Historia
'Po 155 dniach - odliczyłam 17 dni poza domem - ułożyłam dokładnie 8 tysięcy 999 puzzli' - mówi Magda Walma (Fot. Magda Walma, archiwum prywatne)
'Po 155 dniach - odliczyłam 17 dni poza domem - ułożyłam dokładnie 8 tysięcy 999 puzzli' - mówi Magda Walma (Fot. Magda Walma, archiwum prywatne)

30 marca 2020 roku, trzeci tydzień pierwszej fali pandemii. Magda pisze na Facebooku w tonie quasi-biblijnym: "A kiedy przyjdzie dzień dwudziesty ich odosobnienia, desperacja mierzona będzie w liczbie puzzlowych kawałków. Miałam układać dopiero na emeryturze, ale od czego mamy pandemię?".  

Po 20 dniach przymusowej izolacji desperacja Magdy liczy dziewięć tysięcy kawałków precyzyjnie pociętej reprodukcji "Ogrodu rozkoszy ziemskich" Hieronima Boscha. Magda żartuje, że na ułożenie tych puzzli daje sobie 30 lat. Gdy rozłoży je wszystkie na kwiecistym dywanie z lat 70. i zobaczy, ile zajmują miejsca, dopisze: "Pora wyburzyć ścianę". 

Przez blisko pół roku dziesiątki facebookowych znajomych śledzą jej zmagania z Boschem. 

O mój Boschu!

3 kwietnia 2020: "Te dwa marne pojedyncze puzzle w środku gigaramy to twarze Adama i Ewy. Na pewno będą w tym miejscu, gdy za trzy lata obuduję je pozostałymi kawałkami". Trzy tygodnie później Magda znajduje "najważniejszy puzzel ze wszystkich: siusiak Adama".  

Niełatwo było znaleźć twarze Adama i Ewy, a jeszcze trudniej przyrodzenie Adama. Ale udało się (Fot. Magda Walma, archiwum prywatne) , Puzzle 'Ogród rozkoszy ziemskich' Hieronima Boscha - zajęły całą podłogę (Fot. Magda Walma, archiwum prywatne)

Walczy z "Ogrodem" codziennie. Po ponad miesiącu ułożona jest jedna trzecia obrazka: "Tak wygląda nadzieja. Niech ta pandemia się nie kończy!" – pisze na Facebooku. 

28 maja, katastrofa: tata Magdy wjechał w puzzle odkurzaczem. "To było moje pierwsze wyjście z domu od marca. A ojciec na pomysł odkurzania nie wpadł przez 30 lat".  

Mijają wiosna i lato. Wtem: "Od dzisiaj 17 września będzie już nie tylko rocznicą napaści wojsk radzieckich na Polskę. Po 155 dniach – odliczyłam 17 dni poza domem – ułożyłam dokładnie 8 tysięcy 999 puzzli". Znajomi wiwatują. Ale też ziszcza się najgorszy scenariusz każdego puzzlomaniaka: brakuje jednego kawałka. Magda pisze do producenta, który przewidział taką sytuację i dośle brakujący element. Ale nim koperta z jednym puzzlem dotrze z Hiszpanii do Warszawy, sytuację uratuje... odkurzacz. Przy kolejnym odkurzaniu ostatni kawałek spod łóżka zatrzyma się dokładnie na jego końcówce.  

"Ogród" jest gotowy, mierzy 2,14 na 1,18 m. Można się na nim nawet położyć. I co teraz? Magda myśli, żeby go oprawić i powiesić na ścianie.  

Po roku przyznaje, że powiesić się nie dało. Za ciężkie. Puzzle leżą pod dywanem, w dwóch częściach, bo za duże. – Gdyby nie pandemia, nic z tego by się nie wydarzyło. Te puzzle parę lat leżały w szafie – mówi mi. 

'Ogród' jest gotowy, mierzy 2,14 na 1,18 m. Można się na nim nawet położyć (Fot. Magda Walma, archiwum prywatne) , 'Po 155 dniach - odliczyłam 17 dni poza domem - ułożyłam dokładnie 8 tysięcy 999 puzzli' - mówi Magda Walma (Fot. Magda Walma, archiwum prywatne)

"Nowa zagadka zagraża zdrowiu psychicznemu miasta" 

Za twórcę pierwszych puzzli w historii uchodzi brytyjski kartograf i rytownik John Spilsbury. Około 1760 roku wyrzeźbił na kawałku drewna mapę Europy i ręcznie porozcinał ją wzdłuż granic ówczesnych państw. Miała być pomocą dydaktyczną dla dzieci uczących się geografii i jako taka trafiła między innymi do domu króla Jerzego III (inna wersja historii mówi, że kartograf podarował puzzle nie królowi, lecz dzieciom z miejscowej szkoły). 

Spilsbury uznał, że rozcięte mapy to dobry pomysł na biznes. Przygotował osiem wersji: od Walii i Szkocji po Afrykę. Drewniane układanki pakowane w kosztowne skrzyneczki z mahoniu lub cedru sprzedawał ludziom zamożnym i wpływowym. Inni podchwycili pomysł, a puzzle oprócz map zaczęły przedstawiać też między innymi opowieści biblijne. 

Bardzo długo na puzzle stać było jedynie bogaczy. Nieco tańsze puzzle, z drewnianej sklejki, przyniosła dopiero końcówka XIX stulecia. Stopniowo zmieniały się nie tylko cena i jakość puzzli – druk litograficzny dawał większą szczegółowość i bardziej żywe kolory – ale także ich funkcja i grupa docelowa.  

Pierwsze puzzle to byłby po prostu pocięte mapy. Są popularne do dzisiaj (Fot. David Bokuchava/Shutterstock.com) , Spilsbury uznał, że rozcięte mapy to dobry pomysł na biznes. Przygotował osiem wersji: od Walii i Szkocji po Afrykę (Fot. Shutterstock.com)

Gdy w 1887 roku amerykański producent gier planszowych Parker Brothers (dziś część Hasbro – wielkiego producenta zabawek) wypuścił kilka pierwszych w swojej ofercie serii puzzli, największym hitem okazała się kolekcja "Pastime" dla dorosłych pakowana w proste tekturowe pudełka bez dołączonego obrazka. Parker Brothers jako pierwsi odnieśli w produkcji puzzli masowy sukces.  

Podobno to w Parker Brothers wymyślono, jak łączyć puzzle, by się nie odczepiały – wcześniej po prostu przykładano elementy do siebie i cały trud mogło zniweczyć kichnięcie. Firma zatrudniała kobiety, które za pomocą specjalnych wyrzynarek z pedałami wycinały skomplikowane kształty zwierząt, ptaków i kwiatów. Przekonywano, że kobiety łatwiej wyszkolić w obsłudze wyrzynarki z pedałem, bo umieją obsługiwać maszyny do szycia i mają mniejsze dłonie. Ale jak pisze w swojej książce "The Jigsaw Puzzle: Piecing Together a History" historyczka puzzli Anne Williams, chodziło raczej o to, że kobietom można było zapłacić znacznie mniej niż mężczyznom. Pracowały na akord, a wynagradzano je od wyciętego kawałka. Oczekiwanym urobkiem było 1400 elementów dziennie.  

W 1908 roku nagłówek "New York Timesa" głosił, że "nowa zagadka zagraża zdrowiu psychicznemu miasta. Młodzi i starzy, bogaci i biedni, wszyscy ciężko pracują, dopasowując do siebie pocięte zdjęcia". Wielkimi fanami puzzli mieli być prezydent Theodore Roosevelt, car Mikołaj II i finansista J.P. Morgan. Między 1908 a 1910 rokiem w Parker Brothers musiano zatrudnić 150 dodatkowych pracowników i wynająć drugi budynek na magazyn, bo tak dużo było zamówień. Ci, których wciąż nie było stać na puzzle – a w 1908 roku opakowanie z 400 elementami wciąż kosztowało 4 dolary, podczas gdy amerykański robotnik zarabiał 12 dolarów tygodniowo – pożyczali je między innymi z bibliotek. 

Firma Parker Brothers zatrudniała kobiety, które za pomocą specjalnych wyrzynarek z pedałami wycinały skomplikowane kształty zwierząt, ptaków i kwiatów. Przekonywano, że kobiety łatwiej wyszkolić (Fot. Shutterstock.com) , Podobno to w Parker Brothers wymyślono, jak łączyć puzzle, by się nie odczepiały – wcześniej po prostu przykładano elementy do siebie i cały trud mogło zniweczyć kichnięcie (Fot. Shutterstock.com)

Nie mają dokąd iść? Niech układają puzzle 

Ale prawdziwy szał na układanki przyniósł dopiero Wielki Kryzys lat 1929–1933, w literaturze anglojęzycznej nazywany Wielką Depresją. W obliczu dramatycznej sytuacji gospodarczej, biedy i porażającego bezrobocia układanki dostarczały masom niedrogiej rozrywki. Ludzie nie mieli za co i dokąd iść (w USA oprócz kryzysu trwała prohibicja), więc układali puzzle. A ponieważ puzzle były tak popularne, wykwalifikowani robotnicy, którzy nagle stracili pracę, kupowali wyrzynarki i wycinali je w piwnicach i sprzedawali sąsiadom. Puzzle sprzedawano między innymi w aptekach. 300-elementowa układanka z tektury kosztowała zaledwie 25 centów.  

A można ją było dostać nawet za darmo, bo puzzle stały się szalenie popularnym nośnikiem reklamy. Jako pierwszy w czerwcu 1932 roku na pomysł, by do zakupionego produktu dodawać 50-elementową układankę, wpadł producent szczoteczek do zębów z Massachusetts Prophylactic Brush Company. Promocja spowodowała tak duży skok sprzedaży, że setki amerykańskich firm poszły w jego ślady. W lutym 1932 roku produkcja puzzli osiągnęła rekordowe 10 mln tygodniowo, z czego 7 mln zawierało mniej lub bardziej dyskretną reklamę jakiejś marki.  

W latach 30. XX wieku puzzle były rozrywką, dawały możliwość zarobku, promowały inne produkty – od szczoteczek do zębów po statki – ale przede wszystkim były pociechą dla ludzi. Obrazki przedstawiały romantyczne pejzaże, nostalgiczne i tchnące spokojem domki, kwiaty i konie albo piękne gwiazdy filmowe. To wszystko chociaż na chwilę pozwalało zapomnieć o problemach i przenieść się do lepszej rzeczywistości.  

W latach 30. XX wieku - i nie tylko! - puzzle były rozrywką, dawały możliwość zarobku, promowały inne produkty (Fot. Shutterstock.com) , Ale przede wszystkim były pociechą dla ludzi (Fot. Shutterstock.com)

Moda na puzzle osłabła dopiero w 1933 roku, a może po prostu: zniesiono prohibicję.  

PRL, Francja, tektura spod lady 

Do dziś mam przed oczami swoje pierwsze puzzle: błyszczącą układankę z Myszką Miki Disneya, którą razem z mamą kupiłyśmy w Peweksie.  

W Polsce puzzle pojawiły się w 1985 roku. Kazimierz Wierzbicki, trener koszykówki kobiet i późniejszy założyciel firmy Trefl, dziś największego producenta puzzli w Polsce, w jednym z wywiadów opowiadał, że pomysł produkowania puzzli przyszedł mu do głowy, gdy podczas wyjazdu z drużyną do Francji został zakwaterowany w mieszkaniu kobiety, u której puzzle wisiały oprawione na ścianach.  

Wrócił do Polski i namówił na biznes brata. W czasach niedoborów wszystkiego cudem zdobyli spod lady tekturę, która miała służyć do wzmocnienia daszków w żołnierskich czapkach. Odbierali ją z Łodzi i szli łapać stopa do Gdyni. Z 25 kg surowca byli w stanie wyprodukować 200–300 paczek puzzli, które "błyskawicznie rozchodziły się w lokalnych sklepikach". W 1991 roku Trefl podpisał przełomowy kontrakt z Disneyem. I tak układanka Disneya trafiła w moje ręce, a Wierzbickiego w 2002 roku zaprowadziła na listę stu najbogatszych Polaków.  

Kazimierz Wierzbicki (Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta) , Roman Szczepan Kniter, prezes zarządu Trefl SA . (Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta)

Dla producentów puzzli globalny kryzys jest jak gwiazdka z nieba – ta prawda kolejny raz sprawdziła się w pandemii. Gdy zamknął się cały świat, rzuciliśmy się na puzzle. W pierwszym pandemicznym roku Trefl wyprodukował rekordowo blisko 20 mln pudełek puzzli i gier planszowych. "Od wybuchu pandemii produkujemy prawie dwa miliony produktów miesięcznie" – mówił na łamach "Gazety Wyborczej" Szczepan Kniter, prezes Trefla, dodając, że firma zaryzykowała gigantyczne inwestycje. Ale nie w ciemno. Według raportu QY Research w 2019 roku światowy rynek puzzli wart był 9,1 mld dolarów, a według prognoz do 2025 ma rosnąć w średnim tempie 15,1 proc. rocznie. W 2020 roku Trefl podpisał kontrakt z Amazonem i wspólnie z WOŚP wypuścił limitowaną (10 tys. pudełek) edycję puzzli, z której cały przychód miał zostać przeznaczony na wsparcie medyków. 

Inny wielki puzzlowy gigant – niemiecki Ravensburger* – w pierwszych dwóch tygodniach lockdownu zaliczył skok sprzedaży o 370 proc. rok do roku. W pierwszym roku pandemii sprzedał w Niemczech 28 mln pudełek puzzli, o około 32 proc. więcej niż w 2019 roku, a w USA aż o 42 proc. więcej. I choć puzzle Ravensburgera produkowano na trzy zmiany, popyt był tak duży, że nadal zdarzały się przerwy w dostawach. Prezes firmy Clemens Maier powściągliwie stwierdził, że rok kryzysu "był dla Ravensburgera dobry", bo pandemia "wywołała trochę szumu wokół raczej cichego hobby". Trochę?  

Dla producentów puzzli globalny kryzys jest jak gwiazdka z nieba - ta prawda kolejny raz sprawdziła się w pandemii (Fot. Shutterstock.com)

Na pewno trochę szumu z powodu puzzli zrobiło się w pandemii wokół polskiego MSZ, gdy okazało się, że w 2021 roku ministerstwo wydało blisko 90 tys. złotych na puzzle przedstawiające obraz "Konstytucja 3 maja" Jana Matejki. Cztery tysiące opakowań wyprodukowano z okazji 230. rocznicy podpisania konstytucji po to, by wręczać je jako upominki dyplomatom. Grubo? Na pewno w trendach. 

Warto układać 

Ta prosta i wciągająca czynność, jaką jest układanie puzzli, czyni nas mądrzejszymi. Dosłownie i na wielu poziomach. Badania mówią, że dopasowywanie kawałków zwiększa koncentrację, wyobraźnię i kreatywność, poprawia pamięć krótkotrwałą i rozumowanie wizualno-przestrzenne oraz zapobiega zaburzeniom neuropoznawczym. Dlatego specjalne łamigłówki projektuje się dziś dla osób z demencją i chorobą Alzheimera. Puzzle redukują stres i trzymają nas z dala od ekranów. A Bill i Melinda Gates (nim się rozwiedli) podobno nie ruszali na wakacje bez kilku pudełek.  

Badania mówią, że dopasowywanie kawałków zwiększa koncentrację, wyobraźnię i kreatywność, poprawia pamięć krótkotrwałą i rozumowanie wizualno-przestrzenne oraz zapobiega zaburzeniom neuropoznawczym. Dlatego specjalne łamigłówki projektuje się dziś dla osób z demencją i chorobą Alzheimera (Fot. Shutterstock.com) , Układając puzzle, uczymy się też prawd, które bardzo przydają się w życiu (Fot. Shutterstock.com)

Układając puzzle, uczymy się też prawd, które bardzo przydają się w życiu. Że każdy element ma swoje miejsce i nie ma co pchać go na siłę tam, gdzie nie pasuje. Że nie warto się poddawać. A kiedy coś nie idzie, najlepiej zrobić sobie przerwę i wrócić do tego następnego dnia. Warto układać. Tym bardziej że dziś możemy wybierać w coraz bardziej pomysłowych wzorach – od rozbitej tafli szkła [] po... białą kartkę, która prawie "zrujnowała życie" redaktorki "Vogue’a".  

Ja w grudniu zamierzałam kupić sobie puzzle z motywem sałatki jarzynowej i układać je z rodziną w święta, gdy najdzie ją ochota na zadawanie głupich pytań. Niestety, wyprzedały się. 

Na koniec garść porad Magdy, jak ułożyć puzzle złożone z dziewięciu tysięcy elementów: 

Po pierwsze, potrzebne są: puzzle, pandemia, silny kręgosłup i dobry wzrok. Ale nawet mając to wszystko, lepiej nie układać dłużej niż godzinę dziennie. Pół godziny i cel w postaci 10 puzzli codziennie – to zdaniem Magdy ideał. 

Po drugie: segregacja, segregacja i jeszcze raz segregacja. Do małych, płaskich pudełek (na przykład po pomidorkach koktajlowych) można odkładać osobno kawałki w różnych odcieniach jednego koloru i cudem wyłowione pary.  

Po trzecie: przyda się miejsce w pokoju, ale nie jest niezbędne. Gotowe większe fragmenty układanki można sezonować pod dywanem. To konieczność, jeśli do pokoju wpadają dzieci i zwierzęta oraz wjeżdżają odkurzacze. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli po dywanie dużo chodzi się i biega, puzzle mogą się nieco wytrzeć.

Gotowe większe fragmenty układanki można sezonować pod dywanem. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli po dywanie dużo chodzi się i biega, puzzle mogą się nieco wytrzeć (Fot. Shutterstock.com)

Magda: "Trzeba się przygotować na ból wszelakiego rodzaju. Fizyczny – oczy, kręgosłup, kolana – i psychiczny: począwszy od: Co ja robię?, po: Te kawałki są TAKIE SAME". 

Satysfakcja z włożenia na miejsce ostatniego puzzla nie równa się chyba z niczym.  

*Do niedawna Ravensburger był rekordzistą w kategorii największej wyprodukowanej układanki. Już nie jest. Liczący 40 320 elementów zestaw Ravensburgera zatytułowany „Wspomnienie Disneya" w pandemii pobił Kodak, który wypuścił puzzle złożone z 51 300 elementów. Ich ułożenie ma zająć pół roku. Kto da więcej? 

Przy opracowaniu tekstu korzystałam m.in. z artykułów opublikowanych w "The Guardian", CBS News, Bankier.pl, "Forbesie" i "Gazecie Wyborczej"

Paulina Dudek. Dziennikarka, redaktorka, twórczyni cyklu mikroreportaży wideo "Zwykli Niezwykli". Nagrodzona Grand Video Awards, nominowana do Grand Press.

Historia w rzeczy samej

Cykl "Historia w rzeczy samej" to teksty o przedmiotach codziennego użytku, czasem okrzykniętych mianem kultowych. Kolejnych odsłon szukajcie raz w miesiącu w magazynie Weekend.gazeta.pl. Za nami już historie powstania papieru toaletowego, regału na książki, klapek japonek, kanapki, dildo, mydła, espresso, skarpetek, rozbieranych kalendarzy, sztucznych rzęs, tapety, basenu, bikini, podpaski, grilla, chipsów i kalendarza adwentowego.

Wszystkie historie w rzeczy samej znajdziesz tutaj >>