Biografie

Buenos Aires. Miasto "pomyślnych wiatrów". Z południa wieje chłodny el pampero , a z południowego wschodu wilgotna la sudestada. U progu lat 30. w powietrzu da się wyczuć rewolucyjne nastroje. Poranne gazety zwiastują już nadciągający kryzys, ale noce wciąż jeszcze pulsują życiem. Lokalni poszukiwacze wrażeń i zastępy wagabundów suną Avenidą Corrientes. Dookoła wrzawa kabaretów, rytm tanga i dźwięki bandoneonu, przy których rozbrzmiewają słowa Mi noche triste Carlosa Gardela.

Wśród bywalców nocnych lokali snuje się samotnie mężczyzna wielki jak niedźwiedź. Kurtuazyjny niczym francuski arystokrata. Elegant z notesem w kieszeni i nostalgią w oczach. To młody dyrektor przedsiębiorstwa Aeroposta Argentina. Bardziej od zarządzania firmą kocha te chwile, gdy może wzbić się w niezmierzone przestrzenie nieba i wytyczać nowe trasy w obłokach. Łączyć ziemię i ludzi. Dostarczać listy tym, którzy czekają, od tych, którzy za nimi tęsknią. W chmurach, za sterem samolotu czuje się najszczęśliwszy. Czasem w szumie maszyn dopada go proustowska melancholia. Antoine de Saint-Exupéry - wieczny marzyciel, pragnący być tam, gdzie go nie ma, zanim został oddelegowany do Buenos Aires wiele razy zaznał osamotnienia.

Gwiazdy są piękne, bo na jednej z nich istnieje kwiat, którego nie widać*

Zmarły przedwcześnie ojciec, hrabia Saint-Exupéry, nie zdążył stać się autorytetem dla syna. Władcza, lecz kochająca matka była najwierniejszą słuchaczką jego dziecięcych opowieści.

Wraz z dorastaniem przyszła seria niepowodzeń, które w odbiorze nadwrażliwca urastały do klęsk. Po skończeniu jezuickich szkół najpierw był niezdany egzamin do szkoły morskiej, potem rozczarowanie wykładami w Akademii Sztuk Pięknych. A po nich sporo upadków na lekcjach wymarzonego pilotażu. Jeszcze gorzej wyglądało życie uczuciowe. Po pierwszych oświadczynach odrzuconych przez arystokratkę Louise de Vilmorin Antoine traci wiarę w miłość. Kolejne dziewczyny traktuje pobłażliwie. Wciąż marzy o wielkim porywie serca i o tym, by oderwać się od ziemi.

Miejsce urodzenia pisarza w Lyonie. Ulica nosi obecnie jego imię (fot. Alexmar983/Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0/bit.ly/O4HoxD)

W 1926 roku sen się ziszcza. Przynajmniej częściowo. Antoine wstępuje do komercyjnej linii lotniczej CAF. Najpierw odbywa loty turystyczne, potem wozi pocztę na trasie Tuluza - Casablanca. Niebawem zostaje oddelegowany na szefa lądowiska w hiszpańskiej wartowni na Saharze. Cap Juby to wielka samotnia. Piach, cisza i gwiazdy. Raz dziennie przychodzi człowiek - Marabout, muzułmański pustelnik, który uczy go arabskiego. Raz na tydzień ląduje samolot. Raz na wiele dni dostaje zaproszenie na herbatę w odległym namiocie mauretańskiego wodza wrogiego obozu.

Z bezkresnej ciszy, pustki i samotności rodzą się spisywane co dzień opowieści. Zbitka wspomnień i imaginacji. Aż w końcu przychodzi kolejne wyzwanie - skierowanie do tworzenia linii lotniczej w Buenos Aires. Antoine z piaszczystej pustki trafia do chaotycznej metropolii. Autor kilku wydanych już nowel próbuje pisać książkę i usiłuje żyć. Dość nieporadnie. W tym obcym mieście, w którym bardziej niż na pustyni dopadają go tęsknoty za ciepłem i niewinnością dziecięcych lat. W codziennych zapiskach wzywa swoją przyszłą miłość, by wreszcie mu się objawiła.

W końcu dochodzi do wybuchu. Na przyjęciu Alliance Française . Ona zjawia się tam, bo wie, że on ma się zjawić. Już o nim słyszała. Chce poznać tego pilota romantyka, co zna się na gwiazdach i pisze opowiadania. Kiedy znudzona wychodzi z przyjęcia, przy szatni zagradza jej drogę mężczyzna tak wysoki, że musi spojrzeć w niebo, by zobaczyć jego twarz. - Proszę nie odchodzić, proszę usiąść w fotelu - mówi stanowczo. On jeszcze nie wie, kim ona jest, ale już przeczuwa, że to ta kobieta.

Kobieta wulkan na imię ma Consuelo. W niczym nie przypomina wysokich smukłych blondynek, które wypełniały samotne chwile młodego lotnika w czasach francuskich podbojów. Ta, która rozpali jego wyobraźnię i serce na lata, to nieduża brunetka o ognistych oczach i temperamencie. Nie tak dawno zjawiła się w Buenos, ale już zawładnęła salonami i duszami ich bywalców.

Córka potentata kawowego z Salwadoru już w wieku lat dwudziestu była wdową po młodym meksykańskim oficerze, który zmarł w tajemniczych okolicznościach. Jest tak piękna i dzika, że na dancingu w Los Angeles nie odmówił jej tańca sam Rudolf Valentino. Ekskochanka ministra i lidera meksykańskich postępowców José Vasconcelosa. Zdążyła już być muzą paryskich artystów i ubierać się u drogich projektantów z ulicy Faubourg Saint-Honore. Na balu maskowym u malarza Keesa Van Dongena poznała pisarza i dyplomatę Enrique Gó meza Carrillo, po chwili przyjęła jego oświadczyny. Po drodze rozkochała w sobie do szaleństwa Gabriele'a D'Annunzio, włoskiego poetę, dramaturga i lotnika, który marzył, by Consuelo zajęła miejsce jego poprzedniej muzy - tancerki Eleonore Duse.

Consuelo de Saint Exupéry (fot. Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0/bit.ly/O4HoxD)

Mąż wprowadzał Consuelo w kręgi literackie i artystyczne stolicy. Mówiono o niej Szeherezada, bo potrafiła w nieskończoność snuć opowieści. W Consuelo Suncin de Sandoval płynęła krew Majów, tliła się porywczość konkwistadorów. Niedługo przed spotkaniem Antoine'a po raz drugi została wdową. Przypłynęła do Buenos regulować sprawy spadkowe. Saint-Exupéry od razu, pierwszego wieczoru, oferuje, że pokaże jej całe Buenos Aires i wszystkie wiszące nad nim gwiazdy. Zabiera ją na wyprawę w przestworza.

Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez

Już po pierwszym locie Consuelo jest bliska szczęścia. A po kilku tygodniach gotowa, by (po raz trzeci) wyjść za mąż. Antoine, zobaczywszy jej dłonie, mówi po prostu: - Jakie małe ręce, proszę mi je dać. Gdy w życiu tych dwojga eksploduje uczucie, w tle wybucha rewolucja. Consuelo traci prawo do spadku po drugim mężu. - Lepiej zrezygnować z bycia wdową po wielkim człowieku i zostać żoną kogoś żyjącego, kto będzie panią chronił ze wszystkich sił - ocenia Antoine i szybko wynajmuje piękny dom.

W dniu ślubu pan młody drży jak dziecko. Nie tylko dlatego, że ekscytuje go uroczystość. Smutno mu, że nie mogła przyjechać na nią ukochana matka. Consuelo, widząc jego łzy, krzyczy: - Nie chcę ślubu z mężczyzną, który płacze. Pakuje się i znika. Antoine kocha najmocniej, gdy skazany jest na tęsknotę. Zasypuje ją deklaracjami. Tymczasem nadużycia finansowe w Aeropostale, gdzie pracuje Antoine, rujnują firmę. Zamknięty zostaje jej argentyński oddział, a on traci posadę.

Spragnieni siebie, już pogodzeni zakochani, jadą do jego domu rodzinnego. Ale rodzina Saint-Exupérych, jeszcze zanim pozna Consuelo, już nie będzie jej lubić. Jedna z sióstr Antoine'a nazwie ją ladacznicą, druga "wesołą wdówką". Najbliżsi cieszą się więc z tego, że przywiózł nową książkę, ale mniej z tego, że przywiózł także nową narzeczoną. Przyjęcie Consuelo jest chłodne. Rodzina ukochanego uważa, że ta egzotyczna kobieta jak na katoliczkę jest zbyt pewna swojej urody i za mało obyta w arystokratycznych zwyczajach. Do tego nie dość skromna, nazbyt gadatliwa. Mimo to w październiku 1931 roku Antoine i Consuelo biorą ślub. Ona, wciąż jeszcze w żałobie po drugim mężu, występuje w czerni. Przyjęcie odbywa się na zamku w Agay.

Consuelo i Antoine de Saint Exupéry (fot. Commentaire de la redaction: Studio photo inconnue a Montreal/autor nieznany/Wikimedia Commons/public domain)

Antoine przyjmuje posadę pilota na trasie Casablanca - Port-Etienne. A Consuelo szybko przekonuje się, że wspólne życie nie jest przyprawiającym o zawrót głowy lotem, jakiego mogła się spodziewać po lirycznych obietnicach pilota. On na całe godziny zapada się w sobie. Nie ma zwyczaju się zwierzać. Uważa, że trzeba kochać ludzi, nie mówiąc im o tym. To od żony wymaga, by mu przypominała, że jest w niej zakochany. Consuelo, przybyszka z Nowego Świata, nie całkiem umie się oswoić z regułami tego starego. Antoine albo siedzi za sterami samolotu, albo za sterami nowej książki, którą pilotuje napędem swoich uczuć. Żona na scenie codzienności jest aktorką drugiego planu.

Rodzina Saint-Exupérych popada w tarapaty finansowe. Antoine ma problemy w pracy, ale za swój "Nocny lot" zdobywa prestiżową nagrodę literacką Prix Femina i... liczne grono wielbicielek. Wśród nich wyróżnia się tajemnicza Madame E. Wysoka blondynka o wyrazistym charakterze, żona zamożnego arystokraty - Nelly de Vogüé. Też pisze. Publikuje pod męskimi pseudonimami. Inspiruje Antoine'a do czytania francuskich moralistów, zasypuje go prezentami i wprowadza zubożałego arystokratę z prowincji we wpływowe kręgi towarzyskie. Zaczyna się światowe życie.

Żona nie wytrzymuje nerwowo wiecznie dzwoniących telefonów, zaproszeń, wizyt, wydawców, dziennikarzy i tłumów. Już nie żyją dla siebie, tylko dla publiczności. Consuelo budzi w sobie dawne zapędy do cyganeryjnego życia. Wymyka się z domu. Włóczy się po artystycznych kręgach. Ona przygląda się rzeźbiarzom i malarzom, zasiadając czasem do pianina. On wysiaduje wśród wydawców, pija w kawiarniach z literatami. Obydwoje trwonią pieniądze i nadzieje pokładane we wzajemnej miłości. Antoine przyjmuje drogie prezenty od Nelly i chwyta się podrzędnych posad oblatywacza.

Kolce nie służą do niczego, to tylko złośliwość kwiatów

W grudniu 1933 roku nocującą samotnie w hotelu Consuelo budzi hałas znad zatoki Sant-Rafaël. Nad wodą unoszą się kłęby dymu. To Antoine. Miał wypadek. Znów się do siebie zbliżają. Consuelo opiekuje się mężem i przeistacza w wymarzoną żonę. W Antoinie znów płonie żar dla dzikiej wybranki zza oceanicznych lądów. Nie przeszkadza mu to jednak w kontynuowaniu znajomości z Nelly de Vogüé i w przelotnych romansach, w które wdaje się po okresie rekonwalescencji. Na jego chusteczkach są ślady szminek. Na chustce Consuelo - coraz częściej ślady łez.

Mały Książę i Róża (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak / ?2015 LITTLE PRINCESS)

Ciągle się przeprowadzają, zmieniają pokoje hotelowe. Antoine dla podreperowania marnej kondycji finansowej jeździ z odczytami, robi też adaptację kinową swojego utworu "Poczta na Południe". Tymczasem na ekrany kin wchodzi "Nocny lot". Jego autor dostaje propozycję zrobienia serii reportaży dla największych dzienników w kraju. Związek Radziecki, Maroko, Hiszpania... Antoine znów jest szczęśliwy, bo znów jest w drodze, wobec nowych wyzwań. Podróżując, wpada na pomysł pobicia rekordu świata w przelocie na trasie Paryż - Sajgon. Rozpoczyna przygotowania. Consuelo próbuje go od tego odwieść. To na nic. Wyczerpana prośbami, znużona obojętnością, przesiaduje w pracowni swojego przyjaciela malarza. Ubolewa nad niestałością męża, ale nie stara się go zmieniać.

Z gazet dowiaduje się, że jej ukochany zaginął niedługo po starcie. Antoine szybko jednak się odnajduje, więc Consuelo jedzie go witać do Marsylii. Historia się powtarza. Saint-Exupéry wyrusza, znika, a potem znów się pojawia. Wysyła do swojej żony czułe listy, o tym, że to okropne tak ją zostawiać samą, zamiast roztaczać nad nią opiekę. W tym samym czasie pisze do matki: - Wróciłem po części przez Consuelo, ale to przez Ciebie, Mamo się powraca.

Z Hiszpanii pogrążonej w wojnie domowej przywozi jeden z najsmutniejszych swoich tekstów. Reportaż pod tytułem: "Zabija się tu tak, jak wycina drzewa". Nadal jest w drodze. Aktualnie za sterami nowej maszyny, którą dostał w prezencie od Nelly. Gdy rzadziej lata i chwilowo nie pisze, oddaje się swoim wynalazkom. Wymyśla, a czasem i opatentowuje urządzenia, między innymi ułatwiające lądowanie przy złej widoczności.

Consuelo snuje się i marzy o jakimś odległym wybrzeżu, gdzie mogłaby żyć tylko ze swoim "Tonim", oddzielona od niego co najwyżej stertą rękopisów. W końcu ma dość osamotnienia. Postanawia wrócić do Ameryki Południowej. Antoine nie zmienia planów. Zamierza pobić nowy rekord na trasie Nowy Jork - Ziemia Ognista. W czasie gdy ona płynie na transatlantyku do Gwatemali, on zderza się z ziemią u jej wybrzeży. Prasa donosi, że śmiałek ma trzydzieści trzy złamania.

Antoine de Saint-Exupéry we Francji w 1933 roku (fot. Agence France-Presse/NY Times online/Wikimedia Commons/public domain); po prawej: Jezioro niedaleko Montrealu w maju 1942 roku (fot. autor nieznany/Wikimedia Commons/public domain)

Żona znów jest przy nim. Opatruje jego rany, zapomina o swoich uczuciach. Ale niestrudzona Nelly też trzyma rękę na pulsie. We wpływowych kręgach zabiega w tym czasie o sukces nowego dzieła Saint-Exupéry'ego "Ziemi, planety ludzi". Antoine za tę książkę wkrótce otrzymuje Grand Prix Akademii Francuskiej. Poprawia się jego sytuacja materialna. Wynajmuje dla żony posiadłość w La Feuilleraie. Odwiedza ją tam, ale nie zostaje na długo. Przyjeżdża i odjeżdża. Ona czeka. Wylewnie wita go i żegna, czyta listy i pełne troski telegramy.

Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca

Wybucha wojna. Antoine każe Consuelo schronić się w Pirenejach, sam wyrusza jako pilot dywizjonu GR II/33 do Algieru. Gdy wróci na południe Francji, pochłonięty swoją wojenną misją nawet nie spotka się z żoną. Consuelo w tym czasie przebywa w Bel-Air w towarzystwie swoich znajomych surrealistów: Maxa Ernsta, Benjamina Péreta, Tristana Tzary, René Chara. Wyczekiwany Antoine nie zjawia się. Wysyła jej tylko wskazówki, że ma się przenieść do Oppede Le Vieux, gdzie mieszka grupa artystów z - jak się szybko okaże - zakochanym w niej Bernardem Zehrfussem na czele.

Wśród pięknych cedrów, fruwających nad głową orłów, pod zmyślonym imieniem Dolores Consuelo osadza się w nowej społeczności. Uwielbiana jako ekscentryczna muza i słuchana jako niestrudzona gawędziarka próbuje uporać się z tęsknotą.

Tymczasem Saint-Exupéry dostaje nominację do Rady Narodowej od rządu Vichy. Mimo że odmawia, w kręgach francuskich artystów naraża się na kpiny. Drwi z niego sam André Breton. Antoine marzy o byciu bohaterem, a spędza dnie na karcianych rozrywkach. Brak wyzwań na miarę swoich pragnień rekompensuje sobie towarzystwem miłej blondynki Sylwii Hamilton-Reinhard i ekskluzywnymi podarunkami od Nelly.

Zaproszony przez filmowca Jeana Renoira leci do Nowego Jorku. W Ameryce znajduje spokój niezbędny do pisania kolejnej książki. Ale gdy tylko zaczyna doskwierać mu w tej idylli samotność, pisze do Consuelo. Ona rzuca świat, w którym zdążyła się już zadomowić i odnajdywać codzienny urok. Przyjeżdża zadbać o męża. Dostaje osobny pokój na osobnym piętrze, z którego przynosi mu ukojenie, pokarm i to, czego pragnie. Natomiast z pokoju Antoine'a słyszy czasem kobiece śmiechy i stukot obcasów.

Jej mąż, który nie został wojennym bohaterem, powołuje do życia bohatera dla dzieci. Consuelo pozuje mu do rysunków. Spod ściśniętych wielkich palców wynurza się rysowany cienką kreską Mały Książę. Nosi fryzurę podobną do tej, którą wybrała żona. Ma też jej szalik. Ale odzwierciedla stan ducha autora. Rysunkowym odpowiednikiem Consuelo jest Róża. Ta, którą Mały Książę oswoił i za którą miał czuć się odpowiedzialny.

Antoine jest pochłonięty rysowaniem i pisaniem jak dziecko. Czasem budzi się w nim jakiś zryw. W 1942 roku zamieszcza w "New York Timesie" swój apel do Francuzów. Rodzaj wezwania do pojednania narodowego. W kilka miesięcy później publikuje kolejny, w którym głosi: Bądźmy nieskończenie skromni. Nasze dyskusje polityczne są dyskusjami duchów, a nasze ambicje są śmieszne . Pragnie mobilizacji zbrojnej emigrantów francuskich w Stanach Zjednoczonych, potępia tych, którzy żyją z dala od walki. Przestaje spacerować bulwarem Zachodzącego Słońca. Nie chodzi na snobistyczne obiadki w gronie gwiazd. Na szampana i kawior, które w towarzystwie surrealistów serwuje Peggy Guggenheim, by wymazać z horyzontu wojenne zjawy.

Saint-Exupéry pragnie wstąpić do armii generała Henriego Girauda, by znów walczyć w Algierii. Chce zrobić coś wielkiego dla ojczyzny. Równocześnie spotyka się z Sylvią, koresponduje z Nelly i nie może znaleźć sobie miejsca. Coraz bardziej daje o sobie znać jego zdrowie. Ból, efekt wielokrotnych złamań podczas upadków, skłania go do zażywania opium.

Consuelo - niegdyś kobieta wamp, muza paryskich salonów, uwodzicielka geniuszy, spadkobierczyni wytwornych willi po sławnych mężach - tkwi teraz wiernie u boku swojego męża odludka niczym jego cień.

Zdecydowałeś się odejść, to idź...

Wreszcie 1 sierpnia 1943 Antoine dostaje pozwolenie. Znów może wyruszyć na służbę. - Nie pragnę dać się zabić, ale jeśli to konieczne, godzę się chętnie na wieczny sen - szepcze do Consuelo przed startem. Obiecuje jej, że w następnych opowiadaniach, które napisze po powrocie, ona nie będzie już Różą, która ma kolce, lecz księżniczką. Major Saint-Exupéry wkrótce rozpoczyna loty zwiadowcze nad Tunezją. Znów jest w przestworzach, znów może tęsknić z oddali, wysyłać miłosne telegramy i uczuciowe listy do matki. Może zapewniać Consuelo, że jest tą jedną, na zawsze jedyną, i w tym samym czasie pisać do Nelly. Może wysyłać tony listów. Jakby je komponował nawet przez sen. Pisze je także tamtego wieczoru, 30 lipca 1944 roku, gdy zmęczony wraca z wędrówki po barach w Bastii i kładzie się spać, by o świcie znów wystartować.

Poranek jest pogodny. Pilot wzbija się w przestworza o 8.45. Około godziny 10.30 urywa się z nim kontakt radiowy. W kilka godzin później kapitan Antoine de Saint-Exupéry zostaje uznany za zaginionego.

Odnaleziona po latach (w 1998 roku) bransoletka Saint-Exupéry'ego pozwoliła przybliżyć okoliczności tragicznej śmierci pisarza. Jest na niej wygrawerowane imię i nazwisko pisarza oraz jego żony (fot. Fredriga/Photo prise a Marseille durant l'été 2009/Wikimedia Commons/public domain)

Mijają dni i tygodnie. Consuelo mieszka w mieszkaniu wynajętym od Grety Garbo i wciąż pisze listy. Liczy na to, że je mu przeczyta, gdy on wreszcie wróci. Rząd francuski zwleka z oficjalnym komunikatem. Rodzą się pogłoski o ucieczce Antoine'a. Consuelo oddala się od ludzi. Żyje samotnie z buldogiem Hanibalem, pogrążona w swojej tęsknocie. Porządkuje notatki męża. Nie przestaje pisać listów, których nie ma dokąd słać. Ciągle czeka. Idealizuje ich związek.

W 1949 roku spada na nią kolejny cios. Ukazuje się pierwsza biografia jej męża napisana pod pseudonimem Pierre Chevrier, za którym kryje się Nelly de Vogüe. Consuelo pojawia się tam marginalnie - jako "drapieżny ptak", który dostarczał zmartwień w życiu wielkiego pisarza i lotnika. Nie komentuje książki. Osamotniona oddaje się malowaniu i rzeźbieniu. Spędza dużo czasu na Lazurowym Wybrzeżu, którego aura pozwala jej lepiej znosić doskwierającą astmę. Umiera pogrążona w tęsknocie za ukochanym Antoine'em w 1979 roku. Zostaje pochowana obok drugiego męża Gó meza Carillo na najsłynniejszym paryskim cmentarzu Pere-Lachaise.

Zobacz wideo "Downton Abbey" przedstawia nam Wielką Brytanię, której nigdy nie bedziemy mieli szansy poznać [Popkultura]

Ponad 20 lat później, u progu nowego wieku i w setną rocznicę urodzin Antoine'a de Saint-Exupéry'ego, ukazują się odnalezione w kufrze dzienniki Consuelo. "Pamiętnik Róży" obiega świat i wywołuje wielki skandal. Spisywane przez lata opowieści żony rzucają zupełnie nowe światło na życiorys słynnego błędnego rycerza przestworzy, który uchodził za obrońcę najwyższych zasad moralnych. Wyidealizowana w "Małym Księciu" Róża - unikalna asteroida B-612 - obnaża przed światem mroki ich miłości.

Czułam się trochę jak królowa, której nie odbierają tytułu, ale którą skazują na przebywanie w oddaleniu. Wówczas wszystkie te białe obrusy, cały luksus, światła wieżowców stawały się dla mnie nie do zniesienia. Pragnęłam tylko jednego: ramienia, ramienia, na którym mogłabym usnąć...

* Śródtytuły pochodzą z "Małego Księcia"

Mały Książę (fot. materiały prasowe wydawnictwa Znak / ?2015 LITTLE PRINCESS)

"Mały Książę" Antoine'a de Saint-Exupéry'ego jest dostępny w Publio.pl

Ula Ryciak. Pisarka i scenarzystka. Kiedy nie pisze, to słucha - albo ludzi, albo dźwięków . Opublikowała trzy książki, kilkadziesiąt reportaży ze swoich podróży po Europie, Azji i Ameryce Łacińskiej, liczne teksty o kulturze i stylu życia. Nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się jej książka pt. "Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej" .