Historia
Parasolki, zdjęcie ilustracyjne (Fot. Shutterstock.com)
Parasolki, zdjęcie ilustracyjne (Fot. Shutterstock.com)

Gdy po pogrzebie królowej Elżbiety II król Karol III witał tłumy poddanych przed Pałacem Buckingham w Londynie, oczy wszystkich zwrócone były na kogoś jeszcze: jego osobistego ochroniarza. Nic, że ten przypominał hinduskiego radżę. Poszło o to, co trzymał w dłoni: małą, składaną, czarną parasolkę. 

To parasolka czy pistolet? Na pewno wyśmienity przepis na to, jak swoją skromną i teoretycznie dyskretną obecnością przyćmić nowego monarchę. Królewski ochroniarz stał się sensacją. A internauci wiedzieli swoje: to nie żadna parasolka, tylko zamaskowana broń. Sieć zalały spekulacje, ochroniarza króla okrzyknięto bohaterem z filmu "Kingsman", typowano na nowego Bonda. Trudno winić tiktokerów – w naszych czasach kierunki myślenia dyktują filmy i seriale. A że w "Kingsmanie" wcielający się w członka Secret Service Colin Firth nosi gunbrellę – nadziewaną gadżetami, kuloodporną broń-parasolkę – skojarzenie przyszło samo. 

Jeszcze Książę Karol z parasolką (Fot. LINGTREN.COM/Shutterstock.com) , Kingsman: Tajne służby (JAAP BUITENDIJK)

Umbrella – ta, która daje cień 

Pierwsze parasolki wymyślono do ochrony przed słońcem. Język określa świadomość, funkcja kryje się w nazwie: "parasolka" – para sol oznacza |przed słońcem". Po angielsku to z kolei umbrella, a łacińska umbra znaczy "cień". Dwa różne słowa na jedno. I zero wątpliwości. 

Szacuje się, że parasol ma trzy, a może nawet cztery tysiące lat. Swoją światową karierę rozpoczął w starożytnych Chinach, znali go też Egipcjanie, Grecy i Asyryjczycy. Gdy w XI wieku p.n.e. Chinami rządzili mandaryni, rangę urzędnika w zbiurokratyzowanym do granic cesarstwie można było rozpoznać po noszonym nad nim parasolu – określało ją to, czy jest dwu-, czy trzypoziomowy. Tylko nad "urodzonym w niebie" cesarzem parasol miał aż cztery poziomy, jak pisze na łamach "The New York Timesa" dziennikarka Cathy Silver. I dodaje, że ilekroć w sztuce starożytnej ukazywano króla lub kogoś znaczącego – czy to asyryjskiego władcę Nimroda, egipskiego faraona na tronie czy tebańską księżniczkę w rydwanie – ich blask ocieniał parasol. "W Birmie białe parasole były zarezerwowane dla króla i świętego białego słonia, a jednym z królewskich tytułów był Władca Wielkiego Parasola", pisze Silver.

Kształt pierwszych parasoli praktycznie nie zmienił się do dzisiaj. Inne były materiały: skóra, pióra, liście, papier. Stelaż – z fiszbinów z paszczy wieloryba. 

Do Europy parasole przywieźli Grecy. Od I wieku n.e. pod umbraculum kryły się zamożne Rzymianki. Podczas wyścigów rydwanów żar lał się z nieba, a w modzie była biała, nieopalona skóra.  

Rzymskie parasole, robione ze skóry, nie były tak subtelne jak chińskie. Te miały bambusowe rączki, a malowano je w ptaki i pejzaże. Były też lekkie, bo wykonane z papieru. A jednak nie przemakały – papier natłuszczano.  

Pierwsze chińskie parasolki były robione z papieru i misternie malowane (Fot. Shutterstock.com) , Turyści z parasolkami podziwiają Pałac Cesarski w Tokio (Fot. Guillermo Olaizola/Shutterstock.com)

Wieki ciemne i mokre 

Potem, jak to w dziejach większości wynalazków było, nastąpiły wieki ciemne, a w tym przypadku jeszcze mokre.  

Aż do końca XVII stulecia parasoli – od słońca i deszczu – używali niemal wyłącznie dostojnicy królewscy i kościelni oraz kobiety z wyższych sfer. Kiedy Katarzyna Medycejska przybyła do Francji w 1533 roku, jej bagaż zawierał parasol i wachlarz. W 1718 roku Académie Française (Rada Języka Francuskiego) zaakceptowała użycie terminu parapluie ("parasol") w odniesieniu do urządzenia, które chroniło użytkownika przed słońcem lub deszczem.

W cytowanej przez Cathy Silver książce ''Accessories of Dress'' (Charles A. Bennett Company, 1954) jej autorki, Katherine Morris Lester i Bess Viola Derke, piszą, że gdy w 1772 roku sklepikarz z Baltimore odważył się wyjść na ulicę z pierwszym w mieście parasolem, "piesi stali jak sparaliżowani, kobiety się bały, konie uciekły, a niegrzeczne dzieci rzucały kamieniami. W końcu wezwano straż miejską, aby uciszyć zamieszanie". 

Włosi parasole polubili szybko. To w mokrej Anglii przebijały się dłużej, trochę w wyrazie niechęci Anglików do "zniewieściałych makaroniarzy". Najzagorzalszymi wrogami parasoli byli angielscy stangreci – kradły im możliwość zarobku, bo klient mógł z nimi spacerować, nie moknąc, zamiast, jak dotychczas, wezwać dorożkę.  

Pierwszym dżentelmenem, który około 1750 roku wyszedł na ulicę Londynu z parasolką, był Jonas Hanway (1712–1786), pisarz, podróżnik i filantrop. Hanway był wielkim przeciwnikiem picia herbaty, uważał między innymi, że się od niej brzydnie. Za to parasole, które podpatrzył podczas podróży na Wschód, popularyzował zawzięcie, nic sobie nie robiąc z pogardy i drwin. A słyszał niejedno, między innymi to, że "sprzeciwia się niebiańskiemu celowi – wszak deszcz jest po to, by zmoczyć ludzi". Jego konsekwencja sprawiła, że blisko 30 lat później parasole zaczęto nazywać "hanweyami". I nikt już nie ruszał się bez parasola z domu. 

Deszczowy Londyn już za chwilę miał stać się światową stolicą parasoli. W 1830 roku przy 53 New Oxford Street pierwszy sklep z parasolami założył James Smith. Luksusowy James Smiths and Sons jest obecnie najsłynniejszym sklepem z parasolami na świecie i wciąż mieści się pod tym samym adresem. Solidny parasol dla dżentelmena można w nim kupić za –  bagatela – 240–350 funtów. Parasolki dla dam, z wyrzeźbioną na końcu laski główką kota, kaczki lub lisa, są tańsze, po 120 funtów. Motto firmy brzmi: "Każda chmura ma srebrną podszewkę". Czyli w wolnym tłumaczeniu: nawet deszcz może ci zesłać wielki sukces. 

Parasolki na ulicach Londynu (Fot. MikeDotta/Shutterstock.com) , Londyn, sklep James Smith and Sons Umbrellas (Fot. Angelina Dimitrova/Shutterstock.com)

XIX-wieczne parasole były ciężkie jak listopadowe chmury. Nic dziwnego, swoje ważyły materiały, a Monika Utnik-Strugała w tekście o historii wynalazku pisze, że pierwsze angielskie parasole dla mężczyzn skrywały w rączce jeszcze: "kompasy, zegarki, wieczne pióra, futerały na okulary, a nawet szklaneczki do whisky". Cathy Silver notuje, że w 1806 roku waga samego stelaża wynosiła 10 funtów (prawie 5 kg), 20 lat później spadła do półtora funta. Lekki stelaż ze stali wymyślił dopiero kolejny londyńczyk, Samuel Fox. Był 1852 rok. Fox wykorzystał ponoć zalegające w magazynach odpady z damskich gorsetów. Jednak z patentem ubiegł go Afroamerykanin William C. Carter. 

Flirt z małym facetem 

Potem historia się plącze, ma ojca i matkę. Ojcem był Niemiec, Hans Haupt. Cierpiał na wojenną kontuzję, niewygodnie mu było nosić osobno duży parasol i laskę. W 1928 roku miał wymyślić składany kieszonkowy parasol, który nazwał Knirps, po niemiecku "mały facet" albo "smarkacz". Założył markę Knirps. Krótko potem, w 1935 roku, wymyślono nylon – lekki i nieprzemakalny. Miał dziesiątki zastosowań: włosie szczoteczek do zębów, pończochy i wreszcie baldachimy parasoli. W 1965 roku Knirps wypuścił używane dziś powszechnie parasolki automatyczne. I boom zaczął się na dobre. 

A matka? Była nią Slava Horowitz, studentka rzeźby w Akademie der Bildenden Kunste w Wiedniu, która kompaktową parasolkę miała wymyślić w tym samym czasie co Haupt. Z miłości. Na pomysł wpadła podczas spacerów po parku w towarzystwie swojego nauczyciela rzeźby i ukochanego Karla Düldiga, gdy ten utyskiwał na ciężki i nieporęczny parasol, "zupełnie bezużyteczną rzecz". Prototyp opracowywała po nocach, miesiącami zmniejszając parasol i udoskonalając mechanizm składania. Nazwała go Flirt.

I Knirps, i Flirt doczekały się patentów. Ale podczas gdy o marce Knirps słyszało wielu, o Slavie Horowitz – mało kto. Dlaczego?  

Małe, tanie, składane parasolki (Fot. Phuong D. Nguyen/Shutterstock.com)

Horowitz do 1938 roku otrzymywała za swój patent tantiemy. W tym samym roku uciekła wraz z Karlem do Szwajcarii przed nadciągającym Holocaustem. W 1939 sprzedała prawa do parasola firmie Bruder Wuster i wraz z Karlem ruszyła do Australii. W Melbourne oboje odnieśli artystyczne sukcesy, uczyli też rzeźby. Ich córka Eva de Jong-Duldig w domu rodzinnym założyła The Duldig Studio, hołd dla osiągnięć rodziców. Wielokrotnie nagradzane muzeum ma w swoich zbiorach między innymi trzy różne, ręcznie wykonane prototypy parasoli Slavy, a także oryginalną dokumentację i zdjęcia.  

To nie koniec. O pamięć babci dba też wnuczka Slavy, Tania de Jong-Düldig. W 2022 roku wspólnie z matką Evą na podstawie rodzinnych wspomnień Evy oraz zeszytu Slavy, w którym dwie strony poświęciła na swoją parasolkową eurekę, wyprodukowały musical "Driftwood" (ang. "Drzazga").

Historia, jeśli się o nią nie zadba, żyje własnym życiem. Fakty gubią się w dziejowej zawierusze. Dziś w niektórych wersjach losów kieszonkowej parasolki mowa jest o rzeźbiarzu wiedeńskiej akademii Hansie Haupcie. 

W poszukiwaniu ideału 

Parasol, nawet najpiękniejszy i najdroższy, ma swoje wady. Sprawdza się tak naprawdę tylko podczas umiarkowanego deszczu, a i wtedy potrafi się złożyć, wywrócić na drugą stronę pod naporem silnych podmuchów wiatru, nie chroni też przed kałużami i błotem. Współcześni konstruktorzy nie ustają więc w wysiłkach, by go udoskonalić. A to przypomina wymyślanie na nowo koła.  

Oszacowano, że od czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej do początków XX wieku zgłoszono ponad 1400 patentów na coraz lepszy parasol! Poprawa konstrukcji parasola tak mocno rozbudza wyobraźnię również współczesnych innowatorów, że "The Guardian" nazwał doskonały parasol "świętym Graalem" młodych wynalazców.

Kobieta z parasolką na ulicy Belgradu (Fot. Nebojsa Markovic/Shutterstock.com) , Parasolki (Fot. Andriy Blokhin/Shutterstock.com)

"Trudno ulepszyć parasol", napisał projektant Charles Lim na blogu Crooked Pixels. "Lepszy parasol musiałby być łatwiejszy do recyklingu lub naprawy albo zbudowany z włókna węglowego, aby był wytrzymały i lekki. Ale po co w ogóle zawracać sobie tym głowę? [Obecne] parasole są idealne ze względu na swoją cenę i rozmiar".

Chyba ma rację. Klienci nie podchwycili ani RainShielda z przedłużonym z boku baldachimem, który nadaje mu komiczny wygląd czapeczki z daszkiem dla dziecka-olbrzyma, ani parasola-dmuchanego kasku Rainshader, mającego sprawić, że "podczas deszczu nie będziemy palantami", którzy dźgają ludzi wokół w oko, leją im deszczówkę do butów i zasłaniają widok, ani The Senz Umbrella w kształcie myśliwca, wytrzymującej wiatr o prędkości ponad 110 km/godz.  

Czemu? Bo każdego z tych parasoli szkoda byłoby zapomnieć zabrać z autobusu, a żaden nie rozwiązuje wszystkich problemów. Jest dobrze tak, jak jest, chociaż nie jest idealnie. 

Zobacz wideo Leczy rybki, operuje je nawet w narkozie. 'Ludzie myślą, że ich wkręcam'

*** 

A czy to była broń, czy parasolka? Wielu ekspertów wypowiedziało się w tej kwestii, rozbroiło też inne teorie spiskowe (między innymi tę, że ochroniarze Jego Królewskiej Mości mają w rękawach sztuczne ręce, podczas gdy ich prawdziwe dłonie trzymają pod płaszczem karabin). Will Geddes, który przez 30 lat ochraniał byłe głowy państwa, członków rodzin królewskich i celebrytów, przyznał, że w jego branży zarówno strzelające parasolki, jak i skrywające pistolet telefony komórkowe, paczki papierosów czy zegarki są możliwe. Ale czarna parasolka ochroniarza króla Karola III była tylko parasolką. 

Przy opracowaniu tekstu korzystałam z artykułów opublikowanych m.in. w: "The New York Times", "Smithsonian Magazine" i "Weranda".  

Paulina Dudek. Dziennikarka, redaktorka, twórczyni cyklu mikroreportaży wideo "Zwykli Niezwykli" i współautorka "Pomocnika dla rodziców i opiekunów nastolatków". Nagrodzona Grand Video Awards, nominowana do Grand Press.

Historia w rzeczy samej

Cykl "Historia w rzeczy samej" to teksty o przedmiotach codziennego użytku, czasem okrzykniętych mianem kultowych. Kolejnych odsłon szukajcie raz w miesiącu w magazynie Weekend.gazeta.pl. Za nami już historie powstania papieru toaletowego, regału na książki, klapek japonek, kanapki, dildo, mydła, espresso, skarpetek, rozbieranych kalendarzy, sztucznych rzęs, tapety, basenu, bikini, podpaski, grilla, chipsów, kalendarza adwentowego, puzzli, testu ciążowego, pierścionka zaręczynowego z brylantem, walizki na kółkach i gofra.

Wszystkie historie przedmiotów przeczytasz tutaj >>