Historia
Mary Mallon w gazecie z 1909 roku (fot. The New York American)
Mary Mallon w gazecie z 1909 roku (fot. The New York American)

"Jeden chory człowiek zaraża setki zdrowych, zakazić może wodę, mleko, ubranie" - mówił o tyfusie w XX wieku polski lekarz Antoni Puławski. Wystarczył jeden łyk zakażonego płynu, by dostać gorączki, bólu brzucha, biegunki i majaczeń. Szczepionkę na tyfus dopiero w 1921 roku opracował Rudolf Stefan Weigl, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Szacuje się, że do tego momentu przez wieki na całym świecie z powodu tyfusu zmarły miliony osób.

Jedną z osób, które przyczyniły się do rozwoju epidemii, była kucharka Mary Mallon. Uznana w 1908 roku za pacjenta "zero" w Nowym Jorku, przez 23 lata była więziona i izolowana od społeczeństwa bez prawomocnego wyroku.

Śladem choroby

1900, Mamaroneck, stan Nowy Jork. Mary zostaje zatrudniona przez nowojorską rodzinę, która w nadmorskiej miejscowości wynajęła dom na okres wakacji. Młody mężczyzna, który złożył im wizytę, po 10 dniach ląduje w szpitalu z powodu tyfusu. Niedługo potem kucharka zaczyna szukać nowej pracy.

1901-1902, Nowy Jork. Mary pracuje przez 11 miesięcy dla kolejnej prominentnej rodziny. W grudniu ich praczka trafia do szpitala z podejrzeniem tyfusu.

1902, Maine. Kolejna rodzina zatrudnia Mary na czas wakacji. Pracodawcą jest Coleman Drayton. Pierwszy przypadek tyfusu pojawia się dwa tygodnie po jej przyjeździe. Po trzech - kolejne dwa. Wkrótce chorych jest siedem z dziewięciu osób mieszkających w domu.

1904, Long Island. Agencja pośrednictwa pracy przysyła do rodziny Henry'ego Gilseya nową pomoc domową, Mallon. Po tygodniu choruje ich praczka, po trzech wszyscy służący. Reszta rodziny jest zdrowa, prawdopodobnie dlatego, że mieszka w osobnym domu.

1906, Oyster Bay. Mallon rozpoczyna pracę dla znanego nowojorskiego bankiera, Charlesa Warrena, w wynajmowanej przez niego letniej posiadłości. Na tyfus choruje tam sześć osób.

Już po odejściu kucharki właściciel domu, George Thompson, w obawie, że nie uda mu się go wynająć, gdy rozniesie się wieść o chorobie, zatrudnia śledczego inspektora sanitarnego George'a A. Sopera.  Choć młody mężczyzna nie jest pierwszą osobą wynajętą do zbadania tej sprawy, jako pierwszy dostrzega zależność pomiędzy obecnością Mallon a zachorowaniami.

Tymczasem kucharka pracuje już dla następnej bogatej rodziny - Bowenów, na prestiżowym nowojorskim Upper East Side. Wkrótce po jej przybyciu choruje ich dziewięcioletnia córka, która umiera na tyfus.

Mary w szpitalu (pierwsza po lewej) po przymusowej izolacji (fot. The New York American)

"Najbardziej niebezpieczna kobieta w Ameryce"

Kiedy Soper zjawia się w domu Bowenów, prosi Mallon o oddanie próbek moczu i kału do badań. Gdy informuje ją, że jest zagrożeniem dla pracodawców, wściekła kucharka ma w odpowiedzi zamachnąć się na niego widelcem do mięs.

Po latach w eseju pt. "Ciekawa Sprawa Tyfusowej Mary" dla nowojorskiej Akademii Medycznej Soper tak opisał pierwsze spotkania z Mallon: "Po raz pierwszy zobaczyłem Mary Mallon trzydzieści dwa lata temu, to znaczy w 1907 roku. Miała wtedy około czterdziestu lat i była u szczytu swoich zdolności fizycznych i umysłowych. (...) Szczyciła się swoją siłą i wytrzymałością, a wtedy i przez wiele lat nigdy nie oszczędzała się na ćwiczeniach fizycznych (...) Miała gwałtowny temperament".

Pomimo nieudanej pierwszej próby inspektor sanitarny nie poddaje się i jeszcze raz idzie do mieszkania Mallon. Ponownie informuje ją, że może być nosicielką śmiertelnej choroby.

"Zaprzeczyła, że wiedziała cokolwiek o tyfusie" - pisał Soper w 1939 roku. "Powiedziała, że nigdy go nie miała ani nim nikogo nie zaraziła. Tam, gdzie była, nie było tyfusu więcej niż gdziekolwiek indziej. (...) Nie pozwala, by ktokolwiek ją oskarżał".

Po tych słowach Mallon ponownie atakuje Sopera. Tym razem nożem.

Kolejny raz inspektor wraca po nią wraz z przedstawicielami lokalnej władzy i karetką pogotowia. Po trzech godzinach poszukiwań służby znajdują Mallon w szafie, zdradził ją kawałek ubrania przytrzaśnięty w drzwiach. Następnie kucharka zostaje poddana przymusowej kwarantannie w Williard Parker Hospital.

"Walczyła, wyrywała się i przeklinała" - relacjonował Soper. "Próbowałem jej wytłumaczyć, że chciałem tylko pobrać próbki, a potem będzie mogła wrócić do domu. Ona jednak ponownie odmówiła, więc powiedziałem policjantom, żeby ją podnieśli i wsadzili do karetki".

Soper stara się przekonywać wszystkich - zarówno wydział zdrowia, opinię publiczną, jak i samą Mary Mallon - że kucharka stanowi śmiertelne zagrożenie. Problem polega jednak na tym, że idea "zdrowego nosiciela" jest w tamtym czasie stosunkowo nowa. Dopiero kilka lat później okazuje się, że Mary była jedną z setek, a najprawdopodobniej tysięcy zdrowych nosicieli w Ameryce Północnej.

"Kiedy idziesz do toalety, zarazki, które są w twoim ciele, przedostają się na palce, a kiedy zajmiesz się gotowaniem, dostają się do jedzenia" - tak Soper próbował tłumaczyć Mallon, jak przenosi tyfus. "Ludzie, którzy je jedzą, połykają zarazki i chorują. Jeśli myłabyś ręce po wyjściu z toalety i przed gotowaniem, mogłoby nie być żadnych problemów. Nie myjesz swoich rąk wystarczająco często".

Plakat ostrzegający przed Tyfusową Mary (fot. Otis Historical Archives Nat'l Museum of Health & Medicine)

Choć nie przekonuje samej kucharki, która wciąż uważa się za poszkodowaną, jego argumenty wystarczają, by siłą umieścić Mallon w szpitalnej izolacji i poddać ją badaniom.

Na początku oskarżona jest o zarażenie 23 osób, z których przynajmniej trzy zmarły.

O aresztowaniu kucharki piszą wszystkie liczące się gazety. Początkowo żadne nie podają jej imienia i nazwiska - używają pseudonimów, takich jak "Pani Zarazek". Kilka miesięcy później pojawia się nowy, powtarzany przez wiele lat: "najbardziej niebezpieczna kobieta w Ameryce".

Wyspa North Brother

Po aresztowaniu lekarze proponują Mary usunięcie woreczka żółciowego, co ma zapobiegać rozprzestrzenianiu się choroby. Gdy Mallon stanowczo odmawia, zostaje wysłana na wyspę North Brother, do szpitala gruźliczego Riverside. Choć nie popełniła żadnego przestępstwa, nigdy nie była przesłuchana i nie miała adwokata, zostaje uwięziona.

Riverside już wtedy obrosło legendami, a z czasem zyskało miano "jednego z najbardziej przerażających miejsc w Nowym Jorku". Za pierwszym razem w jednym z tamtejszych pawilonów kucharka zostaje zamknięta na 27 miesięcy -  dopóki na jeden z jej listów z prośbą o pomoc nie odpowie amerykański adwokat Francis O'Neill. Po dwóch latach przymusowej izolacji Mallon pozywa Nowy Jork na podstawie aktu Habeas Corpus. Zgodnie z nim nikt nie mógł być więziony bez prawomocnego nakazu odpowiedniego sądu.

Przegrywa. Sąd oddala sprawę, twierdząc, że nie chce brać odpowiedzialności za jej uwolnienie.

Wyspę North Brother Mallon opuszcza jednak w 1910 roku, gdy pozwolenie na to wydaje Departament Zdrowia. Pod warunkiem że nigdy już nie wróci do pracy kucharki, nie będzie nikomu podawać jedzenia, za to będzie zgłaszać się do Departamentu co trzy miesiące. Wierzono, że Mary podczas pobytu na wyspie zdała sobie sprawę z tego, jakie zagrożenie stanowi dla społeczeństwa.

 

Mary znika z radaru na pięć lat. Do czasu, gdy w Manhattan's Sloane Maternity Hospital pojawia się tyfus -  zarażonych jest 25 osób, dwie z nich umierają. Mallon zostaje odnaleziona w szpitalnej kuchni pod zmienionym nazwiskiem - Mary Brown.

Z przeprowadzonego śledztwa wynika, że jest to jeden z jej pseudonimów, pod którymi pracowała od czasu uwolnienia z wyspy. Podawała jedzenie w hotelu w Southampton, restauracji na Broadwayu, zajeździe w Huntington, sanatorium w New Jersey. W rozmowie ze śledczymi nadal wypiera się, jakoby była przyczyną zachorowania kogokolwiek.

Dlaczego "Tyfusowa Mary" wróciła do zawodu kucharki? Podobno ta praca dawała najwięcej pieniędzy i była znacznie mniej męcząca od prania lub sprzątania.

Mallon zostaje pojmana niedługo po wybuchu epidemii w szpitalu na Manhattanie. Tym razem nie stawia żadnego oporu. Jak tłumaczył Soper, "nauczyła się, jak to jest ulegać woli innej niż jej własna".

Zostaje skazana na spędzenie reszty życia na wyspie North Brother. "Mężczyźni chorzy na gruźlicę na mój widok mówią: Oto ona, porwana kobieta" - pisze w listach.

Umiera w 1938 roku w swoim pawilonie po 23 latach pobytu na wyspie.

W tym czasie ani razu nie próbuje uciekać.

-

Konkretna liczba zgonów spowodowana przez Mallon jest ciężka do oszacowania, przede wszystkim ze względu na częstą zmianę jej miejsc zamieszkania, ukrywanie tożsamości i brak współpracy z policją oraz lekarzami. Oficjalnie przypisuje się jej 53 zakażenia, w tym trzy ze skutkiem śmiertelnym.

Jak podkreśla w swoim eseju Soper, zdrowych nosicieli w pierwszej połowie XX wieku było o wiele więcej. Uważa, że w całej Ameryce trzeba ich liczyć w tysiącach. Większość z tych, o których wiadomo, przechodziła zaledwie kilkutygodniową kwarantannę.

Choć od epidemii tyfusu minęło sto lat, jedno pytanie pozostało niezmienne: gdzie leży granica pomiędzy wolnością jednostki a ochroną społeczeństwa? Odpowiedź na nie jest ważna szczególnie dzisiaj.

Agata Porażka. Dziennikarka weekendowego magazynu Gazeta.pl, wcześniej pisała dla Wirtualnej Polski.