi rozmawiać ze współlokatorką Nicole oraz nowo poznaną koleżanką Jeannine. Wszystkie trzy łączy idea Beat Generation. Często śmieją się, że tak jak w głośnej powieści "W drodze" Kerouaca, spakują kilka kiecek, gitarę i ruszą na zachód, nie bacząc na nikogo. Ale to tylko słowa. Nicole i Jeannine nie biorą ich na poważnie. Mają studia, pracę, zobowiązania. Nie każdy potrafi rzucić wszystko i wyjechać.
Jeszcze rankiem 9 marca 2000 roku Leah rozmawia z Karą o planach na przyszłość. Kara cały czas próbuje namówić młodszą siostrę na kontynuowanie studiów. Leah się denerwuje. Rozmawia też z Nicole, zgadzają na wspólną opiekę nad dziećmi sąsiadów. Ale kiedy Nicole wróci tego dnia z pracy, nie zobaczy już ani Leah, ani jej jeepa. Dziewczyna będzie przekonana, że współlokatorka niedługo wróci. Jednak Leah nie pojawi się już ani w domu, ani na umówionym babysittingu. Dwa dni później bliscy i znajomi zaczną jej szukać na własną rękę, w końcu Kara zgłosi zaginięcie siostry na policję.
Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej jasne jest, że Leah wszystko dokładnie zaplanowała. Z góry opłaciła swój pokój, sugerując Nicole, że być może nie wróci wcześniej niż za kilka miesięcy. Zabrała większość ulubionych ciuchów i przedmiotów osobistych. Kara, która jeszcze przed wyjazdem siostry na Kostarykę dostała pełnomocnictwo do jej rachunków bankowych, sprawdziła konto. Okazuje się, że 8 marca Leah podjęła z niego kilkanaście tysięcy dolarów. To nie wygląda jak wypad na tydzień lub dwa. Tym bardziej że Leah zabiera ze sobą Bena i zostawia liścik, który Kara i Nicole odnajdą dopiero po kilkunastu dniach. Leah pisze: "Nie jestem samobójczynią, jestem opozycjonistką (...)". Dodaje, że ma ze sobą pieniądze, które pozwolą jej być niezależną przez jakiś czas. Całość zilustruje rysunkiem kota z Cheshire z "Alicji w Krainie Czarów".
Kara wierzy, że to tylko chwilowy wybryk, że siostra wróci. Czeka pod telefonem każdego dnia, zwłaszcza w dniu swoich 26. urodzin, 18 marca 2000 roku. To właśnie wtedy, zamiast życzeń od Leah, dostaje informację od szeryfa z Whatcom County o znalezieniu jeepa. Natychmiast udaje się na miejsce z Heathem. Na ich oczach policjanci wyjmują z auta rzeczy osobiste Leah, w tym pudełko z pamiątkami. Jest w nim m.in. skasowany bilet na popołudniowy seans "American Beauty". Leah oglądała film 13 marca w jednym z kin w centrum handlowym w Bellingham. Najprawdopodobniej spędziła w tym mieście co najmniej kilka dni. Musiała więc coś jeść. W pobliżu miejscowego kina znajduje się tylko jedna restauracja. Jeśli Leah była po kilkugodzinnej podróży, prawdopodobnie właśnie tam udała się na posiłek. Kiedy Kara pokazuje właścicielom restauracji zdjęcie siostry, okazuje się, że nie tylko dobrze ją pamiętają, ale też wiedzieli o jej planach związanych z książkami Kerouaca i podróżą. Mówią też, że z restauracji Leah wyszła z mężczyzną o imieniu Barry. Nie są jednak w stanie podać jego rysopisu. To wtedy w sprawę zniknięcia Roberts włącza się FBI.
Poza tajemniczym Barrym coś jeszcze sugeruje śledczym, że Leah mogła paść ofiarą przestępstwa. Pod matą w aucie zostaje bowiem znaleziony pierścionek zaręczynowy jej matki. Leah zawsze miała go na palcu. Podobno nosząc pierścionek czuła, jakby matka wciąż z nią była. Nie rozstawała się z nim nawet w trakcie kąpieli. Czy pierścionek mógł spaść z jej palca na przykład podczas szarpaniny z napastnikiem?
Cała Ameryka szuka Roberts
Rejon, w którym znaleziono białego jeepa cherokee, to tereny przygraniczne, między Ameryką a Kanadą, niedaleko kameralnych rezydencji i campingów. Śledczy z Washington State Patrol ustalają, że jeep, zanim wypadł z drogi i zjechał w dół zbocza, jechał z prędkością 40 mil na godzinę (ok. 64 km/godz.). W środku nie ma krwi ani żadnych śladów wskazujących na obrażenia kierowcy lub pasażera. To wtedy powstaje hipoteza, że samochód w chwili wypadku był pusty. Kawałki stłuczonej szyby musiałyby poranić ludzi w aucie. Z drugiej strony, koce i ubrania wetknięte w wybite okna wskazują, że wrak już po wypadku służył komuś za schronienie. W pobliskich krzakach policjanci znajdują paszport Leah, książeczkę czekową, prawo jazdy, ubrania, gitarę, płyty CD i 2,5 tys. dolarów w gotówce. We wnętrzu jeepa są także kawałki kociego jedzenia oraz kocie odchody. Samego Bena jednak nigdy nie uda się odnaleźć.
W poszukiwaniach Leah biorą udział helikoptery i psy tropiące. Jakiś czas po odnalezieniu jeepa policja odbiera zgłoszenie od anonimowego mężczyzny, który twierdzi, że jego żona widziała dziewczynę na stacji paliw w miejscowości Everett. Miała być zdezorientowana i zagubiona. Śledczym nigdy nie uda się potwierdzić tej informacji. Ale rozbudzi ona nadzieję rodzeństwa Leah. Kara i Heath nie wierzą w śmierć siostry.
Na prośbę Kary, w sprawę zaginięcia włącza się Monica Caison z Weelingham, jednak dzieje się to dopiero kilka lat po odnalezieniu rozbitego samochodu. Caison jest znana, specjalizuje się bowiem w nagłaśnianiu apeli o poszukiwaniach w mediach i uruchamianiu ochotniczych grup poszukiwawczych. To właśnie ona namawia Karę na wywieranie presji na śledczych, by wznowili śledztwo. Przecież już po pierwszych badaniach jeepa, przeprowadzonych naprędce w 2000 roku, wiadomo było, że pedał gazu w momencie wypadku nie był wciśnięty. A to może sugerować, że samochód został zrzucony w przepaść celowo. Kara domaga się ponownej analizy śladów zabezpieczonych po znalezieniu auta. To wtedy na desce rozdzielczej jeepa udaje się znaleźć jeden odcisk palca. A na ubraniu pozostawionym przez Leah jeszcze jeden ślad. Jest to męskie DNA. Kim jest jego właściciel? Wciąż nie udało się go namierzyć.
W 2005 roku, w kolejną rocznicę zaginięcia Leah, Caison organizuje wraz z grupami poszukiwawczymi podróż śladami Leah. Wyprawa ma pomóc w ustaleniu nowych faktów. Od kiedy historia zaginięcia Roberts pojawia się w telewizyjnym show "Unsolved Mysteries and Disappeared", takie wycieczki wchodzą na stałe do kalendarza miejscowych atrakcji turystycznych. Turyści z całego świata przyjeżdżają w rejon odnalezionego jeepa, próbując zrekonstruować ostatnią drogę Leah. Poza dochodem dla regionu wyprawy nie przynoszą jednak przełomu w sprawie.
Chociaż od zaginięcia Leah Roberts minęło 17 lat, rodzina i przyjaciele nie ustają w poszukiwaniach. W mediach społecznościowych wciąż działają grupy, w których publikuje się kolejne zdjęcia uśmiechniętej Leah i informacje o znakach szczególnych pomocnych w jej identyfikacji. To blizny na nodze po wypadku samochodowym, przekłute uszy, pieprzyk z prawej strony ust.
Wielu wierzy, że Leah sama zaplanowała swoje zniknięcie. Że włóczy się po świecie niczym bohaterowie Kerouaca. Proszona jest już nawet nie o powrót, ale o znak życia. Tylko tyle i aż tyle.
CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU