Historia
Spodek w Katowicach. Na pierwszym planie Pomnik Powstańców Śląskich (Fot. Ewelina Banaszak/Shutterstock.com)
Spodek w Katowicach. Na pierwszym planie Pomnik Powstańców Śląskich (Fot. Ewelina Banaszak/Shutterstock.com)

Anegdotę o dzielnych gierojach podskakujących w hali Spodka przytacza w fotokaście Anny Dudzińskiej z Radia Katowice architekt Robert Konieczny. Konieczny jest współzałożycielem słynnej katowickiej pracowni architektonicznej KWK Promes i jednym z najbardziej uznanych i nagradzanych polskich architektów na świecie.

Konieczny, który słynie ze śmiałych rozwiązań i przywiązania do Śląska - KWK w nazwie to skrót od "kopalni węgla kamiennego" - jest ogromnym wielbicielem Spodka. - Mamy prawie tyle samo lat. Dla mnie to budynek magiczny, genialny w sensie architektonicznym, ikona miasta, jakoś bardzo bliski memu sercu. Pierwszy raz byłem w nim z tatą na seansie "Gwiezdnych wojen" i to zrobiło na mnie takie wrażenie, że pamiętam to, jakby to było wczoraj - przyznaje.

Architekt Robert Konieczny przed halą Spodka / Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Nie tylko on uwielbia Spodek. Ja również, chociaż żadnej nagrody architektonicznej nie zdobyłam, i już raczej nie zdobędę, kocham go od dziecka miłością idealną. W moich oczach Spodek się nie starzeje, nie brzydnie, nie nudzi się. Wciąż jest tak samo kosmiczny jak w dniu, gdy jako mała dziewczynka przejeżdżałam z rodzicami dużym białym fiatem przez aleję Korfantego i przyklejałam nos do szyby, widząc go po raz pierwszy. Tak to już z nim jest - podoba się i światowej sławy architektom, i zwykłym ludziom.

W 9 maja 2021 roku Spodek skończy 50 lat.

Zima - aleja Korfantego i Spodek / Fot. Dawid Chalimoniuk /Agencja Gazeta

1959

Lata 50. Katowice wybrano na "przemysłową stolicę Polski", miasto zaludnia się migrantami z innych części kraju i produkuje przodujących górników. Ale rozwija się cały Górny Śląsk, nie tylko kopalnie. Istnieje już Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie, czyli Park Śląski (1950), bo ludziom w socrealistycznym mieście przyszłości ma się żyć dobrze. Szczególnie zależy na tym jednemu człowiekowi, Jerzemu Ziętkowi. Ziętek jest wojewodą śląskim, generałem, uczestnikiem powstań śląskich i rdzennym gliwiczaninem. Na Śląsku jest bardzo lubiany - jako jedyny z wysokich kręgów władz PZPR mówi śląską gwarą. To on inicjuje budowę wielu inwestycji, w tym Parku Śląskiego, kompleksu sanatoryjno-uzdrowiskowego w Ustroniu, a z czasem uczyni z Katowic miasto uniwersyteckie. Brakuje jeszcze tylko wielkiego kompleksu sportowego.

Jerzy Ziętek z wnukami / Fot. Reprodukcja Maciej Jarzebinski /AG

Konkurs na takowy zostaje rozpisany przez SARP w 1959 roku. Ma charakter zamknięty - SARP zaprasza do niego tylko wybrane biura projektowe. Bezdyskusyjnie wygrywa propozycja Biura Studiów i Projektów Typowych Budownictwa Przemysłowego z Warszawy. Ale projekt autorstwa Macieja Gintowta i Macieja Krasińskiego jest zgoła nietypowy: hala ma mieć kształt latającego talerza i nazywać się Spodek. I może jako taka zostałaby wyśmiana, gdyby nie fakt, że za projektem od strony inżynieryjnej stoją Wacław Zalewski i Andrzej Żórawski, wówczas jedni z najlepszych polskich konstruktorów. Ale czemu ufo? Architekci wyliczyli, że tylko taka konstrukcja wytrzyma wstrząsy górnicze. Poza tym Katowice potrzebują teraz właśnie takich, sięgających gwiazd, projektów.

1964

Budowa rusza w 1964 roku. Pierwotnie Spodek ma stanąć w chorzowskim parku, tam, gdzie dziś znajduje się Stadion Śląski. Ale Ziętek jest nim tak zachwycony, że decyduje o przeniesieniu inwestycji do najbardziej prestiżowej wówczas lokalizacji, czyli do ścisłego centrum Katowic. Spodek ma się stać symbolem nowej Polski. Przy okazji zmienione zostaje przeznaczenie hali ze sportowej na sportowo-rozrywkową. Kompleks oprócz hali widowiskowo-sportowej ma mieć też salę gimnastyczną, lodowisko, hotel i dwie pływalnie, również w kształcie ściętych stożków, które ostatecznie nie powstaną.

Kolejka linowa w Parku Śląskim / Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta

Te dwie kluczowe modyfikacje pociągają za sobą konieczność zmian w projekcie. Spodek ma powstać na terenie dawnej hałdy hutniczej zaklasyfikowanej jako szkoda górnicza. Grunt jest w ciągłym w ruchu - wybudowanie wielkiej hali w tym miejscu to nie lada wyzwanie. Żeby nie powiedzieć: szaleństwo.

Dlatego zespół warszawskich architektów i konstruktorów proponuje niestandardowe rozwiązanie. Hala ma stanąć na wielkiej żelbetonowej misie wspartej na 40 słupach-wahaczach. Słupy mogą się wychylać i to chroni fundament przed ruchami gruntu. Fundament bryły o ogromnej kubaturze (341 tysięcy metrów sześciennych i 29 470 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej) styka się z podłożem na minimalnej powierzchni. Konieczny wyjaśnia, jak to działa: "Spodek cały czas jakby pływa po falach szkód górniczych".

To nie koniec. Sensacją jest również dach, jeden z pierwszych na świecie wykonany w technologii tensegrity (od ang. tension - naprężenie pochodzące od rozciągania - oraz integrity - integralność). Podobny "wiszący" dach ma dziś już nieistniejący warszawski Supersam (1962), też autorstwa Zalewskiego.

27 października 1992 r., Supersam przy ul. Puławskiej w Warszawie. Budynek słynął z nowoczesnej, modernistycznej architektury z unikatową konstrukcją dachu. Został wyburzony w 2006 r., mimo głośnych protestów środowisk architektów, ludzi kultury i sztuki oraz mieszkańców miasta / Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Ściany Spodka tworzą pochylone elewacje, których nic nie podtrzymuje - z dachem łączy je tylko 120 rozszczepionych lin stalowych poprowadzonych od stalowego pierścienia usztywniającego. Dach Spodka ma rozpiętość 126 metrów. Tylko z bliska wydaje się okrągły. Tak naprawdę ma kształt koła wpisanego w elipsę. Konieczny porównuje jego konstrukcję do koła od roweru: "Gdyby spojrzeć z góry, stalowe linie to rodzaj szprych, a centralny pierścień to piasta".

Dach Spodka ma rozpiętość 126 metrów. Tylko z bliska wydaje się okrągły / Fot. Curioso.Photography/Shutterstock.com

Mówiąc w skrócie: trybuny wiszą w odwróconym stożku i chyba tylko architekci w pełni rozumieją, jak to wszystko działa i się nie przewraca.

Wisienką na torcie jest spektakularna, choć niespecjalnie zdrowa, pokrywa elewacji - 30 tysięcy cementowo-azbestowych łusek, w sumie prawie 100 ton azbestu. W 2011 roku podczas kompleksowego remontu Spodka azbest zostanie zdjęty, a łuski zmienią się na błyszczące, aluminiowe.

Pokrywa elewacji Spodka - 30 tysięcy cementowo-azbestowych łusek, w sumie prawie 100 ton azbestu / Fot. Eva Alex/Shutterstock.com
Po remoncie Spodka w 2011 roku azbestowe płytki zostają zastąpione aluminium / Fot. Curioso.Photography/Shutterstock.com

1971

Budowa Spodka trwa pięć lat. Już na samym początku podnoszą się głosy architektów z Warszawy i Gliwic, że projekt ma błędy konstrukcyjne. 18 miesięcy zajmuje ponowne przeliczanie wszystkiego. Wynik: błędów brak. Twórcy jednak do końca są niespokojni.

Katowice - widok na miasto i Spodek z helikoptera / Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

W 1969 roku zostaje oddany do użytku pierwszy budynek kompleksu - przylegająca do Spodka hala lodowa. Hala główna Spodka ma 32 metry w najwyższym punkcie. Lawinowo rosną też koszty. Końcowy rachunek wynosi 800 milionów złotych, cztery razy więcej, niż pierwotnie zakładano.

Jeszcze tylko cztery tysiące skaczących żołnierzy, którzy upewniają twórców i wykonawców Spodka, że nic się nie zawali, a wibracje mieszczą się w normie, i można otwierać.

Uroczyste otwarcie Wojewódzkiej Hali Widowiskowo-Sportowej "Spodek" następuje 9 maja 1971 roku. Data jest nieprzypadkowa - 50. rocznica III powstania śląskiego i 26. rocznica zakończenia II wojny światowej. Przemawiają Gierek i Cyrankiewicz. A 12 tysięcy zaproszonych gości może nareszcie zobaczyć na własne oczy nie tylko "śląskiego giganta", ten cud modernistycznej architektury i polskiej myśli technicznej, ale też ówczesne megagwiazdy: zespół Śląsk i Annę German.

Spodek w Katowicach / Fot. Artur Bociarski/Shutterstock.com

Dla Spodka zaczyna się emocjonujące półwiecze.

Już w czerwcu 1972 roku sensacyjne wydarzenia są aż dwa, i to dzień po dniu: najpierw przyjazd do Spodka Fidela Castro, a potem pierwszy w historii pokaz malucha. Nie da się ukryć, że Polaków bardziej emocjonuje ten drugi. Na otwartą 7 czerwca Wielką Wystawę Samochodów walą drzwiami i oknami - w ciągu tygodnia fiata 126p obejrzało 250 tysięcy osób.

Poniżej wprawdzie nie duży fiat, ale polonez, który również był w Spodku sensacją.

Autosalon w katowickim Spodku, 1992 r. / Fot. Waldemar Kompała / Agencja Gazeta

Nieco inaczej sprawa ma się z Fidelem. Kubański przywódca chce się widzieć z polską młodzieżą. 10 tysięcy "ochotników" jest więc zwożonych z przeróżnych zakątków kraju autobusami. Jest 6 czerwca, dzień przed prezentacją malucha. Castro, ubrany w tradycyjny górniczy mundur, przemawia przez sześć godzin.

 

Osiem lat później klimat polityczny w Spodku będzie zgoła inny - 20 października 1980 roku , po strajkach w śląskich kopalniach i już po porozumieniach sierpniowych, wielotysięczny tłum spotka się w Spodku z Lechem Wałęsą i odśpiewa "Boże, coś Polskę".

1976

Nietypowy, lecz świetnie przemyślany kształt Spodka pozwala zorganizować w nim dowolne wydarzenie. W hali-talerzu fantastycznie ogląda się zarówno imprezy sportowe, które wymagają centralnego układu areny, jak i koncerty, do których konieczny jest układ kierunkowy. Przy odpowiedniej aranżacji na trybunach może się zmieścić 50 tysięcy osób. A emocji sportowych i muzycznych nie brakuje.

W rozgrywkach sportowych Spodek jest dla Polaków bardzo szczęśliwy, począwszy od 1972 roku, gdy podczas rozegranych w Katowicach mistrzostw Europy w zapasach złoto zdobywa Jan Michalik. 1976 rok przynosi z kolei jedną z największych sensacji w historii hokeja - Polacy w jednym z meczów pokonują 6:4 zdecydowanych faworytów, czyli ZSRR. W 1999 roku mistrzyniami Europy zostają w Spodku polskie koszykarki, a w 2014 roku Polacy zdobywają mistrzostwo świata w siatkówce, w finałowym spotkaniu pokonując Brazylię. Rekord frekwencji zostaje pobity w 2001 roku - eliminacje i finał Ligi Światowej w siatkówce mężczyzn z trybun ogląda prawie 50 tysięcy kibiców.

1 września 2014: mecz finałowy mistrzostw świata w siatkówce mężczyzn w katowickim Spodku / Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI

Gorącej atmosferze na trybunach sprzyja... słaba wentylacja Spodka. Z zawodników też pot spływa, do tego czasem przecieka dach. Podczas meczów siatkówki spiker apeluje do widowni o machanie biało-czerwonymi kartonami. To świetnie wzmacnia poczucie jedności narodowej kibiców, ale ma też drugi cel - służy wachlowaniu zawodników. Gruntowne wietrzenie Spodka wymaga zrobienia przeciągu. Otwiera się wtedy drzwi wejściowe i małe okienka w kopule i wieje jak trzeba. Klimatyzacja pojawi się w Spodku dopiero w 2008 roku.

Nim w Spodku w 2008 roku pojawi się klimatyzacja, halę wietrzy się otwierając drzwi wejściowe i małe okienka w kopule / Fot. Curioso.Photography/Shutterstock.com

1987

Przez pierwsze lata na scenie w Spodku występują głównie gwiazdy muzyczne z bloku wschodniego i rodzime. Dopiero w latach 80. staje się on kultową polską sceną koncertową. Pamiętnym wydarzeniem jest pierwszy nad Wisłą koncert zespołu Metallica 10 lutego 1987 roku. Wiele lat później Kirk Hammet, gitarzysta grupy, będzie opowiadał dziennikarzom, jak wielkie wrażenie zrobiła na zespole polska widownia, wypełniająca gigantyczny Spodek po brzegi.

Potem to już wysyp sław. Swoje pierwsze koncerty w Polsce w hali Spodka grają: The Cure, Alice in Chains, Genesis, Jean-Michel Jarre, Mike Oldfield. Przyjeżdżają: Brian Adams, Black Sabbath, Joe Cocker, Eric Clapton, Chris Rea, Depeche Mode, Deep Purple, Modern Talking, Elton John, Korn, Iron Maiden, Robert Plant i Jimmy Page, Cliff Richard, Sting, Saxon, The Kelly Family, Tina Turner, Rammstein, Robbie Williams, The Prodigy, Slipknot, Green Day.

To w Spodku rodzą się dwa wielkie festiwale muzyczne: Rawa Blues Festival, wymyślony przez Ireneusza Dudka, i nieistniejąca już Metalmania. W Spodku organizowane są też legendarne wielkie dyskoteki lat 80.

Metalmania. Koncert zespołu Napalm Death / Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI

W 1993 roku widownia ogląda musical "Metro" w reżyserii Janusza Józefowicza z nową gwiazdą lat 90. Edytą Górniak. To w Spodku reaktywuje się zespół Perfect. A 21 marca 2003 roku z jego sceny żegna się z fanami Paktofonika.

Do lat 80. w Spodku działa też kino z wysuwanym z podłogi, jednym z największych w Polsce ekranów - 22 x 14 metrów. W 1973 roku 104 tysiące widzów ogląda w Spodku "W pustyni i w puszczy", a ponad 60 tysięcy - pierwszą część "Ojca chrzestnego" .

Dziś w Spodku rekordy bije przede wszystkim Intel Extreme Masters, jedna z największych w Europie imprez dla fanów gier komputerowych i e-sportu. W zeszłym roku w turnieju w "Counter Strike: Global Offensive" walczyły ze sobą 24 najlepsze drużyny z całego świata, a pula nagród wyniosła w sumie milion dolarów.

Intel Extreme Masters w Spodku / Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI

2020

Mamy rok 2020. Spodek to wprawdzie jeszcze nie emeryt, ale na pewno Ślązak w średnim wieku. W przyszłym roku obchodzi pięćdziesiątkę. Przez ten czas stał się niekwestionowaną ikoną polskiej architektury, a choć nie jest zabytkiem w klasycznym tego słowa znaczeniu, dla wielu ma taki status. Od 1971 roku w światowej architekturze bardzo wiele się wydarzyło, ale zdaniem Roberta Koniecznego Spodek zniósł próbę czasu doskonale.

W ostatnich latach Katowice bardzo wypiękniały i również kosmiczna hala przeszła liczne remonty, które kosztowały miasto około 120 milionów złotych. W 2009 roku powiększono widownię - Spodek ma dziś loże VIP i siedzenia wysuwane na płytę boiska. Pojawiło się nowoczesne oświetlenie, które umożliwia prowadzenie transmisji telewizyjnych w technologii HD, oraz ogromny ekran diodowy w kształcie walca.

Od 2 maja 2016 roku Spodek ma też nowego zarządcę. Jest nim PTWP Event Center. Firma mocno stawia na ekologię - w hali działa między innymi system ograniczenia zużycia wody (zielona dziś okolica Spodka podlewana jest deszczówką ze zbiorników retencyjnych), a oświetleniem zewnętrznym steruje zegar astrologiczny. Przez cztery lata (uwzględniając dane zebrane do końca lutego tego roku) w hali odbyło się ponad tysiąc różnych wydarzeń, które zgromadziły przeszło dwa miliony ludzi.

Katowicką Strefę Kultury razem ze Spodkiem tworzą MCK, NOSPR i nowe Muzeum Śląskie / Fot. Tomasz Warszewski/Shutterstock.com

Spodek ma dziś też piękne towarzystwo. W samym centrum miasta, tuż obok latającego talerza wyrósł nowoczesny i wielokrotnie nagradzany obszar zwany Strefą Kultury. Razem ze Spodkiem tworzą ją Międzynarodowe Centrum Kongresowe (MCK), nowa siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (NOSPR) i nowe Muzeum Śląskie. Strefa Kultury w sumie kosztowała miliard złotych, w dużej części powstała z funduszy europejskich. Katowice, mocno zapuszczone na przełomie XX i XXI wieku, dziś reklamują się hasłem "Katowice dla odmiany".

Na koniec: przeszłość, która chciała być przyszłością

Zdaniem Marcina Zasady i Marcina Nowaka, którzy w 2018 roku stworzyli nieco ponad półgodzinny dokument o Spodku i katowickiej architekturze zatytułowany "Archikosmos", Katowice mogły być jeszcze bardziej kosmiczne. Zasada, dziennikarz, którego interesowała historia Śląska oglądana przez pryzmat niezrealizowanych lub częściowo zrealizowanych projektów architektonicznych, dotarł do archiwów i pracowni modernistycznych architektów. Jego zdaniem kształt Spodka podyktowany był nie tylko chłodną matematyką. W dużym stopniu odbijał pozaziemskie fascynacje architektów lat 50., 60. i 70. Co więcej, spodki w Katowicach miały istnieć aż cztery, a kosmiczne akcenty miały pojawić się przy wielu innych budowlach (między innymi Bibliotece Śląskiej).

Marcin Zasada i Marcin Nowak - autorzy folmu kosmicznej architekturze Katowic. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Twórcy "Archikosmosu" stawiają tezę, że w epoce, gdy gazety rozpisywały się o astronautach, przyjazd do Katowic był dla architektów trochę czymś na wzór lądowania na Księżycu. Właśnie to miasto pozwalało na futurystyczne eksperymenty i realizację najbardziej szalonych pomysłów, a ze swoim zadymionym, upstrzonym kominami i górniczymi hałdami krajobrazem trochę nawet Księżyc przypominało. - Nikt tego wprost nie przyznaje, ale nawiązania do kosmosu są namacalne. Po prostu chcieliśmy odpowiedzieć na proste pytanie, które rzadko sobie zadajemy: Dlaczego Spodek jest spodkiem? - mówił Zasada na łamach "Gazety Wyborczej" .

Ale podobno co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Spodek mamy tylko jeden. Albo aż jeden.

Widok na katowicki Spodek w październiku 2019 roku / Fot. Tomasz Warszewski/Shutterstock.com

Paulina Dudek. Dziennikarka, redaktorka, twórczyni cyklu mikroreportaży wideo "Zwykli Niezwykli" . Nagrodzona Grand Video Awards, nominowana do nagrody Grand Press. Lubi chodzić, jeździć pociągami i urządzać mieszkania.